L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Siedem listów

Opowiadania Romantyczne · ok. 13 min czytania · Od 18 lat

Zjazd klasowy, szuflada pełna listów, ponowne spotkanie. Krótkie opowiadanie literackie. Od 18 lat.

Tobias napisał do mnie siedem listów, między marcem a wrześniem roku, w którym skończyłam czternaście lat, a wszystkie siedem leżało, nieprzeczytanych, w pudełku po butach na strychu mojej matki. Wiedziałam o tym, bo oddała mi je wieczorem, kiedy przyjechałam z Berlina, żeby ją odwiedzić.

„Ucieszysz się” – powiedziała. „Wszystkie są jeszcze zaklejone.”

Żadnego z nich nie otworzyłam tamtego wieczoru. Żadnego nie otworzyłam następnego ranka. Ale w sobotę był zjazd klasowy – czterdzieści lat po maturze, data stała od miesięcy, a ja z przekory i z ciekawości przyjęłam zaproszenie – i w piątkowy wieczór, w pokoju hotelowym małego domu przy Linzergasse, przeczytałam je wszystkie.

Tobias nie był dobrym pisarzem listów. Jego zdania były krótkie i czasem w złej kolejności. Ale był szczerym pisarzem listów. Pisał mi to, czego nie odważył się powiedzieć, gdy widywaliśmy się codziennie w klasie, a im dalej czytałam, tym bardziej rozumiałam, że moje wspomnienie o nim stanowiło ułamek tego, co naprawdę się wydarzyło.

„Droga Thereso” – zaczynał się trzeci list – „myślałem dziś całe popołudnie o tobie. Na geografii założyłaś włosy za lewe ucho i to wystarczyło, żeby zrujnować mi dzień.”

Odłożyłam list. Miałam pięćdziesiąt osiem lat. Byłam kobietą, która od dwudziestu lat mieszkała w Berlinie, prowadziła wydawnictwo, pływała trzy razy w tygodniu i od jedenastu lat była rozwiedziona, a po policzkach płynęły mi łzy z powodu listu, który ktoś napisał ponad czterdzieści lat temu.

W sobotę poszłam do hotelu Schwarzer Adler. Zobaczyłam Tobiasa od razu. Nie był już najmłodszy, ale stał najspokojniej ze wszystkich, w tylnym pomieszczeniu, oparty o okno, z kieliszkiem białego wina w dłoni. Miał więcej zmarszczek i mniej włosów, ale miał też te same usta, te same usta, które pamiętałam z odległej klasy szkolnej, a nagle widziałam je z bliska.

„Przeczytałam je” – powiedziałam, podchodząc do niego.

„Co?”

„Listy.”

Spojrzał na mnie, nie mrugając, nie uśmiechając się. Spojrzał na mnie jak ktoś, kto stoi w księgarni i odkrywa, że książka, której szukał od lat, wciąż stoi na półce.

„Które?”

„Wszystkie siedem.”

Odstawił kieliszek. Nic nie powiedział. Wziął mnie za rękę i wyprowadził z sali, obok kolegów z klasy, których nie widziałam od czterdziestu lat, do hotelowego holu, przez drzwi obrotowe, na ulicę, w chłodne salzburskie wrześniowe powietrze.

„Gdzie mieszkasz?”

„Przy Linzergasse.”

Szliśmy w milczeniu. Nie trzymał mnie mocno za rękę, ale też jej nie puszczał. Przed hotelem zatrzymał się.

„Thereso. Miałam dwadzieścia osiem lat, kiedy przestałam mieć nadzieję, że je przeczytasz. Miałam czterdzieści pięć lat, kiedy przestałam mieć nadzieję, że cię jeszcze zobaczę. Jeśli teraz pójdziesz ze mną na górę, to nie z litości i nie z ciekawości.”

„Nie idę z tobą na górę z litości.”

„Więc z czego?”

Zastanowiłam się. Po raz pierwszy od godzin pomyślałam jasno, pełnymi zdaniami, zamiast tkwić w szoku po tych siedmiu listach.

„Bo przez pięćdziesiąt osiem lat nikt nie napisał mi nic prawdziwszego niż ty w swoim trzecim liście.”

Skinął głową. Weszliśmy na górę.

Mój pokój znajdował się na trzecim piętrze, stary hotelowy pokój z ciężkim łóżkiem i lampą, która świeciła zbyt ciepłym światłem. Nie zapalaliśmy wielkiego światła. Nie rozbieraliśmy się w jakiejś kolejności, ale w takiej, która miała niemal swoją choreografię – jakbyśmy przygotowywali się na to przez czterdzieści lat, nie wiedząc o tym.

Gdy drzwi zatrzasnęły się w zamku, stanęliśmy naprzeciw siebie. Pokój wypełniało to ciepłe, złote światło, które rzucało cienie na jej policzki. Czułem, jak moje serce wali o żebra, dzikim, niecierpliwym rytmem. Ręce mi drżały, gdy po nią sięgnąłem, a moje palce objęły jej biodra, przyciągając ją bliżej do siebie. „Thereso”, szepnąłem, ustami przy jej uchu, słowa były gorącym tchnieniem, które sprawiło, że jej skóra zadrżała. Pachniała solą i mydłem, a pod tym było coś bardziej ziemistego, co przypominało mi jesień.

Nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego uniosła dłonie, położyła mi je na piersi i powoli zsunęła kurtkę z moich ramion. Materiał upadł na podłogę. Potem chwyciła za brzeg mojej koszuli, ściągnęła mi ją przez głowę. Moje dłonie przesunęły się po jej plecach, namacały zapięcie jej sukienki, małe, metalowe wyzwanie. Z wprawą kliknął i ustąpił, a sukienka zsunęła się z jej ramion, opadając łagodną falą na dywan. Stała przede mną w zwykłym, czarnym biustonoszu i majtkach tak cienkich, że widziałem pod spodem ciemny zarys.

Zaparło mi dech. Czekałem czterdzieści lat na ten widok, a teraz był tutaj, bardziej realny niż jakiekolwiek fantazje. Moja dłoń powędrowała do jej biustonosza, odpięła również to zapięcie, a jej piersi opadły swobodnie, ciężkie i pełne, sutki już twarde i nabrzmiałe pod moim spojrzeniem. „Mój Boże”, jęknąłem cicho, „jesteś jeszcze piękniejsza niż w moich wspomnieniach.” Moje palce przesunęły się po jej skórze, kreśląc delikatne kręgi wokół jej sutków, które przy każdym dotknięciu stawały się jeszcze twardsze.

Pochyliłem się, wziąłem jej sutek do ust i ssałem go. Był jednocześnie miękki i jędrny, a gdy przesunąłem po nim językiem, jęknęła – cichy, gardłowy dźwięk, który przeszył mnie prosto w kuta. Moja druga dłoń powędrowała niżej, po jej płaskim brzuchu, aż do cienkiego materiału jej majtek. Poczułem bijące od nich ciepło i przycisnąłem do nich dłoń. „Jesteś taka mokra” – szepnąłem w jej skórę, odsuwając majtki na bok i wsuwając palce między jej wilgotne wargi. Były gładkie i śliskie, a ja poczułem, jak otwiera się pod moim dotykiem.

„Chcę cię poczuć” – wyszeptała ochryple, jej głos szorstki z pożądania. „Chcę poczuć twojego kuta w sobie.” Sięgnęła po mój pasek, jej palce drżały, gdy odpięła klamrę. Moje spodnie opadły na podłogę, a mój twardy kut stanął wolny, nabrzmiały i pulsujący, czubek już wilgotny z wyczekiwania. Zacisnęła na nim dłoń, a szok tego dotyku sprawił, że złapałem oddech. „Taki duży” – mruknęła – „taki twardy.” Jej kciuk przesunął się po czubku, rozprowadzając przezroczysty płyn, który się tam zebrał.

Nie mogłem dłużej czekać. Chwyciłem ją za biodra i obróciłem, przyciskając twarzą w dół do ciężkiego łóżka. Pozwoliła na to, z jej gardła wydobył się uległy jęk. Zerwałem z niej majtki – ostry trzask materiału, który ustąpił. Jej tyłek leżał przede mną nagi, dwie okrągłe, jędrne półkule, a między nimi jej pizda, lśniąca od wilgoci. „Jesteś taka gorąca” – syknąłem – „taka kurwa gorąca.”

Schyliłem się, rozchyliłem jej pośladki obiema dłońmi i polizałem jej wilgotną szparę. Smakowała jednocześnie słono i słodko – smak jej pożądania. Mój język wniknął między jej wargi, zanurzył się w jej piczce, poczułem ciasne, gorące mięśnie, które natychmiast zacisnęły się wokół mnie. Jęknęła głośno, przyciskając tyłek do mojej twarzy, ofiarowując mi się. „Tak, właśnie tam” – sapnęła – „liż mnie, Tobias, liż moją piczkę.” Byłem posłuszny, mój język malował wzory na jej łasce, która puchła pod dotykiem, stając się twarda i wrażliwa.

Po wieczności podniosłem głowę. „Chcę wejść w ciebie” – powiedziałem, mój głos ochrypły z żądzy. „Chcę wbić swojego kuta w twoją cipę.” Wyprostowałem się, przyłożyłem twardy czubek do jej wilgotnych warg, poczułem bijące od niej ciepło. „Proszę” – szepnęła – „pierdol mnie.” Jednym, głębokim pchnięciem wniknąłem w nią.

Krzyk wyrwał się z jej gardła, dźwięk będący pół bólem, pół rozkoszą. Była ciasna, tak niewiarygodnie ciasna, i gorąca jak stopiona lawa. Moje dłonie wbiły się w jej biodra, przyciągając ją do mnie, podczas gdy wnikałem w nią coraz głębiej. Każdy centymetr był objawieniem, podróżą do miejsca, które chciałem odwiedzić od czterdziestu lat. Jej wnętrze pulsowało wokół mojego penisa, wciągając mnie głębiej, oplatając mnie czułością, która niemal pozbawiała mnie zmysłów.

Zacząłem ją pieprzyć. Równomierny, głęboki rytm, każde pchnięcie było wyznaniem. Moje jądra uderzały o jej łechtaczkę, a przy każdym zderzeniu drgała, małe drżenie rozkoszy. „Pieprz mnie mocniej” – jęknęła, jej głos stłumiony przez kołdrę. „Pieprz mnie, jakbyś nie stracił czasu.” Posłuchałem. Chwyciłem ją mocniej, teraz pchałem szybciej, głębiej, dziko. Pomieszczenie wypełniło się odgłosem naszych ciał uderzających o siebie, jej krzykami i moim ochrypłym jękiem.

Zwolniłem rytm, wyciągnąłem penisa prawie całkowicie z niej, tylko czubek pozostał w jej wilgotnych wargach. Potem pchnąłem ponownie, twardo i głęboko, aż moje jądra uderzyły o jej łechtaczkę. „Och, kurwa” – jęknęła – „właśnie tak.” Powtórzyłem ruch, powolną, dręczącą grę. Przycisnęła swój tyłek do mnie, próbując zmusić mnie do głębszego wejścia, ale trzymałem ją mocno, kontrolując tempo. „Doprowadzasz mnie do szaleństwa” – sapnąłem, mój oddech gorący przy jej uchu. „Chcę zobaczyć, jak dochodzisz.”

Siegłem ręką między jej nogi, znalazłem jej łechtaczkę, twardą i nabrzmiałą, i zacząłem ją masować okrężnymi ruchami. Krzyknęła, gdy moje palce jej dotknęły, całe jej ciało napięło się. „Dojdź dla mnie” – rozkazałem cicho – „dojdź na moim penisie.” Pchnąłem głębiej, mocniej, podczas gdy moje palce masowały jej łechtaczkę. Wygięła się w łuk, dreszcz przebiegł przez nią od stóp do głów, a potem doszła, fala rozkoszy, która wstrząsnęła nią i sprawiła, że drżała. Jej cipka zacisnęła się wokół mojego penisa, pulsujący, ciepły uścisk, który popchnął mnie przez krawędź.

Doszedłem z głośnym jękiem, moja sperma trysnęła w nią, gorąca i gęsta, warstwa po warstwie. Zagrzebałem twarz w jej włosach, czując, jak jej ciało drży pode mną, poświąty jej orgazmu. Leżeliśmy tak, spleceni, bez tchu, dwa ciała, które w końcu znalazły to, czego tak długo szukały.

„Żałuję” – szepnęła w końcu, jej głos ochrypły – „że nie przeczytałam tych listów, mając czternaście lat.”

„Nie” – powiedziałem, moje usta przy jej szyi. „Tak jest lepiej. Teraz wiemy, co robimy.”

Odwróciła się, spojrzała na mnie. Jej oczy były wilgotne, ale uśmiechała się. „Więc mi to pokaż” – powiedziała. „Pokaż mi, co teraz wiemy.”

Przewróciłem się na plecy i przyciągnąłem ją na siebie. Usiadła okrakiem na moim wciąż twardym członku i powoli, z głębokim jękiem, opuściła się na mnie, aż znalazł się w niej w całości. Jej dłonie spoczywały na mojej klatce piersiowej, a ona zaczęła się poruszać, powolnym, kolistym rytmem, który doprowadzał mnie do szaleństwa. Jej piersi kołysały się przed moją twarzą, a sutki muskały moją klatkę piersiową. Chwyciłem je, ściskałem, bawiłem się nimi, podczas gdy ona poruszała się na mnie, coraz szybciej, coraz dziczej.

„Chcę cię zobaczyć, jak dochodzisz jeszcze raz” – jęknąłem, kładąc dłonie na jej biodrach, prowadząc je. „Dojdź na moim członku.” Posłuchała. Jej głowa opadła do tyłu, krzyk rozkoszy wypełnił pomieszczenie, a jej ciasna pochwa zacisnęła się wokół mnie, ostatnie, pulsujące drżenie, które porwało mnie ze sobą. Doszedłem ponownie, głębokim, wewnętrznym orgazmem, który jednocześnie mnie wypełnił i opróżnił.

Rano, gdy światło przedarło się przez zasłonę, zapytał mnie, czy wrócę do Berlina.

„Nie od razu” – powiedziałem, głos wciąż ochrypły po nocy.

„Kiedy?”

„Kiedy napiszesz ósmy list.”

Uśmiechnął się, pochylił i pocałował mnie, długim, czułym pocałunkiem, który mówił więcej niż tysiąc słów. „Napiszę go teraz” – wyszeptał w moje usta – „tutaj, z tobą.”

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi