L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Zakazana noc Marleny w piwnicy win

Opowiadania Romans · ok. 13 min czytania · Od 18 lat

Zapach dębowego drewna i wilgotnej ziemi otulił Marlene, gdy schodziła po kamiennych, kręconych schodach – zapach przywodzący na myśl pożółkłe strony i zapomniane lata. Zawsze go lubiła, ale tego wieczoru każda nuta zdawała się obiecywać coś na języku. Opuszkami palców przesuwała po chłodnej poręczy, gdy wypłynęło wspomnienie popołudnia sprzed piętnastu lat: Lukas i ona, tutaj na dole, pod pretekstem studiowania etykiet, pocałowali się po raz pierwszy. Ulotny, niezdarny pocałunek, który smakował wiśniowym cukierkiem i zakłopotaniem. Mieli wtedy po siedemnaście lat, pełni tęsknoty i bez planu. Teraz, z obrączką na palcu i życiem toczącym się utartym szlakiem, to miejsce wydawało się zakazaną komnatą, która tylko czekała, by ją otworzyć.

Lukas czekał już na dole, z rękami w kieszeniach ciemnych dżinsów, z głową lekko przechyloną, by uniknąć światła kutej żelaznej lampy. Wyglądał jak wtedy, tylko naznaczony przez lata: zmarszczki wokół oczu głębsze, ramiona szersze, sylwetka bardziej kanciasta. Ale jego uśmiech – ten bezczelny, pełen wiedzy uśmiech – pozostał niezmieniony. „Wcale się nie zmieniłaś” – powiedział, gdy dotarła do ostatniego stopnia. Jego głos brzmiał bardziej ochryple, pełen podtekstów, które zaczęły mrowić pod jej skórą.

Marlene zaśmiała się cicho, dźwięk, który rozpłynął się w wilgotnym powietrzu. „Kłamco. Mam dziesięć kilo więcej i siwe włosy.” Podeszła bliżej, poczuła mieszankę jego wody po goleniu i chłodnego kamienia – znajome, niepokojące połączenie. „Dobrze wyglądasz, Lukas.” Jej głos był cichszy, niż zamierzała, niemal szeptem.

„Chodź, przyniosłem butelkę – Barolo, które musisz spróbować.” Odwrócił się i ruszył przodem, przez wąskie przejście między wysokimi regałami sięgającymi prawie sufitu. Butelki połyskiwały w przyćmionym świetle, morze ciemnego szkła i złotych etykiet, które przykuwało ich wzrok. Marlene podążyła za nim, wzrok utkwiony w ruchu jego łopatek pod cienką lnianą koszulą. Przypomniała sobie, jak kiedyś obserwowała go w jeziorze, jak woda spływała po jego skórze, odsłaniając mięśnie pod spodem. Uczucie, które myślała, że już dawno zapomniała, rozlało się w jej piersi – bolesne, słodkie pragnienie.

Dotarli do małej niszy, w której stał okrągły drewniany stół i dwa krzesła. Niedopałki świec na spodku, korkociąg, dwa kieliszki. Wszystko było przygotowane, jakby zaplanował wieczór w najdrobniejszych szczegółach. Lukas usiadł, otworzył butelkę wprawnymi ruchami i nalał. Wino lśniło rubinową czerwienią w blasku świec, jak płynny ogień. „Na zdrowie” – powiedział, a jego wzrok spoczął na niej, gdy uniósł kieliszek, i poczuła, jak między nimi napina się niewidzialna struna.

„Prost.“ Wypiła. Wino było aksamitne, z nutami wiśni i czymś dymnym, co pozostawało na jej języku. „Jest cudowne.”

„Wiedziałem, że ci się spodoba.” Oparł się, obracając kieliszek między palcami, i patrzył na nią ponad jego krawędzią. „Pamiętasz ten wieczór, kiedy spotkaliśmy się tu potajemnie? Twój ojciec był na górze i wołał cię. Ukryliśmy się za beczką, a ty drżałaś jak liść.”

Marlene poczuła ciepłe mrowienie, które wznosiło się z jej brzucha. „Tak. Byliśmy tacy głupi. Tak się bałam, że zejdzie na dół.”

„Ja też się bałem. Ale tak bardzo chciałem cię pocałować.” Głos Lukasa ściszył się, stał się bardziej chrapliwy. „Chciałem więcej, o wiele więcej. Chciałem cię dotknąć, poczuć twoją skórę, posmakować cię. Wszystkiego, czego mi wtedy nie dałaś.”

Powietrze między nimi zdawało się gęstnieć, cięższe od niewypowiedzianych słów. Marlene napiła się wina, aby zwilżyć gardło. „Mieliśmy siedemnaście lat. Wszystko było zakazane i ekscytujące.”

„A teraz?” – zapytał cicho, jego wzrok wwiercał się w jej. „Teraz jesteśmy dorośli. Co jest teraz zakazane?”

Jej serce biło szybciej, dziki werbel w jej piersi. Wiedziała, do czego zmierza. I część niej – część, którą tłumiła przez lata – chciała na to odpowiedzieć. „Lukas…”

„Wiem, że jesteś mężatką. Ja jestem rozwiedziony. Ale nigdy nie zapomniałem, jak to było całować cię. Jak smakowałaś – latem i grzechem. Jak się czułaś, miękka i drżąca pod moimi dłońmi.” Pochylił się, jego kolana prawie dotknęły jej. „Chcę cię poczuć jeszcze raz, Marlene. Jeden jedyny raz. Chcę wiedzieć, czy to wciąż jest, ten ogień.”

Wstrzymała oddech. Wino, świece, otaczająca ich ciemność – wszystko zdawało się skupiać w jednym punkcie, w gorącym jądrze w jej środku. Jej umysł krzyczał „nie”, ale jej ciało już odpowiadało. Odstawiła kieliszek, wstała i podeszła do niego. Jej ręce drżały, gdy ujęła jego twarz i pocałowała go. Jego usta były miękkie i ciepłe, pocałunek najpierw nieśmiały, potem bardziej żądający. Smakował winem i pożądaniem, wszystkimi latami, które ich dzieliły.

Jego dłonie wsunęły się w jej kark, przyciągnęły ją bliżej, aż poczuła twardą krawędź stołu na swoich plecach. Ale nie przejmowała się tym. Otworzyła usta na jego język, wpuściła go, delektowała się jego badawczym, zbierającym ruchem. To było tak, jakby czas zatoczył pętlę – znów mieli siedemnaście lat, ale teraz nie było już strachu, tylko paląca żądza, która ogarnęła ich oboje.

Odsunął się, by na nią spojrzeć. Jego oczy były ciemne, źrenice rozszerzone, jakby zabarwiło je wino. „Jesteś jeszcze piękniejsza niż wtedy” – wymamrotał, przesuwając ustami wzdłuż jej szczęki, w dół ku szyi. Marlene odchyliła głowę do tyłu, ofiarowując mu swoje gardło, podczas gdy z jej krtani wydobył się cichy jęk. Jego język sunął po jej skórze, gorący i wilgotny, a ona poczuła, jak gęsia skórka rozchodzi się po całym jej ciele. Jej sutki stwardniały pod cienkim materiałem bluzki, i wiedziała, że on to widzi.

„Chcę cię czuć” – szepnął w jej skórę, a jego dłonie wędrowały od jej karku w dół na ramiona, potem wzdłuż ramion, aż odnalazły guziki jej bluzki. Z cierpliwością, która doprowadzała ją do szaleństwa, rozpinał każdy z nich, powoli, jakby chciał delektować się tą chwilą. Materiał rozchylił się, odsłaniając jej czarny koronkowy biustonosz. Jej piersi napinały się pod nim, a gdy zsunął materiał w dół, ukazały się – pełne, ciężkie, z twardymi, ciemnymi sutkami, które domagały się jego dotyku.

„Mój Boże, Marlene” – wyszeptał i pochylił się, by wziąć jeden sutek do ust. Jego język okrążał go, najpierw łagodnie, potem bardziej natarczywie, podczas gdy jego dłoń zajmowała się drugim, tocząc go między kciukiem a palcem wskazującym. Sapnęła, jej plecy wygięły się w łuk, i wplątała palce w jego włosy, by przycisnąć go mocniej do siebie. „Tak, właśnie tak” – jęknęła, a jej miednica mimowolnie naparła na jego udo. Czuła, jak bardzo jest już wilgotna – gorące, dręczące pulsowanie między jej nogami, które krzyczało o więcej.

Zmienił stronę, poświęcając się drugiemu sutkowi z tą samą oddaniem, podczas gdy jego wolna ręka wędrowała niżej, po jej brzuchu, aż dotarła do krawędzi spódnicy. Podciągnął ją, a jego palce odnalazły jej udo, skórę nad podwiązką. „Nosisz pończochy” – mruknął, jego głos ochrypły z pożądania. „Dla mnie?”

„Może” – szepnęła w odpowiedzi, jej głos drżącym wyznaniem. „Nie wiedziałam, co się dziś wydarzy. Ale miałam nadzieję.”

Jego dłoń przesunęła się dalej, odnalazła wilgotny materiał jej majtek. Ścisnął go delikatnie, a ona przygryzła wargę, by nie krzyknąć głośno. „Jesteś mokra, Marlene. Tak cholernie mokra. Czuję to przez materiał.” Odsunął majtki na bok, a jego palce zanurzyły się w jej wilgotnej szparze. Była gotowa, więcej niż gotowa – jej cipka była śliska od własnego podniecenia, a gdy wsunął w nią palec, jęknęła głośno.

„Pieprz mnie, Lukas” – sapnęła, jej umysł wyłączony, pozostało tylko jej ciało, które krzyczało o niego. „Chcę poczuć twojego kutasa w sobie.”

Zaśmiał się cicho, mrocznym, uwodzicielskim dźwiękiem. „Nie tak szybko, skarbie. Najpierw chcę cię posmakować.” Cofnął palce, oblizał je z lubością, a ona patrzyła, jak kosztuje jej soki. „Smakujesz jak wtedy, tylko jeszcze lepiej. Dojrzalej. Chcę więcej.”

Opadł na kolana, podwinął jej spódnicę wysoko i jednym ruchem ściągnął jej majtki. Potem rozsunął jej nogi, a ona oparła się o stół, podpierając się rękami, podczas gdy jego usta się zbliżały. Poczuła jego oddech na swojej wilgotnej cipce, a potem – wreszcie – jego język, który ostrożnie rozchylił jej wargi sromowe i od razu odnalazł jej łechtaczkę. Dreszcz przebiegł jej przez ciało i krzyknęła, gdy zaczął ją lizać, powolnymi, rozkosznymi pociągnięciami, które doprowadzały ją na skraj szaleństwa.

Jego język był wszędzie – okrążał jej łechtaczkę, zanurzał się w jej otworze, zlizywał soki, które z niej wypływały. Była tak wilgotna, że czuła to na udach – lepkie, gorące uczucie, które jeszcze bardziej ją podniecało. Wplątała palce w jego włosy, przyciągnęła go mocniej do siebie, a jej miednica poruszała się w rytm jego języka. „Tak, tak, właśnie tam”, jęknęła, jej głos ochrypłym szeptem. „Spraw, żebym doszła, Lukas. Proszę, spraw, żebym doszła.”

Posłuchał, zwiększył tempo, jego język wirował wokół jej łechtaczki, podczas gdy wsunął palec w jej cipkę, potem dwa, rozciągając ją i wypełniając. Poczuła, jak narasta w niej fala – gorące, niepohamowane parcie, którego nie mogła powstrzymać. Jej ciało napięło się, mięśnie drgnęły, a potem nadeszło – orgazm, który nią wstrząsnął, który sprawił, że krzyknęła, gdy przyciskała się do jego twarzy, a jej soki spływały na jego język. Pił je, wylizał ją do czysta, aż ucichło ostatnie drżenie.

Oddychała ciężko, jej ciało drżało, i spojrzała na niego, gdy wstawał, jego broda lśniąca od niej. „To było… niesamowite”, wymamrotała, jej głos ledwie słyszalny.

„Jeszcze nie skończyliśmy”, powiedział, a jego uśmiech był pełen obietnic. „Teraz chcę cię przelecieć.”

Pomógł jej wstać, obrócił ją tak, że oparła się rękami o stół, wypinając ku niemu tyłek. Usłyszała, jak rozpina pasek, szelest zamka błyskawicznego w spodniach, a potem poczuła go – jego kutasa, który napierał na jej wilgotną cipkę. Był twardy, tak cholernie twardy, i czuła bijące od niego ciepło. „Jesteś gotowa?”, zapytał, jego głos ochrypłym szeptem.

„Tak, przeleć mnie”, odpowiedziała stanowczym głosem. „Mocno. Chcę to poczuć.”

Wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze, a ona sapnęła, gdy ją wypełnił. Jego członek był duży, grubszy niż u jej męża, i rozciągał ją w sposób, o którym zapomniała. Czuła każdą żyłę, każde żebro, gdy wsuwał się głębiej, aż był w niej całkowicie, jego jądra przyciśnięte do jej warg sromowych. „Cholera, Marlene” – jęknął, odrzucając głowę do tyłu. „Jesteś tak cholernie dobra. Taka ciasna, taka mokra.”

Zaczął się poruszać, najpierw powoli, potem szybciej, trzymając dłonie na jej biodrach, gdy w nią wbijał. Każde pchnięcie wpychało ją głębiej w stół, a ona jęczała za każdym razem, jej piersi kołysały się pod nią, sutki ocierały o drewno. Była tak podniecona, że czuła każde pchnięcie, gdy wnikał w jej najgłębsze głębiny, i pragnęła więcej, coraz więcej.

„Tak, pieprz mnie mocniej” – krzyknęła, jej ciałem targało jedno pragnienie. „Pieprz mnie jak wtedy, gdy wziąłeś mnie za beczką.”

Przyspieszył, jego pchnięcia stawały się twardsze, głębsze, a ona poczuła, jak wzbiera w niej druga fala. Jego dłoń przesunęła się wokół jej biodra, znalazła łechtaczkę i pocierała ją w rytmie jego pchnięć. To było zbyt wiele – uczucie jego członka w niej, jego palców na jej łechtaczce, zapach wina i seksu w powietrzu. Doszła ponownie, krzyk wyrwał się z jej gardła, gdy pulsowała wokół niego, jej mięśnie masowały go.

Jęknął głośno, jego ciało napięło się, a ona poczuła, jak w niej dochodzi, strumień gorącej spermy wypełniający ją. Wbił się jeszcze kilka razy, aż był pusty, po czym pozostał w niej, oboje ciężko dysząc, pot na ich skórze zimny w wilgotnym powietrzu.

Wycofał się powoli, opadł na krzesło, a ona odwróciła się, patrząc na niego. „To było… brak mi słów.”

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi