„Mam coś dla ciebie”, mówi Lena. Jej głos brzmi inaczej, głębiej, z chropowatym podtekstem, który działa na Jonasa prosto w krocze. To obietnica, coś zakazanego, co sprawia, że jego członek natychmiast twardnieje. Podnosi wzrok znad książki, mruży oczy w blasku migoczącego ognia. Ona stoi w framudze drzwi, poświata płomieni rysuje złote kontury wokół jej ciała. Ma na sobie tylko cienką, białą koronkową koszulkę, sięgającą do połowy ud. Pod nią rysują się jej piersi, sutki twarde pod materiałem, a on widzi ciemne cienie brodawek, które napierają na białą koronkę. Wilgotny cień między jej nogami wskazuje na jej mokrą cipkę, która już ocieka pod cienkim materiałem. Jest napalona, widzi to od razu, a jego członek pulsuje w spodniach, napierając na zamek błyskawiczny.

„Co takiego?” Jego głos jest ochrypły. Przełyka ślinę, jego członek robi się jeszcze twardszy, żołądź napiera na materiał bokserek. Czuje ten nacisk, to pragnienie, by wziąć ją natychmiast.
Podchodzi bliżej, kroki ciche na dywanie. W dłoni trzyma małe pudełeczko, owinięte w czerwony aksamitny papier. „Otwórz.” Siada obok niego na kanapie, jej udo ociera się o jego. Ciepło jej ciała jest intensywniejsze niż żar ognia, a on czuje jej zapach – piżmo i wanilia, zmieszane z wilgotnym żarem jej podniecenia. Jej woń uderza mu do nosa, słodka i ostra, a jego członek drga w spodniach.
Palce Jonasa drżą, gdy zdejmuje papier. Na jaw wychodzi czarne, lakierowane drewniane pudełko, niewiele większe niż jego dłoń. Wieko zdobi złoty grawer: inicjały, splecione ze sobą – L i J. Unosi wieko. Na miękkim, ciemnoczerwonym aksamitnym posłaniu leży srebrny łańcuszek. Wisi na nim mały wisiorek, prosty okrąg, w który wygrawerowano datę: dzień, w którym dziesięć lat temu po raz pierwszy się pocałowali.
„Lena…” Unosi wisiorek, pozwalając mu błyszczeć w blasku ognia. „To jest przepiękne.”
„Chciałam podarować ci coś, co przypomni nam, kim kiedyś byliśmy”, mówi. „I kim możemy być znowu.” Jej dłoń spoczywa na jego dłoni, palce splatają się. „Mam wrażenie, że zgubiliśmy się w codzienności. W rutynie. Chcę cię znowu poczuć, Jonasie. Naprawdę poczuć. Chcę czuć twojego członka w sobie, tak głęboko, że nie będę mogła myśleć. Chcę, żebyś pieprzył moją cipkę, aż zacznę krzyczeć. Chcę, żebyś wziął mnie od tyłu, twardo i głęboko, aż będę mogła tylko jęczeć twoje imię.” Jej głos staje się ochrypły, jej dłoń ściska jego mocniej. „Chcę czuć twoje nasienie we mnie, jak tryska we mnie, gorące i gęste. Chcę, żebyś pieprzył mnie tak, żebym jutro jeszcze czuła twoje ślady w sobie.”
Patrzy jej w oczy. Ogień odbija się w nich, ale za nim kryje się coś głębszego, pragnienie, o którym prawie zapomniał. Jej źrenice są rozszerzone, usta lekko rozchylone, a on słyszy jej przyspieszony oddech, jej serce bije dziko, widzi to po delikatnym uniesieniu jej piersi. „Ja też tego chcę” – szepcze. „Po prostu nie wiedziałem, jak to powiedzieć. Chcę cię przelecieć, Leno. Mocno. Aż będziesz krzyczeć. Chcę cię wziąć na podłodze, przed ogniem, aż dojdziesz i dojdziesz, i nie będziesz mogła przestać.” Jego kutas jest teraz twardy jak kamień, boleśnie napiera na zamek błyskawiczny jego dżinsów. Musi go wypuścić, poczuć ją, przelecieć ją.
Pochyla się, jej usta dotykają jego. Delikatny pocałunek, najpierw nieśmiały, potem bardziej natarczywy. Jej język przesuwa się po jego dolnej wardze, otwiera go dla niej. Czuje jej smak – czerwone wino i wanilia. Jego dłoń wsuwa się w jej kark, przyciąga ją bliżej. Ogień trzaska, rzucając tańczące cienie na ścianę. Ona smakuje słodką pokusą, a on pogłębia pocałunek, ssie jej dolną wargę, aż cicho jęczy. To jęk jest głęboki, gardłowy, i czyni go jeszcze twardszym. Jej dłonie wędrują po jego klatce piersiowej, bawią się brzegiem jego koszulki, powoli podciągają ją w górę. Pozwala jej na to, unosi ramiona, gdy ściąga mu ubranie przez głowę. Jej opuszki palców przesuwają się po jego nagiej skórze, kreślą linie na jego piersi, okrążają jego sutki, aż twardnieją pod jej dotykiem. Ugniata jego klatkę piersiową, jej palce szarpią stwardniałe guzki, a on cicho jęczy.
„Tęskniłam za twoim ciałem” – mamrocze przy jego ustach. „Za każdym jego skrawkiem. Zwłaszcza za twoim twardym kutaskiem. Śniłam o tym, jak jest we mnie, jak mnie wypełnia, jak czuję cię na sobie, gdy we mnie tryskasz.”
Odsuwa się od niego, tylko po to, by wstać i usiąść przed nim na podłodze, między jego nogami. Koszula opada luźno z jej ramion; widzi delikatną krągłość jej piersi, które unoszą się i opadają w rytmie jej oddechu. Jej sutki są twarde, ciemne i podniecone, drgają pod jego spojrzeniem. Rozpina jego pasek spokojnymi, pewnymi ruchami. Zamek jego dżinsów cicho szumi. Pochyla się, jej włosy łaskoczą jego uda, gdy uwalnia jego penisa z bokserek. Jest już twardy, żołądź lśni wilgocią, mała kropla preejakulatu perli się na czubku, srebrzysta w blasku ognia. Jej palce obejmują go, najpierw delikatnie, potem mocniej, gdy przesuwa dłonią wzdłuż długości jego trzonu. Czuje grube żyły pulsujące pod jej dłonią, ciepło, które z niego emanuje, twardość spoczywającą w jej dłoni. Pochyla się niżej, jej oddech jest ciepły na jego wrażliwej skórze, i powoli liże żołądź, delektując się jego smakiem – słonym i męskim. Jej palec przesuwa się po wrażliwej dolnej stronie, tuż pod żołędzią, gdzie jest najbardziej czuły, a on drga pod jej dotykiem, dreszcz przebiega przez całe jego ciało.
„Tęskniłam za tobą”, szepcze, zanim bierze go do ust. Szeroko otwiera wargi i pozwala mu powoli wsunąć się do środka, jej język oplata żołądź, gdy bierze go głębiej. Jej usta są wilgotne i gorące, a ona delikatnie ssie, biorąc go głębiej. Jej ślina spływa po jego trzonie, a ona wykorzystuje wilgoć, by dłonią wspomagać rytm. Zanurza się i wynurza, jej policzki wciągają się, gdy bierze go głęboko, aż jej nos dotyka jego brzucha. Krótko się krztusi, wilgotny dźwięk, ale zmusza się, by kontynuować, biorąc go jeszcze głębiej, jej gardło otwiera się dla niego. Jej język tańczy wokół jego żołędzi, gdy się unosi, zlizuje kroplę preejakulatu, zanim znów bierze go głęboko. Jej dłoń obejmuje jego jądra, masuje je delikatnie, czując, jak się kurczą.
Jonas jęczy cicho, gdy jej wilgotne ciepło go obejmuje. Jej język igra z żołędzią, krąży wokół niej, podczas gdy jej dłoń masuje trzon. On zagłębia jedną rękę w jej włosach, nie wymagająco, lecz pieszczotliwie, jakby ją prowadził. Ona spogląda na niego, biorąc go głębiej, jej niebieskie oczy szerokie i głodne. Ten widok – ona na kolanach przed nim, oddana, a jednak pełna własnej żądzy – czyni go twardym jak skała. Pracuje ustami, nurkuje w górę i w dół, ssąc raz delikatnie, raz mocniej, a jej dłoń obejmuje nasadę, masując w rytmie. Bierze go głębiej, aż jej nos dotyka jego brzucha, krztusi się na chwilę, ale zmusza się do dalszego działania. Jej ślina spływa po jego trzonie, czyniąc go śliskim, i wykorzystuje to, by przyspieszyć. Jej język tańczy wokół jego żołędzi, gdy się unosi, a jej dłoń obejmuje jego jądra, masując je delikatnie. On czuje, jak gorąco w nim wzbiera, jak jego miednica porusza się mimowolnie, jak jest bliski szczytowania. „Wolniej”, sapie. „Jeszcze nie. Chcę w tobie dojść, w twojej cipce.”
Ona go puszcza, wilgotny dźwięk, gdy jego członek wysuwa się z jej ust. Nić śliny łączy jej wargi z jego żołędzią. Uśmiecha się, złośliwie i sprośnie. „To mnie przeleć. Teraz.” Wstaje, ściąga koszulę przez głowę. Pada na podłogę, a ona stoi przed nim naga, ogień rzuca cienie na jej skórę. Jej piersi są pełne, sutki twarde, a między jej nogami lśni jej cipka, mokra i gotowa. Wargi sromowe są nabrzmiałe, wilgotne, a on czuje słodki zapach jej podniecenia. Odwraca się, pochyla do przodu i podpiera się dłońmi o oparcie sofy. Jej tyłek jest okrągły, jędrny, i prezentuje mu się, jej cipka otwarta i zapraszająca od tyłu. Wilgotne wargi sromowe błyszczą w świetle, a on widzi, jak kropla jej soku spływa po jej udzie.
„No chodź”, szepcze ochryple. „Przeleć mnie. Mocno. Weź mnie od tyłu, tak jak lubisz.”
Jonas wstaje, jego członek sterczy twardo i lśniąco od jego ciała. Podchodzi za nią, jego dłonie przesuwają się po jej biodrach, po miękkiej skórze jej pośladków. Pochyla się, jego klatka piersiowa przyciska się do jej pleców, i szepcze jej do ucha: „Jesteś taka sprośna. Przelecę cię tak mocno, że pomyślisz, że latasz.” Jego dłoń przesuwa się między jej nogi, sunie przez jej mokrą szparę. Jest śliska, gorąca, a jego palce wsuwają się w nią bez trudu. Jęczy głośno, gdy wsuwa w nią dwa palce, jej wilgotne ciepło go obejmuje. Pieprzy ją palcami, czując, jak jej mięśnie zaciskają się wokół niego. Jej sok spływa po jego dłoni, a on podnosi ją do ust, zlizuje go. „Smakujesz tak dobrze”, mamrocze.
Prostuje się, ustawia swojego członka przy jej wejściu. Żołądź napiera na jej wilgotne wargi sromowe, przez chwilę ślizga się w tej wilgoci, zanim powoli w nią wchodzi. Oboje jęczą, gdy otacza ich ciepło i ciasnota. Jest taka ciasna, taka gorąca, i czuje, jak zaciska się wokół niego, wita go. Wsuwa się głębiej, centymetr po centymetrze, aż jest w niej w całości. Jego miednica przywiera do jej pośladków, i przez chwilę pozostaje nieruchomy, czując, jak go obejmuje, jak jej ciało go przyjmuje.
„Ruszaj się”, sapie. „Pieprz mnie.”
Zaczyna pchać, najpierw wolno, potem szybciej. Jego dłonie obejmują jej biodra, przyciągając ją do siebie przy każdym pchnięciu na jego członka. Odgłos ich ciał uderzających o siebie wypełnia przestrzeń, miesza się z ich jękami i trzaskiem ognia. Jej pośladki falują przy każdym pchnięciu, i widzi, jak jej ciało drży pod jego uderzeniami. „Tak”, jęczy. „Tak, właśnie tam. Pieprz mnie mocno.”
Przyspiesza tempo, jego pchnięcia stają się głębsze, twardsze. Czuje, jak jej wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół niego, jak jej cipka go masuje, gdy w nią wchodzi. Jej soki spływają po jego jądrach, zwilżając go, i czuje, jak jej ciało zaczyna drżeć. Jest blisko orgazmu, a to czyni go jeszcze twardszym. Pochyla się do przodu, jedna dłoń przesuwa się wokół jej biodra i odnajduje jej łechtaczkę, grubą i nabrzmiałą pod jego palcami. Masuje ją w rytmie swoich pchnięć, naciska mocno, podczas gdy ją pieprzy.
„Dochodzę”, krzyczy. „Jonas, dochodzę!” Jej ciało napina się, jej mięśnie zaciskają się falami wokół jego członka, i jęczy głośno, gdy orgazm ją zalewa. Jej nogi drżą, i zaciska dłonie na oparciu sofy, gdy fale orgazmu przetaczają się przez nią. Ale on nie przestaje, pieprzy ją dalej przez jej szczyt, czując, jak jej skurcze wciągają go jeszcze głębiej.
Prostuje się, chwyta jej biodra mocniej. „Zaraz dojdę”, sapie. „Spryskam cię w środku.” Pcha jeszcze kilka razy, głęboko, mocno, aż nie może dłużej powstrzymać napięcia. Jego ciało napina się, i jęczy głośno, gdy jego nasienie wytryskuje w nią. Gorący strumień za strumieniem wypełnia jej cipkę, spływa po jego jądrach, podczas gdy on drga w niej. Czuje, jak jego mięśnie się kurczą, jak się w niej wyładowuje, aż jest pusty.
Przez chwilę pozostają tak, oboje bez tchu, zlani potem. On wycofuje się powoli, jego członek wysuwa się z niej, a struga jego nasienia wypływa z jej otwartej cipki, kapie na podłogę. Ona odwraca się, jej oczy są szkliste, usta czerwone i spuchnięte. Uśmiecha się. „To był dopiero początek”, szepcze. „Mamy całą noc.”
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
