Zapach spalonego drewna brzozowego ciążył w powietrzu, zmieszany z żywicznym aromatem wosku świec. Jonas wciągnął dym głęboko do płuc, pozwolił mu powoli ujść. Płomienie tańczyły za szybą kominka, rzucając ciepłe plamy światła na Mirę, która kucała na dywanie przed nim. Jej palce przesuwały się po szorstkiej powierzchni starej książki, którą wyciągnęła z jego półki – pierwszego wydania Rilkego, którego nie otwierał od lat. Jego wzrok wędrował po jej ciele, gdy tak siedziała, z podciągniętymi nogami, materiał jej sukienki napinał się na udach. Poczuł, jak jego członek w spodniach staje się niespokojny, pierwsze drgnienie, które próbował zignorować. Materiał dżinsów przyciskał się do jego rosnącej erekcji, i musiał zmienić pozycję, żeby wybrzuszenie nie było tak oczywiste.

„Czytasz Rilkego?” – zapytała, nie podnosząc wzroku. Jej głos był cichy, niemal pełen czci. Jonas podszedł bliżej, opuścił się obok niej na podłogę. Ciepło ognia uderzyło w niego, sprawiając, że skóra zaczęła mrowić. „Kiedyś. Na studiach. Potem zabrakło mi na to czasu.” Sięgnął po książkę, jego palce dotknęły jej. Przeszedł go lekki dreszcz, a jego członek stwardniał jeszcze bardziej, napierając na materiał dżinsów jak pręt z ciała, który wołał o uwolnienie. Mira uniosła głowę, jej oczy złapały światło płomieni, mieniąc się bursztynowo. „To jest piękne. Te słowa… są jak uścisk.” Otworzyła stronę, przesunęła palcem po wersach. „Przeczytajmy coś z tego. Razem.” Jej palec sunął po papierze, a Jonas nie mógł się powstrzymać, by nie wyobrażać sobie, jak ten palec sunie po jego członku, powoli i czule.
Jonas poczuł, jak jego puls przyspiesza. Serce waliło mu w piersi, podczas gdy jego członek pulsował w spodniach, niemal boleśnie twardy. Przysunął się bliżej, jego ramię otarło się o jej, i ledwo mógł ignorować ucisk wyprostowanego członka. „Który wiersz?” „Ten. O miłości.” Zaczęła czytać, jej głos łagodny i melodyjny. Zdania płynęły jak trzask ognia. Jonas słuchał nie tylko słów, ale brzmienia jej głosu, sposobu, w jaki stawiała pauzy, wydłużała samogłoski. Jej bliskość była przytłaczająca. Czuł zapach jej włosów – wanilię i coś dymnego, jak kadzidło. Musiał jej dotknąć. Jego członek pulsował teraz w sposób nie do przeoczenia, napięcie w kroku stawało się niemal bolesne. Poczuł, jak kropla preejakulatu sączy się z żołędzi i przesiąka przez materiał bokserek.
Jego dłoń spoczęła na jej ramieniu, lekko, niepewnie. Zatrzymała się, spojrzała na niego. „Tak?”, zapytała, a w tym jednym słowie krył się cały świat zgody. Jonas pochylił się, jego usta musnęły jej policzek, całkiem delikatnie. Odwróciła głowę, ich usta się spotkały. Pocałunek był miękki, pytający, potem bardziej natarczywy. Jej wargi rozchyliły się, uległy. Poczuł smak czerwonego wina i słodycz miodu, który przed godziną wmieszała do herbaty. Jego dłoń wsunęła się w jej kark, przyciągnęła ją bliżej. Upuściła książkę, która głucho uderzyła o dywan. Jej palce wczepiły się w jego koszulę, przyciągając go w dół. Poczuł, jak jej język bada jego, a jego członek drgnął dziko, jakby wiedział, co nastąpi. Wilgoć w jego spodniach rozlewała się, a on czuł słony smak własnego soku na języku, gdy głębiej badał jej usta.
Oderwali się od siebie, bez tchu. Policzki Miry były zaróżowione, usta lekko spuchnięte. „Chcę cię poczuć”, szepnęła. Jej dłonie znalazły brzeg jego swetra, podciągnęły go do góry. Jonas pomógł jej, ściągając ubranie przez głowę. Jej palce błądziły po jego klatce piersiowej, kreśląc linie mięśni brzucha. „Jesteś taki ciepły”, mruknęła. Zamknął oczy, rozkoszując się jej dotykiem, podczas gdy jego członek w spodniach napierał na zamek jak żelazny pręt. Czuł pulsowanie żył na swoim nabrzmiałym członku, a ucisk stawał się nie do zniesienia. Potem wstał, pociągając ją za sobą. „Chodź.” Poprowadził ją do sofy, usiadł, a ona okrakiem na jego kolanach. Skóra była chłodna pod jej udami, ale żar ich ciał wszystko przytłumiał. Czuł wilgoć przez materiał jej sukienki, tuż nad swoim twardym członkiem. Jej cipka przycisnęła się do niego, a on czuł ciepło przez warstwy tkaniny.
Pocałowali się znowu, głębiej. Jonas rozpiął zamek jej sukienki, zsunął ją z jej ramion. Materiał opadł, odsłaniając jej piersi. Były pełne, brodawki już stwardniałe, jak małe jagody czekające tylko na zerwanie. Wziął jedną do ust, muskał ją językiem, ssał delikatnie. Mira jęknęła, jej plecy wygięły się w łuk, a cipka przycisnęła się do jego twardego członka przez ubranie. Jej dłoń wsunęła się w jego włosy, przyciskając go mocniej do siebie. „Jonas…”, wyszeptała, a dźwięk jego imienia w jej ustach był jak modlitwa. Poczuł, jak jej brodawka twardnieje jeszcze bardziej pod jego językiem, a jego członek drgnął niecierpliwie, szarpnięciem, które przeszło przez całe jego ciało. Przesunął językiem po jej brodawce, okrążył ją, delikatnie ugryzł w czubek, a ona jęknęła głośniej, jej miednica przycisnęła się do niego.
Jego dłonie wędrowały niżej, po jej brzuchu, po krągłości bioder. Odsunął materiał jej majtek, pozwolił palcom przesunąć się po jej szparze. Była już wilgotna, gorąca. Wilgoć niemal kapała z jego palców, jej cipka otwierała się przed nim jak kwiat. Wsunął palec, a ona drgnęła, gdy odnalazł łechtaczkę, masując ją kolistymi ruchami. Jej pizda była tak ciasna, tak ciepła, że jądra zacisnęły mu się z pożądania. Ściany jej pochwy objęły jego palec, wciągając go głębiej. Dodał drugi palec, rozciągając ją, czując, jak zaciska się wokół niego. Jej sok spływał po jego palcach, ciepły i lepki. „Nie tak szybko”, wysapała. „Też chcę cię poczuć.”
Rozpięła mu pasek, odpięła spodnie, chwyciła jego penisa przez materiał bokserek. Jonas jęknął. Jej dłoń była pewna, władcza, i uciskała dokładnie tam, gdzie trzeba, jakby wyczuwała każdą żyłę jego twardego kija. Ściągnęła bokserki, jego członek wyskoczył wolno, gruby i nabrzmiały, żołądź lśniąca od kropli preejakulatu. Trzon był długi, żyły wyraźnie widoczne, a jądra wisiały ciężko i pełno pod spodem. Przyglądała mu się z uśmiechem, po czym pochyliła się, wzięła żołądź między wargi. Dech mu zaparło. Jej język okrążał czubek, bawił się ujściem, zlizywał sok, który wypływał z niego jak miód. Wzięła go głębiej do ust, jej głowa poruszała się w górę i w dół, wargi mocno obejmowały jego trzon. Czuł, jak bierze go do gardła aż po nasadę, jej język napierał na spód, wyczuwając puls na jego żołędzi.
To było zbyt wiele. Jonas chwycił ją za ramiona, próbując zachować kontrolę. Ale ona była zbyt wprawna, zbyt żądna. Każdy ruch jej głowy wysyłał fale rozkoszy przez jego ciało. Jej usta były gorące, wilgotne, a ona brała go coraz głębiej, aż jej nos dotknął jego brzucha. Czuł, jak jej gardło zaciska się wokół jego żołędzi, i musiał zacisnąć zęby, żeby nie dojść od razu. Jego kij był mokry od jej śliny, lśnił w blasku ognia. Cofnął się nieco, pozwolił jej odetchnąć, ale ona pokręciła głową i wzięła go z powrotem w całości. „Pieprz moje usta”, szepnęła, i to było wszystko, czego potrzebował.
Chwycił jej głowę obiema dłońmi, prowadził ją, wbijał się w jej usta. Jego pchnięcia były twarde, głębokie, każde z nich wywoływało u niej odruch wymiotny, ale ona to znosiła, jej dłonie zaciskały się na jego udach. Czuł, jak jej zęby delikatnie muskają jego członek, podczas gdy on przyspieszał. Ciśnienie w jądrach rosło, przyjemność wzbierała niepowstrzymanie. „Dochodzę” – sapnął, ale ona nie wykonała żadnego ruchu, by się odsunąć. Patrzyła na niego, oczy szeroko otwarte, podczas gdy on wbijał się w jej usta. Potem eksplodował. Jego sperma trysnęła w jej gardło, gorąca i gęsta, fala za falą. Przełknęła, przyjęła wszystko, jej język masował jego żołądź, aż spłynęła ostatnia kropla. Drżał, puścił jej głowę, a ona wylizała go do czysta, przesuwając językiem po wrażliwym czubku.
Wyprostowała się, otarła usta, uśmiechnęła się. „Teraz moja kolej.” Wstała, pociągnęła go w górę. Jej dłonie odnalazły jego, poprowadziły go na dywan przed kominkiem. Opadła na dłonie i kolana, jej tyłek uniesiony w górę, sukienka podwinięta w talii. Figi były już tylko wilgotną nitką zwisającą między jej udami. Jonas ściągnął je, a jej cipka leżała przed nim otwarta, wargi sromowe lśniące, łechtaczka twarda i czerwona. Pochylił się, zanurzył twarz między jej nogami. Jego język odnalazł jej szparę, lizał od dołu do góry, zbierając jej soki. Smakowała słodko i słono, a on nie mógł się nasycić. Wsunął w nią język, wniknął w jej ciasny otwór, podczas gdy jego dłonie rozchylały jej pośladki, otwierając ją szerzej.
Mira jęknęła głośno, jej ciało drżało. „Tak, właśnie tam, liż mnie” – sapnęła. Jej soki płynęły obficie, pokrywając jego brodę. Skupił się na jej łechtaczce, okrążał ją czubkiem języka, delikatnie ssał. Zadrżała, jej paznokcie wbiły się w dywan. Wprowadził dwa palce do jej cipki, poczuł, jak zaciska się wokół niego, podczas gdy on nadal lizał jej łechtaczkę. Doszła szybko, jej orgazm uderzył w nią jak fala, ciało drżało, a jej soki trysnęły na jego język. Krzyknęła jego imię, przyciskając miednicę do jego twarzy, aż opadła ostatnia fala.
Wyprostował się, jego kutas znów był twardy, pulsujący. Skierował go na jej wilgotny otwór, wcisnął się powoli. Jęknęła, gdy jego żołądź rozciągnął jej ścianki. „Pieprz mnie” – szepnęła ochryple. Pchnął, głębokim, twardym pchnięciem, które wbiło go w nią po sam czubek. Była tak ciasna, tak gorąca, że stracił zmysły. Zaczął się poruszać, jego biodra uderzały o jej tyłek, każde pchnięcie głębsze od poprzedniego. Jej cipka obejmowała go jak pięść, wciągając go coraz głębiej. Czuł, jak jej ścianki zaciskają się wokół jego członka, masując go.
„Hart, pierdol mnie mocno”, rozkazała. Posłuchał, jego pchnięcia stały się szybsze, mocniejsze, jego jądra uderzały o jej łechtaczkę. Dywan szorstki pod jego kolanami, ogień ogrzewał ich ciała. Pochylił się, objął jej piersi, ścisnął je, wbijając się w nią. Jęczała przy każdym pchnięciu, jej ciało drżało. Czuł, jak narasta jej drugi orgazm, jej ciasna cipka zaciskała się wokół niego. „Dojdź ze mną”, wysapała. Nie mógł się oprzeć. Przyjemność narastała, stawała się nie do zniesienia, aż wbił się w nią raz mocno, dochodząc głęboko w jej wnętrze. Jego sperma spłynęła w nią, gorąca i obfita, podczas gdy ona kurczyła się wokół niego, orgazm wstrząsał jej ciałem. Opadli razem na dywan, spoceni, bez tchu, żar ognia ogrzewał ich nagie ciała. Książka leżała zapomniana obok nich, strony wciąż otwarte, ale słowa już dawno ucichły.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
