Zapach zimnego dymu w jego skórzanej kurtce – a potem, siedemnaście lat później, stoję na zatłoczonym tarasie hotelu konferencyjnego, kieliszek szampana w dłoni, i widzę go wśród biurowych ludzi. Ma na imię Felix. Prawie się nie zmienił, tylko skronie posiwiały, szczęka jest bardziej kanciasta. Jego wzrok trafia na mnie i czuję, jak otwierają się we mnie stare drzwi – tylko szpara, ale wiatr, który przez nią wdziera, pachnie skórą i letnim deszczem, zakazanymi pocałunkami i gorącymi nocami, które nigdy się nie wydarzyły.

Ponowne spotkanie na śliskim parkiecie
Firma świętuje dwudziestolecie istnienia. Mój mąż Thomas, członek zarządu, wygłasza przemówienie – gładkie słowa o sukcesie i duchu zespołu. Klaszczę grzecznie, uśmiecham się dookoła, ale moje oczy szukają Felixa, który stoi gdzieś na uboczu, z drinkiem w dłoni. Księgowość, jak słyszałam. Gdy Thomas przekazuje mikrofon na przyjęcie z szampanem, tłum się rozluźnia. Felix podchodzi do mnie, przez luki między mężczyznami w garniturach. „Cześć, Lena” – mówi, a jego głos ma ten sam szorstki brzmienie co wtedy, gdy paliliśmy potajemnie na szkolnym boisku. „Wyglądasz olśniewająco.” Śmieję się nerwowo, może zbyt głośno. „A ty nie straciłeś swojego uroku.” Rozmawiamy o błahostkach – o pracy, o pogodzie – ale pod powierzchnią iskrzy jak zwarcie. Zauważam, że moja ręka drży, gdy odkładam kieliszek. Jego palce na chwilę dotykają mojego przedramienia, gest, którego nikt nie zauważa, ale miejsce to pali mnie jeszcze przez kilka minut. Moje majtki stają się wilgotne na myśl o tym, co te palce mogłyby ze mną później zrobić.
Jego bliskość wzburza wspomnienia: potajemne spotkania po szkole, pierwsze nieśmiałe pocałunki za salą gimnastyczną, uczucie bycia nieśmiertelnym. Teraz stoi tutaj, w tym morzu garniturów, a ja znów mam siedemnaście lat, pełna tęsknoty i podniecającego strachu. „Jak długo zostajesz?” – pytam, a mój głos brzmi bardziej ochryple, niż zamierzałam. „Tylko dzisiejszy wieczór” – mówi – „jutro rano lecę z powrotem do Hamburga.” Fala rozczarowania przepływa przeze mnie, ale także ulgi. Tylko jedna noc – to bezpieczniejsze. A może bardziej niebezpieczne? Nie umiem powiedzieć. Ale moja cipa mówi mi, że go chcę, teraz i tutaj.
„Pójdę zapalić”, mówię w końcu, mimo że od lat nie palę. Felix kiwa głową. „Idę z tobą”. Skręcamy za róg, do małej wnęki, ukrytej za kolumną, odgrodzonej od imprezowego gwaru. Jest chłodno, powietrze pachnie wilgotnym kamieniem i asfaltem. Drżę w swojej cienkiej sukience. On zapala papierosa, podaje mi go. Dym drapie w gardle, gorzki na języku, ale znajomy. „Pamiętasz, jak paliliśmy potajemnie na szkolnym boisku?”, pytam, a słowa przychodzą łatwiej, niż myślałam. Uśmiecha się, linie wokół jego oczu stają się głębsze. „I jak całowaliśmy się za salą gimnastyczną”. Jego spojrzenie poważnieje. „Leno, często o tobie myślałem. O twoich ustach, twoich piersiach, o tym, jak wtedy jęczałaś, gdy pierwszy raz cię dotknąłem”. Milczę. Serce wali mi o żebra, a między nogami robi się wilgotno i gorąco. Potem bierze moją dłoń, przykłada ją do ust i całuje opuszki moich palców – gest tak delikatny, że prawie mogłabym się rozpłakać. „Powinniśmy wracać”, szepczę, ale się nie ruszam. Zimno nocy, ciepło jego dłoni – jestem uwięziona w tej chwili.
Oparta o ścianę, szorstki mur wbija się przez cienki materiał. Podchodzi bliżej, jego ciało ogrzewa mnie, mimo że dreszcz przebiega mi po plecach. „Opowiedz mi o swoim życiu”, mówi cicho. „Czy Thomas jest dla ciebie dobry? Czy pieprzy cię tak, jak na to zasługujesz?” Kiwam głową, ale słowa więzną mi w gardle. Dobry – tak, Thomas jest dobry. Niezawodny, odnoszący sukcesy, zawsze przy mnie. Ale czegoś brakuje, tej iskry, tego niebezpieczeństwa, które czuję teraz, tutaj, w tej ciemnej wnęce z mężczyzną, który przypomina mi o mojej młodości. „To skomplikowane”, mówię w końcu. Uśmiecha się smutno. „Zawsze takie było”. Jego dłoń wędruje na moje udo, gładzi cienki materiał. Czuję jego palce, które powoli suną w górę, a mój oddech zamiera.
Podchodzi bliżej, jego ciało ogrzewa mnie, choć dreszcz przebiega mi po plecach. Jego usta są blisko mojego ucha, oddech wilgotny i gorący. „Chcę cię pocałować, Leno. Teraz.” Kiwam głową, zaledwie o milimetry. Potem czuję jego wargi – miękkie, badawcze, jak pytanie, na które odpowiedź znam już dawno. Otwieram się, a jego język spotyka się z moim. Smakuje tytoniem i miętą, czymś zakazanym, od czego kręci mi się w głowie. Jego dłonie wsuwają się w mój kark, przyciągają mnie mocniej do siebie. Zanurzam palce w jego włosach, czuję drogie wody po goleniu, których używa, a pod spodem nutę skóry. Świat wokół nas znika – tylko jego oddech, bicie jego serca, szum w moich uszach. „Musimy uważać”, dyszę między pocałunkami, „ktoś nas tu może zobaczyć.” On szepcze: „Znam jeden pokój.” Jego kciuk przesuwa się po mojej szczęce, dotyk, który sprawia, że drżę. Chcę powiedzieć nie, ale moje ciało już przywiera do niego. Jego dłoń sunie niżej, po moich plecach, aż do brzegu sukienki. Unosi materiał, jego palce pieszczą nagą skórę mojego uda. Przygryzam wargę, żeby nie jęknąć głośno. „Felixie, nie tutaj”, błagam, ale to nie brzmi jak protest. On uśmiecha się, ten bezczelny uśmiech sprzed lat, który zawsze zawracał mi w głowie. „To chodźmy.” Bierze mnie za rękę, a ja daję się prowadzić, tylnym wejściem, obok kelnerów i personelu sprzątającego, do windy. Kabina jest za ciasna, jego ciało za blisko. Czuję jego erekcję przez materiał, a mój podbrzusze zaciska się. Winda zatrzymuje się, wysiadamy, korytarz jest pusty. Jego pokój jest na końcu korytarza, numer 312. Otwiera drzwi, wchodzi, a ja idę za nim.
W pokoju hotelowym: Granica pada
Skradamy się tylnym wejściem, wjeżdżamy windą na trzecie piętro. Kabina jest za ciasna, jego ciało za blisko. Czuję jego erekcję przez materiał, a mój podbrzusze zaciska się. Jego pokój jest schludny, laptop otwarty, łóżko starannie zaścielone. On zamyka drzwi, przekręca klucz – kliknięcie, które odcina świat na zewnątrz. „Leno”, mówi, a jego wzrok pali. „Tak długo czekałem na tę chwilę.” Podchodzi do mnie, jego dłonie kładą się na moich biodrach. Czuję ciepło przez cienki materiał mojej sukienki. „Ja też”, szepczę, i to prawda. Unoszę twarz i tym razem to ja całuję go pierwsza. Dzikie, żądające, bez zahamowań. Mój język szuka jego, ssę jego dolną wargę, delikatnie gryzę. Jęczy w moje usta, a ten dźwięk rozbrzmiewa w całym moim ciele. Jego dłonie wędrują do mojego tyłka, przyciskają mnie do jego twardej erekcji. Czuję, jaki jest długi i gruby, a moja cipka robi się mokra na myśl o tym, że wkrótce będę go miała w sobie.
„Chcę cię pieprzyć, Leno“ – mówi, a jego głos jest ochrypły z pożądania. „Chcę cię na tym łóżku, chcę twoich nóg wokół mojej szyi, chcę w tobie dojść“. Drżę. „Więc zrób to“ – szepczę. „Weź mnie, Felix. Pieprz mnie tak, jak powinieneś był mnie wtedy pieprzyć“. Śmieje się cicho, odwraca mnie i przyciska do ściany. Jego dłonie znajdują zamek mojej sukienki, powoli go rozpinają. Materiał opada z moich ramion, moje piersi są odsłonięte, przykryte tylko cienkim biustonoszem. Odwraca mnie z powrotem do siebie, jego oczy pożerają mój widok. „Cholera, Leno“ – szepcze. „Jesteś jeszcze piękniejsza niż w moich snach“. Pochyla się, jego usta obejmują mój sutek przez materiał. Jęczę głośno, odrzucając głowę do tyłu. Odsuwa biustonosz na bok, jego język okrąża mój twardy czubek. Czuję, jak ssie, liże, gryzie, a ja staję się coraz bardziej wilgotna. Moje dłonie wplątują się w jego włosy, przyciskają jego twarz mocniej do mojej piersi. „Tak, Felix, tak“ – dyszę. „Weź mnie“.
Odrywa się od mojej piersi, klęka przede mną. Jego dłonie wsuwają się pod moją spódnicę, znajdują majtki. Powoli je ściąga, czuję chłodne powietrze na mojej mokrej cipce. „Boże, jesteś taka wilgotna“ – jęczy. „Czuję to, smakuję to“. Pochyla się, jego język przesuwa się przez moją szparę. Niemal krzyczę przy tym dotyku. Jego język jest gorący, miękki, od razu znajduje moją łechtaczkę. Drżę, opierając się o ścianę, podczas gdy on mnie liże. Ssie moją łechtaczkę, okrąża ją językiem, wsuwa we mnie dwa palce. „Och, Felix, tak, wykończ mnie“ – błagam. Jego palce poruszają się we mnie, szybko, głęboko, podczas gdy jego język nie przestaje pracować nad moją łechtaczką. Czuję, jak narasta orgazm, moje nogi drżą, całe moje ciało się napina. „Dojdź dla mnie, Leno“ – mamrocze w moją cipkę. „Dojdź do moich ust“. To za wiele. Eksploduję, mój szczyt porywa mnie, krzyczę jego imię, podczas gdy mój sok spływa do jego ust. Pije ze mnie, wylizuje mnie do czysta, aż pozostaję tylko drżąca.
Wstaje, ociera usta. „To był dopiero początek”, mówi z uśmiechem. Zdejmuje marynarkę, potem koszulę. Widzę jego klatkę piersiową, wyrzeźbiony brzuch, owłosienie ciągnące się aż pod pasek. Mój wzrok zatrzymuje się na jego spodniach, gdzie rysuje się ogromne wybrzuszenie. Opadam na kolana, rozpinam jego pasek, guzik, zamek błyskawiczny. Jego bokserki napinają się, a kiedy ściągam je w dół, wyskakuje jego kutas. Długi, gruby, z żołędzią czerwoną i lśniącą. „Mój Boże”, szepczę. „Jesteś ogromny.” Obejmuję go obiema dłońmi, czuję twardość, gorąco. Pochylam się, rozchylam usta i biorę go do ust. Jęczy, gdy mój język okrąża jego żołądź, gdy biorę go głęboko do gardła. Ssę, liżę, igram zębami. Jego dłonie wplątują się w moje włosy, napiera lekko, coraz głębiej. „Tak, Leno, bierz go całego”, dyszy. „Robisz to tak dobrze.” Czuję, jak twardnieje jeszcze bardziej, jak drży. Chcę go posmakować, chcę zobaczyć, jak dochodzi. Ale zanim do tego dochodzi, podciąga mnie do góry.
„Nie”, mówi, „chcę dojść w tobie. Chcę pieprzyć twoją mokrą cipkę, aż nie będziesz mogła ustać.” Odsuwa mnie tyłem do łóżka, moja sukienka opada na podłogę, leżę przed nim naga. Pochyla się nade mną, jego usta znajdują moje, dłoń wędruje między moje nogi. Bawi się moją wilgotną szparką, wsuwa dwa palce do środka. „Gotowa na mnie?”, pyta. Kiwam głową, ledwo mogę mówić z pożądania. Prostuje się, ustawia między moimi nogami. Czuję jego żołądź przy moim wejściu, jak mnie rozciąga, gotowa, by we mnie wejść. Potem pcha. Długi, głęboki pchnięcie, które mnie wypełnia, rozciąga. Krzyczę, krzyk rozkoszy i bólu. Jest taki duży, taki gruby. „Tak, pieprz mnie”, jęczę. „Pieprz mnie mocno.”
Zaczyna pchać, najpierw powoli, potem szybciej. Każde pchnięcie trafia w mój najgłębszy punkt, czuję go w brzuchu. Moje nogi oplatają jego biodra, wciskam go głębiej w siebie. „O Boże, Felix, tak”, dyszę. „Tak dobrze mnie pieprzysz.” Pochyla się, ssie moją brodawkę, podczas gdy nadal we mnie pcha. Czuję, jak narasta nowy orgazm, gorący i nieunikniony. „Dojdź ze mną, Leno”, dyszy. „Dojdź na moim kutasie.” Pcha głębiej, mocniej, nie mogę już myśleć, tylko czuć. Kulminacja ogarnia mnie, krzyczę, moje ciało drga, gdy dochodzę. Czuję, jak wylewa się we mnie, jak pompuje swój sok głęboko w moją cipkę. Jego jęki mieszają się z moimi, dochodzimy razem, spoceni, wyczerpani, połączeni.
Leżymy obok siebie, nasze ciała przylegają do siebie. Nikt nie mówi. Czuję, jak jego nasienie wypływa ze mnie, mokre na prześcieradle. Odwraca się do mnie, odgarnia kosmyk włosów z mojej twarzy. „To było niezapomniane” – mówi cicho. Kiwam głową, łzy napływają mi do oczu. „Tak” – szepczę. „To było to.” Leżymy jeszcze przez chwilę, po czym wstaję, ubieram się. Patrzy na mnie w milczeniu. W drzwiach odwracam się jeszcze raz. „Żegnaj, Felix” – mówię. „Trzymaj się.” Kiwa głową. „Ty też, Leno. Ty też.”
Wracam na przyjęcie, nakładam uśmiech, biorę kieliszek szampana. Thomas podchodzi do mnie, kładzie mi rękę na ramieniu. „Wszystko w porządku?” – pyta. „Tak” – mówię. „Wszystko w porządku.” Ale głęboko w sobie wiem, że nic już nie będzie w porządku. Ostatni papieros wypalony, ostatni pocałunek wymieniony, ostatni numizmat dokonany. Ale wspomnienie płonie we mnie, gorętsze niż każdy dym, i
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
