Ten wieczór był jednym wielkim głupim pomysłem, a ja byłem kompletnym idiotą, który wypił go do dna. Gdy Lena godzinę temu szepnęła mi do ucha: „Chodźmy do Mirror Clubu, tam wszystko jest dozwolone”, myślałem jeszcze, że przesadza. Teraz stoję z nią w pomieszczeniu, którego ściany, sufit i podłoga składają się z wypolerowanych luster, i dociera do mnie: nie przesadzała. Ona nie domyśliła – okrutnie, przepięknie nie domyśliła.

Pokój tysiąca spojrzeń
Lustra odbijają nas tysiąckrotnie: Lenę w czerwonej sukience, która podkreśla jej krągłości, mnie w ciemnej koszuli, która nagle robi się za ciasna, jakby nie chciała dłużej ukrywać mojego narastającego podniecenia. Wszędzie nas widać – z każdej strony, w każdej perspektywie, nieskończony labirynt ciała i lustrzanego szkła. I nie jesteśmy sami. W kątach stoją goście, może kilkanaście osób, mężczyźni i kobiety, którzy sączą szampana i przyglądają się nam. Ich spojrzenia są głodne, wyczekujące, zachłanne. Lena uśmiecha się i obraca powoli, żeby mogli nas oglądać z każdego kąta – pokaz, który dopiero się rozpoczął.
„Podoba ci się to, co widzisz?”, pyta cicho, a ja czuję jej dłoń na mojej piersi. Jej palce wędrują w dół, rozpinają guzik po guziku, jakby rozpakowywała prezent. Pozwalam jej na to, zafascynowany scenerią, gorącem, które bije od jej opuszków. Lustra pokazują każdy jej ruch ze wszystkich stron – jak ściąga mi koszulę ze spodni, jak jej język przesuwa się po moich wargach, jak rozbiera mnie wzrokiem. Publiczność milczy, tylko brzęk kostek lodu w szklankach przerywa ciszę, dźwięk, który jeszcze bardziej wzmaga moje podniecenie.
Jej palce są teraz na mojej nagiej piersi, kreślą linie, które przyprawiają mnie o dreszcze. „Drżysz”, szepcze z rozbawionym błyskiem w oczach. „Nerwy czy podniecenie?” Przełykam ślinę, puls wali mi w skroniach, i chwytam ją za biodro, przyciągając bliżej. „Jedno i drugie”, przyznaję, a mój oddech staje się szybszy, płytszy. Całuje mnie znowu, tym razem głębiej, jej język bada moje usta, podczas gdy jej dłoń spoczywa na moim karku, przytrzymując mnie. Lustra pokazują nas od tyłu: jak przytula się do mnie, jak moje palce suną po jej plecach i odnajdują zamek jej sukienki – dźwięk, który w ciszy brzmi jak obietnica.
„Czy mogę?“ – pytam, a ona kiwa głową, wgryzając mi się w ucho, ostry ból, który czyni mnie jeszcze twardszym. Zamek błyskawiczny zsuwa się, a czerwona suknia opada z jej ramion, jedwabisty szept na jej skórze. Nie ma pod nią niczego – tylko jej nagą skórę, lśniącą w blasku lustra, każdy centymetr doskonale oświetlony. Szmer przebiega przez tłum, gdy odsłania piersi, jędrne i wyprostowane, sutki już stwardniałe. Przeciągam językiem po wargach, smak soli i pożądania, i pochylam się, by pocałować jeden z jej sutków. Jęczy cicho, gdy mój język krąży wokół niego, dźwięk, który uderza wprost w moje krocze, i czuję, jak unosi się pode mną, wyciąga ku mnie. Widzowie widzą wszystko, jak odchyla głowę do tyłu, zamyka oczy, oddaje się mojemu dotykowi – oddanie, które niemal pozbawia mnie zmysłów.
Obnażenie na oczach wszystkich
Lena klęka przede mną, jej wzrok szuka mojego w lustrze nad nami, niema umowa. Rozpina mój pasek, zamek szumi, a ja jestem twardy, pulsujący, zanim jeszcze mnie dotknie. Mój członek jest sztywny i gruby, żołądź czerwona i wilgotna, i ledwo mogę powstrzymać podniecenie. Jej palce obejmują mnie, ciepłe i mocne, a ja przygryzam wargę, by nie jęczeć. Widzowie widzą wszystko: jak bierze mnie do ust, jak wypełniają się jej policzki, jak jej język krąży wokół mnie – mokro, zręcznie, zachłannie. Widzę to sam w lustrze – obraz, który podnieca mnie jeszcze bardziej, zapiera mi dech. Liże moją żołądź, ssie mocno, a ja czuję, jak jej ślina spływa po moim członku, lśniącym na lustrzanej podłodze.
„Patrz na nich” – szepczę ochryple, a ona jest posłuszna. Jej oczy spotykają wzrok widzów, podczas gdy ona nadal mnie rozpieszcza, jej usta mokrym rajem. Kobieta w czerwonej sukni przeciąga językiem po wargach, mężczyzna z brodą ma rękę w spodniach, masuje się przez materiał. Lena czerpie przyjemność z tej uwagi, widzę to po jej oddaniu, po tym, jak bierze mnie głębiej, aż czuję jej gardło, ciepło, które mnie pochłania. Muszę oprzeć się o ścianę, by nie stracić kontroli. Jej dłonie masują moje uda, paznokcie delikatnie drapią skórę, a ja czuję, jak napięcie we mnie rośnie, jak prąd przemykający przez moje ciało. Bierze mnie bardzo głęboko, jej gardło się wygina, i czuję, jak się krztusi, ale nie przestaje, chce więcej, chce wszystkiego.
„Przestań”, wyrzucam z siebie, mój głos to ledwie chrypienie, „bo inaczej to się zbyt szybko skończy.” Ona się uśmiecha, wilgotnym, figlarnym uśmiechem, i puszcza mnie, wstaje i całuje. Jej usta smakują mną i jej szminką, słodko-słona mieszanka, która przyprawia mnie o zawrót głowy. Odwracam ją, przyciskam do lustrzanej ściany. Chłód szkła na jej skórze sprawia, że dreszcz ją przebiega, jej sutki twardnieją jeszcze bardziej. Jej sukienka już się podwinęła, a ja odsuwam majtki na bok. Jej cipka jest wilgotna, gotowa, ociekająca, i czuję jej gorąco przez cienki materiał. Moje palce ślizgają się po jej wargach sromowych, zanurzają się w niej, a ona głośno jęczy, krzyk, który odbija się echem w lustrach. „Tak, właśnie tam”, sapie, a jej dłonie szukają oparcia na lustrze, zostawiając spocone odciski. Widzę jej twarz w lustrze – zaróżowione policzki, rozchylone usta, na wpół przymknięte oczy. Obserwuje mnie, jak ją pieszczę, jak powoli doprowadzam ją do szczytu, jak moje palce wchodzą w nią i wychodzą. Jej cipka jest gorąca i ciasna, i czuję, jak drga, jak zaciska się wokół moich palców. „Dojdź dla mnie”, szepczę, a ona jest posłuszna, jej ciało drży, jej krzyki rozbrzmiewają po pokoju, echo rozkoszy, które czyni widzów jeszcze bardziej zachłannymi.
Akt przed publicznością
Puszczam jej cipkę, moje palce są mokre od jej soku, i prowadzę dłoń do swojego penisa, rozcierając jej sok po żołędzi. Ona odwraca się, jej oczy są dzikie, pożądliwe. „Pieprz mnie”, mówi głośno, prosto w ciszę, i nie potrzebuję zachęty. Unoszę jej nogę, przyciskam ją do lustrzanej ściany, tak że jej cipka leży szeroko otwarta. Widzowie widzą wszystko – każdą fałdkę, każdą wilgoć, każdą kroplę. Prowadzę swojego penisa do jej pizdy, pocieram żołędzią o jej wargi sromowe, daję jej poczuć, co nadchodzi. „Proszę”, jęczy, „proszę, pieprz mnie mocno.” Wchodzę w nią, głębokim, twardym pchnięciem, które przyciska ją do lustrzanej ściany. Jej krzyk jest głośny, przenikliwy, a jej cipka wsysa mnie, mokra i gorąca, raj z ciała. Cofam się aż do żołędzi i wchodzę ponownie, głębiej tym razem, aż czuję jej szyjkę macicy. „Tak, pieprz mnie, pieprz mnie mocno”, krzyczy, a jej nogi drżą, jej dłonie wbijają się w lustro, jakby musiała się czegoś trzymać, żeby nie upaść.
Widzowie są teraz wszyscy twardzi albo mokrzy, widzę to w lustrach. Mężczyzna z brodą wyciągnął swojego penisa i masturbuje się, jego dłoń porusza się szybko w górę i w dół. Kobieta w czerwonej sukience wsunęła rękę w spodnie, jej palce pocierają łechtaczkę. Patrzą na nas, jak pieprzę Lenę, jak mój penis wchodzi w jej cipkę, coraz szybciej, coraz mocniej. Jej soki spływają po moim penisie, kapią na lustrzaną podłogę, a ona jęczy bez przerwy, słowa, które ledwo rozumiem – „tak, tak, więcej, głębiej”. Łapię ją za biodra, przyciągam jeszcze bliżej i pieprzę ją długimi, głębokimi pchnięciami. Jej piersi się kołyszą, sutki są twarde, a ja pochylam się, żeby lizać jeden z nich, będąc w niej wciąż. Jej smak jest słony i słodki, a ona przyciska pierś do moich ust, chce więcej.
„Odwróć się”, rozkazuję, a ona natychmiast słucha. Pochyla się nad jednym z małych stolików w pokoju, ramiona oparte na szklanym blacie, tyłek wysoko w górze. Widzowie mają teraz idealny widok – jej cipkę od tyłu, wargi sromowe rozchylone przez mojego penisa, jej odbyt, który drga. Gładzę jej pośladki, przesuwam palcami między nimi, a ona drży. „Wyruchaj mnie w dupę”, szepcze, a ja waham się przez chwilę, ale ona przyciska tyłek do mnie. „Tak, w dupę”, mówi głośniej, a ja pluję sobie na dłoń, nacieram penisa. Przykładam żołądź do jej odbytu, naciskam powoli, a ona jęczy, dźwięk, który balansuje między bólem a przyjemnością. „Wolno”, mówi, „wolno, potem będzie lepiej.” Słucham, wciskam się milimetr po milimetrze, aż jej odbyt obejmuje mojego penisa, gorący i ciasny, jeszcze ciaśniejszy niż jej cipka. „Tak, teraz”, jęczy, a ja pieprzę ją w dupę, powolnymi, głębokimi pchnięciami, które przyciskają ją do stołu. Jej krzyki są teraz ochrypłe, ciało drży, a ja czuję, jak zaciska się wokół mnie, jak przechodzi przez orgazm, który ogarnia całe jej ciało. Krzyczy, głowa opada na stół, a ja pieprzę dalej, przez jej orgazm, aż wraca do siebie.
Wyciągam swojego penisa z jej odbytu i wprowadzam go z powrotem do jej cipki, która jest teraz jeszcze bardziej wilgotna. Jęczy głośno, gdy w nią wchodzę, i czuję, jak mój własny orgazm się zbliża. Moje jądra są ciężkie, pełne spermy, i jestem bliski eksplozji. „Dojdź ze mną”, sapię, a ona kiwa głową, z zamkniętymi oczami, jej twarz jest maską rozkoszy. Pieprzę ją twardymi, szybkimi pchnięciami, mój penis ślizga się w jej wilgotnej cipce, i czuję, jak jej mięśnie się kurczą, jak jest blisko orgazmu. „Wejdź we mnie”, błaga, „wejdź w moją pizdę, daj mi to poczuć.” To jest to, co chcę usłyszeć. Wchodzę głębiej, mocniej, i mój orgazm wybucha ze mnie, strumień spermy, który tryska do jej cipki, gorący i gęsty. Czuję, jak zaciska się wokół mnie, jak przyjmuje mój wytrysk, i dochodzi razem ze mną, jej ciało drży, jej krzyki są głośne i dzikie. Widzowie widzą wszystko – jak moja sperma kapie z jej cipki, jak drży, jak gubię się w niej.
Pozostajemy tak przez chwilę, bez tchu, spoceni, spleceni ze sobą. Lustra pokazują nas ze wszystkich stron – obraz oddania, pożądania, całkowitego obnażenia. Widzowie klaszczą, ciche klaskanie, które odbija się echem w lustrach. Lena odwraca się, całuje mnie, jej usta smakują potem i spermą. „To był dopiero początek”, szepcze, a jej oczy błyszczą w blasku luster. Wiem, że ma rację. Ta noc jest jeszcze długa, a lustra zobaczą wszystko.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
