Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Wizytówka leżała między suszonymi gałązkami rozmarynu a górą niepozmywanych naczyń na moim kuchennym stole. Zapach jagnięciny i czerwonego wina wciąż unosił się w powietrzu, zmieszany z gorzkim aromatem spalonego czosnku, o którym zapomniałam wcześniej na patelni. Obracałam kartę między palcami. Czarne litery na ciężkim, kremowym papierze. Alexander Brandt. Konserwator dzieł sztuki. Karta sprawiała wrażenie drogiej, podobnie jak ten moment w jego galerii, gdy po obejrzeniu uszkodzonej barokowej komody przytrzymał moją dłoń o jedno uderzenie serca dłużej, niż trzeba. Czynisz cuda swoimi dłońmi, powiedział, a ja się zaśmiałam, bo myślałam, że ma na myśli politurę.
Teraz, o jedenastej wieczorem, w moim małym mieszkaniu na Kreuzbergu z krzywymi deskami podłogi i widokiem na podwórko, nie wiedziałam już, co miał na myśli.
Restauracja nazywała się Le Faubourg i była ukryta w bocznej uliczce, do której zwykle nie zaglądałam. Alexander już siedział przy oknie, gdy przyszłam, przed nim stała szklanka czerwonego wina, której nie tknął. Miał na sobie ciemny garnitur bez krawata, z rozpiętym górnym guzikiem koszuli. Gdy wstał, aby przysunąć mi krzesło, grzbietem dłoni musnął moje ramię. Swobodny gest, ale pozostawił ślad gęsiej skórki na moim ramieniu.
„Mam nadzieję, że lubi pani kuchnię francuską” – powiedział, a jego głos brzmiał, jakby ćwiczył to zdanie.
„Lubię dobre jedzenie” – odpowiedziałam i napiłam się wody, żeby uspokoić nerwy. Kelner przyniósł pasztet z wątróbki kaczej i kieliszek Sancerre, a Alexander zaczął opowiadać. O rokokowym zegarze, który wylicytował w zeszłym miesiącu w Wiedniu, o cyklu obrazów, które konserwował dla prywatnego kolekcjonera w Hamburgu. Słuchałam, kiwałam głową, zadawałam pytania, ale moja uwaga była gdzie indziej. Przy tym, jak trzymał łyżkę, jak podczas mówienia czasem robił krótką pauzę i patrzył na mnie, jakby badał powierzchnię.
„Ma pani spokojną rękę” – powiedział nagle, w środku opowieści o złoconej ramie. „Zauważyłem to wtedy w galerii. Pracuje pani skupiona, bez pośpiechu. To rzadkie.”
Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć, więc napiłam się wina. Wieczór się ciągnął, jedzenie przyszło i odeszło, aż w końcu Alexander zaproponował, żebyśmy się przeszli. Noc była letnia, ulice puste, minął nas tylko rowerzysta, dzwoniąc dzwonkiem. Szliśmy obok siebie, nie za blisko, nie za daleko, a ja kątem oka wyczuwałam każdy ruch jego ciała.
„Nie powiedział mi pan jeszcze, czego pan naprawdę chce” – powiedziałam, gdy zatrzymaliśmy się przy latarni. Mój oddech utworzył mały obłoczek w chłodnym powietrzu.
Alexander odwrócił się do mnie. Jego twarz była w połowie w cieniu, ale widziałam uśmiech, który pojawił się w kąciku jego ust. „Nie chcę niczego konkretnego. Chcę tylko zobaczyć, co się wydarzy.”
„To nie jest odpowiedź.”
„To jedyna, jaką mogę dać.” Zrobił krok bliżej. Poczułam jego perfumy, coś z bergamotką i skórą, a pod spodem ciepły zapach jego skóry. „Może pani odejść w każdej chwili. Ale myślę, że pani tego nie chce.”
Jego dłoń dotknęła mojego podbródka, uniosła moją twarz, a potem mnie pocałował. Powoli, badawczo, z precyzją, która mnie przestraszyła. Jego język przesunął się po mojej dolnej wardze, a ja otworzyłam usta, wpuściłam go, poczułam, jak dotyka mojej szyi, podczas gdy jego pocałunek stawał się głębszy. Chwyciłam jego koszulę, przyciągnęłam go bliżej, a latarnia nad nami cicho buczała.
„Proszę ze mną iść” – powiedział, gdy się od siebie oderwaliśmy. „Mam pokój w pobliżu.”
Mogłam powiedzieć nie. Ale pomyślałam o jego spokojnej dłoni, o tym, jak na mnie patrzył, i skinęłam głową.
Pokój hotelowy był mały i ciemny, zasłony zaciągnięte, łóżko przykryte białym prześcieradłem. Alexander zamknął za nami drzwi, a kiedy się odwróciłam, on już tam stał, z odłożoną marynarką, podwiniętymi rękawami koszuli. Podszedł do mnie, ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie ponownie, tym razem bardziej zachłannie, bardziej wymagająco. Jego dłonie znalazły zamek mojej sukienki, powoli go zsuwały, a ja poczułam, jak powietrze dotyka mojej nagiej skóry.
„Chcę czegoś spróbować” – wymruczał przy mojej szyi. „Jeśli pani się zgadza.”
Przełknęłam ślinę. „Czego?”
„Zaraz pani zobaczy.“ Odwrócił mnie, przycisnął delikatnie do ściany i poczułam jego dłonie na swoich biodrach. Całował moją szyję, ramię, podczas gdy jego palce odsuwały materiał moich majtek. Potem uklęknął.
Zachłysnęłam się, gdy jego język mnie dotknął. Lizał mnie powoli, płaskim językiem, a ja oparłam się o ścianę, bo nogi się pode mną uginały. Trzymał moje biodra, przyciągał mnie bliżej do swoich ust, i czułam, jak rozbiera mnie na części, kawałek po kawałku. Jego język krążył wokół mojej łechtaczki, podczas gdy jeden palec wsunął się we mnie, potem dwa, a ja przygryzłam wargę, żeby nie krzyczeć.
„Alexanderze“ – jęknęłam, ale on nie odpowiedział, tylko jego język stał się bardziej natarczywy, jego palce poruszały się we mnie, i poczułam, jak orgazm we mnie narasta, gorący i nie do powstrzymania. Doszłam z krzykiem, który rozpłynął się w duszności pokoju, a on pił ze mnie, aż zaczęłam drżeć.
Potem wstał i spojrzał na mnie. „To był dopiero początek.“
„Co masz na myśli?“ – zapytałam, wciąż bez tchu.
Uśmiechnął się i cofnął o krok. „Jutro mam spotkanie. Kolekcjoner poprosił mnie, żebym obejrzał pewną kolekcję. To mój przyjaciel, i ma prośbę, którą chętnie bym pani spełnił.“
„Mnie?“
„Chodzi o moją kolekcję“ – powiedział i podszedł do okna, odsunął zasłonę na szerokość szpary. „Mam pewną skłonność, którą mogę dzielić tylko z wybranymi ludźmi. I wierzę, że pani jest jedną z nich.“
Powietrze w pokoju zdawało się rzednąć. Naciągnęłam sukienkę z powrotem na ramiona, skóra wciąż wilgotna od jego pocałunków. „Jaka to skłonność?“
Alexander odwrócił się do mnie. Jego spojrzenie było spokojne, ale dostrzegłam w nim coś, błysk, którego nie potrafiłam nazwać. „Lubię patrzeć. Kiedy inny mężczyzna dotyka kobiety, która coś dla mnie znaczy. Kiedy czuję, jak oddaje się jemu, podczas gdy ja stoję obok i patrzę. To moja forma sztuki. Najbardziej żywa, jaką znam.“
Wpatrywałam się w niego. Serce biło mi tak głośno, że myślałam, iż musi to usłyszeć. „Chcesz, żebym…“
„Nie teraz“ – przerwał mi. „Tylko jeśli pani też tego chce. Ale wierzę, że jest w pani coś, co o tym wie. Co wiedziało o tym zawsze.“
Podszedł do mnie i położył mi dłonie na ramionach. „Proszę się nad tym zastanowić. Jutro wieczorem, w klubie, gdzie się z nim spotykam. Jeśli pani tam będzie, będę wiedział, że pani tego chce. Jeśli nie, nigdy pani nie widziałem.”
Następny wieczór zastał mnie przed czarnym portalem na zaniedbanej ulicy między Friedrichshain a Kreuzbergiem. Żadnego szyldu, tylko dzwonek, na którym wygrawerowane było srebrne A. Długo stałam przed szafą i w końcu wybrałam czerwoną sukienkę, której nie nosiłam od lat. Była krótsza, niż ją zapamiętałam, a materiał na mojej nagiej skórze przypominał drugą skórę.
Drzwi otworzyły się, zanim zdążyłam zadzwonić. Mężczyzna w czarnym garniturze poprowadził mnie w dół po schodach, przez wąski korytarz, który pachniał kurzem i woskiem świec. Potem otworzył drzwi, a ja weszłam do pokoju urządzonego jak biblioteka. Wysokie regały, książki oprawione w skórę, kominek, w którym płonął ogień. A na środku, w ciężkim fotelu, siedział Alexander, obok niego inny mężczyzna, którego nie znałam.
Był starszy, może po pięćdziesiątce, z siwymi włosami i wąską twarzą pokrytą zmarszczkami. Miał na sobie ciemny sweter z golfem, a jego dłonie spoczywały luźno na podłokietnikach. Kiedy mnie zobaczył, lekko przechylił głowę.
„Więc to jest pani konserwatorka”, powiedział ochrypłym głosem. „Ma dobre oko.”
Alexander wstał i podszedł do mnie. Wziął moją dłoń, poprowadził mnie do fotela, a ja czułam na sobie wzrok tamtego mężczyzny, ciężki i badawczy. „To jest Richard”, powiedział Alexander. „Ma kolekcję, o której pani wspominałem. I zgodził się pomóc mi w moim małym upodobaniu.”
Richard wstał. Był wyższy od Alexandra, a kiedy stanął przede mną, musiałam zadrzeć głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. „Nie dotknę pani, jeśli pani nie zechce”, powiedział. „Ale chciałbym. I myślę, że Alexander też chciałby to zobaczyć.”
Spojrzałam na Alexandra. Jego wzrok był ciemny, skupiony, i poczułam, jak moje ciało reaguje, fala gorąca wznosząca się z brzucha. „Nie wiem, czy potrafię”, wyszeptałam.
„Nie musi pani wiedzieć”, powiedział Richard i zrobił krok bliżej. Jego dłoń spoczęła na moim biodrze, lekko, pytająco. „Pani musi tylko czuć.”
Zamknęłam oczy. Wzrok Alexandra palił mnie, i poczułam, jak coś we mnie pęka, drzwi, które przez lata trzymałam zamknięte. Kiedy znów otworzyłam oczy, skinęłam głową.
Richard wziął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Jego pocałunek był inny niż Alexandra, głębszy, bardziej wymagający, z doświadczeniem, które przyprawiło mnie o dreszcz. Jego dłonie wędrowały po mojej sukience, rozpięły zamek, a materiał opadł na podłogę. Stałam w samych koronkowych majtkach przed dwoma mężczyznami i nie czułam wstydu, tylko dziwne, wibrujące podniecenie.
„Usiądź na stole” – powiedział Richard, wskazując na masywny drewniany stół w rogu. Posłuchałam, zsunęłam się na krawędź, a on stanął między moimi nogami. Alexander usiadł w fotelu, z dłońmi na poręczach, i patrzył na nas. Jego oddech przyspieszył, a ja widziałam podniecenie w jego oczach, gdy Richard rozsunął moje uda.
Richard uklęknął przede mną, odsunął majtki na bok i polizał mnie. Był bardziej wprawny niż Alexander, dokładnie wiedział, gdzie przyłożyć język, i poczułam, jak moje ciało się otwiera, wilgotne i gorące. Jego język pracował na mnie, podczas gdy palce wsuwały się we mnie, a ja odrzuciłam głowę do tyłu, podpierając się na dłoniach, żeby nie ześlizgnąć się z blatu.
„Patrz” – powiedział Richard do Alexandra, nie odrywając ode mnie wzroku. „Patrz, jak się otwiera.”
Otworzyłam oczy i spojrzałam na Alexandra. Jego wzrok był utkwiony w moich udach, w miejscu, gdzie usta Richarda mnie pieściły, i widziałam w nim żądzę, nagą, nieukrywaną pożądliwość. To czyniło mnie bezwstydną, i rozsunęłam nogi szerzej, przyciskając się do twarzy Richarda.
„Więcej” – usłyszałam własny jęk, a Richard zaśmiał się cicho, po czym wstał i rozpiął spodnie. Zobaczyłam jego członek, twardy i lśniący, i wzdrygnęłam się, bo był większy, niż się spodziewałam. Ale mimo to chciałam go, chciałam poczuć, jak we mnie wchodzi, pod spojrzeniem Alexandra.
Podszedł bliżej, i poczułam żołądź przy moim wilgotnym wejściu. Potem pchnął.
Krzyknęłam, gdy we mnie wszedł, wypełnił mnie, rozciągnął, i poczułam, jak moje wnętrze zaciska się wokół niego. Poruszał się powoli, głęboko, a ja położyłam się na stole, rozłożyłam ramiona, ofiarowałam się. Alexander pochylił się, łokcie na kolanach, i wpatrywał się w miejsce, gdzie Richard wchodził we mnie. Widziałam jego dłoń sunącą po własnym ciele i wiedziałam, że dotyka samego siebie.
„Podejdź bliżej” – powiedziałam do niego, a on wstał, stanął obok stołu. Chwyciłam jego dłoń, przyciągnęłam ją do swojej piersi, a on ścisnął, podczas gdy Richard we mnie napierał. Rytm stał się szybszy, twardszy, i poczułam, jak orgazm we mnie wzbiera, potężny i nie do powstrzymania. Richard pochylił się nade mną, czoło przy moim czole, jego pchnięcia stawały się głębsze, a ja krzyknęłam, gdy doszłam, fale mnie zalewały, podczas gdy on nie przestawał.
„To jest to” – jęknął Richard, i poczułam, jak we mnie dochodzi, gorąco i pulsująco. Przez chwilę pozostał we mnie, po czym się wycofał i odsunął. Leżałam na stole, mokra, drżąca, i patrzyłam na Alexandra, który patrzył na mnie, jakbym była obrazem, który właśnie odkrył.
Podszedł do mnie, pochylił się nade mną i pocałował mnie. Jego język smakował mną i Richardem, i poczułam, że uśmiecha się do mnie, nawet w pocałunku. „Jest pani piękna” – powiedział, prostując się. „W sposób, którego nie potrafię opisać.”
Richard podciągnął spodnie i uśmiechnął się. Wyglądał jak mężczyzna, który właśnie sprawdził coś cennego. „Myślę, że jeszcze się zobaczymy” – powiedział, a ja wiedziałam, że ma rację.
Alexander pomógł mi zejść ze stołu, naciągnął mi sukienkę na ramiona, i poczułam, jak trzyma mnie za biodro, lekko, jakby chciał mnie podtrzymać. W tamtej chwili wiedziałam, że stałam się częścią czegoś, czego nie potrafiłam już nazwać. To nie była historia, którą kontrolowałam, ale taka, którą żyłam, z każdym uderzeniem serca, każdym dotykiem, każdym spojrzeniem, które mnie trafiało i nie wypuszczało.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
