L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Toskańskie noce namiętności

Opowiadania Rogacz · ok. 12 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została automatycznie stworzona przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Słońce wisiało nisko nad wzgórzami, gdy stałam między winoroślami, czując ciepło na skórze. Zapach dojrzałych winogron mieszał się z ziemistym aromatem gleby, a ja przesuwałam palcami po liściach, chłonąc spokój tego krajobrazu. Przyjechałam, aby pracować, aby zagłuszyć hałas moich myśli, ale cisza tutaj czyniła wszystko jeszcze wyraźniejszym. Piętnaście lat z Rachel, a jednak w ostatnich miesiącach czułam się jak obca we własnym życiu. Ona siedziała w swojej galerii w mieście, kuratorowała wystawy, rozmawiała przez telefon z artystami, a kiedy wracała wieczorem do domu, często była już myślami gdzie indziej. Kochałam ją, wiedziałam to, ale dystans między nami rósł, i nie wiedziałam, jak go pokonać.

Usiadłam na kamiennej ławce stojącej między krzewami i zamknęłam oczy. Brzęczenie owadów było jedynym dźwiękiem, jaki słyszałam, aż kroki zachrzęściły na żwirze. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mężczyznę wyłaniającego się spośród winorośli. Był wysoki, ciemnowłosy, o twarzy opalonej słońcem, i uśmiechnął się, gdy mnie zauważył. „Musisz być artystką” – powiedział z ciepłym, melodyjnym akcentem. „Marco. Winiarnia należy do mnie.” Jego dłoń była mocna, gdy ją uścisnęłam, a jego oczy zatrzymały się na mnie odrobinę za długo. „Widziałem twoje rzeźby w mieście. Mają w sobie coś… żywego.” Zaśmiałam się cicho, nie wiedząc, czy mówi komplementy, czy prawdę. Rozmawialiśmy o sztuce, o świetle, o tym, jak zmienia się krajobraz. Jego głos był niski, a gdy się śmiał, ujawniała się w nim lekkość, która mnie zarażała. Wiedziałam w tamtej chwili, że balansuję na wąskiej krawędzi, ale widok był zbyt kuszący, aby odwrócić wzrok.

W ciągu następnych dni nasze drogi wciąż się krzyżowały. Pracowałem w swoim atelier, jasnym pomieszczeniu z widokiem na winnice, ale moje myśli błądziły, gdy tylko dostrzegałem w oddali Marco. Machał, gdy rozmawiał z robotnikami, a czasem podchodził bliżej, zatrzymywał się, pytał o moje postępy. Rozmawialiśmy o muzyce, o podróżach, o tym, jak można czuć się zagubionym, nawet gdy już się dotarło na miejsce. Pewnego popołudnia, gdy modelowałem rzeźbę z gliny, nagle stanął w drzwiach. „Pracujesz rękami” – powiedział i podszedł bliżej. „Podoba mi się to.” Poczułem jego bliskość, zapach drewna i potu, a mój puls przyspieszył. „Rachel i ja mamy otwarte małżeństwo” – powiedziałem sobie późnym wieczorem, gdy leżałem sam w pokoju. Ale wiedziałem, że to wymówka, kłamstwo, które sobie wmawiałem, by usprawiedliwić pożądanie, które we mnie narastało. To nie było tylko fizyczne. To był sposób, w jaki na mnie patrzył, jakbym był jedyną osobą w pomieszczeniu.

Zobaczyłem go po raz pierwszy z kobietą, gdy wracałem przez winorośle. Była szczupła, ciemnowłosa, i śmiała się, gdy objął ją dłonią w talii. Pocałowali się, a ja stanąłem jak wryty, zamrożony. Żołądek mi się ścisnął, odwróciłem się i poszedłem z powrotem do atelier. Wziąłem dłuto i pracowałem nad kamieniem, aż palce mnie zabolały. Ale obraz pozostał w mojej głowie, i poczułem mieszaninę zazdrości i ulgi. Nie był mój. Nigdy nie będzie mój. A jednak wciąż mnie do niego ciągnęło, jak ćmę do światła.

Rachel przyjechała bez zapowiedzi w piątek. Stała w drzwiach atelier, zmęczona, ale uśmiechnięta, a ja ją przytuliłem, wdychając jej znajomy zapach. „Tęskniłam za tobą” – powiedziała, a ja poczułem jej dłonie na moich plecach. Wieczorem jedliśmy w restauracji winnicy, na zewnątrz na tarasie, świece migotały na wietrze. Rachel opowiadała o nowej wystawie, o artyście, który pracował z instalacjami, a ja słuchałem, kiwałem głową, próbując być obecny. Potem zobaczyłem Marco. Siedział na drugim końcu tarasu, ciemnowłosa kobieta u jego boku, ich palce splecione na stole. Pochyliła się ku niemu, szepnęła coś, a on się roześmiał, z dłonią na jej karku. Rachel podążyła za moim spojrzeniem. „Jest atrakcyjny” – powiedziała spokojnie. „Ale nie w twoim typie.” Spojrzałem na nią, a coś w jej głosie sprawiło, że się zatrzymałem. „Co masz na myśli?” Wzruszyła ramionami. „Lubisz, gdy ktoś cię kontroluje. On taki nie jest.” Milczałem, a te słowa utkwiły we mnie jak drzazga.

Tej nocy, po tym, jak się kochaliśmy, leżałam bezsennie i wpatrywałam się w sufit. Rachel spała obok mnie, jej oddech był spokojny, a dłoń spoczywała na mojej piersi. Myślałam o Marco, o tej kobiecie, o obrazie, jak obejmował jej biodro. Pożądanie było, ale nie było już tylko dla niego. Było dla tego, co reprezentował: tego, co zakazane, niekontrolowane, tego, czego nie mogłam mieć.

Następnego wieczoru znów ją zobaczyłam. Stali przy barze, blisko siebie, i śmiali się. Ale potem ich mowa ciała się zmieniła, ramiona skrzyżowały się, głosy stały się ostrzejsze. Odwróciła się i odeszła, a Marco został, z pociemniałą twarzą. Spojrzał w moją stronę i poczułam jego wzrok jak dotyk. Wstałam, podeszłam do Rachel, która siedziała na tarasie. „Jestem zmęczona” – powiedziałam. Skinęła głową, wzięła mnie za rękę i poszliśmy do naszego pokoju.

Rachel szybko zasnęła, ale ja leżałam bezsennie, z upałem dnia wciąż w ścianach. Wstałam, narzuciłam lekki szlafrok i wyszłam na balkon. Noc była czysta, gwiazdy jasne, a na dole w ogrodzie dostrzegłam ruch. Marco stał tam, z butelką wina w dłoni, i patrzył na mnie. Nic nie mówił, tylko uniósł butelkę, jakby mnie zapraszał. Poczułam puls w szyi, odwróciłam się, zobaczyłam Rachel leżącą w łóżku, jej ramię w świetle księżyca. Potem wróciłam do pokoju, zamknęłam drzwi balkonowe i położyłam się obok niej. Ale nie spałam.

Następny dzień ciągnął się w nieskończoność. Pracowałam, ale ręce mi drżały. Po południu Marco wszedł do atelier, z kieliszkiem wina w dłoni. „Wyglądasz, jakbyś tego potrzebowała” – powiedział, stawiając kieliszek na stole. Wzięłam go, napiłam się, a wino było ciężkie i słodkie. „Ta kobieta wczoraj” – powiedziałam bez zastanowienia. „Kim ona była?” Spojrzał na mnie, unosząc brew. „Znajoma. Nieważne.” Podszedł bliżej i poczułam ciepło jego ciała. „Co jest ważne, Sophio?” Przełknęłam ślinę, odstawiłam kieliszek. „Nie wiem.” Uniósł moją dłoń, ujął ją mocno, i poczułam, jak jego kciuk gładzi mój nadgarstek. „Patrzę na ciebie” – powiedział cicho – „i widzę kobietę, która nie wie, czego chce.” Nie cofnęłam ręki.

Wieczorem Rachel była na tarasie, gdy do niej podszedłem. „Muszę ci coś powiedzieć”, zacząłem, ale ona uniosła rękę. „Wiem”, powiedziała. „Widziałam, jak na ciebie patrzy. I widziałam, jak ty patrzysz na niego.” Uśmiechnęła się, ale to był smutny uśmiech. „Nie chcę, żebyś czuła się winna. Mamy zasady, i sami je stworzyliśmy.” Wpatrywałem się w nią. „Co masz na myśli?” Wstała, podeszła bliżej, położyła dłoń na moim policzku. „Chcę, żebyś była szczęśliwa. Jeśli to oznacza, że będę patrzeć, jak robisz z nim coś… to zrobię to.” Moje serce biło mocno, i nie mogłem mówić. Pocałowała mnie, głęboko, wymagająco, i szepnęła mi do ucha: „Idź.” Zawahałem się, ale ona delikatnie popchnęła mnie w stronę ogrodu.

Znalazłem Marco przy basenie, w półmroku, oświetlonego tylko światłem księżyca. Stał tam, jakby na mnie czekał, a gdy się zbliżyłem, zobaczyłem uśmiech na jego twarzy. „Przyszedłeś”, powiedział, a jego głos był ochrypły. Stanąłem przed nim, a on położył dłonie na moich biodrach, przyciągnął mnie do siebie. Poczułem jego oddech na mojej szyi, a potem pocałował mnie, mocno, wymagająco, jego język w moich ustach, podczas gdy jego ręce wsunęły się pod mój top. Jęknąłem, przycisnąłem się do niego, a on uniósł mnie, zaniósł na leżak stojący w cieniu. Położył mnie na plecach, uklęknął między moimi nogami, ściągnął mi top przez głowę. Jego oczy wędrowały po moich piersiach, pochylił się, wziął jedną brodawkę do ust, ssał ją, aż zacząłem drżeć. Wpiłem się w jego włosy, przycisnąłem jego głowę mocniej do siebie, a on zaśmiał się cicho, jego dłoń wsunęła się między moje nogi.

Ściągnął mi spodnie, powoli, kawałek po kawałku, i leżałem przed nim nagi, księżyc na mojej skórze. Patrzył na mnie, długą chwilę, potem pochylił się i pocałował mój brzuch, moje biodro, wewnętrzną stronę mojego uda. Poczułem jego oddech między moimi nogami, a gdy jego język mnie dotknął, wczepiłem się w leżak. Lizał mnie powoli, okrężnie, aż owinąłem nogi wokół jego głowy i przyciągnąłem go mocniej. „Smakujesz niesamowicie”, mruknął przy mojej skórze, a wibracja przesłała dreszcze przez moje ciało. Doszedłem z krzykiem, a on pił ze mnie, aż moje ciało drgało.

Potem wstał, ściągnął koszulę, rozpiął spodnie. Jego członek stał sztywno przed nim, a ja wpatrywałem się w niego, gdy trzymał go w dłoni, pokazując mi go. „Chcesz go?” Skinąłem głową, bez słowa. Podszedł bliżej, uniosłem się i wziąłem go do ust, czując go głęboko w gardle, jego smak na języku. Jęknął, wplótł palce w moje włosy, a ja wziąłem go głębiej, aż pociągnął mnie w górę. „Nie”, powiedział, „chcę być w tobie.” Położył mnie z powrotem, rozsunął moje nogi, a potem wszedł we mnie, powoli, centymetr po centymetrze, aż poczułem go w całości. Zaskomlałem, a on zaczął poruszać się we mnie, najpierw spokojnie, potem szybciej, głębiej, aż usłyszałem skrzypienie leżanki pode mną. „Patrz na mnie”, rozkazał, a ja otworzyłem oczy, spojrzałem w jego twarz, gdy mnie brał. Doszedłem z krzykiem, a on poszedł za mną, jęcząc moje imię, gdy we mnie eksplodował.

Później leżeliśmy obok siebie, spoceni, a ja czułem jego dłoń na moim brzuchu. Odwróciłem głowę i spojrzałem w stronę tarasu. Rachel stała tam w cieniu, sylwetka w świetle księżyca, i patrzyła na nas. Powoli uniosła rękę i pomachała mi. Poczułem ukłucie w piersi, ale żadnego żalu. Marco pocałował mnie w ramię, a ja zamknąłem oczy, otoczony nocnym upałem.

Kiedy wróciłem do pokoju, Rachel siedziała na brzegu łóżka. Patrzyła na mnie bez słowa. Usiadłem obok niej, a ona wzięła moją dłoń. „Patrzyłam”, powiedziała cicho. „Wiem.” „Podobało ci się?” Spojrzałem na nią, a prawda leżała między nami. „Tak.” Skinęła głową, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. „To dobrze.” Pocałowała mnie delikatnie, i w tym momencie wiedziałem, że wkroczyliśmy na nowy grunt, taki, na którym mogliśmy się zgubić albo odnaleźć. Na zewnątrz księżyc powoli zachodził.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi