Miałam na początku czterdziestki, od dwóch lat rozwiedziona, i podarowałam sobie Japonię – prezent, który tylko ja mogłam sobie sprawić. Dwa tygodnie, sama, ryokan w górach, kilka dni w Kioto, kilka dni w Tokio. Połowę podróży stanowiło Hakone, dolina licząca trzystu mieszkańców w górach na zachód od Tokio, z gorącymi źródłami i górą naprzeciwko Fuji. Mój ryokan był mały, miał sześć pokoi, każdy z własnym onsenem. To był luksus, na który pozwoliłam sobie podczas tej jednej podróży. Prywatny onsen oznacza: nie dzielisz źródła z nikim, możesz wejść, kiedy chcesz, możesz leżeć tam godzinę trzy razy dziennie, nie będąc przez nikogo widzianym. Trzeciego wieczoru, gdy około wpół do jedenastej poszłam do onsenu, bo nie mogłam spać, a na zewnątrz światło księżyca padało na bambus, w sąsiednim pokoju paliło się światło. Nie widziałam tego pierwszych dwóch wieczorów. To znaczyło, że ktoś wprowadził się do sąsiedniego pokoju. Mój onsen był oddzielony od innych bambusowym płotem. Nie można było widzieć innych, ale słyszało się, gdy ktoś wchodził do wody. Usłyszałam to, gdy właśnie sama weszłam. Gorąca woda otoczyła moje nagie ciało, rozluźniła mięśnie, skóra lekko się zaróżowiła. Byłam całkowicie naga, piersi pod powierzchnią wody, sutki stwardniałe od zimna powietrza nad nią, nogi lekko rozchylone, ciepła woda między udami. „Konban wa” – powiedział głos z drugiej strony płotu. Nie było to typowe japońskie powitanie w tej sytuacji. Było raczej uprzejme, niemal zabawne. „Dobry wieczór.” „Jesteś Niemką?” „Austriaczką.” „Jestem Szwajcarem.” Oboje się roześmialiśmy. W dolinie w japońskich górach, w prywatnych basenach onsen, oddzieleni bambusowym płotem, dwa alpejskie głosy słuchały siebie nawzajem. „Jak długo tu jesteś?” – zapytał. „Od niedzieli. Do pojutrza.” „Ja od dzisiaj. Do soboty.” „Dlaczego tu jesteś?” „Miałem wykład w Tokio i dołożyłem cztery dni.” „O czym?” „Optyka atmosferyczna. Chmury. Fizyka zachodów słońca.” Był fizykiem. Miał na imię Niklaus i miał spokojny, powolny głos – głos, który miał miejsce w ciszy między liśćmi bambusa. Kiedy rozmawialiśmy, przesuwałam dłonią po swojej piersi, okrążałam palcami twardy sutek, wyobrażając sobie, jak może wyglądać. Czy jego dłonie są duże. Czy jego ciało pod wodą jest tak samo nagie jak moje. Rozmawialiśmy tak przez pół godziny, przez bambusowy płot. On nie mógł mnie widzieć, ja nie mogłam go widzieć. Rozmawialiśmy tak, jak rozmawiają dwoje ludzi, którzy nie mogą się widzieć – otwarcie, lżej, niż byśmy to robili przy kontakcie wzrokowym. „Thereso.” „Tak.” „W salonie o wpół do dwunastej jest herbata. Gospodyni robi ją każdego wieczoru. Prawie nikt nie przychodzi.” „Idziesz tam?” „Idę. Jeśli ty też przyjdziesz, w końcu się zobaczymy.” Poszliśmy oboje. Niklaus był wysokim mężczyzną po pięćdziesiątce, ciemne włosy z siwymi skroniami, spokojne dłonie. Miał na sobie yukatę, która opływała jego szerokie ramiona, i od razu zobaczyłam początek owłosienia na jego klatce piersiowej, gdy się poruszył. Siedzieliśmy przy niskim stole, każde na płaskiej poduszce, z filiżanką gyokuro, a gospodyni od razu zrozumiała sytuację, uśmiechnęła się do nas uprzejmie i wycofała się do kuchni. Rozmawialiśmy dalej, teraz twarzą w twarz. Rozmawialiśmy dwie godziny. Był rozwiedziony od siedmiu lat, miał dwie dorosłe córki – jedną w Lozannie, drugą w Berlinie – i po raz pierwszy w życiu podróżował samotnie po Japonii przez trzy tygodnie, co dziesięć lat temu byłoby nie do pomyślenia. Jego oczy spoczywały na mnie, wędrowały po moim ciele, zatrzymywały się na krągłościach pod yukatą. Czułam, jak mój brzuch robi się gorący, jak moja cipka staje się wilgotna, tylko na widok jego dłoni i sposobu, w jaki pił herbatę. O wpół do drugiej powiedział: „Chciałabyś jeszcze raz pójść do onsenu?” „Którego?” „Jest dolny, w zagłębieniu ogrodu. Można go wynająć. Nikt już nie śpi. Nie możemy przeszkadzać gospodyni. Ale znam klucz.” „Niklaus.” „Tak.” „Mamy to zrobić?” „Jeśli nie, to nie. To był pomysł.” Zastanawiałam się. Zastanawiałam się, jak tu trafiłam – sama, z planem bycia samą – i że ten pomysł nie kłócił się z myślą, że może spotkać mnie coś, czego nie zaplanowałam. Myśl o zobaczeniu go nagim, o poczuciu go w wodzie, sprawiła, że lekko ścisnęłam kolana. „Idę.” Dolny onsen był basenem wykutym w kamieniu, nieco głębszym niż inne, z widokiem na mały wodospad, który płynął tylko o tej porze roku. Był początek kwietnia. Wiśnie w zagłębieniu jeszcze nie kwitły, ale woda parowała, a noc była na tyle zimna, że para unosiła się wysoko. Staliśmy na brzegu basenu, księżyc rzucał srebrne światło na parującą wodę. Niklaus spojrzał na mnie, jego oczy ciemne w cieniu. „Rozbierzesz się tutaj?” – zapytał cicho. „Tak” – powiedziałam, a moje dłonie rozwiązały pas yukaty. Materiał rozchylił się i stałam przed nim naga, piersi odsłonięte, twarde sutki w zimnym nocnym powietrzu, ciemny trójkąt między nogami, który już był wilgotny. Zobaczyłam, jak jego oddech zamarł, jak jego wzrok wędrował po moim ciele, jak powoli sam zsunął yukatę. Jego ciało było dobre jak na swój wiek. Szerokie ramiona, płaski brzuch, siwe włosy na klatce piersiowej, ciągnące się aż do pępka. I jego kutas – na wpół twardy, gruby, żołądź już widoczna pod napletkiem. Moje serce zabiło szybciej. „Wejdź” – powiedział, a jego głos był ochrypły. Weszłam do wody, gorąca woda zamknęła się wokół moich nóg, bioder, piersi. Wsunęłam się do basenu, aż woda sięgnęła mi po brodę. On wszedł za mną i poczułam, jak woda się porusza, gdy usiadł. Przez chwilę siedzieliśmy naprzeciwko siebie, woda odbijała księżyc. Potem podszedł bliżej. Jego dłoń położyła się na moim udzie pod wodą, ciepła i mocna. „Jesteś piękna” – powiedział. Pochyliłam się, moje usta znalazły jego. Pocałunek był miękki, potem głębszy, jego język wdarł się do moich ust, podczas gdy jego dłoń wędrowała z mojego uda w górę, przez biodro, aż jego palce znalazły moją pierś. Objął ją, twardy sutek między kciukiem a palcem wskazującym, a ja jęknęłam cicho w jego usta. „Tak” – szepnęłam. Jego dłoń puściła moją pierś i przesunęła się niżej, pod wodę, między moje nogi. Jego palce znalazły moją cipkę i poczułam, jak jestem wilgotna – cholernie wilgotna, wargi sromowe nabrzmiałe i gotowe. „Jesteś taka mokra” – mruknął mi do ucha. „Robisz to ze mną.” Jego palec przesunął się po mojej szparce, raz, drugi, potem delikatnie nacisnął na moją łechtaczkę. Drgnęłam, ból podniecenia przeszył mój brzuch. „Dotknij mnie” – powiedziałam, a moja dłoń pod wodą znalazła jego kutasa. Był teraz twardy, gruby i gorący, żołądź gładka pod moimi palcami. Objęłam go, przesuwałam dłonią w górę i w dół, a on jęknął. „Cholera, Thereso.” Przyciągnął mnie na swoje kolana, woda chlusnęła przez krawędź basenu. Poczułam jego twardego kutasa przyciśniętego do mojego brzucha, gdy ustawił mnie na swoich nogach. Moje dłonie spoczywały na jego ramionach, jego dłonie na moich biodrach. „Chcesz mnie przelecieć?” – szepnęłam. „Tak, do cholery.” Uniósł mnie lekko i poczułam jego żołądź przy swoim wejściu. Naparła na wilgotne wargi, a ja powoli opuściłam się. Jego kutas wniknął we mnie, centymetr po centymetrze, aż miałam go całego w sobie. Gorąca woda opływała nas, podczas gdy jego kutas wypełniał moją cipkę, rozciągał ją, aż odrzuciłam głowę do tyłu i jęknęłam. „Och, kurwa, tak.” Poruszał się pode mną, powolnymi pchnięciami, które wnikały we mnie głęboko. Moje biodra poruszały się w rytmie, ujeżdżałam go w gorącej wodzie, która rozpryskiwała się wokół nas. Każde pchnięcie sprawiało, że oddychałam szybciej, że moja cipka pulsowała wokół niego ciaśniej. „Czujesz się niesamowicie” – sapał. „Twoja pizda jest taka ciasna, taka gorąca.” Jego dłonie wbiły się w mój tyłek, przyciskając mnie mocniej do niego, gdy przyspieszył. Pchnięcia stawały się twardsze, woda rozpryskiwała się falami przez krawędź. Czułam, jak napięcie w moim brzuchu narasta, jak moje mięśnie się kurczą. „Pieprz mnie, Niklaus. Pieprz mnie mocno.” Nagle wstał, jego kutas wysunął się ze mnie, a ja jęknęłam z powodu straty. Ale wyciągnął mnie z wody na wilgotny kamień przy krawędzi basenu. Zimne powietrze uderzyło w moje mokre ciało, piersi pokryte kroplami wody, leżałam na plecach z rozchylonymi nogami. Pochylił się nade mną, jego twarz między moimi nogami. Jego język znalazł moją cipkę, a ja krzyknęłam. Lizał mnie, jego język krążył wokół mojej łechtaczki, zanurzał się we mnie, podczas gdy jego palce wnikały we mnie. „Tak, tak, liż mnie, liż moją pizdę.” Chwyciłam go za włosy, wcisnęłam jego twarz w siebie, napierając na jego usta. Przyjemność narastała, gorący węzeł w moim brzuchu. „Nie przestawaj, proszę, nie przestawaj.” Lizał mnie aż do szczytu, a ja doszłam z krzykiem, który odbił się echem w bambusie. Moje ciało drżało, fale przyjemności przeszywały mnie, podczas gdy jego język prowadził mnie przez orgazm. Odsunął się, wstał, a ja zobaczyłam jego twardego kutasa, mokrego od mojej wilgoci. Uklęknął przede mną, skierował go na moje wejście. „Teraz dojdę w ciebie.” Wbił się we mnie, głęboko i mocno, a ja znów krzyknęłam. Pieprzył mnie na wilgotnym kamieniu, każde pchnięcie przybliżało mnie do krawędzi basenu. Jego dłonie były na moich piersiach, palce szczypały moje sutki, podczas gdy poruszał się we mnie. „Jesteś taka ciasna, taka cholernie ciasna” – jęczał. „Dojdź, dojdź w moją cipkę, wypełnij mnie.” Pchnął szybciej i mocniej, aż poczułam, jak drga, jak jego kutas pulsuje we mnie, jak wylewa we mnie swój orgazm. Jego jęki zmieszały się z moimi, gdy wziął mnie jeszcze raz głęboko. Pozostał we mnie, jego oddech ciężki, jego ciało nade mną. Woda onsenu wciąż parowała, a księżyc stał nad nami. Później leżeliśmy w basenie, jego ramiona wokół mnie, moja głowa na jego piersi. Niebo było pełne gwiazd, a w oddali słyszałam szelest kwiatów wiśni na wietrze. „To było…” – zaczął. „Tak” – powiedziałam. „To było dokładnie to, czego się nie spodziewałam.” Zostaliśmy w wodzie, aż niebo się rozjaśniło, aż pierwsze ptaki zaczęły śpiewać, aż gospodyni prawdopodobnie wstała. Ale to było na później. Teraz była tylko ciepła woda, jego dłonie na mojej skórze i uczucie, że ta podróż nie zostawiła mnie samej.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

