L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Pakt przemiany

Opowiadania Fantazja · ok. 11 min czytania · Od 18 lat

Pierwszy pocałunek trafia go jak cios sztyletem – ale nie z bólu, lecz z nagłości, która sprawia, że krew w nim buzuje. To ona go chwyta, gdy on wciąż się waha, dłoń zawieszona w powietrzu, gotowa złamać przysięgę. Jej usta są szorstkie, słone od potu walki, a ona smakuje żelazem i dzikim tymiankiem. Czuje jej język, zanim odnajduje własną wolę – domagający się, bliski, jakby chciała go pochłonąć. Świątynia poza czasem, to mauzoleum z żywego kamienia, którego ściany oddychają w rytmie jego bicia serca, jest świadkiem ich pierwszego dotknięcia. Powietrze drży od pradawnej magii, a w jej pocałunku leży pakt, który przywołał.

„Wahasz się, zmiennokształtny”, szepcze mu w usta, jej oddech gorący na jego skórze. Jej palce zaciskają się na jego skórzanym kaftanie, który jęczy pod jej chwytem. On nazywa się Kael, a ona to Riva – mistrzyni ostrza z północy, kobieta, której ciało zdobi więcej blizn niż nietkniętej skóry. Jej oczy są szare jak burza nad morzem, a w tej chwili płonie w nich ogień, który go spala.

„Nie waham się”, cedzi przez zęby, ale jego głos brzmi bardziej chrapliwie, niżby chciał. „Mierzę konsekwencje.” Jego dłoń odnajduje jej biodro, sunie po szorstkiej kolczudze, która opina jej talię. Pod nią czuje ciepło jej ciała, przenikające przez ogniwa metalu jak słońce przez chmury.

„Pakt wymaga czegoś więcej niż słów”, mówi i podchodzi bliżej, aż ich ciała prawie się stykają. Czuje jej wyczerpanie – gryzący zapach krwi i potu, zmieszany ze słodkawą wonią żywicy, którą nosi w swoim opatrunku. Dziś zabiła trzech mężczyzn, on o tym wie. Jej ostrze wciąż nie wyschło. „Żądam twojej prawdy, Kaelu. Nie twoich przysiąg.”

Rozpętanie pożądania

Kael odrywa się od jej ust, ale tylko po to, by ująć jej głowę w dłonie. Jego palce wślizgują się w jej potargane, blond włosy, które są szorstkie i zakurzone, i szuka jej oczu. „Chcesz mojej prawdy?”, mruczy. „To spójrz na mnie.”

I wtedy pozwala przemianie zajść – tylko odrobinę. Jego źrenice rozszerzają się w szpary, złote i dzikie, a pod skórą coś się porusza, migotanie, jakby światło wokół niego się załamywało. Riva patrzy w odpowiedzi, nie mrugając. Nie boi się wilka w nim. Widziała go już w jego prawdziwej postaci, gdy pędził przez pola bitew, futro lśniące jak światło księżyca. Ale teraz, w ludzkiej formie, to spojrzenie jest inne – intymne, niebezpieczne, pożądliwe.

Jej dłoń wędruje z jego kaftana w górę, na kark, gdzie ścięgna wystają twardo. Czuje pulsowanie pod opuszkami palców i zaciska mocniej. „Pokaż mi, kim jesteś”, szepcze, a jej głos jest głębszy niż wcześniej, bardziej chrapliwy, pełen pragnienia.

Prowadzi ją do tyłu, aż jej plecy opierają się o jedną z kamiennych kolumn podtrzymujących świątynię. Kamień jest ciepły, niemal żywy, i wibruje cicho – echo magii, która przenika to miejsce. Riva łapie powietrze, gdy Kael przyciska się do niej, jego ciało jest murem z mięśni i gorąca. Jego dłonie odnajdują zapięcie jej pasa i jednym szarpnięciem rozwiązuje klamrę. Kolczuga opada ciężko na ziemię, brzęcząc jak ostatnie pożegnanie z wojną.

Pod nią nosi tylko cienką lnianą koszulę, która klei się do jej skóry, przesiąknięta potem i oparami świątyni. Kael jej nie rozdziera – nie, wsuwa pod nią dłonie, powoli, jakby chciał skosztować każdego milimetra jej skóry. Jego palce są ciepłe, niemal gorące, i zostawiają ślad, który pali na jej chłodnej skórze. Riva wypuszcza oddech, niekontrolowane drżenie przebiega przez jej ciało. Jej piersi są ciężkie, sutki twarde pod jego dotykiem, a ona napiera na jego dłonie, jakby szukała wybawienia.

„Jesteś tak cholernie silna”, mamrocze Kael przy jej szyi, jego język wilgotnym śladem sunie po miejscu, gdzie dziko bije jej puls. „Czuję twoją moc pod skórą. Płynie we mnie razem z tobą.”

„Więc ją weź”, sapie, a jej palce wbijają się w jego włosy. „Dopełnij paktu, Zmiennokształtny. Teraz.”

Kael klęka przed nią, jego dłonie zsuwają się z jej piersi na brzuch, który napina się pod jego dotykiem. Czuje twarde mięśnie ukryte pod jej miękką skórą – każdy centymetr jej ciała jest bronią, ale teraz oddaje mu się w ofierze. Rozsznurowuje jej spodnie, skóra ustępuje pod jego palcami, a potem zsuwa je z jej bioder, z jej nóg, aż stoi przed nim naga, tylko blask wiecznego ognia świątyni na jej skórze.

Riva jest piękna w sposób, który nie ma nic wspólnego z łagodnością. Jej ciało jest dziełem sztuki z linii i kątów, mięśnie ud i brzucha wyraźnie zarysowane, a między jej nogami kusi wąski pas jasnych włosów. Jej cipka jest już wilgotna, wargi sromowe nabrzmiałe i lśniące z pożądania. Kael zatrzymuje się na chwilę, patrzy na nią, jak patrzyłby na świętą relikwię – z czcią i palącą żądzą. Potem pochyla się, jego język odnajduje wewnętrzną stronę jej uda, i całuje linię, wzdłuż której biegną blizny po dawnej ranie.

Riva wzdryga się, ale nie z bólu. Jej dłonie zatapiają się w jego ciemnych włosach, przyciskają jego głowę niżej. „Tak”, szepcze. „Tam.”

Jego język wędruje wyżej, okrąża jej wilgotne wejście, nie dotykając go. Pachnie intensywnie, słono i kobieco, a ten zapach uderza mu do głowy jak odurzający eliksir. Zanurza się w końcu, a z jej gardła wydobywa się zduszony dźwięk. Jego język jest zręczny, wsuwa się w nią, muska jej wejście, podczas gdy jego nos napiera na jej łechtaczkę. Riva jęczy głośno, dźwięk odbija się echem od kamiennych ścian, a ona rozsuwa nogi szerzej, oddaje mu się. Jej cipka jest teraz całkiem mokra, soki spływają po jej udach, a Kael łapczywie ssie, jakby wysysał z niej życie.

„Tak, tak, właśnie tam” – jęczy, a jej biodra napierają na jego twarz. „Nie każ mi czekać, Zmiennokształtny. Chcę poczuć twojego kutasa.”

Unosi głowę, jego podbródek lśni od jej wilgoci. „Dostaniesz go. Ale najpierw chcę cię smakować, aż dojdziesz.”

Potem zanurza się ponownie, jego język jest teraz twardszy, bardziej celowy. Liże jej łechtaczkę szybkimi kółkami, podczas gdy dwa jego palce wsuwają się w jej cipkę. Jest taka ciasna, taka gorąca, jej mięśnie wciągają go głębiej. Riva krzyczy, jej plecy wyginają się w łuk, a ona zaciska nogi wokół jego głowy. Czuje, jak się zaciska, jak jej ciało drży, a on ssie jej łechtaczkę, podczas gdy jej soki spływają po jego dłoni. Jej orgazm uderza w nią jak cios – jęczy, całe jej ciało drży, i opada na kolumnę, podtrzymywana tylko przez niego.

Kael wstaje, jego usta i podbródek są mokre. Patrzy na nią, jej piersi unoszą się i opadają szybko, jej oczy są ciemne od pożądania. „Jesteś gotowa?” – pyta, jego głos jest niski i chrapliwy.

„Tak” – szepcze. „Weź mnie, Kael. Teraz.”

Rozpina swój kaftan, spodnie, a jego kutas wyskakuje – długi i gruby, żołądź czerwona i lśniąca, kropla preejakulatu na czubku. Riva patrzy na niego, wstrzymując oddech. „Taki duży” – mamrocze. „Chcę go poczuć w sobie.”

Podchodzi bliżej, jego kutas ociera się o jej brzuch. Jego dłonie przesuwają się po jej talii, biodrach, po czym unosi ją. Ona oplata nogami jego biodra, ramionami jego szyję, a on przyciska ją do kolumny. Kamień jest chłodny na jej plecach, ale jego gorąco pali jej skórę. Kieruje swojego kutasa na jej wejście, wciąż wilgotne od jej orgazmu, i wchodzi w nią powoli.

Wspólne westchnienie wypełnia przestrzeń. Riva jest ciasna, gorąca, idealna. Jej mięśnie obejmują go jak pięść, a on wciska się głębiej, aż jest w niej w całości. Jego kutas wypełnia ją całkowicie, każdy centymetr wyczuwalny, a ona przyciska czoło do jego ramienia. „Tak” – szepcze. „Pieprz mnie.”

Zaczyna pchać. Najpierw powoli, rytmicznie, każde pchnięcie obietnicą. Jego biodra uderzają o jej, odgłos ciała o ciało wypełnia świątynię. Riva jęczy, jej głowa opada do tyłu, piersi kołyszą się przy każdym pchnięciu. Pochyla się, ssie jedną z jej brodawek, jego język okrąża ją, podczas gdy on ją pieprzy.

„Mocniej”, sapie. „Chcę mocniej, Zmiennokształtny.”

Przyspiesza tempo. Jego pchnięcia stają się szybsze, twardsze, głębsze. Wbija w nią swojego kutasa, aż uderza o jej szyjkę macicy. Riva krzyczy, jej dłonie wbijają się w jego plecy, paznokcie zostawiają czerwone smugi. „Tak, tak, właśnie tak!”, jęczy. „Pieprz mnie, pieprz mnie mocno!”

Ona znowu dochodzi, jej cipka zaciska się wokół jego kutasa, a on jęczy, czując fale jej orgazmu. Ale nie przestaje. Pieprzy ją przez jej szczytowanie, jego pchnięcia stają się szybsze, bardziej szalone. Jego kutas jest teraz całkowicie mokry, jej soki mieszają się z jego potem, a zapach seksu wypełnia powietrze.

Czuje, jak jego jądra się kurczą, jak rośnie ciśnienie. „Dochodzę”, cedzi przez zęby. „Gdzie mam?”

„We mnie”, szepcze. „Przypieczętuj pakt. Wypełnij mnie swoim nasieniem.”

Pcha ostatni raz, a jego biodra przywierają do niej. Jego nasienie tryska w nią, gorące i gęste. Dochodzi, i dochodzi, i dochodzi, podczas gdy cipka Rivi zaciska się wokół niego, jakby chciała wycisnąć go do ostatniej kropli. Oboje osuwają się na kolumnę, bez tchu, zlani potem, spleceni ze sobą.

Wypełnienie paktu

Kael pozostaje w niej, jego kutas powoli mięknie. Całuje jej szyję, usta, czoło. „Pakt jest przypieczętowany”, mamrocze.

Riva śmieje się cicho, jej dłoń przesuwa się po jego plecach. „Czuję to. Twoja magia płynie we mnie, zmieszana z moją krwią.”

On cofa się, jego kutas wysuwa się z niej, strumień nasienia spływa po jej udach. Ona patrzy na niego, jej oczy lśnią. „Jesteśmy teraz związani, Zmiennokształtny. Na zawsze.”

On kiwa głową, jego dłoń przywołuje lekkie ciepło. Pochyla się, całuje jej brzuch, biodra. „Będę cię chronić. Będę o ciebie walczyć. Będę cię kochać.”

„A ja nigdy cię nie puszczę”, szepcze. Bierze jego dłoń, prowadzi ją do swojej cipki, wciąż wilgotnej od ich seksu. „Widzisz? Pakt jest we mnie, na zawsze.”

On się uśmiecha, pochyla się i całuje ją. Tym razem pocałunek nie jest początkiem, ale końcem – końcem poszukiwań, początkiem wiecznej więzi. Świątynia oddycha razem z nimi, magia płynie między nimi, i wiedzą, że już nigdy nie będą sami.

Riva odsuwa się od niego, podchodzi do swojej kolczugi i podnosi ją. Zakłada ją, ogniwa cicho pobrzękują. „Chodź” — mówi. „Mamy jeszcze świat do uratowania.” Uśmiecha się, wyraz twarzy, jakiego nigdy u niej nie widział — nie tylko wojowniczka, nie tylko wojowniczka, ale kobieta, która jest kochana. „Ale najpierw pokaż mi, co jeszcze potrafisz, Zmiennokształtny. Jeszcze z tobą nie skończyłam.”

Śmieje się, a dźwięk odbija się echem po świątyni. „Jestem twój, Rivo. Na zawsze.”

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi