Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Wieczór kładł się ciężko nad doliną, gdy siedziałem na starej drewnianej ławce przed domem gospodarskim i wodziłem wzrokiem po polach Styrii. Wiatr przeczesywał wysoką trawę, która falowała jak woda cichego jeziora, niosąc ze sobą zapach siana i wilgotnej ziemi. Zostawiłem moją teczkę w pokoju gościnnym, starannie spięte papiery dotyczące sprawy spadkowej pana Schneidera, i wyszedłem zaczerpnąć powietrza. Ale powietrze tutaj było inne niż w mojej kancelarii w Grazu. Było gęstsze, cięższe i zdawało się przylegać do mojej skóry.
Pan Schneider stał oparty o drzwi stodoły, z rękami skrzyżowanymi na piersi, i obserwował mnie ze spokojem, który mnie niepokoił. Był mężczyzną po pięćdziesiątce, o twarzy opalonej słońcem, dłoniach szerokich i zrogowaciałych od dziesięcioleci pracy. Jego spojrzenie, ciemne i badawcze, towarzyszyło mi przez cały dzień, ilekroć siedzieliśmy naprzeciwko siebie w jego gabinecie, rozmawiając o granicach działek i umowach o dożywocie. Próbowałem zachować profesjonalizm, starannie dobierałem słowa i skupiałem myśli na paragrafach, ale za każdym razem, gdy podnosił głowę i patrzył na mnie, zapominałem, co chciałem powiedzieć.
Oderwał się od drzwi i powoli podszedł do mnie. Jego kroki były pewne, ale ciche, a żwir ledwie chrzęścił pod jego butami. Usiadł obok mnie na ławce, tak blisko, że poczułem ciepło jego ciała, zanim jeszcze mnie dotknął. Przez chwilę milczeliśmy. Zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy, delikatne punkciki światła nad ciemnymi wzgórzami, a gdzieś we wsi zegar wybił ósmą.
„Jest pan daleko stąd” – powiedział w końcu. Jego głos był niski i szorstki, jakby przywykł do rozmów ze zwierzętami i wiatrem.
Odwróciłem głowę w jego stronę. „Myślę.”
„O czym?”
„O sprawie. O tym, co dziś omawialiśmy.”
Uśmiechnął się, wąsko, niemal smutno. „Nie wierzę w to. Wygląda pan, jakby szukał czegoś, czego nie potrafi nazwać.”
Jego słowa trafiły we mnie celniej, niżbym sobie życzył. Poczułem, jak gorąco wstępuje mi na policzki, i odwróciłem wzrok w stronę świateł zagrody, oddalonej o kilkaset metrów. „Jestem prawnikiem. Zawsze czegoś szukam.”
„A jeśli pan to znajdzie?“
„Wtedy sprawdzę, czy to się ostoi.“
Zaśmiał się cicho, głębokim dźwiękiem, który zdawał się wibrować w jego piersi. „Tu na zewnątrz nic się nie ostoi, co nie jest zakorzenione w ziemi. Wszystko inne rozwiewa wiatr.“ Pochylił się, oparł łokcie na kolanach, a jego wzrok powędrował ponad polami, które leżały w wieczornym świetle. „Całe życie spędziłem na tym gospodarstwie. Znam każdy kamień, każde drzewo, każde zwierzę. Ale czegoś takiego jak pani jeszcze tu nie widziałem.“
„Mnie?“
„Kobiety, która nosi w sobie tak wiele, że nie potrafi tego wypowiedzieć.“
Chciałam coś odpowiedzieć, jakąś ostrą, profesjonalną uwagę, która przywróciłaby dystans, ale słowa utknęły mi w gardle. Spojrzał na mnie, a w jego wzroku było coś, co nie widziało adwokatki, lecz kobietę. Kobietę, która siedziała na tej ławce i zastanawiała się, dlaczego tu jest, dlaczego nie wsiadła już dawno do samochodu i nie wróciła drogą krajową do Grazu.
„Powinnam wyjechać wcześnie rano“, powiedziałam cicho.
„Musi pani?“
„Mam spotkania. Klientów.“
„A dzisiejszej nocy?“
Jego pytanie zawisło między nami, ciężkie i ciepłe jak letnie powietrze. Poczułam, jak moje serce bije szybciej, i delikatną gęsią skórkę, która pojawiła się na moich przedramionach, mimo że noc nie była chłodna. Wyciągnął rękę i położył ją na mojej, ciężką, ciepłą dłoń, która całkowicie objęła moje palce. Dreszcz, który mną wstrząsnął, był elektryczny, a ja gwałtownie wciągnęłam powietrze.
„Nie wiem, co to jest“, powiedziałam, a mój głos brzmiał obco w moich uszach, „ale wiem, że chcę tu siedzieć. Teraz. Z panem.“
Odwrócił moją dłoń i przesunął kciukiem po jej grzbiecie, powoli, kolistym ruchem. Dotyk był lekki, ale palił na mojej skórze jak znamię. Patrzyłam, jak jego palce zamykają się wokół moich, a potem podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. W ciemności były prawie czarne i trzymały mnie mocno, nie dotykając mnie.
„Nie jest pani jak inni“, powiedział.
„Skąd pan to wie?“
„Bo nie odwróciła pani wzroku, gdy na panią patrzyłem. Patrzyła pani na mnie. Naprawdę patrzyła.“
Wstał i delikatnie pociągnął mnie za sobą. Ławka zaskrzypiała, a ja poczułam twardy grunt pod stopami, gdy ustawił mnie przed sobą. Jego dłonie spoczęły na moich ramionach, po czym powoli zsunęły się po moich rękach aż do nadgarstków. Wstrzymałam oddech, gdy uniósł moje dłonie i położył je na swojej piersi, gdzie przez szorstką koszulę wyczułam bicie jego serca.
„Proszę ze mną iść“ – powiedział, i to nie było pytanie.
Poszłam za nim bez wahania. Nie poprowadził mnie do domu, lecz obok stajni, którą w półmroku dostrzegałam jedynie jako ciemną sylwetkę, do niskich drewnianych drzwi, które otworzył. Uderzył mnie zapach siana i drewna, ciepły i słodki, a za nimi znajdowało się pomieszczenie oświetlone jedynie pojedynczą lampą naftową stojącą na masywnym stole. Słoma pokrywała podłogę, a przy ścianie oparte były widły i kosy. Pachniało suszonymi ziołami i starym drewnem.
Zamknął za nami drzwi, a dźwięk zasuwy, która się zatrzasnęła, odbił się echem w małym pomieszczeniu. Stałam pośrodku, niepewna, ale nie przestraszona, i patrzyłam, jak bierze lampę i stawia ją na wysokiej belce, tak że światło padało na nas miękko. Potem wrócił, zatrzymał się krok przede mną, a jego dłonie odnalazły moje biodra.
„Nie chcę pani naciskać“ – powiedział, a jego głos był teraz cichszy, bardziej szorstki. „Ale chcę panią poczuć. Całą. Jeśli pani nie chce, proszę powiedzieć to teraz.“
Nie odpowiedziałam słowami. Zrobiłam krok do przodu, uniosłam dłonie i położyłam je na jego twarzy, policzki pod moimi palcami szorstkie i ciepłe. Potem przyciągnęłam jego głowę do siebie i pocałowałam go. To nie był delikatny początek, lecz pragnienie, które narastało we mnie przez cały dzień, przez każde spotkanie, każde spojrzenie, każdą sekundę, w której próbowałam skupić się na liczbach i paragrafach. Jego usta były suche, ale natychmiast się otworzyły, a jego język odnalazł mój, podczas gdy jego dłonie zacisnęły się mocniej na moich biodrach i przyciągnęły mnie bliżej.
Czułam jego podniecenie, twardy nacisk na mój brzuch, a moje ciało zareagowało natychmiast, wilgotne ciepło pulsujące między moimi udami. Przywarłam do niego, wbiłam palce w jego koszulę, aż w końcu ją rozdarłam, gdy odwrócił się do mnie plecami, by ściągnąć ją przez głowę. Jego klatka piersiowa była owłosiona, poprzetykana siwizną, i położyłam na niej dłonie, czując gorąco jego skóry i mięśnie pod spodem, które napinały się pod moim dotykiem.
„Nosisz za dużo”, mruknął, a jego palce odnalazły zamek mojej sukienki. Poczułam, jak otwiera go powoli, ząbek po ząbku, a materiał zsunął się z moich ramion, opadając na podłogę. Zostałam tylko w cienkich figach i staniku z delikatnej koronki, a jego wzrok wędrował po moim ciele, powoli, bez pośpiechu.
„Nie patrz tak na mnie”, powiedziałam, a mój głos był ochrypły.
„Jak?”
„Jakbyś mnie rozbierał, nie dotykając mnie.”
Uśmiechnął się, podszedł bliżej i położył dłonie na moich nagich ramionach. „Więc cię dotknę.” Jego palce przesunęły się po moim obojczyku, w dół do stanika, i rozpiął zapięcie wprawnym ruchem. Materiał opadł, a chłodne powietrze musnęło moje piersi, sprawiając, że sutki stwardniały. Objął je obiema dłońmi, uniósł lekko i przesunął kciukami po wrażliwych czubkach.
Jęknęłam cicho, gdy ugniatał moje piersi, palce zataczały kręgi, a potem pociągał sutki. Ból był słodki, odrzuciłam głowę do tyłu, ofiarowując mu swoją pierś. Pochylił się, wziął jeden sutek do ust, a jego język wirował wokół niego, podczas gdy jego dłoń masowała drugą pierś. Wplątałam palce w jego włosy, przytrzymałam go, podczas gdy fale przyjemności przebiegały przez moje ciało i gromadziły się między moimi udami.
„Chcę cię poczuć”, powiedziałam, a mój głos był już tylko szeptem. „Teraz.”
Oderwał się od mojej piersi, uklęknął przede mną i zsunął moje figi przez biodra. Opadły na podłogę, a ja stałam przed nim naga, podczas gdy on patrzył w górę, spoglądając na mnie, jakbym była czymś cennym. Potem położył dłonie na moich udach, rozsuwając je powoli, i poczułam jego gorący oddech na mojej wilgotnej skórze.
„Taka piękna”, mruknął, a potem pochylił głowę i jego język mnie odnalazł.
Pierwszy kontakt sprawił, że jęknęłam, kolana się pode mną ugięły i musiałam złapać się jego ramienia. Lizał mnie powoli, od dołu do góry, a jego język wnikał we mnie, podczas gdy nos ocierał się o moją łechtaczkę. Czułam, jak rośnie we mnie gorąco, jak moje biodra unoszą się ku niemu, i zacisnęłam dłonie w jego włosach, przyciągając go bliżej.
„Tak”, wysapałam, „właśnie tam.”
Ssał moją łechtaczkę, puszczał ją, zataczał wokół niej kręgi czubkiem języka, podczas gdy jego palce wsuwały się we mnie, dwa, potem trzy. Czułam, jak mnie wypełnia, jak mnie rozciąga, a moje ciało drżało, gdy ustami i palcami doprowadzał mnie na skraj. Pierwsza fala przyszła bez ostrzeżenia, wstrząs, który przeszył całe moje ciało, i krzyknęłam, kurczowo się go trzymając.
Przytrzymał mnie, aż drżenie ustało, potem wstał i przyciągnął mnie do siebie. Jego spodnie były rozpięte, a ja sięgnęłam do środka, objęłam jego twardego, gorącego penisa. Był ciężki i gładki, a ja przesunęłam kciukiem po czubku, gdzie lśniła perełka wilgoci. Jęknął, przycisnął czoło do mojego, a jego palce wbiły się w moje pośladki.
„Weź mnie”, powiedziałam, „tutaj. Teraz.”
Uniósł mnie, a ja owinęłam nogi wokół jego bioder, podczas gdy posadził mnie na stole. Chłodne drewno pode mną, jego gorąca skóra nade mną, a potem poczułam go, jak przesuwał czubkiem po moim wilgotnym wejściu. Wstrzymałam oddech, gdy powoli we mnie wchodził, centymetr po centymetrze, a moje dłonie znalazły jego ramiona.
„Jesteś jak ogień”, wymruczał.
„Ruszaj się”, wysapałam, „proszę.”
Zaczął pchać, najpierw powoli, potem głębiej, a każde pchnięcie wybijało mi powietrze z płuc. Czułam, jak mnie wypełnia, jak mnie rozciąga, i unosiłam się na jego kolanach, z nogami wokół jego bioder, twarzą przy jego szyi. Chwycił mnie pod kolana, rozchylił mnie szerzej, a ta nowa głębia sprawiła, że krzyknęłam, gdy brał mnie twardo i szybko.
Stół skrzypiał pod nami, a ja czułam, jak pot perli się na mojej skórze, gdy poruszaliśmy się w rytmie nocy. Pochylił się, wziął moje usta, a ja poczułam na jego wargach smak siebie, podczas gdy jego dłonie znalazły moje piersi i pieściły je. Czułam, jak nadchodzi druga fala, jak się zbiera, i zamknęłam oczy, gdy mnie przetoczyła.
„Chodź ze mną“, wysapałem, „jestem tak blisko.“
Wszedł głębiej, mocniej, a jego palce wbiły się w moje biodra. Poczułem, jak drga, jak dochodzi, a gorąco, które we mnie spłynęło, sprawiło, że w końcu eksplodowałem. Moje ciało wygięło się w łuk, krzyknąłem, a on mnie przytrzymał, wtulając twarz w moją szyję, podczas gdy obaj drżeliśmy i rozpływaliśmy się w sobie.
Gdy fale opadły, pozostaliśmy złączeni, spoceni i zdyszani, na stole. Odsunął mi włosy z czoła i pocałował mnie delikatnie, a ja poczułem, jak moje serce się uspokaja.
Noc leżała cicho nad zagrodą, gdy w końcu się rozdzieliliśmy, ubraliśmy się i ruszyliśmy trzymając się za ręce w stronę drzwi. Na zewnątrz gwiazdy były teraz jasne i gęste, a księżyc rzucał miękkie światło na pola. Przytrzymał drzwi, a my wyszliśmy w chłodne powietrze.
„Jest późno“, powiedział cicho.
„Tak“, odpowiedziałem, i wiedziałem, że jutro wyjadę. Ale wiedziałem też, że wrócę, że ta noc nie była końcem, lecz początkiem, który zapuszczał korzenie w ziemi jak wszystko, co miało tu trwanie.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
