L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Rytuał tańczących cieni

Opowiadania Fantazja · ok. 8 min czytania · Od 18 lat

Spalona żywica i kamień księżycowy szczypią mnie w nos, gdy kreślę ostatni krąg z kredy i popiołu. Moje ręce drżą, ale nie z zimna. Powietrze w pałacu ze splątanych gałęzi i mchu ciąży na mojej skórze, niemal płynne. Obok mnie klęczy Mistrzyni Elara, jej ciemne włosy opadają jak zasłona na twarz, podczas gdy ryje runy w kamieniu.

Przygotowanie

„Czy jesteś gotowy, Kaelu?” Jej głos brzmi głębiej niż zwykle, chrapliwiej, jakby połknęła piasek. Podnosi głowę, a jej oczy jarzą się w świetle świec – bursztynowe, ze złotymi drobinkami, które tańczą jak iskry. Kiwam głową, choć moje serce wali o żebra, dziko i niepohamowanie. Rytuał jest niebezpieczny, zakazany. Ma poszerzyć granice magii, ale to, co z nami zrobi, przede mną zataiła.

Podnosi się, szeroki płaszcz z czarnego jedwabiu zsuwa się z jej ramion i opada jak ciemna fala na ziemię. Pod spodem ma tylko cienką, srebrną wstęgę wokół talii, która ledwie zakrywa jej piersi. Przełykam ślinę. Od miesięcy szkolę się u niej, nauczyłem się wyczuwać prądy, kierować nimi, okiełznywać je. Ale nigdy nie widziałem jej tak – nagiej w świetle księżyca, które przeciska się przez liście i maluje cienie na jej skórze. Jej piersi są pełne, brodawki ciemne i już stwardniałe, krągłości bioder lśnią w słabym świetle. Czuję, jak budzi się we mnie pożądanie, ale zmuszam się do spokojnego oddechu. „Magia wymaga oddania”, szepcze, jakby czytała mi w myślach. „Całkowitego oddania. Inaczej nas pożre.”

Uwolnienie

„Chodź”, mówi i wyciąga do mnie rękę. Jej palce są długie, smukłe, z jasnymi bliznami po dawnych rytuałach. Wstaję, wkładam palce w jej dłoń. Przebiega mnie mrowienie, silniejsze niż kiedykolwiek, elektryczne i gorące. Prowadzi mnie na środek kręgu, staje naprzeciwko, tylko na szerokość dłoni. „Zamknij oczy. Poczuj magię w sobie i we mnie.”

Słucham. Zapach żywicy staje się intensywniejszy, miesza się z jej wonią – deszczu na ciepłym kamieniu, paproci, czegoś słodkiego, od czego kręci mi się w głowie. Moje zmysły się wyostrzają. Słyszę bicie jej serca, szaleńczo szybkie, bębnienie, które zlewa się z moim. Potem czuję jej dłonie na mojej piersi, zsuwające lnianą koszulę z moich ramion. Tkanina cicho opada na ziemię. Jej opuszki suną po moich obojczykach, brodawkach, w dół ku brzuchowi. Każde dotknięcie wysyła fale wstrząsów przez moje ciało, wprawia mnie w drżenie. Chcę otworzyć oczy, ale ona szepcze: „Jeszcze nie.”

Podchodzi bliżej, jej piersi dotykają moich, skóra taka miękka, taka ciepła. Czuję bicie jej serca przy moim, czuję, jak drży. Jej dłonie wędrują niżej, rozpinają moje spodnie, które opadają na podłogę. Stoję przed nią nagi, chłodne powietrze muska moją rozgrzaną skórę. „Otwórz oczy” – mówi, a jej głos to szept, który łaskocze mój kark.

Robię to. Stoi przede mną, srebrna wstęga rozwiązana, jej piersi wolne i ciężkie, skóra w świetle księżyca niemal przezroczysta. Księżyc rzuca tańczące cienie, sprawia, że drży jak woda. „Magia wymaga oddania” – szepcze, jej głos to ledwie powiew. „Całkowitego oddania. Inaczej nas pożre.”

Rozumiem. Ten rytuał wymaga czegoś więcej niż tylko skupienia – potrzebuje naszych ciał, zjednoczonych, splecionych. Podchodzę bliżej, kładę dłonie na jej biodrach. Jej skóra jest ciepła, niemal gorąca, delikatna jak jedwab. Jęczy cicho, gdy moje palce suną po jej brzuchu, wyżej, aż obejmują jej pierś.

Dotyk

Jej sutek napiera na moją dłoń, twardy i władczy, mały kamień pożądania. Ugniatam delikatnie, podczas gdy ona odchyla głowę do tyłu, odsłaniając gardło. „Tak” – szepcze. „Więcej.”

Pochylam się, biorę jej sutek między wargi. Smakuje solą, skórą, czymś metalicznym, co mrowi na języku. Wzdryga się, gdy ssę, mocno, ale czule, okrążając językiem. Jej dłonie zagrzebują się w moich włosach, przyciągają mnie bliżej, przyciskają do siebie. Krąg wokół nas rozbłyska, niebieskawa poświata, która sprawia, że cienie tańczą. Magia się budzi.

Odrywam się od niej, klękam przed nią. Moje dłonie wędrują w dół jej nóg, po jędrnych łydkach, zgięciach kolan, wewnętrznej stronie ud. Drży, otwiera się przede mną, faluje. Czuję jej zapach – ziemisty, wilgotny, pożądliwy, woń, która mnie upaja. Całuję jej brzuch, pępek, niżej, czuję jej gorąco. Dyszy, gdy przesuwam językiem po jej wargach sromowych, rozchylam je. Jest już wilgotna, jej sok spływa po moim języku, słodki i słony zarazem. Zamykam wargi na jej łasce i ssę delikatnie, podczas gdy mój język zatacza kręgi. Jęczy głośno, jej dłonie wbijają się w moje włosy, popychają mnie głębiej. „Tak, Kael, tak… nie przestawaj…” Słucham, biorę ją do ust, zanurzam się głębiej, kosztując jej słodyczy. Jej biodra poruszają się przeciw mojej twarzy, jej oddech przyspiesza, staje się urywany. Czuję jej napięcie, jej mięśnie się kurczą, jest blisko szczytu. „Kael… ja…” Jej głos się załamuje, ale chcę, żeby doszła, chcę jej smaku, gdy eksploduje. Zwiększam nacisk, ssę mocniej, a ona krzyczy, jej ciało faluje, jej sok spływa po moim podbródku. Piję ją, pozwalam jej dojść, aż opada bezwładnie.

Smakuje intensywniej niż wszystko, co znam, słodko i ostro zarazem. Odkrywam ją językiem, ssę jej łechtaczkę, aż zaciska palce w moich włosach, a jej oddech staje się urywany. „Nie”, wydusza z siebie, głosem chrapliwym. „Jeszcze nie. Chcę cię w sobie.”

Prostuję się, moje ciało napina się. Ona odwraca mnie, przyciska do omszałego podłoża, mech wilgotny i chłodny pod moimi plecami. Krąg jarzy się wokół nas jaskrawo, aura światła. Siada na mnie okrakiem, jej wilgotna szpara sunie po mojej erekcji, która wznosi się boleśnie, pulsując z pożądania. „Patrz na mnie”, mówi. Robię to. Jej oczy to dwa słońca, wżerają się we mnie. Opuszcza się na mnie, powoli, centymetr po centymetrze.

Przygryzam wargę, czuję smak krwi. Jest ciasna, gorąca, a każde włókno mojego ciała jest napięte jak cięciwa łuku. Bierze mnie w całości, aż siada na moich biodrach, a ja jestem w niej. Magia wzbiera, mrowienie, które strzela z jej środka przez całe moje ciało, zalewa mnie. Porusza się, powolny, kolisty rytm, który doprowadza mnie do szaleństwa, wciąga w swój czar. Chwytam jej biodra, pomagam jej znaleźć tempo. Jej piersi podskakują, światło księżyca tańczy na jej skórze, cienie i blask. Jęczy, głośniej teraz, niekontrolowanie, dźwięk, który płynie z jej głębi. „Kael… ja…” Czuję, jak zaciska się wokół mnie, fale skurczów, które doprowadzają mnie na skraj. Ale wytrzymuję, chcę rozciągnąć tę chwilę, uczynić ją nieskończoną.

Pochyla się, jej sutki muskają moją klatkę piersiową, krople potu spadają na mnie. „Chodź ze mną”, szepcze gorąco do mojego ucha, jej oddech to ogień. „Teraz.”

Wchodzę w nią gwałtownie, gdy ona sama eksploduje, krzyk, który rozdziera ciszę. Magia wyładowuje się z ogłuszającym grzmotem, oślepiające światło zalewa krąg, spowija nas w bieli. Jestem w niej, wokół niej, z nią – wszystko jest jednością. Krzyczymy razem, podczas gdy cienie tańczą wokół nas, leśny pałac drży, gałęzie trzaskają, liście szeleszczą.

Pogłos

Powoli wstrząs ustępuje. Światło opada jak odpływ. Leżę pod nią, spocony, wyczerpany, ale dziwnie spełniony, jakby coś mnie przepłynęło. Opada na mnie, głową w zagłębieniu mojej szyi, jej serce bije w rytm mojego. „Rytuał jest dopełniony”, mamrocze, głosem zmęczonym, a jednak triumfalnym. „Jak się czujesz?”

Nie mogę odpowiedzieć, bo brakuje mi słów, wszystko we mnie jest ciche. Zamiast tego gładzę jej plecy, kreślę kręgi na jej wilgotnej skórze, czuję jej drżenie. Śmieje się cicho, ciepłym dźwiękiem. „Ja też”, mówi. „Ja też.”

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi