L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Nad doliną pożądania

Opowiadania Podróż · ok. 12 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została wygenerowana automatycznie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 roku życia.

Słońce zaszło za szczytami Doliny Zillertal, a aksamitna, ciepła mgła opadła na dolinę jak wilgotny welon. Lena, instruktorka jogi z Monachium o długich, brązowych włosach i wysportowanym ciele, stała na tarasie swojego odosobnionego, narciarskiego domku. Miała na sobie tylko cienką, białą bawełnianą sukienkę, która opinała jej krągłości. Zapach dzikiego tymianku i wilgotnej trawy wypełnił jej nozdrza, a ona wzięła głęboki oddech, wpuszczając chłodne powietrze do płuc. Przyjechała tutaj, by uciec od wielkomiejskiego stresu, ale jej myśli nieustannie krążyły wokół niego: Maksa. Wczoraj, po jej lekcji jogi, spojrzał na nią swoimi głęboko czarnymi oczami i tym bezczelnym uśmiechem, który wkradł się prosto do jej najbardziej wilgotnych snów.

Lena oparła się o balustradę, biodra lekko wysunięte do przodu. Poczuła, jak jej sutki twardnieją pod cienkim materiałem, gdy pomyślała o jego spojrzeniu. Zaprosił ją na kolację, a teraz stał na dole w ogrodzie, trzymając w dłoni kieliszek czerwonego wina, w którym odbijało się światło zachodzącego słońca. Spojrzał w górę na nią, a jego wzrok powoli wędrował po jej ciele, zatrzymując się na jej piersiach, a potem niżej. Lena poczuła, jak jej serce wali o żebra, a wilgotne ciepło narasta między jej nogami. Uśmiechnęła się – zapraszająco, niemal wyzywająco – a on wszedł po kamiennych schodach.

– Hej – powiedział, jego głos niski i ochrypły. Stanął tuż przed nią, tak blisko, że mogła poczuć od niego zapach mydła i piżma. – Myślałem o tobie cały dzień. – Usiadł na drewnianej ławce obok niej, jego noga musnęła jej nogę. Mgła otuliła ich jak ciepły koc, a ciszę przerywało tylko cykanie świerszczy. Rozmawiali o wszystkim: o asanach, których uczyła, o jego pracy jako architekta, o samotności, którą oboje odczuwali w mieście. Ale każde słowo było tylko preludium, pieszczotą powietrza, podczas gdy ich ciała zbliżały się do siebie. Skóra Leny mrowiła, a napięcie między nimi można było kroić. Pochyliła się, jej usta znajdowały się zaledwie centymetr od jego. – Pocałuj mnie – szepnęła, jej głos ochrypły z pożądania.

Jego usta napotkały jej, najpierw delikatnie, potem bardziej żądnie. Jego język wsunął się między jej wargi, a ona otworzyła się przed nim, wpuściła go do swoich ust. To było tak, jakby ogień rozgorzał w jej wnętrzu. Wbiła palce w jego gęste, ciemne włosy, przyciągając go bliżej. Jego dłonie wędrowały po jej plecach, sunąc po cienkim materiale jej sukienki, a gdy objął jej piersi, jęknęła w jego usta. „Max”, sapnęła, gdy się odsunął, by całować jej szyję, jego usta na jej gardle, ugryzienia delikatne, ale żądne. „Chcę cię. Teraz.”

Wstał, pociągnął ją do góry. Jego dłonie znalazły brzeg jej sukienki i ściągnął ją przez jej głowę, powoli, z rozkoszą. Chłodna mgła pieściła jej nagą skórę, a ona stała przed nim, tylko w maleńkich, czarnych figach. Jej piersi, jędrne i pełne, rysowały się na tle bladego światła. Przesunął wzrokiem po niej, a w jego oczach ujrzała czystą, nagą żądzę. „Jesteś tak cholernie gorąca”, mruknął i podszedł bliżej. Jego dłonie znalazły jej biodra, przyciągnęły ją do jego ciała. Poczuła jego twardość przez dżinsy, grubą i napierającą. Ocierała się o niego, wydając cichy skowyt.

„Rozbierz się”, rozkazała, jej głos był zdyszany. Natychmiast posłuchał. W mgnieniu oka oboje byli nadzy, mgła osiadała na ich gorącej skórze. Jego penis stał wyprostowany, okazały, żołądź wilgotna i lśniąca w świetle księżyca. Objęła go dłonią, przesunęła palcami po jego długości, czując, jak drga pod jej dotykiem. „Tak, dotykaj mnie”, jęknął, jego dłonie w jej włosach. Uklękła przed nim bez wahania i wzięła jego penisa do ust. Wpuściła go głęboko do gardła, czując, jak muska podniebienie, i zaczęła ssać, rytmicznie, żądnie. Jego biodra napierały na nią, a on głośno jęknął, zwierzęcy dźwięk, który odbijał się echem w ciszy. „Twoje usta są tak cholernie dobre”, wykrztusił. Wzięła go całego, jej wargi obejmowały trzon, podczas gdy jej język przesuwał się po wrażliwej dolnej stronie. Poczuła, jak staje się jeszcze twardszy, jak jego puls bije o jej język.

Potem pociągnął ją do góry. Jego dłonie zerwały jej figi i przycisnął ją do poręczy tarasu. Zimne drewno wbiło się w jej plecy, podczas gdy on stanął przed nią, jego penis napierał na jej wilgotną, gorącą cipkę. Pieścił jej wargi sromowe, wsunął palec w jej mokrą szczelinę. „Jesteś taka mokra”, szepnął, jego głos był ochrypłym warknięciem. „Taka gotowa dla mnie.” Lena mogła tylko kiwnąć głową, jej kolana miękły. „Tak, pieprz mnie, Max. Mocno.”

Przyłożył czubek ogona do jej wejścia, a potem wbił się w nią jednym, głębokim pchnięciem. Krzyknęła, przenikliwy dźwięk rozkoszy, gdy w nią wnikał. Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach i zaczął ją pieprzyć, najpierw powoli, potem coraz szybciej. Każde pchnięcie wpychało ją głębiej w ekstazę. Czuła, jak jej miednica uderza o poręcz, jak chłód drewna walczy z jej gorącem. „Tak, właśnie tak”, jęknęła, wbijając palce w jego ramiona. „Pieprz mnie, w końcu mnie porządnie pieprz!”

Usłuchał. Jego pchnięcia stały się głębsze, twardsze, nieubłagane. Jego jądra klepały o jej wilgotną skórę, a odgłos zderzającego się ciała wypełniał cichą noc. Pochylił się, przyłożył usta do jej ucha i szeptał sprośne rzeczy. „Tak, ty głodna cipo, bierz go całego. Czujesz, jak głęboko w tobie jestem? Jak rozrywam twoją ciasną pizdę?” Lena odpowiedziała długim, głębokim jękiem, gdy jej mięśnie zacisnęły się wokół niego. Nie mogła już myśleć jasno, całe jej ciało było jednym, wibrującym nerwem rozkoszy. Chciała poczuć go w tej chwili, chciała, żeby ją wypełnił.

Obrócił ją gwałtownie, przyciskając do poręczy, jej piersi zwisały swobodnie, sutki, twarde i ostre, ocierały się o mokre drewno. Rozchylił jej nogi, a potem wziął ją od tyłu. Ten kąt był jeszcze głębszy, jeszcze intensywniejszy. Poczuła, jak uderza w jej szyjkę macicy, i krzyknęła. „O Boże, Max, tak!” Chwycił jej biodra, paznokcie wbiły się w jej skórę, i wbijał w nią swojego kutasa raz za razem, jak opętany. „Ty głodna suko, należysz do mnie”, jęknął, jego oddech ciężki i szybki. „Będę pieprzył tę cipę przez całe lato.”

Lena poczuła, jak pierwsze fale orgazmu wzbierają w niej. Jej pizda zacisnęła się wokół jego kutasa, mimowolne, rytmiczne drganie. „Max, dochodzę, zaraz dojdę!” sapnęła, jej głos wysoki i przenikliwy. Uśmiechnął się, jego oddech gorący przy jej uchu. „Tak, zwal mi na kutasa, ty głodna dziwko. Zrób go mokrym swoją gorącą cipą.”

Potem spłynęło na nią. Orgazm, który uderzył w nią z taką siłą, że myślała, iż pęknie. Całe jej ciało się napięło, plecy wygięły w łuk, a z jej gardła wyrwał się głośny, zwierzęcy krzyk. Czuła, jak jej mięśnie masują jego kutasa, jak wyciskają go do ekstazy. Jęknął, jego pchnięcia stały się bardziej niekontrolowane. „Cholera, Lena, dochodzę!” Wbił się w nią ostatni raz głęboko, a potem eksplodował w niej. Poczuła, jak jego sperma tryska w niej gorącymi, pulsującymi strumieniami, jak wypełnia jej ściany. Drżała, gdy ostatnia resztka jego rozkoszy wsiąkała w nią.

Tak pozostali, spleceni ze sobą, ich oddechy mieszały się z mgłą. Jego dłonie delikatnie gładziły jej brzuch, podczas gdy jego członek powoli miękł w jej wnętrzu. Cofnął się, a ona poczuła pustkę, ale jednocześnie spełnienie. Odwrócił ją, pocałował długo i głęboko. „Chodź, wejdźmy do środka” – szepnął. Wzięła go za rękę i razem weszli do chaty.

Wewnątrz było ciepło od ognia w kominku, który rozpaliła godzinę wcześniej. Opadła na duże łóżko w sypialni, a on do niej dołączył. Tym razem było inaczej. Był delikatny, niemal czuły, gdy całował jej piersi i pieścił językiem sutki. Przesunął ustami niżej, po jej brzuchu, aż do wilgotnego łona. Jęknęła cicho, gdy zanurzył język w jej wciąż wrażliwej cipce i lizał ją długimi, powolnymi pociągnięciami. „Tak, liż mnie, wyczyść” – poprosiła. Posłuchał, jego usta ssały jej łechtaczkę, aż doszła ponownie, drżąc i dysząc pod jego językiem.

Potem odwróciła go, siadając na nim okrakiem. Wpuściła w siebie jego znów twardy członek, powoli, z rozkoszą. Jechała na nim, krążąc biodrami, z dłońmi na jego piersi. Patrzyła mu w oczy, gdy go brała, jej ruchy płynne i pełne siły. „Należysz do mnie” – szepnęła. Skinął głową, jego dłonie na jej piersiach, które delikatnie ugniatał. Poczuła, jak znów w niej rośnie, jak prowadzi go do kolejnego szczytu. Doszli razem, tym razem cicho, intymnie, szeptem w ciszy nocy.

Następnego ranka obudziła się, pierwsze promienie słońca wpadały przez zasłony. Max leżał obok niej, ramieniem obejmował jej biodro, a jego członek, znów na wpół sztywny, przyciskał się do jej nagiego pośladka. Uśmiechnęła się i odwróciła. Jego oczy się otworzyły, a on przyciągnął ją do siebie. „Dzień dobry, piękna kobieto.” Poczuła, jak jego członek wnika w nią, gdy uniósł ją ku sobie. Jechali poranek, powoli, głęboko, z pełnym oddaniem. Gdy wreszcie skończyli, leżeli dysząc w łóżku, spoceni i zadowoleni.

Wstali, a ona przygotowała im śniadanie. Jedli nadzy, ich ciała wciąż wrażliwe po nocy. Rozmawiali o swoich marzeniach, o przyszłości. Lena wiedziała, że to nie była wakacyjna przygoda. Odnaleźli się tamtej nocy, pełnej mgły i gwiazd. Pochyliła się i pocałowała go. „Zostań ze mną” – szepnęła. Uśmiechnął się, jego dłoń odnalazła jej udo. „Na zawsze.”

Resztę urlopu spędzili właśnie tak. Wędrowali nago przez las, pieprzyli się w mchu pod drzewami, ich ciała zjednoczone z naturą. Uprawiali jogę na tarasie, ich ciała splecione, a asany stawały się grą wstępną. Każde miejsce w chacie stało się ołtarzem ich pożądania: aneks kuchenny, łazienka, korytarz. Pieprzyli się, jakby nie było jutra, ich ciała pragnęły siebie nawzajem, aż byli obolali i zaspokojeni. Lena czuła, jak Max ją zmienia, jak budzi wszystkie jej skryte żądze. Uwielbiała, gdy przyciskał ją do ściany i brał, gdy jęczał jej imię, gdy w niej dochodził, a oboje gubili się w upojeniu namiętności.

Gdy nadeszła ostatnia noc, stali na tarasie, mgła powróciła. Spojrzała na niego, jego oczy lśniły w świetle gwiazd. „Chcę, żeby to nigdy się nie skończyło” – szepnęła. Objął ją ramionami, jego członek napierał na jej brzuch. „Nie skończy się” – obiecał i wziął ją po raz ostatni, czule i dziko zarazem, pod letnim niebem gór. Doszli razem, ich dusze zjednoczone, a gdy rankiem wyjeżdżali, oboje wiedzieli: to dopiero początek.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi