L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Błękit azulejo

Opowiadania Podróż · ok. 13 min czytania · Od 18 lat

Klucz spadł na wypolerowaną komodę i zadźwięczał jak gong. Żaluzje rzucały pasy popołudniowego światła na białe łóżko. Wciąż czuła na skórze zapach mydła i soli, gdy pływała w morzu, na Praia de Carcavelos, gdzie fale szumiały jej w uszach. Szybko wzięła prysznic, wytarła się do sucha i wślizgnęła w lekką lnianą sukienkę. Wieczór był ciepły, niebo nad Rua Augusta fioletowe.

Bar na dziedzińcu

Znalazła go przy barze na dziedzińcu, między bugenwillą a pluskiem fontanny. Oparty o kontuar, kieliszek wina w dłoni, rozmawiał z barmanem, szczupłym mężczyzną o siwych skroniach. Gabriel – tak się przedstawił przy śniadaniu. Kanadyjczyk, na rezydencji artystycznej, z lekkim ukłonem. Teraz podniósł wzrok, gdy podeszła, i uśmiech rozlał się po jego twarzy.

„Jesteś wreszcie”, powiedział. Jego głos brzmiał nisko, z lekkim akcentem. „Myślałem już, że wciąż pływasz. Albo że dryfujesz aż do Maroka.”

Lara zaśmiała się. „Prawie. Prąd był silniejszy, niż myślałam. Ale pięknie.” Opadła na barowy stołek obok niego i zamówiła gin z tonikiem. Barman skinął głową i odwrócił się do butelek.

„Dobrze wyglądasz”, powiedział Gabriel. „Wypoczęta. Morze ci służy.”

Czuła jego spojrzenie na nagich ramionach, na barkach, gdzie wciąż błyszczały kryształki soli. „Dziękuję. Długi dzień. Ale dobry.”

Rozmawiali, gdy słońce chowało się za dachami, a dziedziniec tonął w miękkim błękicie. Opowiadał o swojej pracy – serii fotografii portugalskich płytek, azulejos – jak ścigał wzory w starych pałacach. Słuchała, pozwalając drinkowi rozwiązać język, i zapytała, czy jutro mógłby pokazać jej jeden z ukrytych patiów, o których wspominał. Obiecał gestem, który wydawał się zaproszeniem.

Gdy zmierzch przeszedł w noc, zamówili butelkę Vinho Verde i podzielili się miseczką oliwek. Jego palce wyjmowały pestki z owoców, a ona obserwowała, jak obraca oliwkę między kciukiem a palcem wskazującym, zanim wsunął ją do ust. Drobny gest, ale coś w jej brzuchu się zacisnęło.

„Lubisz oliwki?”, zapytał, a jego oczy spoczęły na niej.

„Tak. Szczególnie te zielone, nadziewane migdałami.” Wzięła jedną, ugryzła, poczuła słony smak na języku.

„W Kanadzie nie mamy takich dobrych. Ale tutaj – wszystko smakuje intensywniej.” Odsunął się do tyłu, kieliszek w dłoni. „Wino, światło, ludzie.”

„I azulejos”, dodała.

„Przede wszystkim azulejos.” Zaśmiał się cicho. „Są jak historie, które można czytać, jeśli zna się język.”

Popijała wino, czuła chłód butelki na skórze. „Opowiedz mi jedną.”

Odstawił szklankę, oparł łokcie na blacie. „Istnieje wzór, który nazywa się ‚onda’ – fala. Powtarza się, ale nigdy nie jest dokładnie taki sam. Jak morze. Albo jak…” Zawahał się. „Jak spotkanie.”

Jego słowa zawisły w powietrzu, a Lara poczuła mrowienie. Spuściła wzrok, przesunęła palcami po krawędzi swojej szklanki. „Robiliście dzisiaj zdjęcia?”

„Tak, w pałacu z XVIII wieku. Płytki były w kolorze błękitu, który wydawał się prawie czarny, dopóki nie padło na nie światło. Wtedy zaczynały lśnić.” Pochylił się do przodu, jego głos stał się cichszy. „Żałowałem, że cię tam nie było.”

Spojrzała w górę, napotykając jego wzrok. „Ja też żałuję, że mnie tam nie było.”

Barman przyniósł drugą butelkę, i pili dalej. Ich dłonie dotknęły się, gdy jednocześnie sięgnęli po miskę. Przez chwilę trzymał palce na jej dłoni, po czym cofnął je, ale uśmiech pozostał.

„Czy grasz na jakimś instrumencie?” – zapytał niespodziewanie.

„Na pianinie. Kiedyś. Teraz już tylko rzadko.”

„Wyobrażam sobie, jak grasz. Twoje palce na klawiszach. Prawdopodobnie bardzo delikatnie.”

Zaśmiała się, trochę zakłopotana. „Zależy, co gram.”

„Co grasz, kiedy jesteś zła?”

„Prokofiewa. Albo Bartóka.”

„A kiedy jesteś zakochana?”

To pytanie ją zaskoczyło. Zastanowiła się, popiła łyk. „Chopina. Albo po prostu akordy, bez melodii. Same dźwięki.”

Skinął głową, jakby otrzymał odpowiedź. „Podoba mi się to. Akordy bez melodii. Jak obietnica.”

Cisza rozprzestrzeniła się, ale nie była nieprzyjemna. Jaszczurka przemknęła po murze, a fontanna cicho pluskała. Lara poczuła, jak ciepło wina rumieni jej policzki. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho.

„Jesteś zmęczona?” – zapytał.

„Nie. Jeszcze nie.”

„Dobrze.” Wstał, podał jej rękę. „Chodź, coś ci pokażę.”

Droga do pokoju

Poprowadził ją wąskim korytarzem, obok fontanny, która bulgotała w ciemności, do żeliwnych, kręconych schodów. Stopnie zaskrzypiały pod ich krokami. Na górze otworzył drzwi do małego pokoju na poddaszu. Okna były otwarte, a wiatr wniósł zapach jaśminu. Na środku stało łóżko z białą pościelą, obok stolik z lampą rzucającą ciepłe światło.

„To moja pracownia” – powiedział – „kiedy nie jestem na polowaniu.” Włączył lampę stojącą i pokój znalazł się w złotym blasku. Na ścianach wisiały próbne odbitki, niebieskie i białe wzory, geometryczne, a jednak płynne.

Lara podeszła bliżej, dotknęła papieru. „Są przepiękne.”

„Dziękuję.” Stał teraz tuż za nią. Poczuła ciepło jego ciała, zanim ją dotknął. Jego dłoń spoczęła lekko na jej biodrze, a ona odwróciła się. Jego twarz była blisko, oczy ciemne w półmroku.

„Myślałem o tobie cały dzień”, powiedział cicho.

„Ja też”, szepnęła, a potem ją pocałował.

Jego usta były miękkie i władcze. Język musnął jej wargi, a ona rozchyliła je, wpuszczając go. Pocałunek stał się głębszy, bardziej natarczywy, a jego dłoń przesunęła się z jej biodra na plecy, przyciągając ją do siebie. Przez cienki materiał jego koszuli poczuła jego podniecenie.

Przerwał pocałunek, spojrzał na nią. „Lara…” – jej imię zabrzmiało jak pytanie. Odpowiedziała, zsuwając ramiączka sukienki z ramion. Len opadł i zsunął się po jej ciele na podłogę. Stała w świetle lampy, ubrana jedynie w skromne czarne figi, z odsłoniętymi piersiami. Jej sutki były twarde od chłodnego powietrza lub podniecenia.

Gabriel głośno wciągnął powietrze. „Mój Boże, jesteś piękna.” Podszedł bliżej, przesunął opuszkami palców po jej ramieniu, w dół szyi, aż dotknął jej piersi. Jego dłoń objęła ją delikatnie, kciuk musnął czubek, a ona wzdrygnęła się, jęknęła cicho. Pochylił się, wziął sutek do ust, a jego język okrążał go powoli, podczas gdy jego dłoń masowała drugą pierś.

Zanurzyła palce w jego włosach, przyciągając go mocniej do siebie. Dreszcz przeszedł ją, gdy ssał i lizał na przemian, gra jego języka popychała ją do przodu. Poczuła, jak wilgoć zbiera się między jej nogami, figi przywierały do skóry. Chciała go poczuć, całego.

„Chodź”, powiedziała ochryple i pociągnęła go w stronę łóżka. Pozwolił się prowadzić, podczas gdy ona rozpinała mu koszulę. Guziki ustępowały łatwo, a biała bawełniana koszula opadła na podłogę. Jego tors był opalony, mięśnie wyraźnie zarysowane. Położyła dłonie na jego klatce piersiowej, poczuła bicie jego serca, szybkie i mocne.

„Rozebrać cię”, szepnęła, a on skinął głową, podczas gdy jego dłonie powędrowały do jej fig. Zsunął je powoli, przez biodra i uda, aż zawisły na kostkach, a ona z nich wyczłapała. Stała przed nim naga, a on patrzył na nią, jakby utrwalał obraz: jej krągłości, wąską talię, ciemny trójkąt między jej nogami.

Rozpiął spodnie, zsunął je na podłogę, potem bokserki. Jego członek uwolnił się, twardy, żołądź lekko błyszczący. Lara wyciągnęła rękę, objęła go, a on cicho jęknął. Przesuwała dłonią w górę i w dół, czując jedwabistość skóry pod palcami, ciepło, które z niego biło.

„Pozwól mi cię lizać”, powiedział, a te słowa uderzyły w samo centrum jej pożądania. Skinęła głową, opadła na wznak na łóżko, uginając nogi. Uklęknął między jej udami, rozsuwając je delikatnie. Jego oddech musnął jej wargi sromowe, a potem poczuła jego język: najpierw lekki, potem badawczy, czubek sunący po wrażliwym miejscu.

Zachwyciła się, chwyciła prześcieradło. Pracował głębiej, jego język zanurzał się w niej, raz płasko, raz szpiczasto, okrążał jej łechtaczkę, ssał ją. Słyszała własne jęki, dźwięk, którego ledwie rozpoznawała. Jego dłonie trzymały jej biodra, podczas gdy on lizał ją, jakby była przysmakiem, którego warto było skosztować. Czuła, jak narasta w niej napięcie, ciągnięcie, które się rozszerzało, i wygięła plecy w łuk, przyciskając się do jego ust.

„Tak, właśnie tak”, jęknęła, a on odpowiedział buczącym dźwiękiem, który wibrował przez nią. Doszła z krzykiem, który rozpłynął się w nocy, jej ciało drgało pod jego językiem, a on nie ustawał, lizał ją przez orgazm, aż zadrżała.

Leżała, dysząc, nogi jej drżały. On uniósł się, wytarł usta wierzchem dłoni. „Smakujesz jak morze”, powiedział cicho.

Zaśmiała się bez tchu. „Ty też.”

Pochylił się, pocałował ją, a ona poczuła na jego wargach własny smak – słony, słodki, intensywny. „Chcę cię czuć”, wyszeptała mu w usta, „w sobie.”

Skinął głową, wyprostował się. Ona sięgnęła po niego, poprowadziła go do siebie. Jego czubek naparł na jej wejście, a ona poczuła nacisk, lekkie rozciągnięcie. Potem wsunął się w nią, powoli, centymetr po centymetrze, aż był w niej w całości. Oboje jęknęli, wspólny dźwięk. Czuła się wypełniona, połączona. Zatrzymał się, dając jej czas, by przywykła do jego rozmiaru.

„Ruszaj się”, wyszeptała, a on zaczął krążyć biodrami, powolny, głęboki rytm. Cofnął się niemal całkowicie i znów wbił się w nią, raz za razem, łóżko skrzypiało w takt. Oplotła go nogami, uniosła biodra, by przyjąć go głębiej. Jego dłoń wsunęła się między ich ciała, palce odnalazły jej łechtaczkę, masowały ją w tym samym rytmie.

„Och, Gabrielu”, sapnęła, a on przyspieszył, rytm stał się bardziej natarczywy, ich usta odnalazły się, pocałunki były wilgotne i niekontrolowane. Czuła, jak narasta druga fala, tym razem silniejsza, rodziła się w jej miednicy, rozprzestrzeniała się, aż ogarnęła całe ciało. Krzyknęła, tym razem jego imię, a on jęknął w jej usta, gdy w niej szczytował, jego ciało napięło się, potem opadło na nią bezwładnie.

Leżeli nieruchomo, tylko ich oddechy wypełniały pokój. Na zewnątrz słychać było cykanie świerszczy, odległy zgiełk miasta. Jego dłoń przesuwała się po jej brzuchu, kreśląc delikatne kółka.

„To było…”, zaczął, ale ona przyłożyła palec do jego ust.

„Nic nie mów.“ Przytuliła się do niego, z głową w zgięciu jego ramienia. Lampa rzucała na ścianę cienie, które przypominały azulejos, niebieskie i białe. Zamknęła oczy, poczuła ciężar swojego ciała, ciepło, które od niego biło. W końcu zasnęła, zwinięta w jego ramionach, podczas gdy wiatr wydymał zasłony, a noc zapadała nad Lizboną.

Pogłos

Godziny później się obudziła. Okno wciąż było otwarte, a do środka wpadał chłodniejszy wiatr. Gabriel spał głęboko, jego oddech był równy. Ostrożnie wysunęła się z jego objęć, wstała. Jej ubrania wciąż leżały na podłodze – lekka sukienka, stringi. Podniosła sukienkę, powąchała ją: sól, pot, ślad jego perfum. Upuściła ją, podeszła nago do okna.

Miasto pogrążone było w ciemności, tylko pojedyncze światła. Niebo usiane było gwiazdami. Oparła się o framugę okna, poczuła chłodne powietrze na skórze. Jakiś dźwięk – on się odwrócił. Odwróciła się, zobaczyła go w półmroku. Miał otwarte oczy, uśmiechał się.

„Wróć”, powiedział, głosem wciąż ochrypłym od snu.

Podeszła do łóżka, usiadła obok niego. Przyciągnął ją do siebie, jego dłoń spoczęła na jej biodrze. „Jest ci zimno?”

„Trochę.”

Naciągnął na nich oboje kołdrę, pocałował ją w ramię. „Lepiej?”

„Tak.” Odwróciła się do niego, pogładziła go po policzku. „Śpij dalej.”

„Nie chcę spać. Chcę na ciebie patrzeć.”

Zaśmiała się cicho. „Jestem tu. Jutro też.”

„Obiecujesz?”

„Obiecuję.”

Pocałował ją w czoło, potem w nos, potem w usta. „Lubię twoje usta.”

„Ja też lubię twoje.” Oddała mu pocałunek, delikatny, długi.

„Lara?”, szepnął.

„Tak?”

„Nic. Tylko twoje imię.”

Przytuliła się do niego, poczuła bicie jego serca. Na zewnątrz niebo zaczynało jaśnieć, blady pas nad dachami. Zamknęła oczy, pozwoliła sobie zapaść w sen, podczas gdy jego dłoń kreśliła lekkie kółka na jej plecach.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi