Kobieta, mężczyzna, okno. Za wiedzą i zgodą. Tylko dla dorosłych od 18 lat.

Mieszkaliśmy z Tobiasem naprzeciwko siebie od dwóch lat, nigdy ze sobą nie rozmawiając. Widywaliśmy się często — na ulicy, u piekarza, raz w windzie jego domu, gdy zostawiałam pocztę dla mojej matki, która mieszkała dwa domy dalej. Kiwaliśmy sobie głowami. Nic więcej. Ale temu skinieniu zawsze towarzyszyło spojrzenie, które czegoś szukało — czegoś, czego sama nie potrafiłam nazwać.
Moje mieszkanie na trzecim piętrze miało duże okno wychodzące na ulicę. Jego na drugim piętrze naprzeciwko miało jeszcze większe. Między nami była wiedeńska uliczka, sześć metrów szerokości. Mogliśmy zaglądać sobie do mieszkań, gdy zasłony były odsłonięte, co u mnie zdarzało się często, a u niego zawsze. Wiedziałam, że mnie widzi. Wiedziałam, że rejestruje moje ciało przez okno, gdy chodziłam po mieszkaniu w bieliźnie. I wiedziałam, że podobnie jak ja czerpał przyjemność z tych spojrzeń, nigdy nie wypowiadając tego głośno.
W sierpniu, gdy było gorąco i nikt nie chciał zaciągać zasłon, bo zrobiłoby się jeszcze cieplej, niechcący odsłanialiśmy przed sobą swoje życie. Widziałam, jak gotuje, jak rozmawia przez telefon, jak wychodzi nago z łazienki. Jego ciało było żylaste, z lekkim owłosieniem na klatce piersiowej, które schodziło aż do brzucha. Czasem widziałam, jak stoi w oknie z ręką w kieszeni, i wiedziałam, że obserwuje mnie, gdy leżę na kanapie z lekko rozchylonymi nogami, ubrana tylko w cienką sukienkę. On widział mnie, byłam tego pewna, podobne rzeczy.
Oboje nie robiliśmy z tego użytku. To był rodzaj uprzejmości między nami. Ale w nocy, gdy byłam sama i upał nie dawał mi zasnąć, myślałam o jego dłoniach, o jego ustach, o tym, jak się porusza. Wyobrażałam sobie, jak by mnie dotykał, jak jego palce suną po mojej skórze, jak jego usta obejmują moje sutki. Na samą myśl robiłam się wilgotna, moja cipka zaczynała pulsować, i musiałam zaspokoić się sama, żeby móc zasnąć.
W czwartek we wrześniu zadzwonił dzwonek. Byłam sama w mieszkaniu — rozwiedziona od dwóch lat, tego wieczoru w starej koszulce i piżamowych spodniach. Otworzyłam. To był Tobias.
— Przepraszam. — Jego głos był głębszy, niż sobie wyobrażałam. Poczułam, jak serce bije mi szybciej.
— Cześć. — Oparłam się o framugę drzwi i przesunęłam wzrokiem po nim. Miał na sobie dżinsy opinające uda i jasną koszulę rozpiętą pod szyją. Brodę miał zadbaną, włosy lekko potargane.
— Znamy się z dwuletniego sąsiedztwa, a nigdy nie rozmawialiśmy.
— Zgadza się.
„Chciałem się pozbyć czegoś nieprzyjemnego.“ Wyglądał na zakłopotanego, co działało na jego korzyść. To zakłopotanie czyniło go ludzkim, namacalnym. Poczułam, jak moje ciało reaguje na jego obecność — moje sutki stwardniały, lekki dreszcz przebiegł mi po plecach.
„Proszę mówić.“
„Widzę pani mieszkanie. Staram się nie patrzeć. Ale widzę. I myślę, że pani też widzi moje. Chciałem, żebyśmy to wreszcie powiedzieli wprost, żebyśmy przez dwa lata nie udawali, że nie widzimy.“ Jego oczy szukały moich. Był zdenerwowany, ale zdecydowany.
Zastanowiłam się. Zastanowiłam się, czy powinnam uznać to za krępujące. Nie uznałam. Zamiast tego poczułam gorącą falę między nogami. Myśl, że mnie widział, że widział mnie nagą, może w chwilach, gdy się dotykałam, podnieciła mnie. Rozchyliłam lekko nogi, nieświadomie, jakby moje ciało chciało się zaoferować.
„Ma pan rację.“ Mój głos brzmiał ochryple.
„Co z tym zrobimy?“
Otworzyłam usta. Zamknęłam je z powrotem. Powiedziałam to, co przyszło mi w tamtej chwili do głowy: „Tobias.“
„Tak.“
„Napije się pan czegoś?“
„Tak.“
Wypiliśmy wino. Na mojej kanapie. Opowiedział o sobie — pracował jako programista w domu, dlatego widywałam go tak często — ja opowiedziałam o sobie — tłumaczka, też pracująca w domu, czego Tobias się domyślał. Rozmawialiśmy przez godzinę. Było zdumiewająco łatwo. Ale podczas rozmowy wciąż patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a ja czułam, jak powietrze między nami gęstnieje, jakby rozciągała się niewidzialna nić.
Widziałam jego wzrok na moich ustach. Widziałam, jak przełyka ślinę, gdy podniosłam kieliszek, a czerwone wino zwilżyło moją dolną wargę. Wiedziałam, że mnie pożąda. A ja pożądałam go z intensywnością, która mnie zaskoczyła. Moje stringi zaczynały wilgotnieć. Czułam ciepło bijące od mojej cipki.
Potem, koło jedenastej, powiedział: „Lepiej już pójdę. Zatrzymałem panią zbyt długo.“
„Tobias.“
„Tak.“
„Jeśli dziś w nocy znów będzie pan patrzył przez okno w swoim mieszkaniu — niech pan patrzy.“
Spojrzał na mnie. Powoli skinął głową. Jego oczy pociemniały, stały się głębsze. Widziałam, jak jego jabłko Adama porusza się w górę i w dół.
„Pani też.“
Wyszedł. Sprzątnęłam kieliszki. Ręce mi drżały. Byłam wilgotna, moja cipka prawie kapała. Stanęłam przed oknem. Noc była czysta, księżyc świecił. Spojrzałam w stronę jego okna, z półminutowym opóźnieniem. Pojawił się — przebrał się, miał na sobie czarną koszulkę, która podkreślała jego ramiona. Stał przy swoim oknie. Patrzył na mnie.
Zaczęłam się rozbierać. Powoli. Przed oknem. Wiedziałam, że widzi każdy mój ruch, a to podniecało mnie jeszcze bardziej. Zdjęłam koszulkę. Nie miałam nic pod spodem. Moje piersi opadły swobodnie, ciężkie, z twardymi sutkami odcinającymi się w świetle okna. Zobaczyłam, jak otwiera usta. Zobaczyłam, jak trzyma rękę na swoich spodniach.
Zdjęłam piżamowe spodnie. Moje stringi pod spodem — czarne, cienki materiał — zostały. Stałam naga przy oknie, tylko w nich. Odwróciłam się powoli, żeby mógł zobaczyć moje plecy, mój tyłek. Wiedziałam, że mój tyłek jest okrągły i jędrny, i wiedziałam, że go pragnie. Pochyliłam się lekko do przodu, tak że stringi napięły się między moimi pośladkami. Niemal słyszałam, jak gwałtownie wciąga powietrze.
Tobias stał przy swoim oknie. Zdjął koszulkę. Był chudszy, niż się spodziewałam. Ale jego klatka piersiowa była dobrze umięśniona, z lekkim owłosieniem schodzącym aż do pępka. Jedną rękę trzymał na brzuchu, potem niżej. Rozpiął spodnie. Jego penis wyskoczył — duży, gruby, z ciemnym żołędziem lśniącym w świetle księżyca. Zaparło mi dech. Chciałam go poczuć w sobie, tego penisa, który teraz leżał w jego dłoni.
Patrzyliśmy na siebie nawzajem. Nie usiadłam — stałam. Położyłam dłonie na piersiach. Pocierałam sutki, aż stwardniały, aż bolały z pożądania. Przesunęłam rękę po brzuchu, niżej. Odsunęłam stringi na bok jedną ręką i zaczęłam się dotykać. Moje palce znalazły moją cipkę, już mokrą, ociekającą sokiem. Rozchyliłam wargi sromowe, pokazując mu wszystko. Patrzyłam na niego. On rozpiął spodnie. Wziął się w dłoń. Widziałam, jak jego pięść sunie w górę i w dół, jak jego żołądź uwalnia się z napletka, jak kropla rozkoszy tworzy się na czubku.
Zaczęłam się pieprzyć — palcami, głęboko w mojej piczce. Czułam, jak moje mięśnie zaciskają się wokół palców. Jęknęłam głośno, wiedząc, że może mnie usłyszeć, jeśli zechce. Oparłam się o okno, piersi przyciśnięte do chłodnej szyby, tyłek wyciągnięty do tyłu. Widziałam go, jak się pieprzy własną ręką, jak jego dłoń przyspiesza, jak jego ciało się napina.
„Dojdź dla mnie” — szepnęłam, choć nie mógł mnie usłyszeć. Ale wiedziałam, że to czuje. Zobaczyłam, jak otwiera usta, jak jęczy. Zobaczyłam, jak jego ciało drży, jak jego sperma tryska grubymi białymi pasmami na okno. Zobaczyłam, jak łapie się framugi, żeby nie upaść. I doszłam razem z nim — moje palce we mnie, moje ciało drgające, moja cipka zaciskająca się jak pięść. Niemal krzyknęłam, gdy orgazm mnie ogarnął, fala pędząca przez całe moje ciało.
Zostaliśmy przy oknie. Skinęliśmy sobie nawzajem. On powoli zasunął zasłonę. Ja też. Ale tej nocy nie spałem. Leżałem w łóżku, rękę wciąż między nogami, i czułem, jak jego obraz wypala się w mojej pamięci — jego kutas, jego usta, jego dłoń. Czułem, jak moja cipka znów robi się wilgotna, na samo wspomnienie.
Spotkaliśmy się w następny czwartek znowu na winie. Tym razem nie zwlekałem. Kiedy wszedł, pociągnąłem go na kanapę, dłonie w jego włosach, usta na jego ustach. Całowaliśmy się głęboko, zachłannie, jego język w moich ustach, badawczy, żądający. Czułem, jak jego ręka wsuwa się pod moją sukienkę, jak jego palce gładzą moje udo, wyżej, aż znajdują moją wilgotną cipkę.
„Jesteś taka mokra”, szepnął mi w usta.
„Jestem mokra od pierwszego razu przy oknie”, wyznałam. „Nie mogłam myśleć o niczym innym, tylko o twoim kutasie we mnie.”
Zaśmiał się cicho, ale jego oddech był ciężki. Ściągnął moją sukienkę, prawie ją rozrywając, a potem swój pasek. Spodnie opadły na podłogę. Jego kutas stał twardy i gotowy, żołędź lśniła wilgocią. Pochyliłam się, otworzyłam usta, wzięłam go głęboko w siebie. Czułam, jak jego dłoń naciska moją głowę, jak jęczy, gdy biorę go całego do gardła. Uwielbiałam uczucie jego twardości na moim języku, smak soli i mężczyzny. Uwielbiałam, jak drgał, jak trzymał się mnie.
„Przestań”, jęknął. „Chcę w tobie dojść.”
Podciągnął mnie, obrócił, przycisnął do okna — dokładnie do tego okna, przez które tak często się widywaliśmy. Poczułam zimną szybę na moich gorących piersiach. Poczułam jego dłonie na moich biodrach. Poczułam czubek jego kutasa na mojej cipce, jak powoli wnika, centymetr po centymetrze.
„Tak”, szepnęłam. „Pieprz mnie. Pieprz mnie tak, jak pieprzyłeś mnie przez okno.”
Wbił się. Mocno. Głęboko. Jego kutas wniknął we mnie, wypełniając, rozciągając. Krzyknęłam, gdy doprowadził mnie do granicy mojej rozciągliwości. Czułam, jak moja cipka zaciska się wokół niego, jak żywa istota.
„Jesteś taka ciasna”, sapnął. „Taka cholernie ciasna i mokra.”
Pieprzył mnie przy oknie, podczas gdy światła miasta za nami świeciły. Jego kutas wsuwał się i wysuwał ze mnie, za każdym razem głębiej, za każdym razem mocniej. Czułam, jak jego jądra uderzają o moje wargi sromowe. Czułam, jak sperma kapie z niego, spływa po moich udach. Ugryzłam się w wargę, żeby nie krzyczeć, ale nie mogłam tego powstrzymać.
„Dochodzę”, sapnęłam. „Zaraz dojdę.”
„Dojdź dla mnie”, rozkazał. „Dojdź na moim kutasie.”
A moje ciało było posłuszne. Eksplodowałam wokół niego, drżąc, krzycząc, moja cipka zaciskająca się wokół niego falami. Wbił się we mnie jeszcze raz głęboko, po czym poczułam, jak dochodzi — gorąca sperma spływająca do mnie, wypełniająca mnie. Drżał, jego ciało przyciśnięte do mojego, oddech gorący przy moim uchu.
Pozostaliśmy tak, złączeni, przez długie minuty. Czułam, jak jego sperma wypływa ze mnie, spływa po moich udach. Wiedziałam, że teraz mamy coś, co połączy nas na zawsze — sześć metrów powietrza, okno i tabu, które razem złamaliśmy.
Spotkaliśmy się potem ponownie. Raz poszliśmy do łóżka, trzy tygodnie po pierwszym razie. Ale to, co nas łączyło najmocniej, to właśnie ten pierwszy raz. Sześć metrów powietrza. Nikt nie dotknął dłoni drugiego, a jednak poznaliśmy się tak, jak nigdy byśmy się nie poznali.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
