L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Obcy w ciszy

Opowiadania Nieznajomi · ok. 9 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Ostatnie godziny przed wyjazdem wlokły się niemiłosiernie. Leżała na wąskim łóżku w swoim pokoju, który pachniał lawendą i starym drewnem, i wpatrywała się w sufit. Na zewnątrz przez wieczorne powietrze niósł się oddech koni, a ona słyszała ciche skrzypienie stajni, gdy ktoś się w nich poruszał. Zwlekała z pakowaniem, rozrzuciła ubrania szerokimi łukami na krześle, szczoteczkę do zębów zostawiła w szklance. Myśl o podróży powrotnej pociągiem następnego ranka przygniatała jej pierś ołowianym ciężarem. Przyjechała, aby odnaleźć ciszę, a zamiast tego odkryła ogień, którego nie potrafiła nazwać, a który wciąż płonął pod jej skórą.

Retreat w bawarskich Alpach był eksperymentem, ucieczką od niekończącej się pracy weterynarki, od dyżurów, od sapania w nocy, gdy kolejnego serca nie dało się uratować. Tutaj wszystko pachniało sianem i mokrą trawą, końmi i łagodnym poświatą górskich szczytów, gdy słońce chowało się za grzbietami. Właścicielka Anna przyjęła ją jak starą przyjaciółkę, a pozostali uczestnicy byli mili, dyskretni, wycofani. Tylko Max, właściciel stadniny, od razu przykuł jej uwagę swoim spokojnym sposobem bycia, ciemnymi oczami, które zatrzymywały się na niej zbyt długo, i dłońmi, które przesuwały się po bokach koni, jakby miały nieskończenie wiele czasu.

Spędziła te dni na rozciąganiu mięśni, uspokajaniu myśli, liczeniu oddechów. Ale jej spojrzenia wciąż wracały do niego. Podczas jogi poprawił jej pozycję, kładąc dłonie na jej biodrach, a ten nacisk przepalał cienki materiał jej legginsów. Przy kolacji usiadł naprzeciwko niej, a ona obserwowała żyły na jego szyi, gdy się śmiał. Nic nie zostało powiedziane, ale wszystko zostało wyrażone.

Teraz, ostatniego wieczoru, stała przy oknie i patrzyła, jak zmierzch zaciera kontury gór. Księżyc wisiał blado nad wierzchołkami drzew, a powietrze miało chłodną ostrość, która pachnie deszczem. Nie mogła już usiedzieć w miejscu. Narzuciła cienką kurtkę, wsunęła stopy w buty i wymknęła się przez ciemny korytarz na zewnątrz, na podwórze, gdzie gwiazdy wisiały tak gęsto, że odbijały się w czerni stajni.

Konie oddychały głęboko i rytmicznie, gdy się zbliżała. Zapach słomy i ciepłej sierści otulił ją. I wtedy go zobaczyła. Max opierał się o drzwi boksu wielkiej klaczy, z dłonią w grzywie, z pochyloną głową. Nie odwrócił się, gdy jej kroki chrzęściły na żwirze, ale czuła, że wie, że tam jest.

„Nie śpisz?” – zapytał, a jego głos brzmiał chrapliwie, jakby nie używał go od dawna.

„Nie mogłam” – powiedziała. „Wszystko tutaj jest we mnie takie głośne.”

Zaśmiał się cicho, dźwiękiem, który dobywał się głęboko z piersi. „To trafiłaś we właściwe miejsce. Cisza jest najgłośniejszą rzeczą, jaka istnieje.”

Stanęła obok niego, oparła się o drewnianą belkę boksu. Klacz parsknęła przy jej ramieniu, ciepło i wilgotno, a ona mechanicznie pogładziła zwierzę po szyi, podczas gdy jej oczy wisiały na Maxie. Jego profil był wykuty w świetle księżyca, linia szczęki twarda, usta lekko rozchylone. Poczuła jego zapach – mydła, siana, czegoś, co siedziało głębiej.

„Jutro wyjeżdżam” – powiedziała, a jej głos lekko się załamał.

„Wiem.” Odwrócił głowę, a jego oczy spotkały jej z taką intensywnością, że wstrzymała oddech. „Nigdy ci nie powiedziałem, co myślałem przez cały tydzień.”

„Co?”

Zrobił pół kroku bliżej. „Że nie chcę cię znowu pozwolić odejść. Że nie wiem, jak mam to zrobić.” Jego dłoń uniosła się, zawahała, po czym opadła na jej policzek. Dotyk był ciepły, szorstki na opuszkach palców, i poczuła, jak jej ciało na to reaguje – ciągnięcie głęboko w brzuchu, pulsowanie, którego nie mogła stłumić.

Położyła swoją dłoń na jego, poprowadziła ją w dół, aż objęła jej szyję, wciskając kciuk w miękkie wgłębienie nad obojczykiem. „To zrób coś z tym” – szepnęła.

Nie potrzebował dalszej zachęty. Jego usta odnalazły jej – nie delikatnie, nie z wahaniem, ale głodne, żądające – a ona otworzyła się przed nim, pozwoliła językowi przesunąć się po jego, poczuła smak soli i ciemnego piwa. Jego dłoń wędrowała od jej szyi w dół, przez ramię, pierś, i objęła ją przez cienki materiał koszulki. Ucisk był dokładnie taki, jak trzeba – wystarczająco mocny, by zmieszać ból z przyjemnością – i jęknęła w jego usta.

Odsunął się, spojrzał na nią, a jego oczy były czarne od pożądania. „Chodź” – powiedział i wziął ją za rękę, wyciągnął ją ze stajni, przez podwórze, obok oświetlonych okien pozostałych uczestników, do małego drewnianego domu, który służył mu za biuro i mieszkanie.

Drzwi zamknęły się za nimi z trzaskiem. Pachniało skórą, papierosami, mężczyzną, który mieszkał tu sam. Odwrócił ją, przycisnął plecami do ściany, a jego dłonie odnalazły rąbek jej koszulki, podciągnęły ją, aż jej piersi znalazły się przed nim w zimnym świetle nagiej żarówki. Jęknął, pochylił się, a jego język okrążał jej brodawkę, ssał, delikatnie przygryzał, aż krzyknęła. Wbiła palce w jego włosy, przyciągnęła jego głowę mocniej do siebie, podczas gdy jego dłonie rozpinały jej spodnie, zsuwały dżinsy z jej bioder.

„Chcę cię teraz” – powiedział, a jego głos był warknięciem.

„To mnie weź” – odpowiedziała, i była zaskoczona tym, jak jasno i stanowczo zabrzmiał jej głos, jak bardzo pragnęła zostać wzięta.

Uniósł ją, jej nogi owinęły się wokół jego bioder, i zaniósł ją na łóżko, które stało szerokie i niskie, z kocem pachnącym starym drewnem i jeszcze starszym snem. Położył ją na prześcieradle, ściągnął z niej resztę ubrań, a ona leżała przed nim naga, podczas gdy on unosił się nad nią i patrzył na nią. Jego dłonie spoczęły na pasku, rozpięły go, a dżinsy opadły na podłogę. Jego członek stał przed nim sztywno, a na ten widok gorąco w niej wzbierało, wilgotne i natarczywe.

„Chcę cię poczuć w sobie” – powiedziała, a słowa wypłynęły z głębi, o której sama nie wiedziała.

Pochylił się nad nią, jego klatka piersiowa przy jej, serce waliło o jej serce, i wszedł w nią powoli, nieskończenie powoli. Poczuła, jak ją wypełnia, centymetr po centymetrze, jak jej ściany go przyjmują, jak jej miednica sama unosi się ku niemu. Pozostał nieruchomo, czołem przy jej czole, a jego oczy szukały jej oczu, podczas gdy poruszał się w niej, jeden długi, głęboki pchnięcie, potem kolejne, i rytm się rozpoczął, z którego nie było już powrotu.

Szeptała jego imię, w kółko, jakby to była modlitwa. Jego dłonie odnalazły jej biodra, przyciągnęły ją, zmieniły kąt, i nagle trafił w punkt głęboko w niej, który sprawił, że jęknęła, że jej nogi zadrżały, a palce u stóp się wygięły. Zaśmiał się cicho, triumfalnym tonem, i wepchnął się mocniej, szybciej, a ona zatraciła się w odgłosie mokrego ciała uderzającego o siebie, w zapachu potu i pożądania, który wypełniał pokój.

Przewrócił ją na plecy, uniósł jej nogi na swoje ramiona, a nowa głębia sprawiła, że krzyknęła. Sięgnęła po jego nadgarstek, poprowadziła jego dłoń w dół, przycisnęła ją do swojej łechtaczki, a on od razu zrozumiał, pocierał kciukiem okrężnymi ruchami, podczas gdy w nią wchodził, aż napięcie w niej stało się struną, która mogła pęknąć w każdej chwili.

„Dojdź dla mnie”, powiedział, a jego głos był ochrypły z wysiłku. „Chcę to poczuć.”

Zamknęła oczy, a fale ją zalały, drżenie, które zaczęło się w jej brzuchu i przeszło przez jej kończyny, podczas gdy krzyczała jego imię, a on wepchnął się jeszcze raz, jeszcze dwa razy, a potem w niej doszedł, z jękiem, który dobył się z głębi jego gardła, a ona trzymała go mocno, aż drżenie ustało.

Leżeli spleceni, zlani potem, skóra przyklejała się do skóry. Jego dłoń spoczywała na jej brzuchu, a ona czuła bicie jego serca na swoich plecach. Cisza wróciła, ale nie była już groźna. Była przestrzenią, w której mogła się wyciągnąć.

Następnego ranka stała przy oknie, czołem przyciśniętym do chłodnej szyby, i patrzyła, jak mgła wisi nad łąkami. Jej torba była spakowana, stała przy drzwiach. Usłyszała jego kroki na żwirze, potem skrzypienie drzwi.

„Odchodzisz”, powiedział.

„Muszę.” Odwróciła się. Stał w framudze drzwi, z potarganymi włosami, oczami jeszcze ciężkimi od snu. „Ale wrócę. W przyszłym miesiącu. Jeśli chcesz.”

Podszedł bliżej, wziął jej twarz w dłonie, a jego usta odnalazły jej, delikatnie, ostatecznie. „Będę na ciebie czekał”, powiedział. „Nie mam nic prócz czasu.”

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi