L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Niedokończona noc

Opowiadania Zdrada · ok. 9 min czytania · Od 18 lat

Felix przesunął wzrokiem po jej twarzy, jakby musiał na nowo poznać każdy szczegół. „Wcale się nie zmieniłaś” – powiedział, a jego głos był cichym szeptem, który mieszał się z dusznością sali.

Nina zaśmiała się krótko, pokręciła głową. „Wszyscy tak mówią, ale to nieprawda. Spójrz mi w oczy, tam zobaczysz te lata.” Wytrzymała jego spojrzenie. Mrowienie wróciło, to dawne trzepotanie, które myślała, że już zapomniała. Mikstura muzyki z lat dziewięćdziesiątych dudniła cicho z głośników, mieszając się z gwarem rozmów. Gdzieś ktoś pisnął śmiechem, zadźwięczały kieliszki.

„Twoje oczy” – powiedział, teraz łagodniej – „są wciąż tak… nieprzeniknione.” Jego dłoń musnęła jej ramię, dotknęła nagiej skóry tuż pod rękawem ciemnoniebieskiej sukienki. To nie było porażenie prądem, tylko fala ciepła, która rozchodziła się jak wolna rzeka przez jej ciało. Jej puls przyspieszył. Nie planowała tego wieczoru. Żadnych ukrytych myśli. Ale teraz wszystko wokół nich rozpływało się w głuchy szum.

Wspomnienia między stołami

„Pamiętasz, wtedy w sali chemicznej?” – zapytał Felix i delikatnie przyciągnął ją do siebie, z dala od grupy przy barze z napojami. „Kiedy po lekcjach byliśmy potajemnie w piwnicy?”

Skinęła głową, uśmiech igrał na jej ustach. „Bałeś się, że nas przyłapią. Ręce ci drżały, kiedy podsuwałeś mi spódnicę.”

„Nie bałem się” – zaprzeczył cicho. „Byłem tylko podekscytowany. Bo byłaś tak cholernie piękna. Jesteś.” Jego palce splotły się z jej dłonią i poprowadziły ją przez tłum. Obok byłych kolegów z klasy w znajomych pozach, obok prowizorycznej ścianki do zdjęć, aż do drzwi na taras.

Uderzyło w nich nocne powietrze: chłodne, świeże po dusznej cieple. Kilka osób palących stało z boku, ich żar papierosów rozbłyskiwał i gasł. Felix pociągnął ją dalej, aż do balustrady, gdzie hałas cichł. Park leżał przed nimi ciemny, latarnie rzucały żółte wyspy światła na żwir.

„Często o tobie myślałem” – wyznał, nie patrząc na nią. „Wtedy żałowałem, że po maturze straciliśmy się z oczu.”

„Byliśmy młodzi” – powiedziała, jej głos drżał. „I mieliśmy plany, marzenia, które do siebie nie pasowały.” Oparła się obok niego, biodrem prawie przy jego nodze. Jego zapach uderzył jej do nosa: drzewna woda po goleniu, zmieszana z niepowtarzalnym zapachem jego skóry.

Odwrócił się do niej, szukał jej oczu. „Czy teraz pasują? Twoje marzenia i moje?”

Nina nie odpowiedziała. Zamiast tego położyła dłoń na jego piersi, poczuła równomierne bicie serca pod koszulą. Podeszła bliżej; odległość między nimi stopniała do kilku centymetrów. Jego dłoń znalazła jej biodro, delikatnie przyciągnęła ją do siebie. I wtedy ją pocałował.

Pocałunek był inny. Nie pośpieszny ani zawstydzony, lecz badawczy, głęboki, z dojrzałością, którą przyniosły lata. Jego usta były miękkie, lekko rozchylone; jego język musnął jej dolną wargę, zanim wniknął głębiej. Poczuła smak czerwonego wina, odrobinę goryczy, a pod tym wszystkim tylko jego. Jej dłonie wsunęły się w jego włosy, przyciągnęła go mocniej do siebie, zapominając o świecie.

Kiedy się od siebie oderwali, oboje byli zdyszani. „Nie powinnam była tego robić” – szepnęła, ale jej palce wciąż gładziły jego kark.

„Dlaczego nie?” – zapytał, czołem dotykając jej czoła.

„Bo nie jesteśmy już wolni.” Pomyślała o Maksie, który siedział w domu na kanapie. O obietnicy, którą sama sobie złożyła: być wierną.

Feliks westchnął. „Wiem. Ale w tej chwili mam to gdzieś. Jutro przyjdzie wyrzut sumienia. Tej nocy…” Zostawił zdanie niedokończone. Jego dłoń powędrowała niżej, po jej pośladku, przyciskając ją do swojego biodra. Poczuła jego podniecenie przez materiał: twarde wybrzuszenie, które zaparło jej dech.

Nieobserwowana chwila

„Czy możemy gdzieś pójść? Sami?” – zapytała cicho; rozsądek już dawno pokonany przez pragnienie, które wzbierało w niej jak fala.

Skinął głową, wziął ją za rękę, pociągnął z powrotem do domu, ale nie do sali. Wąskimi schodami w dół, do starych szatni sali gimnastycznej. Korytarz był słabo oświetlony; powietrze pachniało kurzem i środkiem dezynfekującym. Feliks otworzył drzwi do małego magazynku pełnego starych mat i piłek.

„Tu nikt nas nie znajdzie” – powiedział, zamknął drzwi i przekręcił klucz. W przyćmionym świetle wpadającym przez małe okno zobaczyła jego zarys. Przyciągnął ją do siebie ponownie, bez wahania. Jego dłonie odnalazły zamek jej sukienki i powoli go zsunęli. Materiał zsunął się z jej ramion, opadł na podłogę; stała przed nim w czarnym koronkowym biustonoszu i figach.

„Jesteś taka piękna” – wyszeptał; jego oczy przesunęły się po jej krągłościach, miękkich wzgórkach piersi, smukłej talii, delikatnym łuku bioder. Zbliżył się, objął jej biodra i pochylił, by całować jej szyję. Jego usta wędrowały do obojczyka, zostawiając wilgotny ślad. Odrzuciła głowę do tyłu, oddając mu się; jej dłonie rozpięły jego pasek i odpięły spodnie.

Jego podniecenie uderzyło w nią, gdy rozpięła zamek. Wsunęła dłoń w jego bokserki, objęła jego twardy członek; jęknął cicho. „Nina…” Jego oddech był urywany, podczas gdy ona powoli go masowała, pieszcząc czubek kciukiem. Poczuła, jak jej własna wilgoć narasta między udami.

Delikatnie odepchnął ją do tyłu, aż oparła się o ścianę, która chłodem musnęła jej nagą skórę. Jego dłonie odnalazły jej biustonosz, rozpięły zapięcie z wprawą, uwolniły jej piersi: ciężkie i ciepłe. Pochylił się, wziął jedną brodawkę do ust, ssał delikatnie; jego dłoń masowała drugą. Z jej gardła wyrwał się jęk; wbiła palce w jego ramiona, przyciągając go mocniej do siebie.

Jego usta wędrowały niżej, po jej brzuchu, aż ukląkł przed nią. Ściągnął jej majtki z bioder, pozwolił im zsunąć się w dół; ona z nich wyczłapała. Potem rozsunął jej nogi. Jego język odnalazł jej szparę; westchnęła głośno, gdy pierwszy wstrząs dotyku przeszył ją na wskroś. Jego język był zręczny, raz krążył wokół najbardziej wrażliwego punktu, raz był płaski i szeroki, gdy chłonął jej wilgoć. Łapała powietrze, jej nogi drżały; musiała trzymać się jego ramion, żeby nie opaść. Uczucie narastało, głębokie pulsowanie, które rozchodziło się po całym jej ciele.

Wzmożone pragnienie

„Felix…”, wydusiła z siebie; jej głos był ledwie chrapliwym szeptem. „Chcę cię. Teraz.”

Uniósł się, otarł usta wierzchem dłoni i spojrzał na nią. W jego oczach płonął ogień, który znała. Przycisnął ją mocniej do ściany, uniósł jej nogę; poczuła czubek jego członka przy swoim wejściu – wilgotnym i gotowym.

„Powiedz mi, że tego chcesz”, wyszeptał; jego czoło dotykało jej czoła.

„Chcę tego”, szepnęła. Z powolnym, głębokim pchnięciem wniknął w nią. Wspólne westchnienie, gdy ich ciała się zjednoczyły. Przez chwilę pozostał tak, czując ciasnotę, ciepło. Potem zaczął się poruszać: rytmiczny ruch w przód i w tył, który wciągnął ich oboje w swój czar.

Nina uczepiła się go; jej noga owinięta wokół jego biodra, podczas gdy on każdym ruchem wciskał ją głębiej w ścianę. Stary materac skrzypiał pod ich stopami; nie słyszała nic poza odgłosem ich splątanych ciał, własnym gwałtownym oddechem. Jego tempo przyspieszało, pchnięcia stawały się mocniejsze. Napięcie w jej podbrzuszu rosło, zaciskało się jak sprężyna.

„Jestem blisko”, sapnął; jego twarz zagrzebana w jej szyi, zęby delikatnie skubały jej skórę.

„Tak, chodź ze mną”, wyszeptała. Rozluźniła mięśnie, pozwoliła sobie opaść, gdy pierwsza fala rozkoszy ją ogarnęła: drżenie, które promieniowało z jej wnętrza i przeszło przez całe ciało. Usłyszała własny krzyk – zduszony dźwięk – gdy Felix w niej doszedł. Jego dłonie wbiły się w jej ciało, ostatnie drgnienie, a potem opadł na nią ciężko: oboje bez tchu, spoceni, złączeni.

Długo tak stali, aż ich serca się uspokoiły. Odsunął się powoli; jego czoło zsunęło się po jej, aż stanęli czoło w czoło. „To było… niesamowite”, wymamrotał.

Zaśmiała się cicho, drżącym śmiechem. „Jutro może tego pożałujemy. Ale teraz…” Przycisnęła pocałunek do jego policzka. „Teraz wszystko jest dobrze.”

Pożegnanie o świcie

Ubierały się w pośpiechu, poprawiały suknie, włosy. Powrót na salę był dziwny: przyjęcie wciąż trwało, ale czuła, że przesuwają się po niej spojrzenia – może wyobrażone, może realne. Pożegnała się krótko, unikając wzroku Feliksa, który rozmawiał ze starym przyjacielem. Wiedziała, że już się nie zobaczą. Nie w ten sposób. Nie ponownie. Ta noc była darem, wytchnieniem od zasad, których zwykle przestrzegała.

Na zewnątrz, w zimnym samochodzie, uruchomiła silnik. Radio grało cicho; odchyliła głowę do tyłu. Wciąż było w niej echo jego dotyków, zapach jego skóry, uczucie bycia żywą. Ten skok w bok był doskonały – nieoczekiwany, zakazany i niezapomniany.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi