L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Zgaszenie światła

Opowiadania Romans · ok. 10 min czytania · Od 18 lat

Terpentyna i drogie perfumy – gryzący koktajl, który unosił się w wysokich salach galerii. Przesuwałam się wzdłuż białych ścian, obok obrazów, których kolory wymykały mi się z rąk. Mój mąż stał gdzieś w tłumie, gestykulował przed płótnem, dyskutował o pociągnięciach pędzla z krytykiem, który go nie słuchał. Nienawidziłam tych wieczorów. Wymuszony uśmiech, spojrzenia innych kobiet, które zawisały na mojej sukience – nie, na taniej kopii projektu znanego projektanta. Nie była prawdziwa. Jak wiele rzeczy.

Głos z przeszłości

Właśnie miałam uciec do bufetu, gdy jego głos mnie pochwycił. „Lena? To ty?” Ten dźwięk uderzył mnie jak porażenie prądem. Odwróciłam się. Stał tam, dwadzieścia lat starszy, ale wciąż te oczy – ten krzywy uśmiech, który wtedy przyprawiał mnie o utratę zmysłów. Jonas. Mój przyjaciel z młodości, który w wieku osiemnastu lat wyjechał do Kanady i którego nigdy nie zapomniałam. „Jonas”, powiedziałam, a moje serce wykonało salto. Wyglądał oszałamiająco. Zmarszczki wokół jego oczu były głębsze, włosy na skroniach przetykane siwizną, ale jego postawa zdradzała mężczyznę, który wie, czego chce. „Co ty tu robisz?”, zapytałam, podczas gdy mój puls przyspieszył do szaleństwa.

„Znowu mieszkam w mieście. Od roku”, powiedział. Jego głos brzmiał głębiej niż kiedyś, ale znajoma melodia wciąż tam była. „Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek cię jeszcze zobaczę.” Rozmawialiśmy – początkowo z wahaniem, potem jak kiedyś, swobodnie, bez lat pomiędzy nami. Opowiadał o swojej pracy jako architekt, ja o swoim życiu jako matka dwójki nastolatków. Stara zażyłość rozprzestrzeniała się, ciepło, którego dawno nie czułam. Wpełzało pod moją skórę. „Chodź, idziemy do baru”, powiedział i położył dłoń na moich plecach. Tylko na jedno uderzenie serca, ale poczułam każdy palec przez cienki materiał mojej sukienki.

Pusta pracownia

Bar był morzem ciał i hałasu. Szkła brzęczały, śmiech dudnił w moich uszach. Jonas pochylił się blisko mnie, jego usta prawie przy moim uchu. „Mam pomysł. Artysta pokazał mi swoją pracownię – jest pusta, nikt nam tam nie przeszkodzi. Pójdziesz ze mną?” Zawahałam się. Ledwie sekundę. Potem skinęłam głową. „Powiem tylko, że idę do toalety”, szepnęłam. Uśmiechnął się krzywo. „Czekam przy tylnym wyjściu.”

Przesuwałam się przez tłum, mijając mojego męża, który był pogrążony w rozmowie. Nie zauważył mnie. Tylne drzwi prowadziły do wąskiego korytarza. Jonas stał w cieniu, z rękami w kieszeniach. „Boisz się?” – zapytał. „Nie” – skłamałam. Wziął moją dłoń, jego palce były ciepłe i pewne, i pociągnął mnie przez ciężkie stalowe drzwi. Warsztat był ogromny, pełen płócien, pojemników z farbą, rusztowań. Zapach farby olejnej i rozpuszczalnika uderzał w nozdrza – zapach kreatywności, chaosu. „Tutaj” – powiedział i zaprowadził mnie na kanapę przykrytą płachtami materiału. „Nikt nam nie przeszkodzi.”

Pierwsze dotknięcie

Usiedliśmy. Kanapa była twarda, ale to nie miało znaczenia. Jonas odwrócił się do mnie, jego kolana dotknęły moich. „Często o tobie myślałem” – powiedział. „W Kanadzie, podczas długich nocy. Jak się śmiałaś, jak pachniałaś – mydłem i latem.” Coś we mnie drgnęło, głęboko, tęsknota, którą zamknęłam na klucz. „Ja też” – przyznałam. „Ale jestem zamężna. Nie powinniśmy.” Położył palec na moich ustach. „Ciii. Żadnego »nie powinniśmy«. Tylko tu i teraz.”

Pochylił się i pocałował mnie. Najpierw delikatnie, jego usta ciepłe i miękkie. Potem bardziej natarczywie, z większym naciskiem. Jego język badał moje usta, wsuwał się, cofał, taniec, który pozbawiał mnie tchu. Pozwoliłam temu się wydarzyć, odwzajemniłam pocałunek, zatopiłam dłonie w jego włosach. To było takie właściwe – takie zakazane, takie żywe. Poczułam jego dłoń na moim udzie, powoli wędrującą w górę. Materiał mojej sukienki zaszeleścił. Podsunął moją spódnicę, jego palce musnęły moją skórę, a ja wstrzymałam oddech.

Jego dłoń spoczywała na moim nagim udzie, ciepła i ciężka. Przesuwał ją powoli w górę, aż jego palce wyczuły wilgotne ciepło między moimi nogami. Wzdrygnęłam się, gdy przejechał po cienkim materiale moich majtek. „Jesteś już taka mokra” – wyszeptał, a ja poczułam, jak policzki mi czerwienieją. Ale nie wstydziłam się. To było podniecające – słyszeć jego ochrypły głos, czuć jego palce tak blisko mojego najintymniejszego miejsca. Odsunął majtki na bok, a jego palce zanurzyły się w wilgoci. Jęknęłam cicho, gdy pieścił moje wargi sromowe, delikatnie je rozchylając. „Lena” – wymruczał, a jego kciuk odnalazł moją łechtaczkę, zataczał wokół niej powolne kręgi, podczas gdy jego usta całowały moją szyję, schodząc w dół do obojczyka.

„Chcę cię zobaczyć” – szepnął. Rozpiął moją sukienkę, powoli, guzik po guziku. Jego palce drżały – czy to ja drżałam? Materiał zsunął się z moich ramion. Nie miałam na sobie stanika, tylko cienką sukienkę. Wpatrywał się we mnie, jego oczy były ciemne. „Taka piękna” – mruknął. „Jeszcze piękniejsza niż w mojej pamięci.” Potem pochylił się i wziął moją brodawkę do ust. Szok dotyku wyrwał ze mnie jęk. Jego język krążył, ciągnął, ssał, a ja czułam, jak wilgoć między moimi udami narasta. Wczepiłam się w jego koszulę. „Jonas, proszę” – powiedziałam, nie wiedząc, czego pragnę.

Oderwał się ode mnie, wstał i ściągnął koszulę. Jego klatka piersiowa wciąż była muskularna, skóra opalona. Cienka linia włosków prowadziła od pępka w dół, jak zaproszenie. Przełknęłam ślinę. „Ty też” – powiedział. Wstałam i pozwoliłam sukience zsunąć się na podłogę. Stałam przed nim nago, pośród kolorów i płócien, czując się jednocześnie bezbronna i silna. Podszedł bliżej, jego dłonie przesunęły się po moich biodrach, brzuchu, piersiach. „Taka miękka” – szepnął. „Taka ciepła.” Jego palce kreśliły kółka na mojej skórze, a ja czułam, jak każdy por się otwiera.

Uklęknął, jego dłonie objęły moje biodra, a usta podążały śladem od pępka w dół. Drżałam w oczekiwaniu. Gdy jego usta mnie dosięgły, wzdrygnęłam się – długie, powolne przeciągnięcie językiem przez moją szparę, które wyrwało mi jęk. Lizał mnie z oddaniem, jego język celny, raz delikatny, raz wymagający. Czułam, jak napięcie we mnie rośnie, jak węzeł, który się zaciska. Wbiłam palce w jego włosy, przycisnęłam go mocniej do siebie. „Tak, właśnie tam” – sapnęłam. Zrozumiał, jego język okrążał moją łechtaczkę, podczas gdy palec wsunął się we mnie. Wygięłam się w łuk, mój szczyt nadszedł przytłaczająco, drganie, które mną wstrząsnęło. Usłyszałam własny jęk, dźwięk płynący z najgłębszej rozkoszy.

Wstał, jego usta lśniły ode mnie. „Smakujesz niesamowicie” – powiedział cicho. Potem rozpiął spodnie, pozwolił im opaść na podłogę. Jego członek stał twardo, żołądź wilgotny, wyrywał się ku mnie. Wyciągnęłam rękę i objęłam go, czując ciepło, gładką skórę. Wciągnął gwałtownie powietrze. „Lena, jeśli tak dalej pójdzie…” Pieściłam go palcami, przesuwałam po całej długości, aż delikatnie odjął moją dłoń. „Chcę być w tobie” – szepnął.

Przycisnął mnie do kanapy, uklęknął przede mną. Jego usta podążały śladem od mojej szyi do pępka, niżej, coraz niżej. Uniosłam biodra, gdy rozchylił moje uda. Jego oddech był gorący na mojej skórze. Potem jego język – długie, powolne pociągnięcie przez moją szparę. Przygryzłam wargę, żeby nie jęknąć zbyt głośno. Lizał mnie śmiało, z determinacją, czubek jego języka krążył wokół mojej łechtaczki, raz delikatnie, raz zachęcająco. Napięcie rosło, ściskało się we mnie. „Tak, właśnie tam”, wysapałam. Zrozumiał. Jeden palec wsunął się we mnie, potem drugi, podczas gdy jego język nie odpuszczał. Wygięłam się w łuk, moje dłonie w jego włosach. „Jonas, ja –” Orgazm mnie przetoczył, drżenie, które przebiegło przez całe moje ciało. Usłyszałam własny jęk, dźwięk, którego nie znałam.

Nie odpuszczał, lizał mnie przez orgazm, aż zadrżałam. Potem się wyprostował. Jego oczy błyszczały. Rozpiął spodnie. Jego członek stał twardo, czubek wilgotny. To było piękne, takie bezpośrednie, takie szczere. Naciągnął prezerwatywę, wprawnym ruchem. „Jesteś gotowa?”, zapytał. Skinęłam głową. Pochylił się nade mną, jego klatka piersiowa na mojej, usta na mojej szyi. Potem wszedł we mnie, powoli, centymetr po centymetrze. Poczułam, jak mnie wypełnia, jak moje wnętrze przylega do niego. To było inne niż z moim mężem. Bliższe. Bardziej zakazane. Poruszaliśmy się razem, rytm zrodzony z dawnej zażyłości. Pchał głębiej, szybciej. Objęłam jego ramiona, czułam mięśnie pod skórą, napięcie w jego ciele. „Zaraz dojdę”, jęknął. „Lena, ja –” Zamilkł, jego ciało się spięło. Poczułam, jak we mnie drga, i doszłam drugi raz, cicho, jak fala, która się rozbija.

Echo i obietnica

Leżeliśmy obok siebie na wąskiej kanapie, nasze ciała sklejone potem. Warsztat był cichy. Zapach seksu unosił się w powietrzu, zmieszany z farbami i rozpuszczalnikami. Moja dłoń spoczywała na jego klatce piersiowej, czułam bicie jego serca. „To było…”, zaczęłam. „Tak”, powiedział. „Powinniśmy wracać, zanim ktoś zacznie nas szukać.” Wstał, podał mi moją sukienkę. Wciągnęłam ją przez głowę, czułam, jak materiał przywiera do mojej mokrej skóry. Wróciliśmy w milczeniu. W galerii panował ten sam gwar. Zobaczyłam mojego męża przy barze, z kieliszkiem w dłoni. Uśmiechnął się, gdy podeszłam. „Byłaś w toalecie?”, zapytał. „Tak”, skłamałam. „Zrobiło mi się niedobrze.” Skinął głową, już pochłonięty rozmową z kolegą.

Szukałam Jonasa wzrokiem, ale zniknął. Wiedziałam jednak, że ta noc nie będzie ostatnia. Obietnica w jego oczach, mrowienie na mojej skórze – to był początek. Romans, który wywróci moje życie do góry nogami. I byłam na to gotowa.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi