L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Pakt Nocnych Skrzydeł

Opowiadania Fantazja · ok. 14 min czytania · Od 18 lat

Zapach spalonej szałwii i prastarego drewna wisiał ciężko i słodko w powietrzu, gdy wspinałem się na ostatni stopień prowadzący na szczyt wieży. Pełnia księżyca stała ogromna i przytłaczająca nad elfim miastem Srebrne Światło, a jej zimne, białe światło lało się przez otwarte łukowe okna obserwatorium szerokim, płynącym strumieniem, zanurzając wypolerowaną kamienną podłogę w mlecznym srebrze. Moja mentorka, magini Lirael, stała tyłem do mnie, jej srebrne włosy opadały luźno i falująco aż do wąskiej talii, każdy kosmyk zdawał się chwytać i magazynować światło księżyca. Miała na sobie prostą, ciemną szatę z ciężkiego jedwabiu, która obejmowała jej smukłą sylwetkę i cicho szeleściła przy każdym delikatnym ruchu. W dłoniach trzymała kostur z sękatego korzeniowego drewna, który słabo jarzył się w księżycowym blasku, pulsującym, niebieskawym światłem, zdającym się bić w rytmie niewidzialnego serca. Ale tej nocy to nie kostur mnie przyciągał. To sposób, w jaki jej szata napinała się na jej pośladkach, które rysowały się pod materiałem – jędrne, okrągłe, doskonale ukształtowane. Mój członek drgnął w spodniach, gdy pomyślałem o tym, że za chwilę wbiję się między jej nogi.

„Jesteś punktualny, Kaelu”, powiedziała, nie odwracając się. Jej głos brzmiał jak wiatr w liściach Wiecznego Gaju, szorstko i szeptem, pełen prastarych tajemnic. „Pakt może zostać przypieczętowany tylko w pełnym świetle. Ani minuty wcześniej, ani minuty później.”

Podszedłem bliżej, moje kroki na wypolerowanym kamieniu odbijały się cichym echem, profanicznym kontrastem dla jej eterycznej obecności. Od pięciu lat uczyłem się u niej, studiowałem sztukę żywiołów i gwiazd, znosiłem jej cierpliwość i surowość. Jednak ten pakt był inny. Miał mnie nie tylko uczynić jej pełnoprawnym uczniem, ale połączyć nas na zawsze – w sposób, który wykraczał daleko poza magię. Lirael zasugerowała to, gdy mnie wezwała, jej głos głębszy niż zwykle, jej oczy przeszywające mnie na wylot. „Pakt wymaga oddania, Kaelu. Nie tylko umysłu, ale i ciała. Wszystko, czym jesteś, musisz oddać. Nic nie zatrzymać.”

Mój puls walił mi w szyi, dziki, niecierpliwy bęben. Słyszałem plotki, od starszych magów, którzy wspominali o takich paktach szeptem, ich spojrzenia pełne znaczenia, ale nigdy nie odważyłem się dopytać. Teraz stałem tutaj, a cisza między nami była naładowana niewypowiedzianymi rzeczami, napięciem, które sprawiało, że moja skóra mrowiła. Mój członek był już twardy, napierał na materiał spodni, i czułem, jak pierwsza wilgoć sączy się z mojego żołędzia. Nie mogłem nic poradzić – widok jej pośladków, sposób, w jaki księżycowe światło pieściło jej włosy, głęboki, zmysłowy głos, który przecinał mnie na wskroś. Pragnąłem jej. Pragnąłem jej tak bardzo, jak nigdy nie pragnąłem żadnej kobiety.

Odwróciła się powoli. Jej twarz była wąska, kości policzkowe wysokie i ostre, oczy o głębokim, uzależniającym fiolecie, który w świetle księżyca wydawał się niemal czarny, jak głębia oceanu nocą. Delikatny, świadomy uśmiech igrał na jej ustach. „Czy wiesz, co zaraz się wydarzy?”

Przełknąłem ślinę, usta miałem suche. „Nie dokładnie. Ale ufam ci. W pełni.”

„Zaufanie jest dobre. Ale potrzeba czegoś więcej. Potrzeba pożądania. Potrzeba nieokiełznanej woli, by brać.” Odłożyła laskę na bok, poświata zgasła, i podeszła do mnie. Jej ruchy były płynne, pełne gracji jak u drapieżnego kota, każde włókno jej ciała napięte i gotowe. Kiedy stanęła przede mną, sięgała mi ledwie do ramienia. Uniosła dłoń i położyła ją na moim policzku. Jej palce były chłodne, ale przeszedł mnie lekki, elektryczny dreszcz, który uniósł włoski na moim karku i zebrał się w brzuchu. Jej wzrok wędrował po mnie w dół, zatrzymał się na moich spodniach, gdzie mój członek wybrzuszał się grubym, twardym łukiem. Uśmiechnęła się, świadomym, zachłannym uśmiechem.

„Pakt Nocnych Skrzydeł jest jednym z najstarszych, Kael”, szepnęła, jej oddech ciepły przy moim uchu. „Wiąże ucznia z maginią, nie tylko przez wiedzę, ale przez głęboką, fizyczną więź. To wymiana energii, siły życiowej. I wymaga, byśmy oddali się sobie bez zastrzeżeń, bez wstydu. Abym otworzyła się przed tobą, a ty przede mną. Abyś wziął mnie tak, jak nie wziąłeś jeszcze nikogo.”

Jej dłoń zsunęła się z mojego policzka na szyję, opuszki palców musnęły moje gardło, potem pierś, gdzie serce biło jak szalone pod jej płaską dłonią. Stałem nieruchomo, spętany jej spojrzeniem, które mnie przenikało. „Jestem gotów”, powiedziałem, a mój głos zabrzmiał bardziej ochryple, bardziej szorstko, niż zamierzałem. Obietnica, warknięcie.

„Jesteś”, mruknęła. „Widziałam to w twoich oczach od pierwszego dnia. Ogień ciekawości, pragnienie czegoś więcej. Głód, który nigdy cię nie opuszcza.” Zrobiła jeszcze krok bliżej, a jej ciało niemal dotknęło mojego. Poczułem ciepło, które z niej promieniowało, choć jej dłonie były chłodne, wewnętrzny żar, który zdawał się mnie otulać. „Ale jest ostatni krok, ostatnia próba. Musisz mnie wziąć, Kael. Tutaj, pod pełnią księżyca. Musisz mnie pożądać tak bardzo, że twoje ciało nie będzie mogło inaczej. Tylko jeśli będziesz mnie pożądał, nie jako magini, ale jako kobietę, jako ciało i krew, pakt zostanie przypieczętowany. Jeśli weźmiesz mnie tak, jakby od tego zależało twoje życie.”

Dech zaparło mi w piersi. Zawsze ją podziwiałem – jej siłę, mądrość, cichą, niedostępną urodę. Ale nigdy nie pozwoliłem sobie patrzeć na nią w ten sposób. Teraz, w tym świetle, z tą propozycją na jej ustach, z jej głosem, który zapraszał mnie, bym ją posiadł, cała powściągliwość rozpłynęła się w gorącym, zachłannym przypływie. Położyłem dłonie na jej biodrach, poczułem smukłą krzywiznę pod miękkim materiałem, ciepło jej skóry przenikające przez jedwab. „Pożądam cię” – powiedziałem, a to była czysta, nieupiększona prawda. Każde włókno mojego ciała krzyczało to.

Uśmiechnęła się – prawdziwym, ciepłym uśmiechem, który wyżłobił zmarszczki wokół jej oczu i na chwilę sprawił, że jej twarz wydała się miękka i młoda. „Więc mi to pokaż. Pokaż mi, jak bardzo.”

Pochyliłem się i pocałowałem ją. Żaden delikatny, pytający pocałunek. Żądający, głodny pocałunek. Moje wargi przywarły do jej, rozchyliły je, pozwoliły mojemu językowi wniknąć głęboko w jej usta. Smakowała miętą i czymś pradawnym, wilgotną ziemią i ukrytymi skarbami. Odpowiedziała na pocałunek z dzikością, która mnie zaskoczyła – jej język spotkał się z moim, walczył ze mną, prowokował mnie. Pierwszy, głęboki westchnienie uciekło z jej gardła, gdy mocniej chwyciłem jej biodra i przyciągnąłem ją do siebie. Poczułem jej ciało – miękkie i jednocześnie jędrne – a mój członek naparł twardo na jej brzuch. Jęknęła cicho w moje usta, dźwięk, który poszedł prosto w mojego członka i uczynił go jeszcze twardszym.

Moje dłonie wędrowały z jej bioder w dół, po płaskim brzuchu, aż dotarłem do rąbka jej szaty. Szarpnąłem go, uniosłem, a ona pomogła mi, podnosząc ramiona. Ciężki jedwab zsunął się z jej ramion, odsłaniając jej piersi – dwie doskonałe, jędrne kule z dużymi, ciemnymi sutkami, które rysowały się w świetle księżyca. Wpatrywałem się w nie, czując, jak zasycha mi w ustach. Jej skóra lśniła blado, niemal przezroczysto, i widziałem pod nią delikatne żyłki. Bez wahania pochyliłem się i wziąłem jeden z jej sutków między wargi. Syknęła przez zęby ostre „Tak!”, gdy okrążałem go językiem, a potem delikatnie ugryzłem. Jej sutek stwardniał między moimi wargami, a ja ssałem go, słysząc jej jęk, cichy i głęboki, dobywający się z jej gardła.

Drugą ręką sięgnąłem po jej drugą pierś, ugniatałem ją, ściskałem, pozwalałem moim palcom bawić się wokół jędrnej krągłości. Ona odchyliła głowę do tyłu, jej srebrne włosy opadły jak zasłona na jej plecy, a z jej ust wyrwał się długi, głęboki westchnienie. „Tak, Kael… właśnie tak…” Jej głos był ochrypły, pełen pożądania. Chwyciła moją głowę, przycisnęła moją twarz mocniej do swojej piersi, jakby chciała mnie w niej utopić. Okrążyłem językiem jej brodawkę, po czym cofnąłem się i lekko na nią dmuchnąłem, pozwalając chłodowi nocnego powietrza musnąć mokry, wrażliwy czubek. Drżała na całym ciele.

„Chcę cię poczuć”, szepnęła. „Chcę poczuć twojego kutasa w sobie. Twoje dłonie, twoje usta… wszystko.”

Wyprostowałem się, moje oczy spotkały jej. W jej spojrzeniu nie było już nic z mądrej czarodziejki, tylko czysty, niezmącony głód. Złapałem jej szatę na biodrach i ściągnąłem ją w dół po jej ciele, aż opadła na kamienną podłogę u jej stóp. Stała przede mną naga, w zimnym, srebrzystym świetle pełni księżyca, a ja wstrzymałem oddech. Jej ciało było smukłe, ale nie chude. Jej biodra falowały w łagodnej krzywiźnie, brzuch był płaski i jędrny, a między jej nogami, tam, gdzie jej łono rysowało się jako ciemny, wilgotny trójkąt, unosił się w powietrze ciepły, słodki zapach, który uderzył mi prosto do głowy. Widziałem, jak jej cipka lekko lśniła, wilgotna i gotowa, czekająca na mnie.

Zsunąłem spodnie, pozwoliłem im opaść na podłogę, a mój kutas wyskoczył wolno, twardy i gruby, żołądź lśniący z podniecenia. Spojrzała na niego, jej oczy rozszerzyły się, i oblizała usta. „Och… Kael…” Zrobiła krok bliżej i objęła dłonią moją lufę. Wzdrygnąłem się, gdy jej chłodne palce zamknęły się wokół mojego gorącego, twardego ciała. Zaczęła go masować, jej dłoń sunęła w górę i w dół, a ja poczułem, jak gruba kropla preejakulatu wypływa z mojego żołędzia i spływa po jej palcach. Rozprowadziła ją kciukiem, rozsmarowała po moim żołędziu i mruknęła: „Jesteś tak gotowy dla mnie.”

Nie mogłem dłużej czekać. Złapałem ją za biodra i odwróciłem, przyciskając jej górną część ciała do kamiennej balustrady łukowatego okna. Księżyc stał tuż przed nami, jego światło zalewało nas, gdy stanąłem za nią. Jej pośladki, jędrne i okrągłe, wystawały ku mnie, a ja poczułem, jak mój kutas napiera na nie. Przesunąłem dłońmi po jej plecach, potem w dół do jej tyłka, chwyciłem jędrne półkule i rozchyliłem je lekko. Między jej nogami widziałem jej wilgotną cipkę, wargi nabrzmiałe i lśniące, gotowe na mnie.

„Proszę, Kael”, szepnęła, jej głos ochrypły i natarczywy. „Weź mnie. Pchnij mnie mocno. Pokaż mi, jak bardzo mnie pragniesz.”

Wycelowałem swojego kutasa, przesunąłem żołędzią po jej wilgotnych wargach, poczułem bijące od niej ciepło. Drżała, gdy sunąłem wzdłuż jej cipki, a z jej ust wydobył się cichy jęk. Potem się nastawiłem i wbiłem się w nią.

Jeden jedyny, głęboki, twardy pchnięcie – i mój kutas wsunął się głęboko w jej wilgotną, gorącą pizdę. Krzyknęła, przenikliwy, pełen rozkoszy dźwięk, który odbił się echem w ciszy nocy. Jej cipka objęła moją łodygę jak pięść, ciasno i gorąco, ścianki zacisnęły się wokół mnie, jakby nigdy nie chciały mnie wypuścić. Przez chwilę tak stałem, czując jej ciepło, jej wilgoć, która otulała mnie jak druga, żywa istota. Przycisnęła swój tyłek do mnie, napierając głębiej na mojego kutasa, i wyrwał się jej głęboki westchnienie.

„Tak… właśnie tak…” Jej głos był już tylko szeptem. „Pieprz mnie, Kael. Pieprz mnie jak klacz.”

Zacznąłem się poruszać, początkowo powoli, głębokimi, długimi pchnięciami, które za każdym razem wywoływały u niej krótki jęk. Czułem, jak jej cipka za każdym razem zaciska się, gdy się wycofywałem, jak chwyta moją żołądź, a potem znów się otwiera, gdy wbijałem się ponownie. Dźwięk naszych ciał, które się zderzały, był mokry i rytmiczny, mlaskający odgłos mieszający się z jej jękami i moim ciężkim oddechem. Zapach seksu i księżycowego światła wisiał ciężko w powietrzu, mieszanina jej słodkiego zapachu i mojego potu.

Pochyliłem się do przodu, moja klatka piersiowa przycisnęła się do jej pleców, i szepnąłem jej do ucha: „Jesteś taka ciasna, Lirael. Taka cholernie ciasna i mokra. Czujesz, jak cię pieprzę? Jak mój kutas cię wypełnia?”

Odpowiedziała jękiem, zduszonym, zachłannym dźwiękiem. „Tak… tak, czuję to… pieprz mnie mocniej… głębiej…” Przycisnęła swój tyłek do mnie, a ja poczułem, jak jej miednica zatacza kręgi, jak próbuje przyjąć mnie jeszcze głębiej. Chwyciłem jej biodra mocniej, palce wbiły się w jej ciało, i zacząłem pieprzyć ją mocniej, szybciej, głębiej.

Mój kutas wsuwał się w nią, mokry, płynny rytm, który stapiał nasze ciała. Jej cipka była stworzona dla mnie, każda fałda zdawała się znać moją łodygę, obejmowała ją doskonale. Czułem, jak zaciska się wokół mnie, jak jej wnętrze

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi