L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Gra w szachty

Opowiadania Biuro · ok. 12 min czytania · Od 18 lat

Kiedy po raz pierwszy weszła do tego pomieszczenia – nie do windy, do biura – miała na sobie obcisłą spódnicę, która przy każdym kroku pieściła jej biodra, i czarną bluzkę, która pozwalała dostrzec cień dekoltu. Jej spojrzenie było ostre, niemal wrogie, gdy mierzyła mnie wzrokiem, nowego stażystę. „Jestem dr Voss” – powiedziała oschle – „i nie toleruję błędów”. To było trzy tygodnie temu. Teraz stoję z nią w tej windzie. Światła migoczą, a potem robi się ciemno.

Szyb ciszy

Oświetlenie awaryjne włącza się. Blady pomarańcz łagodnie rysuje jej rysy twarzy. Oparta o ścianę, ze skrzyżowanymi ramionami, wpatruje się w zamknięte drzwi. „Typowe” – mruczy – „akurat teraz”. Czuję jej niepokój, ale także coś innego – napięcie, które nie ma nic wspólnego z awarią techniczną.

„Jak długo to potrwa?” – pytam, choć wiem, że ona tego nie wie. Wzrusza ramionami. „Wezwanie pomocy zostało wysłane. Może pół godziny”. Pół godziny. Z nią. Sam na sam. Dreszcz przebiega mi po plecach, ale nie z powodu zimna.

Cisza zapada, gęsta jak aksamit. Słyszę jej oddech, równomierny, ale nieznacznie przyspieszony. Mój nos wyczuwa jej zapach – nutkę wanilii i piżma, zmieszaną z metalicznym zapachem windy. Biorę głęboki wdech, nieświadomie. Ona to zauważa.

„Co pan robi?” – pyta, głosem ciętym jak zawsze. Odsuwam się gwałtownie. „Nic. Tylko oddycham”. Śmieje się krótko, twardym dźwiękiem. „Jest pan zdenerwowany?” Kręcę głową, ale ma rację. Jestem zdenerwowany. Nie z powodu windy, ale z powodu niej.

Przyglądam się jej w bladym świetle. Jej postawa jest wyprostowana, niemal wojskowa, ale dostrzegam, jak jej palce lekko bębnią o ramiona. Jest niespokojna, a to nadaje jej wrażliwy rys, którego nigdy wcześniej nie widziałem. W biurze jest zawsze niedostępna, doskonała. Tutaj, w tej ciasnocie, wydaje się bardziej ludzka.

„Pachnie pani dobrze” – mówię cicho, a ona unosi brew. „To komplement czy nękanie?” – pyta sucho. Wzruszam ramionami. „Może jedno i drugie”. Na jej ustach pojawia się słaby uśmiech, po czym odwraca wzrok. Czuję, jak napięcie między nami narasta, jak elektryczność w powietrzu.

Dotyk w półmroku

Minuty rozciągają się w gęstą masę. Staję obok niej, ramiona niemal się dotykają. Szarpnięcie – winda nie rusza, ale tracę równowagę i upadam na nią. Moja dłoń ląduje na jej biodrze, materiał spódnicy gładki i chłodny pod moimi palcami. „Przepraszam” – mamroczę i chcę się cofnąć, ale jej dłoń kładzie się na mojej.

„Nie“, mówi cicho. Nie ostro, lecz inaczej. Niemal szeptem. „Zostań.” Jej wzrok spotyka mój, a ja dostrzegam w nim coś nowego: niepewność, owszem, ale też głód. Przyciska moją dłoń mocniej do swojego ciała. „Patrzyłeś na mnie cały czas, prawda? W biurze. Na spotkaniach.”

Przełykam ślinę. Gardło mam suche. „Tak.” Zaprzeczanie nie ma sensu. Wie o tym. Zawsze wiedziała. „A ty udawałaś, że mną gardzisz”, dodaję. Na jej ustach błąka się uśmiech. „Bo mnie denerwowałeś. Nienawidzę tego.” Jej palce przesuwają się po moim grzbiecie dłoni – delikatny, niemal czuły gest.

Bierze moją rękę i prowadzi ją wyżej, przez brzuch, aż do piersi. Materiał bluzki się napina. „Czujesz to?” – pyta. Moje serce wali jak oszalałe, dziki werbel. Kiwam głową, niezdolny mówić. Jej sutek jest twardy pod cienkim jedwabiem. Gładzę go, a ona wstrzymuje oddech. Drobny dreszcz przebiega przez jej ciało.

„Nie powinniśmy…” – zaczynam, ale ona przerywa mi pocałunkiem. Twardym, żądającym, jej język wdziera się do moich ust, a ja czuję smak kawy i czegoś słodkiego. Lekko gryzie moją dolną wargę, po czym się odsuwa. „Wręcz przeciwnie. Powinniśmy.” Jej wzrok jest zdecydowany, maska szefowej opadła. Sięga po mój kołnierzyk koszuli, przyciąga mnie bliżej.

„Chcę cię poczuć” – szepcze, jej usta przy moim uchu. Dreszcz spływa mi w dół pleców. Moje dłonie wędrują do jej karku, bawią się delikatnymi włoskami. Zamyka oczy, poddaje się mojemu dotykowi. Całuję jej szyję, miękką skórę pod szczęką. Wydaje cichy jęk, dźwięk oddania.

„Doprowadzasz mnie do szaleństwa” – mówi, głosem ochrypłym. „Twoje spojrzenia na spotkaniu, kiedy udajesz, że robisz notatki, a tak naprawdę gapisz się na moje usta.” Uśmiecham się, nieco zaskoczony, że to zauważyła. „Ty też” – odpowiadam – „kiedy myślisz, że nie widzę, jak napinasz sutki pod bluzką.” Śmieje się, głęboko, ciepło, a dźwięk ten odbija się echem w ciszy.

Próba sił

Jej palce, zręczne jak przy znajomej czynności, rozpinają moje spodnie. Mój człon wyskakuje, już sztywny, twardy, pulsujący trzon, który napiera na materiał jej bluzki. Obejmuje go, jej dłoń chłodna i stanowcza, a ja czuję, jak jej palce zaciskają się na moim ciele. „Dobrze” – mówi, a to słowo uderza we mnie jak cios. Zaczyna mnie pieścić, powolnymi, badawczymi ruchami, które doprowadzają mnie na skraj szaleństwa. Oparłem głowę o zimną ścianę, zamykam oczy, wdycham jej zapach.

Jej dłoń sunie po całej długości mojego penisa, od nabrzmiałego żołędzia aż po nasadę, gdzie moje jądra wiszą ciężkie i pełne. Ściska lekko, a ja wydaję gardłowy jęk. „Twardy, wilgotny, idealny” – mruczy, oplatając palcami żołądź i pocierając go. Wypływa gęsta kropla preejakulatu, a ona rozsmarowuje ją kciukiem po wrażliwym czubku. Wzdrygam się pod jej dotykiem, moje biodra nieświadomie napierają na jej dłoń.

„Chcesz więcej, prawda?” – pyta, jej głos to ochrypły szept. „Tak” – cedzę przez zęby – „cholera, tak.” Uśmiecha się, wilczym wyrazem twarzy, który łagodzi jej zwykle surowy grymas. „To pokaż mi, co potrafisz.” Puszcza mojego penisa, cofa się o krok i opiera o ścianę windy. Jej dłonie wędrują do własnego ciała, gdy na mnie patrzy, oczy ciemne od pożądania.

Rozpina guziki bluzki, powoli, niemal z rozkoszą, i zsuwa ją z ramion. Jej piersi są pełne i jędrne, w czarnym koronkowym biustonoszu, który ledwie zakrywa sutki. Widzę, jak brodawki odznaczają się pod materiałem, twarde i spragnione. Sięga za siebie, rozpina biustonosz zręcznym ruchem, a ten opada na podłogę. Jej piersi są nagie, sutki sterczące, ciemne i wilgotne.

„Chodź tu” – rozkazuje, a ja jestem posłuszny. Moje dłonie natychmiast znajdują jej piersi, obejmują je, ściskają. Skóra jest ciepła i miękka, sutki twarde jak małe kamyki. Pochylam się i biorę jeden do ust, ssę go, okrążając językiem wrażliwy czubek. Jęczy głośno, dźwięk odbija się echem w ciszy windy. „Tak, właśnie tam” – dyszy, wplatając palce w moje włosy, przyciskając moją głowę mocniej do swojej piersi.

Przechodzę do drugiej piersi, poświęcając jej tę samą uwagę, podczas gdy moja dłoń wędruje między jej nogi. Spódnica jest obcisła, ale podwijam ją i znajduję jej majtki, już ciemne od wilgoci. Przyciskam do nich dłoń, czując gorąco przenikające przez cienki materiał. Jęczy głośniej, jej biodra napierają na moją rękę. „Jesteś taka mokra” – szepczę – „tak cholernie wilgotna dla mnie.”

„Przestań gadać” – syczy – „i kontynuuj.” Natychmiast jestem posłuszny. Odsuwam majtki na bok i zanurzam palce w jej mokrej szparze. Jest ślisko gorąca, wargi sromowe nabrzmiałe i rozchylone. Jeden palec wślizguje się bez trudu w jej cipkę, a ona łapie oddech, jej ciało napina się. Dodaję drugi palec, rozciągając ją, podczas gdy ściskam jej sutek wargami.

„Pieprz mnie palcami”, jęczy, a jej miednica porusza się w rytm moich pchnięć. Czuję, jak jej wewnętrzne mięśnie kurczą się wokół moich palców, ściskając je mocno. Jej soki spływają po mojej dłoni, kapiąc na podłogę windy. Jest gotowa, więcej niż gotowa. Wyciągam palce i oblizuję je, smakując jej słodko-słony posmak. Jej oczy rozszerzają się, gdy na to patrzy.

„Odwróć się”, rozkazuję, i w tej chwili nie jestem już praktykantem, ale tym, który ją bierze. Waha się przez uderzenie serca, ale potem jest posłuszna. Odwraca się, opierając dłonie o ścianę, a jej idealnie okrągły tyłek wystaje w moją stronę, wciąż w obcisłej spódnicy. Uderzam lekko w jej prawy pośladek, a ona drga, wydając jęk. „Tak”, szepcze, „więcej tego.”

Uderzam mocniej, a dźwięk odbija się echem w szybie. Jej skóra czerwieni się pod moją dłonią. Przyciska do mnie swój tyłek, a ja czuję, jak mój kutas napiera na miękką krągłość. Pieszczę bolące miejsce ustami, całuję je, liżę. Kontrast między twardością a czułością jeszcze bardziej ją rozwściecza. Przyciska się do mnie, jej miednica krąży w poszukiwaniu.

„Pieprz mnie”, błaga, głos ochrypły z pożądania. „Pieprz mnie od tyłu. Chcę czuć w sobie twojego twardego kutasa.” Podciąga spódnicę, odsłaniając goły tyłek, wilgotną szparę między udami. Prostuję się, mój kutas pulsuje z pożądania. Przykładam żołądź do jej mokrego otworu, pocierając o wilgotne fałdy. Głośno jęczy, a jej dłonie wbijają się w ścianę.

Zjednoczenie w ciasnocie

„Weź mnie”, szepczę jej do ucha, powoli w nią wnikając. Jest taka ciasna, taka gorąca, jej pizda obejmuje mojego kutasa jak pięść. Wpycham się w nią głęboko, centymetr po centymetrze, aż jestem w niej cały. Moja miednica przyciska się do jej tyłka, jej wilgoć zwilża moje jądra. Zastygamy tak, intensywność chwili niemal przytłaczająca.

„Tak, właśnie tak”, dyszy, „wypełnij mnie.” Cofam się prawie całkowicie, aż w niej zostaje tylko żołądź, a potem znowu twardo wbijam. Szok wnikania sprawia, że krzyczy. Ustalam twardy, równomierny rytm, każde pchnięcie wpędza ją głębiej w ekstazę. Jej cycki kołyszą się pod nią, sutki ocierają o chłodną ścianę. Sięgam wokół niej i chwytam jej piersi, ściskam je, szczypię twarde sutki.

„Tak dobrze mnie pieprzysz”, jęczy, jej oddech jest urywany. „Twój twardy kutas w mojej ciasnej pizdzie… czuję każdy centymetr ciebie we mnie.” Wbijam się głębiej, mocniej, każde pchnięcie przybliża ją do krawędzi. Czuję, jak jej wewnętrzne mięśnie kurczą się wokół mnie, jest blisko szczytu. „Dojdź dla mnie”, syczę, „puść to. Chcę czuć, jak wokół mnie drżysz.”

Krzyczy, surowy, zwierzęcy dźwięk, gdy orgazm ją ogarnia. Jej pizda zaciska się wokół mojego kutasa, fale rozkoszy wyciskają mnie. Wpycham się w nią dalej, przedłużając jej szczyt, aż drży i trzęsie się. Jej sok spływa po moich nogach, zapach seksu wypełnia windę.

Wycofuję się z niej, mój kutas śliski od jej podniecenia. Odwracam ją, przyciskam do ściany i unoszę jedną nogę. Moje dłonie przesuwają się po jej udach, aż do wciąż drgającej pizdy. Zanurzam w niej palce ponownie, pochylając się i biorąc jej sutek do ust. Jęczy słabo, wciąż oszołomiona swoim szczytem.

„Jeszcze nie skończyłem”, mruczę w jej skórę. „Chcę cię lizać moją twarzą.” Zsuwam się w dół jej ciała, klękam przed nią na zimnej podłodze windy. Rozchylam jej uda i zanurzam głowę między jej nogi. Jej pizda jest czerwona i opuchnięta, wciąż mokra od jej soku i mojego podniecenia. Lizię przez jej szparę, od łechtaczki do otworu, a ona znów jęczy, jej miednica napiera na moją twarz.

„Tak, liż mnie”, dyszy, jej palce w moich włosach. Obejmuję jej łechtaczkę wargami i ssę ją, wbijając dwa palce głęboko w nią. Drga natychmiast, jej ciało napina się pod podwójną stymulacją. Nie odpuszczam, liżę i ssę jej wrażliwą perełkę, podczas gdy moje palce pracują w jej mokrej pizdzie. Czuję, jak mięśnie zaciskają się wokół moich palców, jest blisko kolejnego orgazmu.

„Dojdź dla mnie jeszcze raz”, żądam, mój język naciska na jej łechtaczkę. Eksploduje, jej ciało drży, jej krzyki odbijają się echem w szybie. Lizię ją przez cały jej szczyt, aż opada wyczerpana na ścianę, jej oddech ciężki i nierówny.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi