Zapach cedrowego drewna miesza się z chłodem stali, gdy Łukasz słyszy, jak drzwi do penthouse’u zatrzaskują się za nim. Ciche kliknięcie brzmi jak strzał startowy – nieodwołalny. Przed nim rozciąga się przestrzeń, która wydaje się bardziej niebem niż podłogą: sięgające podłogi okna sprawiają, że światła miasta pulsują pod nim jak żywa pajęczyna. Jest tutaj, bo go zaprosiła. Bo po tygodniach czatowania w końcu był gotów przekroczyć granicę między fantazją a rzeczywistością. Jego dłonie są wilgotne, a penis w obcisłych spodniach zaczyna już nabrzmiewać, tępy ucisk napierający na zamek błyskawiczny.

– Wahasz się. – Jej głos dobiega z lewej strony. Siedzi w skórzanym fotelu, trzymając kieliszek czerwonego wina, którego głęboki rubinowy kolor jarzy się w podświetleniu. Starsza od niego, może po trzydziestce. Krótko przycięte, ciemne włosy, spokój, który dezorientuje go bardziej niż jakiekolwiek otwarte pożądanie. – Podejdź. Ale powoli. Każdy krok.
Łukasz słucha. Jego kroki na wypolerowanej dębowej podłodze odbijają się cichym echem, każdy z nich jak puls przecinający jego ciało. Jego penis pulsuje teraz mocniej, widoczne wybrzuszenie pod materiałem. Jeden krok – jeszcze może zawrócić. Drugi – drzwi są daleko. Trzeci – stoi przed nią. Ocenia go wzrokiem od dołu do góry, jej spojrzenie jak ostra jak brzytwa klinga, wnikająca pod jego skórę, prosto w krocze, gdzie jego członek niecierpliwie drga.
– Rozbierz się. Do naga. A potem uklęknij przede mną.
Jego serce wali o żebra, gdy zamek błyskawiczny kurtki rozsuwa się. Ubrania spadają z niego jak druga skóra, która nigdy tak naprawdę nie była jego. Gdy klęczy przed nią nagi, czując chłód podłogi na kolanach, bierze głęboki oddech. Jego penis stoi teraz całkowicie sztywny, żołądź czerwona i lśniąca, gruba kropla preejakulatu sączy się z czubka i powoli spływa po trzonie. Powietrze jest ciężkie od jej perfum – korzennych, z nutą skóry i czymś dymnym, co przypomina mu ogień w kominku.
– Dobrze – mówi cicho. Odstawia kieliszek, płynnym ruchem. – Zdałeś pierwszy test. Jesteś tutaj, słuchasz. Ale to był dopiero początek. – Pochyla się, jej palce muskają jego twardego penisa, ledwie dotykając, a Łukasz wzdryga się, zduszony jęk ucieka z jego gardła. Czubek jej palca zanurza się w kropli na jego żołędzi, rozcierając wilgoć po wrażliwej skórze. – Taki gotowy, mój mały. Taki wilgotny dla mnie.
Ustalanie zasad
Podnosi się, powoli, i okrąża go. Słyszy jej obcasy na drewnie, czuje jej cień, zanim ją widzi. – Potrzebujemy zasad – mówi, a jej głos muska jego kark. – Ja mówię, co się dzieje. Ty słuchasz – albo mówisz swoje słowo bezpieczeństwa. Masz jakieś?
– Czerwone – szepcze. – Czerwone – na stop.
„Dobrze. Zielony – wszystko w porządku. Żółty – zwolnij. Ale będę cię wymagać, Lukasie. Doprowadzę cię do granic i kawałek dalej. Jesteś gotowy?“
Kiwa głową, wpatrując się w jej buty. Czarne szpilki, wąskie, z czubkiem z błyszczącej skóry. Unosi jego głowę palcem pod brodą, zmuszając go, by spojrzał jej w oczy. „Potrzebuję słów.“
„Tak“, mówi. „Jestem gotowy.“
„Więc zaczynamy.“ Wskazuje na dywan przed oknem. „Połóż się. Na plecach. Ręce wyciągnięte nad głową.“
Lukas czuje miękką wełnę pod plecami, gdy się wyciąga. Okna wypełniają jego pole widzenia – miasto pod nim, tysiące świateł, które go obserwują. Poczucie nagości, wykraczające daleko poza fizyczną. Jego członek sterczy sztywno w górę, żołędź lśni wilgocią, jądra wiszą ciężko i nabrzmiałe między nogami. Klęka obok niego, a jej dłoń przesuwa się po jego klatce piersiowej, powoli, opuszki palców zostawiają ślad gęsiej skórki.
„Jesteś piękny“, szepcze. „Taki napięty. Taki gotowy.“ Jej dłoń wędruje niżej, po jego brzuchu, a on wzdryga się, gdy muska wrażliwą skórę poniżej pępka. Potem chwyta jego członek, obejmuje twardy trzon dłonią, a biodra Lukasa unoszą się. „Pragniesz tego. Chcesz oddać kontrolę, prawda? Odpuścić sobie.“ Jej dłoń sunie w górę i w dół, powoli, palce ocierają się o nabrzmiały żołądź. Strumień preejakulatu wypływa ze szczytu, a ona rozprowadza go z cichym śmiechem.
Zamyka oczy. „Tak.“ Jego oddech jest urywany, członek pulsuje w jej dłoni, dzikie, głodne pożądanie rozprzestrzenia się w jego kroczu.
Pierwszy dotyk
Jej dotyk się zmienia. Staje się bardziej wymagający. Obejmuje jego penisa, który teraz jest twardy jak stal, a Lukas głośno jęczy. „Patrz na mnie“, rozkazuje. „Chcę widzieć twoje oczy, gdy cię dotykam.“
Słucha, otwiera oczy. Pochyla się nad nim, jej twarz blisko, jej oddech ciepły na jego skórze. „Jesteś moją zabawką tej nocy“, szepcze. „Moim obiektem pożądania. Wszystko, co czujesz, jest przeznaczone dla mnie.“ Jej dłoń zaciska się mocniej na jego członku, palce tworzą ciasny pierścień, który ściska trzon. Zaczyna go onanizować, powoli, dręcząco, dłoń sunie od nasady do żołędzi i z powrotem.
Biodra Lukasa unoszą się mimowolnie, ale ona drugą ręką przyciska go z powrotem. „Spokojnie“, mówi. „Ruszasz się tylko wtedy, gdy ci każę.“
Przygryza wargę, żeby nie krzyczeć. Jej palce przesuwają się po żołędzi, zbierają kolejną kroplę wilgoci, a ona rozprowadza ją kolistymi ruchami, które sprawiają, że całe jego ciało drży. Jego członek szarpie dziko w jej dłoni, jądra się zaciskają, żołądź jest głęboko czerwona i nabrzmiała. „Proszę”, cedzi przez zęby. „Proszę, nie wytrzymam tego.”
„Och, wytrzymasz”, szepcze. „Wytrzymasz. Wytrzymasz dla mnie.”
Jej ręka przyspiesza, trzon ociera się o jej mocny chwyt, wilgotna żołądź lśni w świetle miasta. Lukas czuje nadchodzącą falę, gorącą i niepowstrzymaną, napięcie w jądrach narasta do nieznośnych rozmiarów. „Dochodzę”, dyszy. „Zaraz dojdę, nie mogę…”
„Jeszcze nie”, syczy i nagle go puszcza. Pustka jest rozdzierająca, jego członek pulsuje samotnie i twardo, żołądź lśni mokro, cienka nitka preejakulatu łączy się z jej dłonią. „Jeszcze długo nie. Mamy czas.” Oblizuje palce, jej język okrąża opuszki, a Lukas wpatruje się w nią, bez tchu, drżąc, jego ciało jest jednym, niezaspokojonym pragnieniem.
„Chcę cię posmakować”, mówi wtedy, a jej głos brzmi dymnie. Pochyla się, jej język płasko na jego klatce piersiowej, gorąca, mokra smuga, która wędruje aż do pępka. Czuje jej zęby, delikatne drapanie, które sprawia, że przechodzą go dreszcze. Potem jej usta, ciepłe i wilgotne, gdy obejmuje jego czubek. Lukas wbija palce w dywan, podczas gdy ona bierze jego członek do ust, powoli, z rozkoszą. Jej język okrąża żołądź, ssie, trzon znika centymetr po centymetrze w jej wilgotnej, gorącej jamie. Czuje, jak jej gardło obejmuje główkę, jak bierze go głębiej, aż jej nos chowa się w jego łonowych włosach. Fala rozkoszy narasta znowu, zbyt szybko, zbyt intensywnie.
„Zaraz dojdę”, jąka się, jego biodra szarpią w stronę jej twarzy.
Ona puszcza go, mokry dźwięk, jego członek wysuwa się z jej ust, ociekając śliną i jego własnym preejakulatem. „Jeszcze nie”, mówi. „Jeszcze długo nie. Mamy czas.”
Oddanie kontroli
Prowadzi go do krzesła na środku pokoju, wyściełanego czarną skórą. „Usiądź”, rozkazuje. „Ręce na podłokietniki. I tak zostań, dopóki ci nie powiem inaczej.”
Lukas siada, nagi, podniecony, bezbronny. Jego członek sterczy przed nim sztywno, żołądź niemal dotyka pępka, wilgotna i nabrzmiała. Jądra wiszą ciężko między jego nogami, wypełnione po brzegi niewykorzystaną żądzą. Ona wyciąga linę z szuflady – miękką, czarną linę, która spoczywa w jej dłoni jak wąż. Zaczyna owijać mu nadgarstek, mocno, ale bez bólu. Lina nie wrzyna się, trzyma. Przywiązuje go do poręczy, potem drugi nadgarstek. Kiedy kończy, on stoi, związany, bezbronny, jego członek drga niekontrolowanie, kropla preejakulatu spływa po żołędzi i kapie na jego udo.
Ona cofa się o krok i przygląda się swojemu dziełu. Jej oczy wędrują po jego ciele, zatrzymują się na jego sztywnym członku. „Idealnie”, szepcze. „Należysz teraz do mnie.”
Ona unosi spódnicę, powoli, jej palce wsuwają się pod rąbek. Lukas gapi się, jak jej dłoń znika w majtkach, jak poruszają się jej palce, jak cicho wzdycha. „Widzisz, co mi robisz?”, pyta, jej głos ochrypły. „Widzisz, jak bardzo mnie nawilżasz?” Wyciąga rękę, palce lśnią wilgocią, cienka nitka przezroczystego soku rozciąga się między jej palcami. Podchodzi do niego, kładzie dłonie na jego ramionach i siada okrakiem na jego kolanach. Czuje gorąco jej cipki przez cienki materiał jej majtek, czuje wilgoć, która przesiąka.
„Teraz cię ujeżdżę”, szepcze. „Ale ty się nie ruszysz. Będziesz nieruchomo i pozwolisz mi się pieprzyć. Zrozumiałeś?”
On kiwa głową, gardło ma suche. „Tak.”
Ona odsuwa majtki na bok, a Lukas widzi ją – jej cipkę, mokrą i lśniącą, wargi sromowe nabrzmiałe, rozwarty otwór, który go pragnie. Ona ustawia jego członek, żołądź dotyka jej wilgotnej szpary, a dreszcz przebiega przez nich oboje. „Zaraz”, jęczy. „Zaraz będziesz we mnie.”
Potem opuszcza się. Powoli, centymetr po centymetrze, jego członek wślizguje się w nią. Lukas czuje, jak jej ciasna, gorąca cipka obejmuje jego trzon, jak wilgotne ściany zaciskają się wokół niego, jak przyjmuje go coraz głębiej w siebie. „Kurwa”, jęczy. „Czujesz się niesamowicie.”
Siedzi na nim całkowicie, jego biodra przyciskają się do jej, jego członek tkwi głęboko w jej wilgotnej jamie. Jej cipka pulsuje wokół niego, żywy, gorący organ, który go masuje i ściska. Zaczyna się poruszać, powolnymi, okrężnymi ruchami, które ocierają jego trzon w jej wnętrzu. Jej sok spływa po nim, zwilża jego jądra, kapie na skórzane krzesło.
„Tak“, dyszy. „Właśnie tak. Czujesz, jaka jestem ciasna? Czujesz, jak mnie wypełniasz?” Jej dłonie spoczywają na jego ramionach, piersi podskakują przed jego twarzą, sutki twarde pod cienką bluzką. Teraz dosiada go mocniej, jej miednica uderza o jego, cipka ssie jego penisa, wilgotne, mlaskające dźwięki wypełniają pomieszczenie.
Oddech Łukasza jest urywany. Całe jego ciało jest jednym punktem rozkoszy, skupionym na miejscu, gdzie jego penis znika w jej pizdzie. Czuje każdy skurcz jej wewnętrznych mięśni, każdą falę wilgoci obmywającą jego żołądź. „Nie mogę już”, bełkocze. „Muszę dojść, proszę, pozwól mi dojść.”
„Jeszcze nie”, syczy. „Czekasz. Czekasz na mój rozkaz.”
Zwolnia ruch, tylko lekko ociera się o niego, jej cipka oplata go luźno, dręczący, delikatny masaż. Łukasz przygryza wargę, aż czuje smak krwi. Napięcie w jądrach jest nieznośne, palący ucisk wołający o ulgę.
Potem pochyla się, usta przy jego uchu. „Teraz”, szepcze. „Dojdź dla mnie. Wypełnij mnie.”
I on eksploduje. Dzikie, gwałtowne orgazm przetacza się przez jego ciało, biodra wyginają się w górę, a on tryska w nią, strumień za strumieniem gorącej spermy. Głośno jęczy, dosiadając go przez jego drgawki, jej cipka zaciska się wokół niego, wysysając z niego każdą kroplę. Łukasz prawie krzyczy, gdy ostatnia fala przezeń przepływa, jego penis drga i pulsuje w jej wilgotnej, ciepłej jaskini.
Zostaje na nim, bez tchu, czołem przy jego czole. „Dobrze”, szepcze. „Bardzo dobrze. Ale to był dopiero początek. Noc jest jeszcze długa.”
Unosi się powoli, jego penis wysuwa się z jej cipki, ociekając jej sokiem i jego spermą. Biała, gorąca mieszanka spływa po jej udach, kapie na dywan. Łukasz wpatruje się w nią, wyczerpany, wypełniony, jego ciało wciąż drży od wstrząsu orgazmu.
Uśmiecha się, drapieżnym uśmiechem. „Przerwa”, mówi. „Potem robimy dalej.”
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
