Zapach wilgotnego drewna i suszonej lawendy uderzył mnie, gdy otwierałem ciężkie dębowe drzwi wiejskiego domu – woń obiecująca wakacje i zwolnienie tempa, tęsknota, którą codzienność dawno już przykryła. Za sobą słyszałem ciche kroki Sary na żwirowej alejce, stukot jej obcasów na nierównych kamieniach. Miała na sobie prostą sukienkę z ciemnoniebieskiego lnu, odsłaniającą ramiona. Wieczorne słońce wpadało przez okno z ołowianymi szybami, rozbłyskując na jej złotym kolczyku. Jej perfumy – mieszanka wanilii i drzewa sandałowego – mieszały się z zapachem dzikich róż pnących się przy furtce ogrodu. Poczułem, jak mój członek porusza się w spodniach, na sam widok jej nagich ramion i delikatnej krągłości piersi pod cienkim materiałem.

Przybycie
„Pachnie jak kiedyś”, powiedziała cicho, przechodząc obok mnie do holu. Jej głos był niski i łagodny, szept, który uderzył mi prosto w krocze. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Jej włosy, spięte w luźny kok, wymykały się przy skroniach. Kilka kosmyków opadało na twarz, a ja musiałem się powstrzymać, by natychmiast jej nie pocałować. Trzy lata małżeństwa, pięć lat razem. A jednak w tej chwili widziałem ją tak, jakbym widział ją po raz pierwszy – z tymi szarobłękitnymi oczami, które wciąż podniecały mnie tak bardzo jak pierwszego dnia. Zauważyła moje spojrzenie, uśmiechnęła się nieśmiało i podeszła bliżej. Jej piersi niemal musnęły moje ramię, gdy przechodziła obok.
„Schłodziłem nam butelkę wina”, powiedziałem, wyrywając się z zadumy. Ale prawda była taka, że już teraz byłem twardy, mój członek napierał na zamek spodni. „Wyjdziemy? Do ogrodu?” Skinęła głową. „Tylko na chwilę. Później chcę się wykąpać.” Wziąłem jej dłoń, jej palce były miękkie i ciepłe, i poprowadziłem ją korytarzem do kuchni. Gdy wyjmowałem chardonnay z lodówki, obserwowałem, jak pochyla się nad blatem, by sięgnąć po szklankę. Jej sukienka napięła się wtedy na pośladkach, a ja mogłem dostrzec przez cienki materiał delikatną wypukłość jej warg sromowych. Musiałem głęboko odetchnąć, żeby nie rzucić się na nią od razu.
Dwa kieliszki, jeden koc – pomyślałem o wszystkim. Drzwi na taras stały otwarte, zapach dzikich róż, które pięły się wzdłuż muru, wpływał do środka. Był intensywny, niemal słodkawy, i przypominał mi lato, kiedy po raz pierwszy się kochaliśmy. Usiedliśmy na ławce pod starym dębem. Niebo zabarwiło się na pomarańczowo i fioletowo, pojawiły się pierwsze gwiazdy. Sara oparła się o mnie, jej głowa spoczywała na moim ramieniu. „Ładnie tu”, mruknęła. „Najlepsze w tym domu.” Piliśmy w milczeniu. Jej palce bawiły się moim kołnierzykiem, a ja czułem jej ciepło przez cienki materiał. Jej oddech był spokojny, ale mogłem wyczuć, że i ona jest podniecona – jej sutki rysowały się twardo pod sukienką.
„Pamiętasz, jak pierwszy raz się tutaj pocałowaliśmy?”, zapytała, jej głos był ochrypły. Pamiętałem dokładnie. Zeszłego lata, na weselu przyjaciół. Nie byliśmy jeszcze parą, wszystko było nowe i ekscytujące. Ten pocałunek wtedy – rozpalił we mnie coś, płomień, który nigdy do końca nie zgasł. „Tak”, powiedziałem. „Miałaś wtedy tę szminkę o smaku truskawkowym.” Zaśmiała się cicho. „Kupiłam ją specjalnie dla ciebie. Wiedziałam, że cię omotam.” Jej dłoń przesunęła się z mojego kołnierzyka na moje udo, a palce pieściły mnie przez materiał. Mój członek stwardniał jeszcze bardziej, pulsował pod tkaniną.
Odwróciłem się do niej, wziąłem jej twarz w dłonie. Jej policzki były miękkie, niemal delikatne pod moimi palcami. „Zawróciłaś mi w głowie tamtego wieczoru”, powiedziałem, mój głos był szorstki z pożądania. Jej oczy, szaroniebieskie jak morze w sztormowy dzień, szukały mojego spojrzenia. Potem pochyliłem się i pocałowałem ją. Delikatny pocałunek, najpierw nieśmiały, potem bardziej natarczywy. Jej usta rozchyliły się, poczułem smak wina i słodycz, której dawno nie czułem. Westchnęła w moje usta, a ja poczułem, jak jej język napiera na mój. Wsunąłem dłoń w jej włosy, rozwiązałem kok, a jej złote włosy opadły na ramiona. Jęknęła cicho, gdy delikatnie ssałem jej dolną wargę, i poczułem, jak przywiera do mnie, przyciskając piersi do mojej klatki piersiowej.
Preludium dłoni
Moja dłoń zsunęła się z jej policzka na kark, bawiła się delikatnymi włoskami na linii włosów. Ciche westchnienie przy moich ustach. Poczułem, jak jej ciało się rozluźnia, jak poddaje się mojemu dotykowi. „Tęskniłem za tobą”, wyszeptałem, ustami przy jej uchu. „Przecież tu jestem”, odszepnęła, ale jej dłoń lekko drżała, gdy przesuwała się po mojej piersi. „Mimo to. W codzienności często jesteśmy tylko funkcjonalni. Ale tutaj, teraz – znów jesteś w pełni obecna. Chcę cię czuć, naprawdę czuć.”
Położyła dłoń na mojej piersi, wyczuwając bicie mojego serca. „Bije szybko.” „Bo mnie podniecasz. Od pięciu lat. Za każdym razem, gdy cię widzę, mój ptak twardnieje.” Z uśmiechem, psotnym błyskiem w oczach, zaczęła powoli rozpinać górny guzik mojej koszuli. Jej palce dotknęły mojej skóry, a ja wzdrygnąłem się pod jej dotykiem. Pozwoliłem jej działać, obserwując każdy ruch. Jej zręczne palce rozpięły guzik po guziku, aż koszula wisiała otwarta. Zsunęła ją z moich ramion, pozwalając jej opaść na ławkę. „Dobrze wyglądasz”, powiedziała, przesuwając palcem po moim obojczyku, potem niżej, po moich sutkach, które stwardniały natychmiast pod jej dotykiem. „Uwielbiam to miejsce.” Jej palce wędrowały niżej, po moim brzuchu, aż do paska moich spodni. Bawiła się materiałem, wsuwając pod niego palce, a ja wstrzymałem oddech.
Jej dotyk wysłał mrowienie przez moje ciało, które zebrało się bezpośrednio w moim ptaku. Sięgnąłem po jej sukienkę, pociągnąłem za rąbek, aż podjechał do góry, odsłaniając jej uda. Nie miała pończoch, tylko zwykłe koronkowe stringi, które ledwo coś zakrywały. Przez cienki materiał mogłem dostrzec ciemne cienie jej warg sromowych, i poczułem, jak ślina zbiera mi się w ustach. „Ty też”, powiedziałem ochryple. „Twoje nogi – są oszałamiające. A to…” Przesunąłem palcem wzdłuż szpary między jej nogami, przez materiał stringów. Wzdrygnęła się, a jej oddech zamarł. „Jesteś już mokra”, wyszeptałem. „Ledwo cię dotknąłem.” Delikatny rumieniec wpełzł na jej policzki, a ona przygryzła dolną wargę. „Bo cię potrzebuję”, powiedziała cicho. „Chcę cię poczuć w sobie.”
Potem wstała, wzięła moją dłoń i pociągnęła mnie do góry. „Chodź. Wejdźmy do środka. Tutaj zjedzą nas komary. A ja chcę cię zobaczyć nagiego.” Jej głos był szorstki, pełen pożądania. Poszedłem za nią do domu, przez drzwi tarasowe, w górę korytarza. Jej biodra kołysały się lekko pod sukienką, która opinała jej talię. Nie mogłem się powstrzymać, podszedłem bliżej, położyłem dłonie na jej biodrach i przyciągnąłem ją do siebie. Zatrzymała się, odchyliła do tyłu, a jej pośladki przycisnęły się do mojego krocza. Poczułem, jak twardnieję jeszcze bardziej, jak krew napływa, a mój ptak pulsuje przeciwko jej miękkim pośladkom. „Sara”, szepnąłem jej do ucha, musnąwszy językiem płatek jej ucha. Odwróciła głowę, łapiąc moje usta. Tym razem pocałunek był głodny, żądający. Jej język spotkał się z moim – taniec smakowania i ssania. Ugryzłem delikatnie jej dolną wargę, a ona jęknęła głośno.
Moje dłonie powędrowały z jej bioder do przodu, przez jej brzuch, aż do piersi. Nie miała na sobie stanika – czubek sukienki napinał się na jej sutkach, twardo wciskając się w materiał. Przesunąłem kciukiem po jednym z nich, a ona drgnęła, przyciskając się do mojej dłoni. „To przyjemne uczucie” – jęknęła. „Mam przestać?” „Nie. Nie przestawaj.” Ściągnąłem jej sukienkę przez głowę, opadła z szelestem na podłogę. Stała przede mną, tylko w majtkach, i nie mogłem się powstrzymać, by się na nią nie gapić. Jej piersi, pełne i ciężkie, z ciemnymi, twardymi brodawkami, które domagały się mnie. Jej talia, wąska, krągłości bioder, które rysowały się pod cienkimi majtkami. Szpara między jej nogami była wilgotna, ciemna plama na materiale.
„Jesteś przepiękna” – wyszeptałem, mój głos ochrypły z pożądania. Spuściłem spodnie, wyszedłem z bokserków. Mój członek wyskoczył na wolność, twardy i lśniący, żołądź już wilgotna od preejakulatu. Zobaczyła go, a na jej ustach rozkwitł uśmiech. „Ty też jesteś gotowy” – powiedziała, a jej dłoń sięgnęła po mojego członka. Jej palce objęły mnie, ciepło i mocno, a ja jęknąłem. Pieściła mnie, jej kciuk ocierał się o żołądź, a ja drgałem pod jej dotykiem. Staliśmy naprzeciw siebie, nadzy, skóra w bladym świetle księżyca, które wpadało przez okno, skąpana w srebrzystych cieniach. „Chodź tu” – powiedziała, jej głos szorstki. Podszedłem bliżej, aż nasze ciała prawie się dotykały. Potem wzięła moją dłoń i poprowadziła ją między swoje nogi. Jej wargi sromowe były wilgotne, włoski miękkie. Przesunąłem po nich dłonią, poczułem jej ciepło, jej podniecenie. Rozchyliła nogi odrobinę, zapraszając mnie.
„Chcę cię posmakować” – powiedziałem. Położyła się na łóżku, które stało na środku pokoju – łożu z baldachimem z białymi prześcieradłami. Uklęknąłem między jej nogami, jej cipka leżała przede mną otwarta, wilgotna i zapraszająca. Jej wargi sromowe były lekko nabrzmiałe, lśniące od wilgoci, a zapach jej pożądania wisiał w powietrzu – słodkawy, słony, podniecający. Pochyliłem się, wysunąłem język i przeciągnąłem nim po szparze. Długie, powolne pociągnięcie, od jej łechtaczki aż do wejścia. Jęknęła, jej ciało drgnęło. „Tak, właśnie tak” – szepnęła. Powtórzyłem to, tym razem głębiej, mój język wniknął w nią, smakując jej soki. Smakowała słodko i słono, i nie mogłem się nasycić. Mój język bawił się jej łechtaczką, okrążał ją, delikatnie ssał, a ona wczepiła się w prześcieradła, jej jęki stawały się głośniejsze.
„Nie przestawaj”, błagała, jej miednica poruszała się w stronę mojej twarzy. Rozsunąłem jej nogi szerzej, mój język zanurzył się głębiej, wylizując każdy zakątek jej cipki. Jej soki płynęły obficie, a ja połykałem je zachłannie. Jej krzyki stawały się coraz bardziej przenikliwe, jej ciało wyginało się w łuk. „Dochodzę”, jęknęła, a jej cipka drgała pod moim językiem. Poczułem, jak dochodzi, jej drgania przy mojej twarzy, jej soki na moim języku. Nie odpuszczałem, lizałem ją przez orgazm, aż została wyczerpana, sapiąc.
Ale jeszcze nie skończyłem. Wyprostowałem się, mój kutas stał twardy i gotowy, żołądź lśniąca od jej soków i moich preejakulatu. Spojrzała na mnie, jej oczy ciemne od pożądania. „Pieprz mnie”, powiedziała ochryple. Nie potrzebowałem drugiego wezwania. Ustawiłem się między jej nogami, moja żołądź przy jej wejściu, czułem jej ciepło, jej wilgoć. Potem wepchnąłem się, powoli, głęboko, aż byłem w niej w całości. Krzyknęła, krzyk, który poszedł prosto w mojego kutasa. Jej cipka objęła mnie mocno i gorąco, drgała wokół mojego trzonu. Zatrzymałem się, delektując się uczuciem, jak mnie obejmuje, jak jej wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół mnie.
„Ruszaj się”, szepnęła, jej dłonie chwyciły moje biodra. Zacząłem się poruszać, najpierw powoli, potem szybciej, głębiej. Każde pchnięcie wbijało mojego kutasa głęboko w nią, jej soki wygładzały drogę. Jej piersi podskakiwały przy każdym ruchu, a ja pochyliłem się, wziąłem jedną brodawkę do ust, ssałem ją. Jęczała głośniej, jej miednica unosiła się, by spotkać każde pchnięcie. „Tak, pieprz mnie, pieprz mnie mocno”, jęknęła, jej dłonie wczepiły się w moje włosy. Byłem posłuszny, moje pchnięcia stawały się twardsze, głębsze, mój kutas wnikał w nią, aż poczułem jej szyjkę macicy. Krzyczała za każdym razem, gdy wypełniałem ją w całości.
„Chcę cię pieprzyć w dupę”, szepnąłem, mój głos ochrypły od pożądania. Zawahała się na chwilę, potem skinęła głową. „Tak, zrób to. Chcę cię czuć wszędzie.” Wycofałem się z niej, jej soki spływały po moim kutasie. Odwróciła się na bok, a ja ustawiłem się za nią. Moja dłoń zsunęła się do jej tyłka, palce pieściły ciasny otwór. Była już wilgotna od jej soków, i wcisnąłem ostrożnie jeden palec do środka. Jęknęła, jej ciało drgnęło. „Tak, przygotuj mnie”, wyszeptała. Dodałem drugi palec, rozciągając ją, aż była wystarczająco rozluźniona. Potem ustawiłem mojego kutasa przy jej tyłku, żołądź naciskała na ciasny otwór.
„Powoli”, szepnęła, jej głos drżał. Wcisnąłem się, mój kutas powoli wnikał w jej tyłek. Było ciasno, gorąco, a ona krzyknęła, gdy byłem w niej w całości. Zatrzymałem się, dając jej czas na przyzwyczajenie się. Jej wewnętrzne mięśnie objęły mnie mocno, i poczułem, jak zaciskają się wokół mojego trzonu.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
