L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Powódź ekranowa

Opowiadania Na Odległość · ok. 9 min czytania · Od 18 lat

Laptop otwiera się i kolana Marlene opadają na dywan, uda szeroko rozsunięte, jakby już czuła jego kutasa między nimi. Cztery miesiące bez jego rąk, jego ust, jego twardego, grubego kutasa w jej cipie – tęsknota zagnieździła się w jej stawach, głuche, tłoczące ciągnięcie, które ignoruje w ciągu dnia, ale teraz, w bladym świetle ekranu, eksploduje gorącą, wilgotną falą między jej nogami. Na wyświetlaczu miga twarz Jonasa, najpierw rozpikselowana, potem ostra: cień zarostu, oczy zaczerwienione od jet lagu, ale jasne i zachłanne, gdy widzi ją na kolanach, gotową dla niego.

Pierwszy dotyk przez szkło

„Spóźniłaś się”, mówi, głosem szorstkim jak papier ścierny, a Marlene słyszy w nim uśmiech, trzask jego satysfakcji, że ma ją przed sobą, na kolanach, z udami już lekko rozchylonymi. „Kurs się przedłużył”, kłamie, bo potrzebowała pięciu minut dłużej w łazience, żeby się nawilżyć, rozluźnić włosy, wciągnąć cienką, białą koszulkę bez biustonosza, tak by jej twarde sutki odznaczały się przez materiał. Nic z tego nie było konieczne, ale potrzebowała rytuału, przygotowania się dla niego, oddania się jemu, nawet jeśli był tysiąc kilometrów dalej.

Jonas odchyla się do tyłu, jego dłoń wędruje pod stół, a koszula rozchyla się – dwa guziki, trzy – i widzi owłosienie na klatce piersiowej, które tak często głaskała, gdy na nim jeździła, z jego kutym głęboko w sobie. „Dobrze wyglądasz, Mar. Za dobrze jak na tę porę.” Przesadnie ziewa, ale jego oczy wędrują, zatrzymują się na jej szyi, gdzie puls trzepocze jak złapany ptak, a potem na jej piersiach, które odznaczają się pod cienkim materiałem. „Ty też”, mówi, a słowa są ciężkie od znaczenia, od niewypowiedzianego pożądania.

„Wiesz, co dziś robiłem?”, pyta, a ona czuje, że to nie będzie zwykła pogawędka. Jego dłoń porusza się pod stołem, słychać ciche, rytmiczne pocieranie. „Znalazłem twoje perfumy w szafie. Flakon, który zapomniałaś. Wąchałem je, aż prawie oszalałem.” Marlene przełyka, jej dłoń mimowolnie wędruje między nogi, po cienkich majtkach, które są już wilgotne. „Jonas…” „Nie, słuchaj. Myślałem o tym, jak pachniesz, gdy jesteś mokra. Jak smakuje twoja cipa, gdy cię liżę, aż drżysz. A potem wziąłem się w dłoń.” Jego spojrzenie jest bezpośrednie, ciemne, pełne żądzy. „I wyobraziłem sobie, jak na mnie jedziesz, z cyckami przy mojej twarzy.”

Fala gorąca przelatuje przez brzuch Marleny, prosto w jej wilgotną, gorącą cipkę. Zsuwa się z kolan, siada na piętach, czując nacisk własnego ciężaru na wilgotnej szparze. Jej palce bawią się brzegiem majtek, odciągają je na bok, czują gorąco, wilgoć, która się tam gromadzi. „Ty też?”, pyta cicho, jego ruchy stają się szybsze. „Tak”, przyznaje, ledwie szeptem. „Każdej nocy. Czasem w południe, kiedy nie mogę wytrzymać. Wkładam sobie palce do cipki i wyobrażam sobie, jak mnie pieprzysz, twardo i głęboko.” Oddycha płytko, jej palce bawią się brzegiem koszulki, powoli ją podciągają. „Pokaż mi, jak to robisz.”

Jego ręka znika całkowicie pod stołem, a on pochyla się bliżej kamery. Marlene słyszy ciche szelest tkaniny, potem jego zduszony jęk, gdy obejmuje swojego twardego, grubego kutasa. Dźwięk przenika przez małe głośniki, prosto w nią, wibruje w jej piersi, w jej wilgotnej, gorącej cipce. Przygryza wargę, jej własna dłoń sunie między uda, po cienkich majtkach. Materiał jest przemoczone, przykleja się do jej szpary. Odsuwa go na bok, opuszki palców na gorącej, śliskiej skórze, a kiedy dotyka swojej łechtaczki, to dotknięcie jest elektrycznym wstrząsem, który przeszływa całe jej ciało.

„Pozwól mi zobaczyć”, szepcze, jego głos ochrypły z pożądania. „Proszę, Marleno. Przekręć kamerę niżej. Chcę zobaczyć twoją mokrą pizdę, chcę zobaczyć, jak wkładasz sobie palce w dupę.” Waha się przez sekundę, potem podnosi laptopa, stawia go na stoliku do kawy. Klęka przed nim, twarz częściowo w kadrze, ale jej ciało jest teraz w centrum: uda szeroko rozwarte, koszulka podciągnięta, piersi odsłonięte, twarde sutki wyprostowane, majtki odciągnięte na bok, tak że widać jej gładką, wydepilowaną cipkę, mokro lśniącą w świetle ekranu. Oddech Jonasa jest ciężki, jego dłoń obejmuje kutasa, którego widzi w dolnym rogu obrazu, grubego i twardego, żołądź czerwoną i lśniącą. „Boże, jesteś taka piękna. Taka wilgotna. Twoja cipka jest taka gorąca, taka gotowa na mojego kutasa.” Jego oczy są szerokie, skupione, zachłanne. Jego ręka porusza się szybciej, rozmazane pocieranie, a ona słyszy wilgotny dźwięk jego dłoni na kutasie.

Marlene zanurza w sobie dwa palce, wydobywa się z niej cichy, mlaskający dźwięk – nie wstyd, lecz czysta, surowa żądza. Kamera rejestruje wszystko: połysk jej wilgotnych warg sromowych, lekkie zaczerwienienie, ciche drganie mięśni, gdy wsuwa palce głębiej. „Tak głęboko jak ty, Jonas” – mówi, a to brzmi jak zachęta. „Czuję siebie, ale chcę czuć twojego kutasa, twoją grubą żołądź, która mnie wypełnia.” On jęczy teraz głośniej, niecierpliwie, jego miednica uderza w zaciśniętą pięść. „Chcę cię pieprzyć, Marlene. Przeciągnąć cię przez stół i być tak głęboko w twojej cipie, żebyś nie czuła niczego innego, tylko mojego kutasa, który cię wypełnia. Chcę mieć twój smak na języku, gdy dochodzisz, twój sok w moich ustach.” Jego słowa są ciosem, który sprawia, że jej mięśnie się zaciskają, jej palce ślizgają się łatwiej, rytm staje się bardziej natarczywy, jej łechtaczka puchnie pod palcami.

„Powiedz mi, co chcesz zobaczyć” – cedzi przez zaciśnięte zęby, jej głos drży z podniecenia. „Wszystko” – dyszy. „Przygotuj się dla mnie. Chcę zobaczyć, jak dochodzisz, twoją twarz, twoją cipkę, twój tyłek – wszystko. Odwróć się, pokaż mi swoje dziurki.” Marlene kładzie się na plecach, laptop na piersi, obraz się trzęsie, ale trzyma kamerę skierowaną na swoją dłoń, na śliską grę palców w swojej wilgotnej, gorącej cipce. Nie widzi już jego twarzy, tylko jego głos, który ją prowadzi, który mówi jej, co ma robić. „Najpierw wolniej. Głaszcz się. Pomyśl, jaki byłby mój język, jak liżę twoją łechtaczkę, aż krzyczysz.” Jest posłuszna, dotyk staje się delikatniejszy, okrężny, jej opuszki tańczą po łechtaczce, twardej i nabrzmiałej. „Tak, właśnie tak. Liżę cię, od dołu do góry…” Jego głos jest drżeniem, szeptem pełnym pożądania. Wyobraża sobie jego usta, ciepło, nacisk jego języka, który spija jej soki. Jej miednica unosi się, nieświadome pragnienie, jej palce wsuwają się głębiej, dwa palce w cipce, jeden palec w odbycie, i jęczy głośno.

„Już prawie“, jęczy, słowa ledwie tchnieniem, jej ciało zaczyna drżeć. „Poczekaj jeszcze“, rozkazuje, głos ma twardy. „Ja też. Czekaj na mnie. Razem.“ Czuje napięcie w jego głosie, sapanie, szybkie tarcie jego dłoni. „Pozwól mi zobaczyć twojego kutasa“, błaga. „Chcę zobaczyć, jak dochodzisz.“ Kieruje kamerę w dół, a ona widzi jego twardego, grubego kutasa, objętego jego pięścią, poruszającą się szybko w górę i w dół. Żołądź jest czerwona i lśniąca, nabrzmiała pożądaniem. „Widzisz, jaki jestem dla ciebie twardy?“, dyszy. „Twój kutas jest taki zajebisty“, szepcze, jej palce krążą szybciej, ciśnienie rośnie, fala, która nadchodzi, nie do powstrzymania. „Jonas… ja… nie mogę już…“ „Tak, teraz. Dojdź dla mnie. Dojdź na moją pięść, ty rozpustna suko.“ To jest spust. Fala się przełamuje – powódź skurczów, które wstrząsają jej ciałem, jej jęki niekontrolowane, jej miednica drga o jej dłoń, podczas gdy orgazm przetacza się przez nią z grzmotem. Słyszy jego krzyk, szorstkie „Kurwa!“, potem jego sapanie, gdy dochodzi, jego sperma tryska na jego dłoń, na stół, biały strumień, zsynchronizowany z jej własnym, duet z oddali, z pożądania i tęsknoty.

Przez minutę tylko oddech, ciężki i nieregularny. Marlene opuszcza dłoń, czuje wilgoć na brzuchu, pulsowanie swojej cipy, które powoli cichnie. Podnosi laptopa, jego twarz pojawia się ponownie, spocona, szczęśliwa, oczy ciężkie od spełnienia. „Kocham cię“, mówi, głos wciąż ochrypły. „Też cię kocham, ty idioto“, śmieje się, ale głos brzmi jakby zapłakany, delikatne drżenie w słowach. „Jeszcze cztery tygodnie“, szepcze. „Cztery tygodnie, a będę przy tobie. I wtedy nie wypuszczę cię z rąk. Wtedy będę cię pieprzył, aż nie będziesz mogła chodzić, aż będziesz krzyczeć tylko moje imię.“

Pogłos i tęsknota

Marlene owija się kocem, który wciąż pachnie nim – słaby zapach, który wyblakł po miesiącach, ale przez chwilę wydaje się, że jest przy niej. Na ekranie przeciąga dłonią po włosach, znajomy obraz, jego ręka wciąż wilgotna od spermy. „Do jutra? O tej samej porze?“, pyta. „O tej samej porze“, potwierdza, jej palce bawią się mokrym kocem. „I wtedy znowu chcę cię widzieć, jak dochodzisz“, mówi z uśmiechem. „Też tego chcę“, szepcze. Okno się zamyka, jego obraz zamiera na chwilę, potem robi się czarny. Odkłada laptopa na bok, palce wciąż wilgotne od jej własnego soku, serce wciąż ciężkie, ale lżejsze niż wcześniej. Tęsknota nie zniknęła, ale znalazła ujście. A za cztery tygodnie nie będzie już żadnej szyby między nimi, tylko skóra, pot i jego dłonie, jego usta, jego kutas, który w końcu znowu ją wypełni.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi