Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Pierwsza wizyta miała miejsce trzy tygodnie temu, kiedy przyszła do mojego penthouse’u po raz drugi. Na zewnątrz Berlin tonął w wieczornym szarości, Szprewa błyszczała matowo między biurowcami, a ja stałem przy oknie, gdy usłyszałem jej klucz w zamku. Dałem jej go bez słowa, tylko gest, który znaczył więcej niż jakiekolwiek zaproszenie. Weszła, zapach deszczu i drogich perfum przylegał do jej płaszcza, a jej oczy szukały mnie, ciemnobrązowe, z tą mieszanką wstydu i głodu, która nie dawała mi spokoju.
Miała na imię Miriam, a jej mąż nazywał się Jonas. Opowiadała mi o nim, w wieczory, kiedy spotykaliśmy się w moim gabinecie, zanim szklana fasada biura stała się lustrem, a miasto pod nami rozpływało się w migoczący dywan. Mówiła o pustce, która wypełniła jej małżeństwo, o latach, w których żyli obok siebie, o samotności, którą czuła nocą obok śpiącego ciała. Słuchałem, bo taki był mój zawód, ale robiłem więcej niż słuchanie. Obserwowałem jej dłonie, gdy ściskała ołówek, widziałem żyłę na jej szyi, która pulsowała, gdy mówiła o swoich pragnieniach, czułem, jak powietrze w pokoju gęstniało za każdym razem, gdy krzyżowała nogi.
Tego wieczoru stała w moim salonie, a ja widziałem, jak jej wzrok przesuwał się po skórzanej kanapie, po zimnym kominku, po wielkim łóżku widocznym przez otwarte drzwi. Miała na sobie czarną sukienkę odsłaniającą ramiona, a włosy upięte wysoko, z kilkoma kosmykami opadającymi na twarz. Podszedłem bliżej, a ona uniosła głowę, z uśmiechem na ustach, który nie był do końca pewny.
„Powiedziałam Jonasowi, że wyjeżdżam służbowo” – powiedziała cicho. „Nie zapytał, dokąd.”
„Ale chcesz, żeby wiedział.”
Zawahała się, po czym powoli skinęła głową. „On nie wie. Nie tak. Ale nie chcę go okłamywać. Chcę, żeby mnie brał tak, jak ty mnie bierzesz. Chcę, żeby mnie widział tak, jak ty mnie widzisz.”
Poczułem, jak coś się we mnie ściska, pragnienie, którego nie umiałem nazwać, wykraczające poza zwykłe pożądanie. W ostatnich tygodniach często o niej myślałem, o jej skórze, która pachniała wanilią i solą, o jej ustach, które miękną pod moimi pocałunkami, o jej dłoniach, które przesuwały się po moich plecach, gdy pierwszy raz położyłem ją na tym łóżku. Ale to było coś więcej. To był sposób, w jaki na mnie patrzyła, jakbym mógł jej dać coś, czego sama nie znała.
Stanąłem za nią, położyłem dłonie na jej ramionach, poczułem ciepło jej skóry przez cienki materiał. Ona odchyliła się do tyłu, jej kręgosłup napiął się pod moimi palcami. „Rozmawiałem z nim” – powiedziałem. „Zadzwoniłem do niego, wcześniej.”
Odwróciła się, oczy szeroko otwarte. „Zrobiłeś co?”
„Powiedziałem mu, że cię kocham. Że cię pragnę. Że zapraszam go tutaj, żeby zobaczył, co mamy.”
Zaparło jej dech w piersi. Jej dłoń znalazła moje nadgarstek, i poczułem jej puls, szybki i niespokojny. „Nie powinieneś był tego robić. Nie bez pytania mnie.”
„Pytam cię teraz.” Pochyliłem się, odgarnąłem jej kosmyk z twarzy. „Chcesz, żeby przyszedł? Chcesz, żeby nam się przyglądał? Żeby dołączył?”
Milczała przez długą chwilę. Miasto za oknem szumiało, daleki odgłos ulic, dźwięk syreny, który cichł. Potem, tak cicho, że ledwo to usłyszałem: „Tak.”
Dzwonek rozległ się godzinę później. Miriam wzdrygnęła się, gdy poszedłem do drzwi, i widziałem, jak zaciera dłonie, jak siada, znowu wstaje, wygładza rąbek sukienki. Gdy otworzyłem, w framudze stał Jonas, krople deszczu na ramionach płaszcza, twarz zmęczona, ale czujna. Spojrzał na mnie, a ja wytrzymałem jego wzrok.
„Nie wiem, po co tu jestem” – powiedział, a jego głos brzmiał chrapliwie.
„Wiesz, po co” – odpowiedziałem. „Jesteś tu, bo ją kochasz. I bo chcesz wiedzieć, czy ona nadal kocha ciebie.”
Wszedł do środka, a gdy zobaczył Miriam, zatrzymał się. Stała na środku pokoju, z założonymi rękami, a jej oczy szukały jego spojrzenia. Nikt nie mówił. Cisza była tak gęsta, że słyszałem bicie własnego serca. Potem zrobiła krok w jego stronę, a on wyciągnął rękę, jakby chciał jej dotknąć, ale cofnął ją.
„Powinnam była ci powiedzieć“ – powiedziała cicho. „Nie powiedziałam ci. Wstydzę się, ale nie żałuję.“
Jonas przełknął ślinę. Patrzył na nią, a ja dostrzegłam w jego twarzy coś miękkiego, coś kruchego, co mnie zaskoczyło. „Tęskniłem za tobą“ – powiedział. „Tęskniłem za tobą, nie wiedząc, jak bardzo, dopóki nie powiedziałaś mi dziś wieczorem, że jesteś w Berlinie. Że jesteś z nim.“
„Jestem tutaj. I nie odeszłam.“
Podeszłam bliżej, stanęłam obok Miriam, położyłam dłoń na jej plecach, poczułam, jak rozluźnia się pod moim dotykiem. „Ona chce, żebyś ją zobaczył“ – powiedziałam do Jonasa. „W całości. Tak, jak ja ją widzę. I ona chce zobaczyć ciebie. W całości. Jeśli tego chcesz.“
Jonas spojrzał na mnie, a ja nie umiałam odczytać, co kryło się w jego wzroku – gniew, ciekawość, pożądanie. Zbliżył się, stanął przed Miriam, a ona uniosła dłoń, położyła ją na jego piersi, zostawiła tam, gdzie biło jego serce.
„Chcę tego“ – powiedział. „Chcę zobaczyć, kim jesteś, kiedy nie jesteś już moją żoną. I chcę zobaczyć, kim jesteś, kiedy jednak nią jesteś.“
Miriam wypuściła powietrze, drżenie, które przeszło przez całe jej ciało. Odwróciła się do mnie, a jej oczy były wilgotne. „Więc nam to pokaż“ – powiedziała. „Pokaż nam, jak mnie bierzesz. A potem pokaż mi, jak on mnie bierze.“
Ujęłam jej twarz w obie dłonie, pocałowałam ją, powoli, dokładnie, czując, jak Jonas za nią wstrzymuje oddech. Jej usta otworzyły się pod moimi, jej język odnalazł mój, a ja przyciągnęłam ją do siebie, poczułam jej piersi na mojej piersi, jej biodra przy moich. Jednocześnie poczułam jego dłoń na jej plecach, niepewną, potem pewniejszą, gdy ona oparła się o niego, odwróciła głowę w jego stronę, jego usta na jej.
Przeszliśmy do sypialni, łóżko było szerokie i białe, prześcieradła świeżo zaścielone. Pomogłam Miriam zdjąć sukienkę, podczas gdy Jonas rozpinał jej ramiączka, a w blasku lampy stojącej po raz pierwszy zobaczyłam jej ciało nagie przed nami obojgiem, jej piersi ciężkie i pełne, jej biodra miękkie, ciemną smugę między jej nogami, która już tyle razy doprowadzała mnie do szaleństwa. Stała tam, z rękami wzdłuż boków, i pozwalała się oglądać, z otwartością, która mną wstrząsnęła.
„Jesteś piękna“ – powiedział Jonas, a jego głos był ochrypły.
Uśmiechnęła się, a ja dostrzegłem łzy w jej oczach. Objęła go ramionami, przyciągnęła do siebie, a ja stanąłem za nią, gdy rozpinała mu pasek, spuszczała spodnie. Poczułem jej podniecenie, gdy jej dłoń objęła jego członek, gdy go wyjęła, i zobaczyłem, jak drgnął, gdy potarła nim o swój brzuch. Pomogłem jej zdjąć bokserki, a potem stał przed nami nagi, i zobaczyłem, jak na niego patrzy, tym spojrzeniem, które znałem, ale które teraz należało do kogoś innego.
„Usiądź” – powiedziałem do niego, a on posłuchał, opadł na skraj łóżka. Ułożyłem Miriam na jego kolanach, tak że klęczała na nim, jej wilgotne ciało przy jego biodrze, i lizałem jej brodawkę, podczas gdy on wziął w usta jej drugą pierś. Jęknęła, cicho, potem głośniej, gdy poprowadziłem jej dłoń do jego członka, gdy go objęła i skierowała ku sobie, gdy w nią wszedł.
Obserwowałem, jak porusza się na jego kolanach, jak jej biodra zataczają kręgi, jak jej dłonie zaciskają się na jego ramionach, jak jego palce wbijają się w jej biodra. Jej usta były otwarte, oczy zamknięte, a ja słyszałem jej oddechy, coraz szybsze, aż krzyknęła, jego imię, moje imię, jednym tchem. Jonas jęknął, jego ciało napięło się, i zobaczyłem, jak w niej dochodzi, jak ona kurczy się nad nim, jak trzymają się siebie nawzajem.
Czekałem, aż ich oddech się uspokoi. Potem pomogłem Miriam zejść z niego, odwróciłem ją na plecy, rozchyliłem jej nogi, zobaczyłem jej wilgotne wargi, wciąż lśniące od niego. Pochyliłem się nad nią, zlizałem jej rozkosz z jej skóry, poczułem słony smak, który znałem i którego nigdy nie miałem dość. Zarzuciła nogi na moje ramiona, a ja lizałem ją, powoli, aż zadrżała.
„Proszę” – powiedziała, a ja usłyszałem Jonasa za sobą, jak się unosi, jak klęka obok niej, jak zagłębia dłoń w jej włosach.
Wyprostowałem się, złapałem jej spojrzenie i wszedłem w nią, powoli, głęboko, aż wypełniłem ją całą. Krzyknęła, dźwięk, który brzmiał jak szloch, a jej palce znalazły moje biodra, przyciągnęły mnie głębiej. Jonas pochylił się nad nią, całował ją, podczas gdy ja ją brałem, i widziałem, jak ich języki się spotykają, gdy pchałem, jak ona gubi się w jego ramionach, a jednocześnie obejmuje mnie.
„Patrz na nią” – powiedziałem do niego, a on uniósł głowę, spojrzał jej w oczy. „Patrz, jak mnie bierze. Patrz, jak ciebie bierze. Jest nasza.”
Jonas jęknął, jego wzrok przesunął się po jej ciele, po mojej dłoni na jej brzuchu, po miejscu, w które w nią wchodziłem. Położył swoją dłoń na mojej, ścisnął, a ja poczułem, jak jego palce splatają się z moimi. Miriam jęknęła, jej ciało wygięło się w łuk, a ja poczułem, jak dochodzi, jak zaciska się wokół mnie, jak pociąga mnie za sobą, aż eksplodowałem w niej, głęboko i mocno, i słyszałem oddech Jonasa, który zdawał się mnie pochłaniać.
Leżeliśmy we trójkę w łóżku, spleceni, jej nogi na moich, jej głowa na jego piersi, moja ręka na jej brzuchu, gdzie moje nasienie powoli spływało. Miasto na zewnątrz ucichło, tylko daleki szum ulic, stukot roweru, który przejeżdżał obok. Jonas gładził ją po włosach, a ja widziałem, jak zamyka oczy, jak oddaje się tej chwili.
„Nie wiem, co to jest” – powiedziała w końcu, ochrypłym głosem. „Nie wiem, czy wolno nam to robić.”
„Wolno nam” – powiedziałem. „Zrobiliśmy to. I zrobimy to znowu.”
Jonas milczał. Potem odwrócił głowę, spojrzał na mnie ponad jej ramieniem, a jego wzrok był spokojny, niemal mądry. „Tak” – powiedział. „Zrobimy to znowu.”
Poczułem jej dłoń na mojej, jej palce, które splatały się z moimi, a potem jej uśmiech, który rozbłysnął w ciemności, gdy światła uliczne zalały łóżko. Leżeliśmy jeszcze długo bez snu, nikt nie mówił, ale cisza nie była już ciężka. Była pełna, wypełniona tym, co zrobiliśmy, i tym, co miało nadejść. Gdy świtało, Miriam zawołała męża po imieniu, a on odpowiedział, a potem się zaśmiali, a ja śmiałem się razem z nimi, i wiedzieliśmy, że ta historia nie będzie miała zakończenia, tylko ciągi dalsze.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
