L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Deszcz, który wszystko zmył

Opowiadania Romans · ok. 10 min czytania · Od 18 lat

Deszcz bębnił o szyby, gdy Lena zamknęła za sobą drzwi. „Nie powinnam była przychodzić” – powiedziała, ale jej głos brzmiał niepewnie, niemal pytająco, jakby szukała oparcia, którego słowa nie mogły jej dać.

Lukas opierał się o parapet, z rękami w kieszeniach dżinsów. Na zewnątrz woda spływała gęstymi strugami, przesłaniając widok na mokry asfalt. Powietrze pachniało wilgocią i nutą kawy. „Dlaczego nie? Jesteśmy dorośli. Dwoje starych przyjaciół, którzy spotykają się po latach.”

Stała tam, z mokrą kurtką wciąż przewieszoną przez ramię, i przyglądała mu się. Niewiele się zmienił. Te same zmarszczki śmiechu wokół oczu, ten sam psotny rys wokół ust, który wtedy, gdy miała szesnaście lat, przyprawiał ją o mdłości. Nowa była tylko siwizna na skroniach i pewien spokój, który czynił go jeszcze bardziej pociągającym. Poczuła, jak jej puls przyspiesza.

Spotkanie po latach

„Więc nadal tu mieszkasz” – powiedziała, by wypełnić ciszę, która rozpościerała się między nimi jak szum deszczu.

„Tak, dom moich dziadków. Odziedziczyłem go, gdy umarli. A ty? Podoba ci się w Hamburgu?”

Skinęła głową, pozwalając kurtce opaść na fotel. „Jest dobrze. Mój mąż dużo pracuje, ale jestem do tego przyzwyczajona.” Zdanie zabrzmiało bardziej gorzko, niż zamierzała. Lukas zdawał się to zauważyć. Zbliżył się, zatrzymując pół metra przed nią.

„Wyglądasz na zmęczoną, Leno.”

„Jestem zmęczona” – przyznała. „Zmęczona wszystkim. Codzienność, obowiązki… czasami zastanawiam się, gdzie podziała się cała ta czas.” Spojrzała w dół na siebie, na swoje mokre ubranie. „Może zapomniałam, kim kiedyś byłam.”

Przechylił głowę. „Pamiętasz, jak tańczyliśmy kiedyś w deszczu? Na wiejskiej zabawie, gdy orkiestra przestała grać, a my po prostu tańczyliśmy dalej, aż poczuliśmy smak pocałunków na języku?”

Lena poczuła mrowienie w dole brzucha, którego nie czuła od dawna. „Tak, pamiętam.” Spojrzała na niego. Jego oczy były ciemne, pełne wspomnień, pełne możliwości. „Wtedy wszystko wydawało się lżejsze.”

Niewypowiedziana tęsknota

Deszcz na zewnątrz przybierał na sile, bębnił o dach, jakby chciał wymazać świat na zewnątrz. Tylko oni dwoje istnieli w tej chwili, w tym pokoju, który pachniał starym drewnem i wilgotną ziemią. Zmierzch zabarwił pomieszczenie na szaro i ciasno.

„Często o tobie myślałem” – powiedział Lukas cicho. „O tamtym lecie. O twojej skórze pod moimi dłońmi.” Jego głos był ochrypły, jakby słowa przychodziły mu z trudem.

„Lukas…”

„Wiem, że jesteś zamężna. Ale muszę ci powiedzieć, że nigdy nie przestałem cię pragnąć.” Zrobił krok w jej stronę, a ona nie cofnęła się. „Tylko raz, Leno. Jeden jedyny raz, żeby się przekonać, czy to uczucie wciąż tam jest.”

Jej serce zabiło szybciej i poczuła, jak gorąco w niej wzbiera. „To szaleństwo”, szepnęła, ale jej ciało mówiło innym językiem. Pochyliła się ku niemu, poczuła jego zapach, który przywoływał wspomnienia minionych czasów. „A co, jeśli nie będzie już tak jak kiedyś?”

„Wtedy się dowiemy”, powiedział i pochylił się ku niej, aż jego usta niemal dotknęły jej warg. „Powiedz, że nie chcesz, a pozwolę ci odejść.”

Milczała. Zamiast tego zamknęła oczy i pozwoliła mu się stać.

Pierwszy pocałunek

Jego usta były delikatne, badawcze, a jednak pełne pożądania. Poczuła, jak jego język rozchyla jej wargi, jak smakuje jej smak, jakby musiał się upewnić, że jest prawdziwa. Jej dłonie znalazły jego kark, przyciągnęły go bliżej, podczas gdy jęk wzbierał w jej gardle. To było jak déjà vu, tylko bardziej intensywne.

Oderwał się na chwilę, spojrzał na nią. „Chodź”, powiedział i wziął ją za rękę. Poprowadził ją przez korytarz do sypialni, ciemnej i cichej. Zasłony były zaciągnięte, tylko szare światło popołudnia przedzierało się przez nie. Pachniało świeżą pościelą i nim. Łóżko było duże, nieposłane, pełne obietnic.

Stanęli przy łóżku, a on zaczął rozpinać jej bluzkę. Jego palce były zręczne, ale nieśmiałe, jakby nie chciał przyspieszać tej chwili. Koszula za koszulą opadała na podłogę. Potem jej stanik, a kiedy zobaczył jej piersi, wyrwał mu się cichy westchnienie. Chłodne powietrze sprawiło, że jej sutki stwardniały.

„Jesteś taka piękna, Leno. Jeszcze piękniejsza niż kiedyś.”

Zarumieniła się pod jego spojrzeniem, poczuła, jak jej sutki wznoszą się pod jego uwagą. Pochylił się i wziął jeden z nich do ust, okrążał go językiem, ssał delikatnie. Wygięła plecy w łuk i zatopiła dłoń w jego włosach. Dreszcz przebiegł jej po plecach.

Gra wstępna pod szarym niebem

Jego dłonie wędrowały niżej, rozpięły jej zamek, pozwoliły spódnicy zsunąć się na podłogę. Stała przed nim tylko w majtkach, czuła jego palce gładzące jej brzuch, wzdłuż wewnętrznej strony ud. Jego dotyk był lekki jak piórko, wprawiał ją w drżenie. Kiedy dotknął jej przez materiał, wzdrygnęła się.

„Jesteś już taka mokra”, mruknął, a ona poczuła wstyd, ale też podniecenie, które w niej wezbrało. Wilgoć była niezaprzeczalna, dowodem jej pożądania.

„Chcę cię”, szepnęła. „Teraz.” Jej głos był ochrypły, natarczywy.

Odsunął jej majtki na bok, a jego palce wniknęły w nią, powoli, jakby musiał zapamiętać każdy milimetr. Sapnęła, gdy odnalazł jej łechtaczkę, masował ją kolistymi ruchami, aż jej nogi zaczęły drżeć. Poczuła, jak napięcie w niej rośnie, jak mięsień się napina.

„Nie”, wyrzuciła z siebie. „Nie chcę dojść, zanim będziesz we mnie.”

Uśmiechnął się, odebrał jej dłoń i rozebrał się. Jego ciało było smukłe, umięśnione, a jego członek stał wyprostowany, żołądź lśniła wilgotno, zwilżona kroplą. Wyciągnęła rękę, objęła go, poczuła ciepło i twardość pod swoją dłonią. Jęknął cicho, gdy go pieściła, raz, drugi, potem puściła go i położyła się na łóżku, z nogami lekko rozchylonymi.

Zjednoczenie w świetle deszczu

Nachylił się nad nią, opierając się na ramionach. „Jesteś pewna?” – zapytał, jeszcze raz, jakby musiał uszanować granicę. Skinęła głową, przyciągnęła go do siebie, poczuła czubek jego członka przy swoim wejściu.

„Tak, Lukasie. Chcę cię. Tylko ten jeden raz.”

Potem w nią wszedł. Powoli, centymetr po centymetrze, aż był w niej w całości. Poczuła, jak ją wypełnia, jak jej ciało przylega do niego, jakby nigdy nie minął żaden czas. Poczucie pełni zalało ją. Zaczął się poruszać, rytmicznie, najpierw delikatnie, potem bardziej natarczywie. Oplotła nogami jego biodra i unosiła się ku niemu, każdy ruch był tańcem, który niósł ją coraz wyżej. Ich biodra spotykały się w doskonałej harmonii.

Deszcz na zewnątrz przybrał na sile, zagłuszając ich sapanie i jego jęki. Poczuła, jak napięcie w niej rośnie, jak wszystko się ściska, i uczepiła się jego pleców, jej paznokcie wbiły się w jego skórę. Pot zmieszał się na ich ciałach.

„Dojdź ze mną” – szepnął, a ona poczuła, jak zaczyna w niej pulsować, i to również ją przerzuciło przez krawędź. Krzyk, który przygasł wpół zduszony w jego karku, a potem fale ulgi, które przebiegły przez jej ciało, które w końcu ją uwolniły. Drżała, jej oddech był urywany.

Echo

Leżeli obok siebie, spoceni i zdyszani. Deszcz osłabł, przeszedł w cichy plusk. Lukas odwrócił głowę w jej stronę i uśmiechnął się. „To było… więcej niż jeden raz” – powiedział.

Zaśmiała się cicho. „Tak. Było.” Wiedziała, że to nie jest koniec. Że to deszczowe popołudnie zmieniło wszystko. Wróci do domu, do męża, ale część niej zostanie tu na zawsze, przy Lukasie, w tym domu, w którym czas na chwilę się zatrzymał. Zamknęła oczy i wciągnęła zapach deszczu i pożądania.

Po chwili odwróciła się na bok i spojrzała na niego. Jej palce kreśliły linie na jego klatce piersiowej, kontury mięśni, które napinały się pod delikatnym dotykiem. „Mam wrażenie, jakby czas stanął w miejscu” – powiedziała cicho. „Jakbym znów miała szesnaście lat i nie miała żadnych obowiązków, żadnych wątpliwości.”

Położył dłoń na jej dłoni, przyciągnął ją do ust i pocałował jej kostki palców. „Jesteś dziś dokładnie tą, którą byłaś wtedy. Tylko silniejsza, piękniejsza.” Jego oczy spoczęły na niej, pełne czułości. „A ja wciąż jestem tym, który potrafił cię rozśmieszyć, nawet gdy byłaś smutna.”

Westchnienie wymknęło się z jej ust. Pochyliła się i pocałowała go, tym razem wolniej, głębiej, jakby chciała zatrzymać czas. Jego dłoń wędrowała po jej plecach, przyciągając ją bliżej, aż jej piersi spoczęły na jego klatce piersiowej. Poczuła, jak pod jej dotykiem znów twardnieje.

„Jeszcze raz?”, zapytał szeptem, jego usta przy jej uchu. Skinęła głową bez wahania.

Tym razem to ona przejęła kontrolę. Usiadła, przerzuciła jedną nogę przez niego i opuściła się na niego powoli, z rozkoszą. Poczuła, jak w nią wchodzi, jak ją wypełnia, i głęboki jęk wyrwał się z jej piersi. Zaczęła się poruszać, opierając dłonie na jego klatce piersiowej, zataczając kręgi biodrami. On chwycił jej biodra, pomagając jej znaleźć rytm. Deszcz na zewnątrz prawie ustał, tylko pojedyncze krople spadały z rynny. Pokój wypełniły ich oddechy, ciche odgłosy zderzających się ciał, zapach pożądania.

Poczuła, jak narasta drugi szczyt, jak fala, która unosiła ją coraz wyżej. Gdy on doszedł, z tłumionym krzykiem, ona poszła za nim, i opadła na niego, wyczerpana i szczęśliwa. W tej chwili nie było winy, małżeństwa, poranków. Byli tylko oni oboje, w ciepłym poświacie zjednoczenia.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi