L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Ponowne spotkanie w czerwonej dzielnicy

Opowiadania Zdrada · ok. 14 min czytania · Od 18 lat

Lena zaciągnęła zamek błyskawiczny swojej sukienki — czerwonej kreacji z płynnej jedwabi, którą kupiła dwie godziny temu w butiku. Materiał leżał chłodno i ciężko na jej skórze, ściskał piersi i pozostawiał głęboko wycięty dekolt. Ryzykowne. Idealne. Podeszła do lustra i obróciła się powoli, przesuwając wzrokiem po delikatnych liniach wokół oczu. Nowe, te zmarszczki, ale niepewność w jej spojrzeniu była ta sama co wtedy, gdy miała siedemnaście lat. Jej dłonie przesunęły się po jedwabiu, wyczuwając gładką powierzchnię, i pomyślała o Benie. O jego dłoniach, które wtedy zawsze wiedziały, dokąd chcą trafić. O jego ustach, które odbierały jej oddech. Mrowienie rozprzestrzeniło się w jej brzuchu, wędrowało niżej, między jej nogi, gdzie zbierało się ciepło, którego nie czuła tak intensywnie od lat.

Zjazd absolwentów odbywał się w przebudowanym budynku przemysłowym — surowy beton spotykał się z czerwonymi aksamitnymi zasłonami, a zapach perfum i potu wisiał ciężko w powietrzu. Lena przeciskała się przez tłum, trzymając w dłoni kieliszek szampana, kiwała głową znajomym, wymieniała banały. Jej palce obejmowały chłodne szkło, gdy go zobaczyła. Jej serce na chwilę stanęło, a potem ruszyło galopem, dzikim werblem w jej piersi.

Ben stał przy barze. Siwiejące włosy krótko przycięte, ramiona szersze, niż zapamiętała. Śmiał się z czegoś, co powiedział mężczyzna obok, a gdy ich spojrzenia się spotkały, śmiech zamarł mu na twarzy. Odstawił kieliszek, powoli, ostrożnie, i podszedł do niej. W jego krokach była spokój, którego nigdy wcześniej u niego nie znała. Jego oczy, te ciemne, intensywne oczy, które wtedy patrzyły na nią w letnie noce, teraz przyglądały się jej z intensywnością, która zapierała jej dech.

„Lena.” Jego głos stał się głębszy, bardziej szorstki, jak żwir pod stopami. „Wyglądasz oszałamiająco.”

Uśmiechnęła się, czując, jak serce pulsuje aż po czubki palców, dzikim, niekontrolowanym rytmem. „Ty też, Ben. Życie najwyraźniej ci służy.” Wypiła łyk szampana, który spłynął jej zimny i musujący po gardle, ale ciepło w jej brzuchu tylko się nasiliło.

Przyglądał się jej, przesuwając wzrokiem po jej dekolcie, nie zdradzając niczego. „Czy możemy gdzieś porozmawiać? Naprawdę porozmawiać. Nie tu, wśród tych wszystkich ludzi.”

Kiwnęła głową, a on przeprowadził ją przez wąskie drzwi do cichego bocznego pomieszczenia. Dwa fotele stały wokół małego stołu, lampa podłogowa rzucała ciepłe światło. Ben zamknął za nimi drzwi i nagle powietrze stało się cięższe, gęstsze, niemal namacalne. Pomieszczenie było małe, ściany z surowego betonu, a w powietrzu unosił się lekki zapach kurzu i minionych papierosów. Ben wskazał na jeden z foteli, ale ona nie usiadła od razu. Zamiast tego oparła się o ścianę, czując chłód betonu przez cienki materiał sukienki — dreszcz, który przebiegł jej po plecach i sprawił, że jej sutki stwardniały. Poczuła, jak odznaczają się pod jedwabiem, i miała nadzieję, że on tego nie widzi. Ale on widział wszystko.

— Pamiętasz to lato w domku nad jeziorem? — zaczął, jego głos cichy, niemal czuły. — Mieliśmy siedemnaście lat, a świat leżał u naszych stóp.

Lena powoli skinęła głową, a jej myśli odpłynęły w przeszłość. — Pamiętam noce na pomoście, wodę, która lśniła, i twoje dłonie, które zawsze wiedziały, dokąd chcą trafić. — Przełknęła ślinę, a po jej plecach przebiegło mrowienie. — To był magiczny czas. — Przypomniała sobie pierwszy raz, gdy wsunął w nią palce, podczas gdy gwiazdy migotały nad nimi, a woda cicho pluskała o pale. Była wilgotna, tak wilgotna, że jego palce weszły w nią bez trudu, a ona jęknęła cicho, żeby rodzice w domu nic nie usłyszeli.

Ben podszedł bliżej, jego ciało znajdowało się zaledwie kilka centymetrów od niej. Ciepło, które z niego biło, dotykało jej skóry jak obietnica. — Nigdy nie przestałem o tobie myśleć. O twojej skórze, twoim zapachu, o tym, jak jęczałaś, gdy cię całowałem. — Jego dłoń uniosła się, delikatnie dotknęła jej ramienia, a dreszcz przebiegł po jej skórze, sprawiając, że włoski na jej karku stanęły dęba. Spojrzała w jego oczy, które w słabym świetle lampy lśniły ciemno i intensywnie, jak węgle pod popiołem. Jego palce przesunęły się po jej przedramieniu, zostawiając ognisty ślad, a ona poczuła, jak jej sutki stają się jeszcze twardsze, jak wilgoć zbiera się między jej udami, którą ledwo mogła kontrolować.

— Ben… — wyszeptała, a jej głos drżał. — Nie mamy już siedemnastu lat. Jestem zamężna.

— Wiem — powiedział, ale jego palce zsunęły się niżej, przesunęły po jej nadgarstku, wyczuwając puls, który bił szybko i trzepotliwie jak schwytany ptak. — Ale spójrz na mnie, Leno. Powiedz mi, że nic nie czujesz. Powiedz mi, że twoje serce nie bije tak samo szybko jak moje.

Nie mogła. Zamiast tego pozwoliła, by wziął jej dłoń i przyłożył ją do swojej piersi. Pod koszulą poczuła jego bicie serca, mocne i nieregularne, dudnienie, które przenikało jej palce. — Nie wiem, co mam zrobić — wyznała cicho.

„Tu, co czujesz”, wyszeptał, pochylił się i złożył usta na jej ustach. Pocałunek był delikatny, pytający, a ona powoli mu się otworzyła, wpuściła go. Czubek jego języka musnął jej dolną wargę, a z jej ust wyrwał się cichy westchnienie. Poczuła smak whisky, którą pił, i czegoś innego, co było tylko Benem — słonego, ciepłego, znajomego. Jej dłonie wsunęły się w jego włosy, krótsze niż kiedyś, ale wciąż miękkie. Przyciągnęła go bliżej, a pocałunek się pogłębił, stał się bardziej wymagający, bardziej głodny, tańcem języka i zębów. Jego język wniknął do jej ust, badał, domagał się, a ona uległa, pozwoliła mu działać, podczas gdy ich języki splatały się, a wilgotny, mlaskający dźwięk odbijał się echem w pokoju.

Jego dłonie wędrowały po jej plecach, w dół do bioder, a potem objął jej pośladki, przyciskając ją do ściany. Beton był zimny, ale jego dłonie płonęły. Poczuła jego podniecenie, twarde przy jej brzuchu, a jej ciało zareagowało natychmiast, fala gorąca rozlała się w niej, rozpalając jej skórę. Ocierała się o niego, nieświadome pragnienie, które zmyło wszelki rozsądek, zostawiając tylko instynkt i głód. Jego członek, twardy i gruby, napierał na jej łono, a ona poczuła, jak jej cipka staje się wilgotna, jak jedwab jej majtek nasiąka jej wilgocią.

„Chcę cię”, szepnął jej do ucha, jego język bawił się jej płatkiem ucha, wysyłając dreszcze przez całe jej ciało. „Chcę cię w moich ramionach, nagą, pode mną. Powiedz mi, że też tego chcesz.” Jego dłoń wsunęła się pod rąbek jej sukienki, przesunęła po jej udzie, coraz wyżej, aż jego palce dotknęły krawędzi jej majtek. Wzdrygnęła się, gdy jego opuszki przesunęły się po wilgotnym materiale, a z jej ust wyrwał się cichy jęk.

Mogła tylko skinąć głową, jej gardło było jak zaciśnięte, serce biło jej między nogami. Wziął ją za rękę i pociągnął w stronę drzwi, uchylił je i poprowadził ją przez korytarz, obok imprezy, która wciąż szalała. Nikt nie zwrócił na nich uwagi, gdy wyszli tylnymi drzwiami na dziedziniec. Księżyc wisiał nisko i okrągło między budynkami, powietrze było chłodne i pachniało wilgotnym kamieniem. Ben pociągnął ją w stronę starego vana zaparkowanego na uboczu, z tylną szybą zasłoniętą plandeką.

Otworzył tylne drzwi i pomógł jej wejść. W środku leżał materac, przykryty czystym prześcieradłem i kilkoma poduszkami. Na odwróconym kartonie stała świeca, którą zapalił, zanim zamknął drzwi. Migoczące światło rzucało cienie na jego rysy, sprawiając, że wyglądał młodziej, łagodniej. W powietrzu unosił się delikatny zapach lawendy, zmieszany z zapachem Bena i wilgotnego kamienia dziedzińca.

„Przygotowałem to dziś rano”, wyznał, a jego głos nagle zabrzmiał krucho. „Nie wiedziałem, czy przyjdziesz. Ale miałem nadzieję.”

Podeszła do niego, położyła dłonie na jego klatce piersiowej, poczuła ciepło jego ciała przez koszulę. „Jestem tutaj”, szepnęła. „Jestem tutaj, Ben.” Jej palce zaczęły rozpinać guziki jego koszuli, jeden po drugim, powoli, z rozkoszą. Chciała zobaczyć każdy centymetr jego skóry, każdy mięsień, każdą bliznę. Gdy koszula opadła z jego ramion, wciągnęła gwałtownie powietrze. Jego ciało było bardziej umięśnione niż kiedyś, klatka piersiowa szersza, mięśnie brzucha wyraźnie zarysowane. Cienka linia włosów biegła od jego piersi w dół, pod pasek spodni, i musiała się zmusić, by nie przesunąć natychmiast tam dłoni.

„Jesteś przepiękna”, powiedział, a jego dłonie odnalazły zamek jej sukienki. Pociągnął go powoli w dół, dźwięk zamka był głośny w ciszy samochodu. Sukienka opadła z jej ramion, a ona stanęła przed nim tylko w majtkach i cienkim biustonoszu. Jej piersi przelewały się przez krawędzie biustonosza, sutki twarde i wzniesione, i widziała, jak jego wzrok sunie po niej, jak jego oczy się rozszerzają, jak jego członek drga w spodniach.

Pochylił się, jego usta odnalazły jej szyję, ramię, obojczyki. Jego pocałunki były gorące, żądające, a ona przechyliła głowę, ofiarowała mu swoją szyję, pozwoliła mu ssać i lizać, podczas gdy jej dłonie rozpinały jego pasek. Grzebała przy klamrze, jej palce drżały z pożądania, aż w końcu pasek ustąpił, a ona rozpięła guzik jego spodni, pociągnęła zamek w dół. Jego erekcja wyskoczyła jej naprzeciw, twarda i gruba, czubek już wilgotny od rozkoszy.

Zsunięła jego spodnie i bokserki, uwolniła go. Jego członek stał sztywno i dumnie przed nią, żołądź lśniła w świetle świec, i widziała ciemny wzór żył na trzonie. Objęła go dłonią, poczuła gorąco, twardość, pulsowanie pod swoją dłonią. Ciche jęknięcie wyrwało się z jego gardła, gdy potarła kciukiem czubek, zebrała kroplę rozkoszy i rozprowadziła ją.

„Pozwól mi cię posmakować”, szepnęła, i opadła na kolana, tuż przed nim na materacu. Spojrzała na niego z dołu, jej oczy szerokie i ciemne od pożądania, a potem otworzyła usta i wzięła jego żołądź między wargi. Smak uderzył w nią jak fala — słony, męski, intensywny. Zamknęła oczy i pozwoliła mu wsunąć się głębiej w jej usta, jej język oplótł czubek, podczas gdy jej dłoń objęła trzon i pieściła go rytmicznie.

Jęknął głośno, jego dłonie wpiły się w jej włosy, pociągając delikatnie. „Tak, Leno, nie przestawaj. Pieszcz mnie swoimi ustami.” Jego biodra zaczęły poruszać się w rytmie przeciw jej ustom, lekkie pchnięcia, które wpychały jego członek głębiej w jej gardło. Pozwoliła mu na to, otworzyła gardło, pozwoliła mu wejść, aż jego żołądź dotknął jej ściany gardła. Zakrztusiła się lekko, ale uczucie, że ma go tak głęboko w sobie, było odurzające. Uwielbiała, jak ją wykorzystywał, jak przejmował kontrolę, jak jej usta stawały się jego zabawką.

„Chcę cię pieprzyć”, wysapał, jego głos ochrypły z pożądania. „Chcę wejść w twoją mokrą cipkę i wziąć cię mocno.” Wyciągnął swojego członka z jej ust, z wilgotnym, mlaskającym dźwiękiem, i pomógł jej wstać. Jego dłonie odnalazły jej biustonosz, rozpięły go sprawnym ruchem, a jej piersi opadły swobodnie. Były pełne, ciężkie, brodawki twarde i ciemne. Pochylił się, wziął jedną brodawkę do ust, ssał ją, podczas gdy jego dłoń masowała drugą. Fale rozkoszy przepłynęły przez nią, sprawiając, że jej kolana zmiękły, a ona jęknęła głośno, odchylając głowę do tyłu.

„O Boże, Ben”, wysapała, podczas gdy jego język krążył wokół jej brodawki, lizał ją, gryzł, znów lizał. Jego dłoń wędrowała niżej, po jej brzuchu, pod krawędź jej majtek. Jego palce odnalazły jej szparę, już ociekającą wilgocią, i przesunął po mokrych wargach, zbierając jej wilgoć. Zadrżała, gdy znalazł jej łechtaczkę, ten mały, twardy węzeł rozkoszy, i okrążał ją kciukiem, podczas gdy dwa palce wniknęły w nią.

„Jesteś taka mokra”, wyszeptał, jego palce wnikały w nią głęboko, czując, jak jej ścianki zaciskają się wokół niego. „Taka ciasna i gorąca. Nie mogę się doczekać, żeby być w tobie.”

Jęknęła, jej dłonie chwyciły jego ramiona, gdy poruszał w niej palcami, rozciągając ją, przygotowując na szczyt. „Pieprz mnie, Ben”, błagała, jej głos ledwie szeptem. „Proszę, pieprz mnie mocno.”

Wyciągnął z niej palce, uniósł ją za biodra i położył na materacu. Leżała na plecach, jej piersi unosiły się i opadały z każdym szybkim oddechem, a nogi rozchyliły się szeroko dla niego. Uklęknął między jej udami, jego członek sterczał twardo i gotowo przed nią. Widziała, jak przez chwilę ujął go w dłoń, przyciskając czubek do jej mokrych warg, a potem pchnął.

Wszedł w nią, powoli, centymetr po centymetrze, i poczuła, jak się w nią wsuwa.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi