Zapach cedrowego drewna i mokrego asfaltu uderzył mnie, gdy otworzyłam drzwi do naszej hotelowej apartamentu. To był ten specyficzny zapach, który mieszał się z aromatem starego dywanu i pasty, ale od razu poczułam, że dziś coś jest inaczej. W powietrzu wisiało napięcie, które nie miało nic wspólnego z tropikalnym upałem na zewnątrz. Mój mąż, Markus, stał przy oknie i patrzył na światła miasta. Odwrócił się, gdy weszłam, i zobaczyłam ten błysk w jego oczach – to pożądanie, które wciąż mnie zaskakiwało, nawet po pięciu latach małżeństwa.

Gra się zaczyna
„Jesteś gotowa?”, zapytał cicho. Jego głos brzmiał głębiej niż zwykle, nieco ochryple. Skinęłam głową, choć serce biło mi szybciej. Rozmawialiśmy o tym, często, w ostatnich tygodniach. Fantazja zawsze tam była, szeptem między prześcieradłami, ukradkowym uśmiechem przy kolacji. A dziś, w tym anonimowym mieście, postanowiliśmy ją urzeczywistnić. Miałam na sobie krótką, czarną sukienkę z koronki, która podkreślała każdą krągłość, a pod nią tylko cienkie stringi, które zdradzały więcej, niż ukrywały. Markus znalazł w internecie mężczyznę, obcego, który się zgodził. „Ma na imię Jannis”, powiedział. „Jest po dwudziestce, wolny. Wie, o co chodzi.”
Dzwonek do drzwi sprawił, że wzdrygnęłam się. Markus otworzył, a ja usłyszałam głęboki, spokojny głos gościa. Gdy wszedł, przyjrzałam mu się dyskretnie. Jannis był wysoki, wysportowany, z ciemnymi włosami i jasnymi oczami, które od razu mnie spiorunowały. Miał na sobie prostą koszulę i dżinsy, jego ruchy były swobodne, ale zdecydowane. Uśmiechnął się do mnie, otwartym, ciepłym uśmiechem, który natychmiast mnie uspokoił. „Cześć, Lena”, powiedział i podał mi rękę. Jego dłoń była sucha i pewna, uścisk stanowczy.
Pierwszy drink
Usiedliśmy na szerokim łóżku, Markus i ja obok siebie, Jannis na fotelu naprzeciwko. Pierwsze minuty były napięte, pełne uprzejmych pytań: Skąd jesteś, czym się zajmujesz. Popijałam wino i czułam, jak ciepło alkoholu przepływa przez moje żyły, rozluźniając napięcie. Dłoń Markusa spoczywała na moim udzie, jego palce powoli kreśliły kółka na mojej skórze, coraz wyżej, aż dotarły do rąbka sukienki. Czułam, jak podniecenie we mnie wzbiera, ciepłe i ciężkie jak płynne złoto. Jannis obserwował nas nieprzeniknionym wzrokiem, pociągnął łyk i odstawił szklankę na szafkę nocną.
„Wiem, czego chcecie”, powiedział wprost. „I jestem na to otwarty. Ale chcę wiedzieć, czy ty też tego naprawdę chcesz, Lena. Nie tylko Markus.”
Jego słowa zaskoczyły mnie – to pytanie, to zainteresowanie moją wolą. Spojrzałam na Markusa, który skinął głową, jego oczy błyszczały z podniecenia. „Tak” – powiedziałam, a mój głos był czystszy, niż się spodziewałam. „Chcę tego.”
Dotyk
Jannis wstał, obszedł łóżko i uklęknął przede mną. Jego dłonie spoczęły na moich kolanach, powoli unosząc rąbek sukienki. Wstrzymałam oddech, gdy materiał przesuwał się po moich udach, aż odsłonił czarne figi – delikatne, niemal przezroczyste. Pochylił się i złożył pocałunek na wewnętrznej stronie mojej nogi, tuż nad kolanem. To było tylko lekkie dotknięcie, ale wzdrygnęłam się, krew zaszumiała mi w uszach. Jego usta wędrowały wyżej, całując smugą delikatną skórę mojego uda, podczas gdy palce muskały figi. Poczułam ciepło jego ust przez cienki jedwab, gdy pocałował mnie w sam środek. Cichy jęk wymknął mi się z ust. Markus był za mną, jego dłoń przesuwała się po moim karku, usta przy moim uchu: „Ciesz się tym. Każdą chwilą.”
Język
Palce Jannisa odnalazły brzeg fig i odsunęły go na bok, obnażając mnie. Poczułam jego język, ciepły i zręczny, bezpośrednio na moim najczulszym miejscu – długie, powolne pociągnięcie, które sprawiło, że zadrżałam. Moja głowa opadła na ramię Markusa, podczas gdy Jannis lizał mnie zachłannymi ruchami, raz delikatnie, raz mocniej. Okrążał moją łechtaczkę czubkiem języka, po czym zanurzał się głębiej, badając każdą fałdkę z oddaniem, które pozbawiało mnie tchu. Dłonie Markusa przesuwały się po moich piersiach, szczypiąc stwardniałe sutki przez cienki materiał sukienki. Słyszałam własne sapanie, niekontrolowane, dźwięk, który był mi obcy, a jednak tak wyzwalający. Jannis nie spieszył się, jego oddech był gorący na mojej skórze, a gdy wdychał powietrze, czułam jego zapach – woń mydła i czegoś dzikiego, męskiego, co odurzało moje zmysły. Czułam, jak narasta we mnie napięcie, fale pożądania przetaczające się przez moje ciało, i przycisnęłam biodra do jego twarzy, nieme błaganie o więcej.
Wyprostował się, pociągnął mnie za ramię, aż stanęłam. Potem zsunął sukienkę z moich ramion, a ona opadła na podłogę, czarną tkaniną wokół moich stóp. Stałam przed nim tylko w majtkach, a jego oczy przesuwały się po mnie, powoli, z rozkoszą. „Jesteś przepiękna” – powiedział cicho, a te słowa trafiły we mnie głęboko, wywołując rumieniec. Pomógł mi zdjąć majtki, a ja stałam naga, między dwoma mężczyznami, którzy mnie pożądali. Markus usiadł w fotelu, nogi lekko rozchylone, jedną ręką na spodniach, które już rozpiął. Jego oddech był płytki, a ja wiedziałam, że chłonie każdą chwilę – mnie, Jannisa, napięcie między nami. Widziałam, jak jego dłoń obejmuje jego wzwiedzionego penisa, przesuwa się powoli w górę i w dół, a ten widok sprawił, że stałam się jeszcze bardziej wilgotna.
Smak
Jannis poprowadził mnie do łóżka, pozwolił mi opaść na krawędź, podczas gdy on stanął przede mną. Rozpiął pasek, spuścił spodnie, a ja zobaczyłam jego twardego penisa, który napierał na materiał bokserek. Zdjął je, a on był większy niż Markus, grubszy, z lekkim wygięciem, które wzbudziło moją ciekawość. Poczułam ukłucie podniecenia, zwilżyłam usta. Podszedł bliżej, a ja otworzyłam usta, wzięłam go w nie. Jego smak był słony i ciepły, a ja wzięłam go głęboko, tak głęboko, jak mogłam, podczas gdy on głaskał moje włosy. Krążyłam językiem wokół żołędzi, ssałam delikatnie, podczas gdy moje dłonie obejmowały jego biodra. Jęknął cicho, gdy znalazłam rytm, bawiłam się językiem, ssałam – na przemian, aż jego biodra zaczęły poruszać się mimowolnie. Poczułam jego palce we włosach, które delikatnie mnie prowadziły, a ja zagłębiłam się w zadaniu, poznając każdy milimetr jego penisa, aż zadrżał.
Zjednoczenie
Po chwili cofnął się, położył mnie na łóżku i rozchylił moje nogi. Spojrzał na mnie, a potem przeniósł wzrok na Markusa. „Mam?” – zapytał. Markus skinął głową, dłoń zaciśnięta wokół własnego penisa, ruch szybki i rytmiczny. Jannis pochylił się nade mną, jego język znów powędrował w dół, ale tym razem głębiej – lizał mnie, aż zadrżałam, aż myślałam, że nie wytrzymam. Potem wyprostował się, a ja poczułam czubek jego penisa przy moim wejściu, wilgotnym i gotowym. Wsunął się powoli, centymetr po centymetrze, a ja niemal krzyknęłam z rozkoszy, krzyk, który umarł w jęku. Wypełnił mnie całkowicie, rozciągnął mnie, a jego rytm był początkowo delikatny, potem bardziej natarczywy, równomierne pchnięcia, które wciskały mnie głębiej w materac.
Każdy ruch był tańcem. Czułam jego dłonie na moich biodrach, jego pchnięcia stawały się głębsze, twardsze, skórzane łóżko skrzypiało pod nami. Markus wstał, podszedł bliżej, i widziałam go z boku, jak zaspokajał samego siebie, patrząc na nas – jego spojrzenie zachłanne, jego dłoń szybka. Ta myśl była niezwykle podniecająca – że dzieli mnie z innym, że patrzy i przy tym się podnieca. Zamknęłam oczy i skupiłam się na doznaniu: tarciu, cieple, cichym sapaniu Jannisa nade mną. Pochylił się, pocałował mnie, a ja poczułam na jego wargach smak siebie – słony, słodki, intensywny. Jego język odnalazł mój, i całowaliśmy się dziko, podczas gdy on nadal we mnie wchodził, pocałunek był drugim rytmem, który wciągał mnie jeszcze głębiej w rozkosz.
Punkt kulminacyjny
Zmienił pozycję, obrócił mnie na bok, uniósł moją nogę i wszedł we mnie od tyłu. Ta perspektywa dawała Markusowi swobodny widok, i słyszałam jego jęki, widziałam kątem oka, jak jego dłoń porusza się szybciej, napięcie w jego ciele. Pchnięcia Jannisa stawały się nieregularne, jego oddech ciężki. „Zaraz dojdę”, wysapał, a ja poczułam napięcie w jego ciele, mięśnie pod skórą. „Tak, nie przestawaj”, szepnęłam, a on zadał ostatnie pchnięcie, głębokie, i poczułam, jak we mnie dochodzi, ciepło i pulsująco, strumień, który mnie wypełniał. Orgazm ogarnął mnie w tym samym momencie, fala, która mną wstrząsnęła, podczas gdy zaciskałam się wokół niego, tracąc kontrolę. Moje dłonie wpiły się w prześcieradła, mój kręgosłup wygiął się w łuk, i krzyczałam ich imiona – obu – w ekstazie, która nie znajdowała słów.
Leżeliśmy wyczerpani, Jannis wciąż częściowo we mnie, gdy Markus wstał. Podszedł do mnie, uklęknął i pocałował mnie w usta – głęboko, badawczo. Jego dłoń spoczywała na moim policzku, a w jego oczach była wdzięczność, miłość, dzikie pożądanie. „To było niesamowite”, szepnął. „Kocham cię.” Uśmiechnęłam się, podczas gdy Jannis się wycofał i położył na plecach. Ciszę wypełniał dźwięk naszych oddechów, cichy szelest prześcieradeł. Wciąż czułam w sobie ciepło nasienia Jannisa, uczucie, które mnie podniecało i zawstydzało zarazem, ale pocałunek Markusa odebrał mi cały wstyd.
Echo
Później, gdy Jannis wyszedł, leżałam z Markusem w łóżku. Trzymał mnie mocno, jego ciało ciepłe przy moich plecach. „Podobało ci się to oglądać?”, zapytałam cicho. Skinął głową, jego usta na moim ramieniu. „Tak. Widzieć cię taką, tak spełnioną – to było najpiękniejsze.” Poczułam jego narastające podniecenie na moim udzie, odwróciłam się i wzięłam go do ust, aż i on doszedł, z długim, głębokim jękiem. Noc była jeszcze młoda, a zapach cedru i pożądania unosił się w powietrzu, zmieszany z wonią potu i miłości.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
