L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Noc, która wszystko zmieniła

Opowiadania Przyjaciele · ok. 11 min czytania · Od 18 lat

Zapach kartonu i kurzu łaskocze mnie w nosie, zmieszany ze słodkawymi perfumami, które Lena zawsze nosi – tymi lekkimi, o wanilii i jakimś kwiecie, którego nie potrafię nazwać. Jest prawie druga w nocy, a my stoimy w jej nowym, wciąż na wpół pustym salonie. Ostatnie kartony piętrzą się wokół nas jak nieuporządkowana forteca.

„Chyba to wszystko”, mówię i opadam wyczerpany na wysłużoną kanapę, którą odziedziczyła po ciotce. Materiał pachnie staro, ale znajomo.

Lena uśmiecha się do mnie szeroko, jej twarz jest lekko zaróżowiona od wysiłku, blond kosmyk wymknął się z luźnego koka i przykleił do skroni. „Jestem ci coś winna. Przynajmniej pizzę. I piwo.”

Śmieję się. „Zrób z tego dwie. Dźwigałem całą lodówkę.”

Znika w kuchni, a ja słyszę brzęk butelek. Kiedy wraca, trzyma w dłoni dwie butelki piwa, piana spływa już po jej palcach. Podaje mi jedną, siada obok mnie – bliżej, niż trzeba, ale taka już jest. Jesteśmy przyjaciółmi od czasu, gdy na pierwszym semestrze studiów przypadkiem usiedliśmy obok siebie na wykładzie. Przez pięć lat towarzyszyła mi przez związki, przeprowadzki i zmiany pracy. Zna moje złe nawyki, moje humory, moje sekrety. A ja znam jej.

„Na zdrowie”, mówię i stukam się z nią butelką. Piwo jest zimne i gorzkie, spływa mi do gardła jak balsam.

Siedzimy przez chwilę w milczeniu, słysząc tylko ciche buczenie lodówki i wiatr napierający na okna. Księżyc świeci przez duże okno i maluje srebrny prostokąt na podłodze. W tym świetle Lena wygląda inaczej. Miękko. Jakoś bardziej bezbronnie.

„Wiesz co?”, mówi nagle i stawia pustą butelkę na podłodze. „Tak się cieszę, że tu jesteś.” Odwraca się do mnie, jej oczy są ciemne w cieniu. „Bez ciebie byłabym naprawdę zgubiona.”

Uśmiecham się, ale serce nagle bije mi szybciej. „Po co są najlepsi przyjaciele?”

„Najlepsi przyjaciele”, powtarza cicho, a jej dłoń znajduje moje ramię, spoczywa przez chwilę na moim przedramieniu. Dotyk pali jak iskra, która przeskakuje. Czuję każdy jej palec, ciepło jej dłoni. Bywaliśmy sobie już bliscy, ale teraz coś jest inaczej. Może godzina, zmęczenie, intymność tego pustego mieszkania.

Granica się przesuwa

„Jonas”, mówi, a jej głos to ledwie szept. Pochylam się ku niej, czuję piwo w jej oddechu, wanilię jej perfum. „Chcę cię o coś zapytać, ale musisz być szczery.”

„Zawsze.”

„Czy kiedykolwiek… myślałeś o tym? O nas? To znaczy, czy mogłoby być między nami coś więcej?”

To pytanie zaskakuje mnie, choć w głębi duszy już się go spodziewałem. Oczywiście, że o tym myślałem. W nocy, kiedy leżałem sam w łóżku, kiedy pochylała się nade mną, żeby mi coś pokazać, a jej piersi były blisko mojej twarzy. W wielu momentach, gdy jej bliskość znaczyła więcej niż tylko przyjaźń.

„Tak” – mówię, a to słowo zawisa ciężko między nami. „Po prostu nigdy tego nie powiedziałem, bo nie chciałem ryzykować naszej przyjaźni.”

Ona bierze głęboki oddech, a ja widzę, jak jej pierś unosi się pod cienkim materiałem koszulki. „Ja też nie. Ale teraz… tej nocy…” – zawaha się, a jej palce wędrują z mojego ramienia na moją dłoń, obejmują ją. „Nie chcę, żebyś wychodził.”

Puls wali mi w skroniach. Odwracam dłoń, splatam palce z jej palcami. Jej skóra jest miękka, a dłoń wilgotna. „Lena…”

„Pocałuj mnie” – szepcze, a to brzmi mniej jak prośba, bardziej jak rozkaz, który wykonuję aż nazbyt chętnie.

Pochylam się, kładę wolną dłoń na jej karku, czuję ciepło jej skóry pod palcami. Ona zamyka oczy, a potem nasze usta się spotykają. Najpierw ostrożnie, badawczo, jakby przyjaźń broniła się przed tą nową formą dotyku. Ale potem ona się cofa, otwiera się, a ja zanurzam się w jej ustach, smakuję piwo i słodycz, jakiej nigdy nie smakowałem. Jej język spotyka mój, sunie po nim, a ja cicho jęczę.

Ona odsuwa się ode mnie, opiera czoło o moje. „Chciałam tego tak długo. Cholera, Jonas, tak długo.”

Nie odpowiadam, tylko całuję ją ponownie, tym razem mocniej, przyciągam ją do siebie. Jej dłonie wędrują w moje włosy, zaciskają się w nich, jakby bała się, że mogę zniknąć. Czuję jej kostki palców na skórze głowy, lekki ból, który jeszcze bardziej mnie podnieca.

Całujemy się, aż oboje musimy łapać powietrze, a potem patrzę na nią. Jej oczy są szkliste, usta spuchnięte. Jest taka piękna w tej chwili, taka bezbronna i otwarta, że aż zapiera mi dech.

„Chcę cię” – mówię, a słowa płyną same, bez zastanowienia. „Chcę z tobą wszystkiego.”

Opadają ubrania

Ona wstaje, podaje mi rękę. „Chodź ze mną do sypialni. Łóżko już posłane. To jedyna rzecz, która jest gotowa.”

Idę za nią przez korytarz, mijając kartony i przewrócone lampy. Jej sypialnia jest mała, ale schludna. Łóżko jest świeżo zaścielone, białe prześcieradła lśniące w świetle księżyca. Ona odwraca się do mnie, a jej dłonie znajdują brzeg koszulki. Ściąga ją przez głowę, a ja stoję jak wryty i patrzę na nią. Nie ma na sobie stanika, jej piersi są pełne i jędrne, brodawki twarde i ciemne w półmroku.

„Podoba ci się to, co widzisz?” – pyta, a jej głos jest ochrypły.

Mogę tylko skinąć głową. Mam sucho w ustach. Podchodzę bliżej, kładę dłonie na jej biodrach, czuję ciepło jej skóry pod miękkim materiałem legginsów. Zamyka oczy, gdy powoli przesuwam dłonie w górę, po jej żebrach, aż kciuki muskają spód jej piersi. Drży, pochyla się, chowa twarz w moim ramieniu.

„Jonas…”

Całuję jej ramię, szyję, miejsce za uchem, które znam, bo zawsze było u niej łaskotliwe. Ale teraz tylko cicho jęczy, przywierając do mnie mocniej. Moje palce obejmują jej piersi, masują je delikatnie, i czuję, jak jej sutki twardnieją jeszcze bardziej pod moimi kciukami. Jęczy prosto do mojego ucha, a ten dźwięk wyzwala we mnie coś głębokiego, nieokiełznanego pożądania.

„Chcę cię posmakować”, mówię i opadam przed nią na kolana. Patrzy na mnie z góry, oczy szeroko otwarte, usta rozchylone. Ściągam jej legginsy i majtki jednym ruchem, a ona z nich wychodzi. Ciemny trójkąt jej łonowych włosów jest wilgotny, i widzę połysk w nikłym świetle. Pochylam się, wtulam twarz w jej ciepło, wdycham jej zapach: słony, kobiecy, podniecający.

Mój język odnajduje jej łechtaczkę, najpierw tylko lekki, badawczy dotyk. Wzdryga się, jęczy, jej dłonie wplatają się w moje włosy. „O Boże, Jonas, tak…”

Staję się śmielszy, okrążam ją językiem, ssę delikatnie, wsłuchuję się w jej oddechy, które przyspieszają. Jej biodra poruszają się mimowolnie, napierają na moją twarz. Czuję, jak staje się bardziej mokra, jak jej soki spływają na mój język, słone i słodkie zarazem. Wsuwam w nią dwa palce, a ona krzyczy, półstłumiony dźwięk, który przecina ciszę mieszkania.

„Nie przestawaj”, dyszy, a ja jestem posłuszny. Liżę i pieszczę ją palcami, w rytmie jej jęków, i czuję, jak jej mięśnie zaciskają się wokół moich palców. Jest blisko, czuję to po tym, jak napina ciało, jak uginają się jej kolana.

„Dojdź dla mnie, Lena”, mamroczę przeciw jej mokrej skórze.

I wtedy dochodzi. Jej ciało drży, wydobywa się z niej przeciągły jęk, a ona kurczowo trzyma się mnie, paznokcie wbijają się w moje ramiona. Liżę ją przez cały orgazm, aż w końcu wzdryga się i odsuwa, nadwrażliwa.

Podciąga mnie do góry, całuje, a ja czuję na jej ustach własny smak. „Teraz ty”, szepcze, a jej dłonie pracują nad moim paskiem, rozpina moje dżinsy. Wychodzę ze spodni, a mój twardy penis jest w sekundę odsłonięty. Chwyta go, jej palce są chłodne, a ja wzdrygam się na ten dotyk. Uśmiecha się, psotny uśmiech w świetle księżyca, a potem pochyla się i bierze mnie do ust.

Stłumiony dźwięk wymyka mi się z ust, gdy jej wargi mnie obejmują, jej język krąży wokół mojego żołędzia. Ona wie, co robi, zmienia nacisk i tempo, co chwilę spogląda na mnie, by sprawdzić moje reakcje. Odsuwam się na ścianę, opierając się nadchodzącej fali. „Lena, jeśli tak dalej będziesz robić…”, sapię.

Ona puszcza mnie, przeciera usta. „Właśnie tego chcę.” Ale ja kręcę głową.

„Nie tak. Chcę być w tobie.”

Zjednoczenie

Kiwa głową, prowadzi mnie do łóżka. Kładę się na plecach, a ona wchodzi na mnie, siada okrakiem na moich biodrach, jej ciepłe centrum tuż nad moim czubkiem. Patrzy mi w oczy, gdy powoli opuszcza się na mnie, centymetr po centymetrze, aż jestem w niej w całości. Ta chwila, ta doskonała pełnia, zapiera mi dech.

Zaczyna się poruszać, powoli, w górę i w dół, z dłońmi na mojej klatce piersiowej. Widzę, jak jej piersi podskakują w rytmie, jej twarz jest maską czystej koncentracji i pożądania. Kładę dłonie na jej biodrach, prowadzę ją, pomagam jej znaleźć rytm.

„To jest… takie dobre”, bełkocze, pochyla się i całuje mnie. Ssę jej dolną wargę, gdy ona ociera się o mnie, jej łechtaczka ociera się o moją kość łonową. Czuję, jak napięcie w niej znów rośnie, jak staje się ciaśniejsza.

Przewracam nas, tak że jestem na niej, i zmieniam kąt, wchodząc głębiej. Krzyczy, oplatając moje biodra nogami, jej pięty wbijają się w mój plecy. Pochylam się nad nią, całuję jej szyję, jej piersi, podczas gdy w nią wchodzę, równym, głębokim rytmem.

„Dojdź ze mną”, szepczę jej do ucha, a ona nerwowo kiwa głową, jej paznokcie wbijają się w moje ramiona. Czuję napięcie w lędźwiach, narastanie fali. Jeszcze kilka pchnięć, jeszcze jedno… i wtedy ogarnia mnie to, niekontrolowana burza. Wypełniam ją sobą, i czuję, jak ona jednocześnie dochodzi, jej wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół mnie, wyciskając mnie. Krzyczy moje imię, a ja jęczę jej, i przez chwilę jest tylko my, tylko to zespolenie.

Potem opadamy, spleceni, zlani potem. Jej serce bije o moją klatkę piersiową, albo to moje – już nie potrafię odróżnić.

Poranek po

Leżymy tak, aż niebo za oknem szarzeje. Moja dłoń spoczywa na jej brzuchu, jej palce bawią się włoskami na moim ramieniu. Nic nie mówimy, bo słowa nie są potrzebne.

„Najlepsi przyjaciele?”, pytam w końcu, a ona śmieje się cicho.

„Najlepsi przyjaciele, którzy czasem są czymś więcej”, poprawia mnie, odwraca się do mnie i całuje delikatnie. To pocałunek, który mówi wszystko: że coś się między nami zmieniło, ale nic nie zostało utracone. Może coś urosło, coś nowego, co czyni tę przyjaźń jeszcze głębszą.

Przyciągam ją bliżej siebie, czuję jej pot, zapach nas obojga na jej skórze. Kartony z przeprowadzki mogą poczekać. Poranek może poczekać. Na razie, w tym pustym mieszkaniu, w pierwszym świetle nowego dnia, jestem dokładnie tam, gdzie chcę być.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi