L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Letni deszcz w Algawii

Opowiadania Przyjaciele · ok. 11 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Deszcz zaczął padać, gdy otwierała drzwi górskiego schroniska, delikatna mgiełka, która sączyła się z nieba nad algawskimi szczytami i wypełniała powietrze zapachem mokrej trawy i żywicy świerkowej. Jej palce wciąż drżały po podróży, po godzinach w gabinecie weterynaryjnym, gdzie pomagała cielęciu, którego oddech był zbyt płytki, zbyt szybki. Zamknęła za sobą drzwi, przesunęła wzrokiem po pomieszczeniu, po ciemnych belkach, skrzypiącym drewnie, małych oknach, przez które wpadało wieczorne światło. I wtedy go zobaczyła.

Alexander siedział przy oknie, z nogami wyciągniętymi na krześle, z książką w dłoni, której nie czytał. Jego wzrok spoczywał na chmurach, które gromadziły się nad górami, a gdy weszła, odwrócił się do niej bez zdziwienia, jakby na nią czekał. Uśmiech, który nie sięgał do końca jego oczu.

„To ty”, powiedział. Jego głos brzmiał szorstko, jakby długo milczał.

„Myślałam, że jestem tu sama”, odpowiedziała, wciąż trzymając parasol, z którego woda kapała na drewnianą podłogę. „Właściciel powiedział, że chatka jest wolna.”

Zamknął książkę, odłożył ją obok siebie. „Przyjechałem dwa dni temu. Chciałem uciec z miasta, z dala od gospodarstwa.” Westchnął głęboko, a ona dostrzegła zmęczenie w jego ramionach, które nosił jak ciężar, którego nie mógł odłożyć. „Usiądź. Przygotuję nam coś do picia.”

Zdjęła mokrą kurtkę, powiesiła ją na haczyku przy drzwiach i usiadła na ławce, na której on siedział. Deszcz przybierał na sile i bębnił o szyby, dźwięk, który wypełniał ciszę, nie przerywając jej. Alexander wrócił z dwiema szklankami, trzymając ciemne czerwone wino, i podał jej jedną. Ich palce zetknęły się na chwilę, a ona poczuła ciepło jego skóry.

„Nie spodziewałam się, że cię tu spotkam”, powiedziała. Jej głos był cichszy, niż zamierzała.

„Ja też nie. Ale może to dobrze.” Usiadł obok niej, ale nie za blisko. „Długo nie rozmawiałem z nikim, kto nie zasypywałby mnie pytaniami. Ludzie w gospodarstwie, oni mają dobre intencje, ale chcą wiedzieć wszystko. Imię źrebaka, kolor nowej derki, czy w końcu wyremontuję stajnię.”

„A ty nie chcesz o tym opowiadać?”

„Nie chcę niczego z tego. Chcę tylko słyszeć ten deszcz i nie musieć myśleć.“ Napił się, spojrzał na nią. „A ty? Ten dzień w praktyce.“

Opowiedziała mu o cielaku, o trudnych porodach, o rolniku, który płakał, gdy zwierzę w końcu zaczęło oddychać. Opowiedziała, jak czasem nie mogła spać w nocy, bo obrazy w niej wciąż brzmiały, ciepłe ciała, strach w oczach zwierząt. Słuchał, nie przerywając, a gdy skończyła, milczał przez chwilę.

„Dawno się nie widzieliśmy“, powiedział w końcu.

„Zbyt dawno.“

Deszcz zamienił się w burzę, krople uderzały o szkło jak niecierpliwe palce. Na zewnątrz błyskawica przecięła niebo, a po niej grzmot, który wstrząsnął chatą. Wzdrygnęła się, a on położył swoją dłoń na jej. To był gest, który niczego nie żądał, po prostu był.

„Miriam opowiedziała mi kiedyś o jednej nocy“, powiedziała bez zastanowienia. „O pociągu, o nieznajomym, o uczuciu, jakby mogła latać. Zawsze mówiła o tym tak, jakby to było najlepsze, co jej się przytrafiło.“ Spojrzała na niego. „Zmarła trzy lata temu. Wiedziałeś o tym?“

Powoli skinął głową. „Byłem na pogrzebie. Widziałem cię, ale byłaś zbyt daleko.“

Poczuła, jak ściska ją w gardle. „Nigdy nie powiedziała, kim był ten nieznajomy.“

Alexander patrzył na nią długo, a w jego oczach było coś, czego nie potrafiła nazwać. „To był ktoś, kogo nigdy więcej nie zobaczyła. Czasem jedna noc to wszystko, co się dostaje. Nie można próbować jej zatrzymać.“

„A jeśli się próbuje?“

Nie odpowiedział. Zamiast tego wstał, podszedł do okna i wpatrywał się w ciemność, w której deszcz wisiał jak zasłona. Ona wstała i stanęła obok niego. Stali blisko siebie, ich ramiona się dotykały, a ona czuła jego oddech, spokojny i równy.

„Czego tu chcesz?“ zapytał cicho.

„Nie wiem. Wynajęłam tę chatę tylko po to, żeby pomyśleć. A potem ty się pojawiłeś.“

„Może oboje szukaliśmy tego samego.“

Odwróciła się do niego, a gdy on również się odwrócił, ich twarze były blisko. Widziała drobne zmarszczki wokół jego oczu, które miał po latach spędzonych na słońcu, linie wokół ust, które opowiadały o pracy. Uniósł dłoń i odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy, a jego dotyk był tak delikatny, że wstrzymała oddech.

„Zawsze cię lubiłem” – powiedział. „Bardziej niż lubiłem. Ale nie chciałem tego zniszczyć. Przyjaźni. Była dla mnie zbyt ważna.”

„A teraz?”

„Teraz siedzimy tutaj, w deszczu, na końcu świata.” Zaśmiał się cicho, dźwiękiem, który wibrował w jego piersi. „Może teraz jest ten moment, w którym zapomina się o wszystkim innym.”

Pochylił się i pocałował ją. To był delikatny pocałunek, pierwsze wahanie, które rozpłynęło się, gdy ich usta się otworzyły. Poczuła jego dłoń na swoim karku, ciepło jego palców na skórze, a ona położyła dłonie na jego piersi, czując pod dłonią bicie jego serca. Deszcz bębnił o szyby, a grzmoty toczyły się po górach, ale słyszeli tylko własny oddech.

Oderwali się od siebie i spojrzeli na siebie. Potem zaprowadził ją do łóżka w rogu pokoju, przykrytego grubym wełnianym kocem. Usiadł na brzegu i przyciągnął ją do siebie, tak że usiadła mu na kolanach, a jej spódnica zsunęła się na uda. Poczuła gorąco jego ciała przez materiał, a jej pragnienie rosło z każdym oddechem.

„Chcę cię poczuć” – szepnęła i pochyliła się, by pocałować go ponownie, tym razem bardziej zachłannie. Ich języki się spotkały, a smak wina i deszczu pozostał między nimi. Pociągnęła za jego koszulę, rozpięła ją, guzik po guziku, i przesunęła dłonie po jego piersi, po ciepłym, gładkim ciele, po delikatnych włoskach, które prowadziły od klatki piersiowej do pępka. Jęknął cicho, gdy pieściła jego sutki, a jego uścisk na jej biodrach stał się mocniejszy.

Pomógł jej zdjąć sukienkę, zsunął ramiączka z jej ramion, pozwolił, by materiał opadł na jej piersi. Nie miała na sobie biustonosza, a gdy materiał ustąpił, westchnął, głęboko i szczerze. „Jesteś piękna” – powiedział, a jego słowa brzmiały jak modlitwa, nie jak komplement. Pochylił głowę i wziął jej pierś do ust, jego język krążył wokół czubka, podczas gdy jego dłoń pieściła drugą. Wygięła plecy w łuk, jej palce wbiły się w jego ramiona, i poczuła, jak wilgoć między jej nogami rośnie, ciepłe, pulsujące pragnienie.

„Alexander“, wysapała, a jej własne imię zabrzmiało obco w jej ustach.

Uniósł ją lekko, położył na kocu i uklęknął między jej nogami. Jego wzrok wędrował po jej ciele, po nagiej skórze, która lśniła w blasku pojedynczej świecy, którą zapalił na nocnym stoliku. Powoli ściągał jej bieliznę, ruchem niemal bolesnym, a potem pochylił się nad nią, całując jej brzuch, biodro, wewnętrzną stronę uda.

„Chcę cię posmakować“, mruknął, a potem jego język był tam, przy jej wilgotnej szparze, a ona cicho krzyknęła. Lizał ją powolnymi, szerokimi ruchami, jego język odnalazł jej łechtaczkę, okrążał ją, delikatnie ssał, podczas gdy jego dłonie rozchylały jej uda. Czuła, jak każde dotknięcie przeszływa jej ciało, nogi jej drżały, biodra unosiły się ku niemu, a odgłos jego smakowania, wilgotny, mlaskający dźwięk, wypełniał pokój.

„Zaraz dojdę“, wyrzuciła z siebie, ale on odpowiedział tylko cichym śmiechem i kontynuował, aż doszła, drżenie, które przepływało przez nią falami, mięśnie się zaciskały, a ona jęczała jego imię, z dłońmi w jego włosach, przyciągając go mocniej do siebie.

Odsunął się, jego twarz lśniła, usta były wilgotne, i patrzył na nią spojrzeniem, które niczego nie chciało ukrywać. Ściągnął spodnie, jego erekcja wystrzeliła, duża i twarda, a ona patrzyła, jak pochyla się nad nią, przyciskając czubek jego męskości między jej uda.

„Jesteś pewna?“ zapytał, a jego głos był ochrypły z pożądania, ale czekał na jej odpowiedź.

„Tak“, szepnęła, i zobaczyła, jak jego oczy rozbłysły. „Chcę cię w sobie.“

Wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze, a ona czuła każde przesunięcie o milimetr, jak ją wypełniał, jak jej ściany przylegały do niego, jak ciepło go obejmowało. Jęknął, głęboki, gardłowy dźwięk, gdy był w niej w całości, a ona wstrzymała oddech, oboje nieruchomi, tylko ich spojrzenia spotykały się w migotaniu świecy.

„Ruszaj się“, powiedziała, a on zaczął, powoli, rytmicznie, jego biodra w równym tempie, podczas gdy ona objęła nogami jego biodra i przyciągnęła go głębiej. Deszcz bębnił w okna, grzmot huczał w oddali, ale ich światem był tylko ten pokój, tylko to dotknięcie, tylko ten wspólny oddech.

Zwolnił i obrócił ją na bok, pozostając w niej, ich ciała przylgnęły do siebie, jego klatka piersiowa do jej pleców, jego dłoń wędrowała od jej piersi do brzucha, w dół do jej łechtaczki, gdzie zataczał małe, precyzyjne kółka. Poczuła, jak wzbiera w niej druga fala, i tym razem cofnął się prawie całkowicie i wepchnął ponownie, głębiej niż wcześniej, a jego palce pracowały nad nią, aż zadrżała i doszła, całe jej ciało łukiem wygiętym ku niemu, a on poczuł, jak się wokół niego zaciska, i doszedł razem z nią, krzyk, który wcisnął w jej ramię, podczas gdy się w niej wylewał, jego oddech był sapaniem przy jej karku.

Leżeli nieruchomo, spoceni, spleceni ze sobą, podczas gdy deszcz powoli przechodził w mżawkę. Ich oddechy się uspokoiły, a ona poczuła, jak jego dłoń przesuwa się po jej plecach, pocieszający, czuły dotyk, który niczego nie żądał.

„To było…”, zaczęła.

„Wiem”, przerwał jej i zaśmiał się cicho. „To było wszystko.”

Odwróciła się do niego, spojrzała na niego w półmroku. Jego oczy były miękkie, otwarte, i poczuła, jak ogarnia ją czułość, która była czymś więcej niż tylko pożądaniem. Położyła dłoń na jego policzku, a on zamknął oczy.

„Co będzie jutro?” – zapytała.

„Jutro może nadal będzie padać”, powiedział. „I będziemy tutaj. Jako przyjaciele.” Uśmiechnął się, ale było w tym coś poważnego. „A może i coś więcej. Może po prostu się tego nauczymy.”

Naciągnęła na nich oboje koc, położyła głowę na jego piersi, czuła jego bicie serca, które zwalniało. Na zewnątrz niebo się rozjaśniało, bladoszary świt zapowiadał poranek. Nie wiedziała, co nadejdzie, ale w tej chwili był deszcz, był on, a ich przyjaźń była gruntem, na którym wszystko inne mogło wyrosnąć.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi