Zapach wodorostów i wilgotnego piasku ciążył w powietrzu, zmieszany z solą, która osadzała się na moich wargach. Fale toczyły się cicho, jak równomierny oddech ciemności. Byłam sama, stopy w chłodnej wodzie, wzrok utkwiony w czarnej toni, która pochłaniała horyzont. Wiatr muskał moje nagie ramiona i wywoływał dreszcz, ale był to przyjemny dreszcz, który przypominał mi, jak bardzo czuję się żywa. Pod cienką letnią sukienką czułam, jak moje sutki stają się twarde i wrażliwe na chłodny powiew. Gwiazdy świeciły jasno na niebie, migoczące świadki tej samotnej godziny. Wzięłam głęboki oddech, wpuściłam zapach morza do płuc i poczułam, jak napięcie dnia powoli ze mnie opada. Jednocześnie rozprzestrzeniało się we mnie inne napięcie, narastające gorąco między udami, które zwilżało mnie na samą myśl o tym, co ta noc mogła przynieść. Moja cipka zaczęła pulsować, znajome ciągnięcie, które mówiło mi, że jestem gotowa – gotowa, by zostać wziętą, gotowa oddać się nieznajomemu.

Potem usłyszałam kroki za sobą. Nie ciche, ostrożne, ale pewne, zdecydowane. Nie odwróciłam się, pozwoliłam nieznajomemu zbliżyć się kątem oka. Stanął obok mnie, tuż poza zasięgiem mojej ręki, i patrzył w tym samym kierunku. Czułam jego ciepło, mimo że mnie nie dotykał, a moje serce zaczęło bić szybciej. Zapach jego ciała mieszał się z solą – piżmo, pot, coś dymnego. Pachniał mężczyzną, czystą, niezmąconą męskością, i poczułam, jak moja wilgotna szpara zaciska się mocniej, mimowolne pragnienie, które zaparło mi dech. Moja pizda stawała się jeszcze bardziej mokra, soki zaczęły ze mnie wypływać i zwilżały moje uda. Ścisnęłam nogi, by wzmocnić to uczucie, i poczułam, jak moja łechtaczka ociera się o materiał moich majtek.
„Piękna noc” – powiedział. Jego głos był niski, lekko ochrypły, jakby długo nie mówił. Brzmiał, jakby dobywał się z ciemnej jaskini, pełnej tajemnic.
„Tak” – odpowiedziałam, czując, jak mój puls przyspiesza. To nie był strach, ale czujność, która rozprzestrzeniała się w moich kończynach. Czułam się jak suka w rui, która wyczuwa obecność psa, gotowa albo uciec, albo rozchylić nogi. Moje ciało wybrało to drugie – niemal słyszałam wilgoć między udami, ciche mlaskanie, gdy lekko odwróciłam się w jego stronę.
Miał na sobie tylko ciemne spodnie podwinięte do kolan. Księżyc odmalowywał kontury jego torsu, sprawiając, że ramiona wydawały się szerokie, a talia wąska. Jego klatka piersiowa była gładka, mięśnie wyraźnie widoczne, ale bez popisywania się. Odwróciłam wzrok, wpatrując się w grzbiety fal rozpuszczające się u moich stóp, ale obraz jego ciała wypalał się w mojej pamięci. Szczególnie wypukłość w jego spodniach – była nie do przeoczenia, gruby, długi cień, który sprawiał, że ślinka ciekła mi do ust. Wyobrażałam sobie, jak mógłby smakować ten gruby kutas, gdybym wzięła go do ust i ssała, aż by doszedł.
„Jesteś tu pierwszy raz?” – zapytał. Jego głos był ciekawski, ale nie nachalny. Brzmiał, jakby chciał wypełnić ciszę, nie niszcząc jej.
„Nie. Bywam tu często.” Mówiłam cicho, niemal szeptem, jakbym bała się, że odpędzę noc.
„Sama?”
Skinęłam głową. Jego pytanie brzmiało ciekawsko, nie nachalnie. Odwróciłam się do niego, przyglądając się jego twarzy w bladym świetle. Mógł mieć około trzydziestki, szczęka kanciasta, oczy głęboko osadzone. Uśmiech igrał na jego ustach, gdy odpowiedział na moje spojrzenie. To był uśmiech, który coś obiecywał, niczego nie zdradzając. Uśmiech, który przemawiał wprost do mojej wilgotnej cipy. Podbrzusze mi się zacisnęło, gwałtowny skurcz tęsknoty, który niemal wyrwał mi jęk.
„Mam na imię Leo” – powiedział.
„Marlene.”
To było kłamstwo. Ale nie miało to znaczenia. Tej nocy oboje byliśmy tylko tym, kim chcieliśmy być: dwojgiem nieznajomych, którzy się spotkali, żeby się nawzajem wziąć, przelecieć, ruchać, aż nie będą potrzebować żadnych imion. Poczułam, jak moje figi nasiąkają wilgocią, mały mokry trójkąt formujący się między moimi wargami sromowymi.
Pierwszy dotyk
Szliśmy obok siebie, woda oplatała nasze kostki. Piasek był zwarty i chłodny pod podeszwami. Czułam bliskość jego ciała, ciepło, które z niego promieniowało, choć powietrze było łagodne. Każdy krok zbliżał nas do siebie, bez słowa. Jego ramię niemal musnęło moje, a elektryczny dreszcz przebiegł mi po plecach. Przez cienki materiał mojej sukienki czułam gorąco jego skóry, a moje sutki stawały się jeszcze twardsze, ocierając się o bawełnianą tkaninę. Moje cycki zrobiły się ciężkie, niemal bolesne, i nie pragnęłam niczego bardziej niż tego, żeby je dotknął, masował i ugniatał moje brodawki palcami.
„Boisz się?” – zapytał, gdy przez chwilę milczeliśmy. Jego głos brzmiał łagodnie, niemal czule.
„Czego?” – odparłam. Mój własny głos lekko drżał, ale nie byłam pewna, czy to podniecenie, czy strach. Prawdopodobnie była to radość oczekiwania na to, co miało się zaraz wydarzyć.
„Przede mną. Przed ciemnością.“
Zaśmiałam się cicho. „Boję się raczej, że to się nie wydarzy.“ Wiedziałam, że ryzykuję odsłonięciem się, ale tej nocy czułam, że to właściwe. Chciałam, żeby mnie wziął, przycisnął do wilgotnego piasku i wbił we mnie swojego grubego kutasa. Chciałam poczuć w sobie jego twardość, uczucie bycia wypełnioną i napchaną, aż zabraknie mi tchu.
Zatrzymał się, chwycił moje ramię delikatnie, ale stanowczo. Jego dłoń była duża, palce długie i ciepłe. Odwrócił mnie ku sobie, nie puszczając. Jego uścisk był wystarczająco mocny, by mnie przytrzymać, ale nie na tyle, by sprawić ból. Spojrzałam mu w oczy i dostrzegłam w nich błysk, który wprawił moją krew w ruch ku policzkom. Błysk, który był czystym, nieskażonym pożądaniem. Dech mi zaparło, gdy objął mnie wolnym ramieniem w pasie i przyciągnął do siebie. Jego ciało przywarło do mojego, a ja poczułam twardość jego kutasa przez materiał spodni. Napierał na mój brzuch, gruby, długi zarys, który sprawił, że osłabłam z pożądania.
„Co ma się wydarzyć?“ – zapytał. Pytanie zawisło w powietrzu jak obietnica. Jego głos był teraz chrapliwy, pełen tłumionej żądzy.
Spojrzałam mu w oczy i przesunęłam dłonią w górę jego nogi, po szorstkich spodniach, aż dotarłam do wypukłości jego członka. Ucisnęłam lekko, czując, jak jego twardy kutas napiera pod materiałem na moją dłoń. Był ogromny, mogłam to wyczuć przez tkaninę, długi i gruby, i twardy jak stal. „To, czego ty też chcesz“ – szepnęłam. „Przejdź mnie. Weź mnie. Tutaj, na piasku.“
Jego uścisk zelżał, a on przesunął kciukiem po wewnętrznej stronie mojego nadgarstka, dokładnie w miejscu, gdzie puls bił gwałtownie. „Twoje serce wali“ – zauważył. Jego dotyk był delikatny, ale czułam kryjącą się za nim siłę. Wiedział dokładnie, co robi.
„To przez ciebie“ – wyszeptałam. „Czuję cię. Twojego kutasa. Chcę go mieć w sobie.“ Przesunęłam dłonią po jego spodniach, objęłam jego trzon przez materiał i masowałam go delikatnie. Jęknął cicho, dźwięk, który uderzył prosto w moją cipkę. Poczułam, jak jego kutas pod moimi palcami twardnieje jeszcze bardziej, jak żołądź napiera na materiał. Na tkaninie rozprzestrzeniała się mała plamka wilgoci i wiedziałam, że on też jest napalony.
„Jesteś taka wilgotna”, mruknął, podczas gdy jego dłoń wsunęła się pod moją sukienkę. Jego palce musnęły wewnętrzną stronę mojego uda, a ja wzdrygnęłam się. To dotknięcie było elektryzujące, obietnicą czegoś więcej. Rozchyliłam lekko nogi, by ułatwić mu drogę do mojej mokrej cipy. Jego palce odnalazły krok moich majtek i poczułam, jak delikatnie przesuwa po materiale. „Twoje majtki są przemoczone, Marlene. Czy mam cię tak nadal nazywać?”, zapytał z rozbawionym tonem.
„Nazywaj mnie, jak chcesz”, wysapałam. „Bylebyś w końcu mnie przeleciał.”
Zaśmiał się cicho, ciemnym, wibrującym dźwiękiem, który odbił się echem w moim ciele. Potem wsunął palce pod brzeg moich majtek i zanurzył je w mojej mokrej szparze. Jęknęłam głośno, gdy przesunął po moich wargach sromowych, zebrał wilgoć i okrążył moją łechtaczkę. „O Boże”, jęknęłam, odchylając głowę do tyłu. „Tak, właśnie tam.”
Przycisnął mocniej, masując moją wilgotną cipę palcami, podczas gdy jego kciuk pocierał moją łechtaczkę. Poczułam, jak moje mięśnie się napinają, pierwsze drgnienie rozkoszy, które przeszyło mój podbrzusze. „Jesteś taka ciasna”, mruknął. „Tak cholernie ciasna i mokra. Chcę poczuć w tobie swojego kutasa.”
„To zrób to”, wyszeptałam. „Rozbierz mnie. Chcę twojego grubego kutasa w sobie.”
Wyciągnął ze mnie palce, a ja jęknęłam z rozczarowaniem. Ale potem chwycił obiema rękami brzeg mojej sukienki i ściągnął mi ją przez głowę. Chłodne powietrze uderzyło w moją nagą skórę, sprawiając, że moje sutki stwardniały jeszcze bardziej. Stałam przed nim nago, tylko w mokrych majtkach, i pozwoliłam mu się sobie przyglądać. Jego oczy wędrowały po moim ciele, od moich twardych cycków po mokrą plamę między moimi nogami. Widziałam, jak jego jabłko Adama podskoczyło, gdy przełknął ślinę.
„Jesteś przepiękna”, powiedział cicho. „Chcę cię przelecieć od tyłu. Chcę widzieć twój tyłek, podczas gdy będę w tobie.”
Nie czekając na odpowiedź, obrócił mnie i delikatnie popchnął do przodu. Podparłam się na rękach, patrząc na czarną wodę, która cicho pluskała przed nami. Poczułam, jak wchodzi za mnie, jak rozpina pasek swoich spodni. Dźwięk zamka błyskawicznego był głośny w ciszy nocy. Potem usłyszałam, jak zdejmuje swoje bokserki, i wtedy był – nagi, twardy i gotowy.
Poczułam ciepło jego ciała na moich plecach, gdy się zbliżył. Jego dłoń spoczęła na moim biodrze, mocno i stanowczo. Potem poczułam czubek jego kutasa przy mojej wilgotnej cipie. Był gorący, niemal rozpalony, i tak gruby, że mimowolnie wstrzymałam oddech. Przesunął żołędziem po moich wargach sromowych, kreśląc małe kółka na mojej łechtaczce, aż drżałam z pożądania.
„Proszę”, błagałam. „Włóż go. Przeleć mnie.”
Zaśmiał się cicho. „Taka niecierpliwa?”, mruknął, po czym powoli, centymetr po centymetrze, wsunął się we mnie. Poczułam, jak pierwsze centymetry wnikają w moją ciasną cipkę, jak moje mięśnie kurczą się, by go objąć. To było uczucie pełni, całkowitego wypełnienia, które zaparło mi dech. Sapnęłam, gdy wchodził we mnie głębiej i głębiej, aż poczułam jego ciało przy moim, aż był we mnie cały.
„Tak”, jęknął. „Więc tak to jest, kiedy w tobie jestem. Taka ciasna, taka mokra, tak cholernie doskonała.”
Zacznął się poruszać, najpierw powoli, jednostajne pchnięcia, które mną wstrząsały. Czułam, jak jego kutas wchodzi i wychodzi, jak wypełnia moje ścianki i rozciąga mnie. Każde pchnięcie trafiało w mój najgłębszy punkt, wyrywając mi jęki rozkoszy. Wbiłam palce w mokry piasek, szukając oparcia, podczas gdy on przyspieszał. Jego dłonie spoczywały na moich biodrach, przyciągając mnie bliżej przy każdym pchnięciu, tak że mógł wejść we mnie głębiej.
„Pieprz mnie mocniej”, błagałam. „Chcę to czuć. Chcę, żebyś mnie pieprzył, aż nie będę mogła.”
Usłuchał. Jego oddech był ciężki, słyszałam, jak cicho przeklina, biorąc mnie. Jego pchnięcia stały się mocniejsze, szybsze, nieustanne młócenie, które doprowadzało mnie na skraj szaleństwa. Czułam, jak moje piersi kołyszą się przy każdym pchnięciu, jak pot perli się na mojej skórze. Zapach seksu, soli i potu wypełniał powietrze, zwierzęcy aromat, który podniecał mnie jeszcze bardziej.
„Pieprzysz tak cholernie dobrze”, jęknął. „Twoja cipka jest taka ciasna. Mógłbym być w tobie godzinami.”
Pochylił się, położył dłoń na moich plecach i wcisnął mnie głębiej w piasek. Jego pchnięcia stały się jeszcze intensywniejsze, trafiały teraz w punkt we mnie, który wyrywał mi krzyki rozkoszy. Czułam, jak narasta we mnie orgazm, fala przyjemności, która mnie prz
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
