„Będę za pięć minut.“ Jego głos brzmi ochryple, zdyszanie, jakby przez całą drogę myślał tylko o jednym. Wpatruję się w wyświetlacz, serce wali mi o żebra, a między nogami zaczyna to znajome, gorące pulsowanie. Nie widzieliśmy się od czterech miesięcy – czterech miesięcy, podczas których często pomagałam sobie sama, z zamkniętymi oczami, wyobrażając sobie, jak mnie bierze. A teraz nagle stoi przed drzwiami. Dostałam tylko krótką wiadomość: „Niespodzianka. Jestem na lotnisku.” Nie ma czasu na przygotowania, nie ma czasu na myślenie. Tylko to gorące ciągnięcie w brzuchu – nie, nie ciągnięcie. Pieknienie. Pragnienie, które w długich samotnych nocach prawie zapomniałam. Moja cipka już jest wilgotna, na samą myśl o nim. Wsunęłam dłoń między nogi, przez cienki materiał majtek poczułam, jaka już jestem mokra. Wilgoć kapała mi po palcach, gdy przyłożyłam je do ust i poczułam słony smak mojego podniecenia. Nie mogłam inaczej – musiałam sobie wyobrazić, jak zaraz mnie przeleci, jak jego twardy kutas we mnie wchodzi, wypełnia mnie, aż będę mogła tylko krzyczeć.

Otwieram drzwi, a on tam stoi. Jonas. Jego ramiona są szersze, niż je zapamiętałam, broda trochę dłuższa, ale jego oczy – te przeklęte oczy – są jeszcze bardziej głodne. Uśmiecha się, ale w jego spojrzeniu jest coś twardego, coś, co od razu mi uświadamia: On mnie chce. Teraz. „Cześć”, mówi cicho i wchodzi, nie dotykając mnie. Powietrze między nami trzeszczy – wiem, że nie powinnam używać tego słowa, ale ono tam jest. To napięcie, które mnie niemal przytłacza, które sprawia, że moje sutki twardnieją, zanim jeszcze mnie dotknie. Odstawia torbę i patrzy na mnie, jakby widział mnie po raz pierwszy – jakby chciał mnie rozebrać samym spojrzeniem. Widziałam, jak jego kutas odznacza się w spodniach, gruby, twardy garb napierający na zamek. W ustach mi wyschło na myśl, że zaraz poczuję go w sobie.
„Nie mogłem dłużej czekać”, mówi. Jego wzrok wędruje po mojej twarzy, zatrzymuje się na moich ustach, potem schodzi niżej, na moje piersi, które odznaczają się pod cienkim materiałem topu. „Te ostatnie miesiące to było piekło.” Robi pauzę, językiem przejeżdża po dolnej wardze. „Śniłaś mi się. Każdej nocy. O twoich ustach, twojej cipce, twoim tyłku.” Jego słowa uderzyły mnie jak cios, i poczułam, jak moja cipka zaciska się, jak tęskni za nim. Wyobraziłam sobie, jak bierze mnie od tyłu, wbija swojego twardego kutasa głęboko w mój tyłek, podczas gdy ja klęczę na czworakach na podłodze i mogę tylko jęczeć.
Kiwam głową. Brakuje mi słów. Zamiast tego robię krok w jego stronę, kładę dłoń na jego piersi. Jego serce bije równie szybko jak moje, czuję ciepło, które z niego emanuje. „Tak bardzo za tobą tęskniłam” – szepczę, a potem on mnie całuje. Ale ja chcę więcej. Chcę poczuć jego penisa w moich ustach, chcę posmakować jego soku, zanim mnie weźmie. Padam przed nim na kolana, jeszcze gdy mnie całuje, moje ręce drżą przy jego pasku. „Co ty robisz?” – pyta, ale jego głos jest już ochrypły z pożądania. „Chcę cię posmakować” – szepczę. „Chcę twojego penisa w moich ustach, zanim mnie przelecisz.”
To nie jest delikatny pocałunek. To głodny, żądny pocałunek, który zapiera mi dech w piersiach. Jego dłonie zagrzebują się w moich włosach, odchylają moją głowę do tyłu, podczas gdy jego język rozchyla moje wargi i wnika do moich ust, jakby chciał mnie przelecieć już teraz. Czuję smak kawy i czegoś słodkiego – może gumy do żucia. A pod tym ten charakterystyczny smak jego, za którym tak tęskniłam, zmieszany ze słonym smakiem potu i pożądania. Ale ja chcę więcej. Chcę jego penisa. Odrywam się od jego warg, powoli opadam na kolana, moje dłonie na jego pasku. „Co ty robisz?” – pyta, ale jego głos jest już ochrypły. „Chcę twojego penisa w moich ustach” – mówię, a mój głos jest stanowczy. „Chcę go posmakować. Teraz.”
Przyciskam się do niego, czuję jego twarde ciało przez materiał jego dżinsów. Jego penis napiera na mój brzuch, długi i gruby, i mimowolnie muszę jęknąć. Moje dłonie wędrują w dół, po jego pasku, i przyciskam wnętrze dłoni do jego erekcji. On drga, jęczy w moje usta. „Cholera, dobrze się czujesz” – mamrocze, a ja czuję, jak twardnieje jeszcze bardziej. Rozpinam jego pasek, opuszczam zamek błyskawiczny, a jego penis niemal wyskakuje mi naprzeciw. Był ogromny, co najmniej dwadzieścia centymetrów długości, gruby i twardy, żołądź czerwona i lśniąca z podniecenia. Kropla soku perliła się na czubku, a ja zlizałam ją powoli, z rozkoszą. Smak był intensywny – słony, gorzki, męski. Objęłam trzon obiema dłońmi, poczułam grube żyły pulsujące pod spodem, i wzięłam go do ust.
Jego dłonie wędrują w dół, obejmują moje pośladki, przyciskają mnie mocno do siebie. Ugniata moje pośladki, palce wbijają się w ciało, a ja czuję, jak przyciska mnie do swojego twardego kutasa. Jęczę w jego usta, a on cicho się śmieje. „Mam wobec ciebie plany” – mamrocze między pocałunkami. „Wielkie plany. Wyrucham cię tak, że zapomnisz, jak masz na imię. Będę cię lizał, aż będziesz krzyczeć, a potem wyrucham cię w dupę, aż dojdziesz.” Zamknęłam oczy, biorąc go dalej do ust, głębiej i głębiej, aż jego żołądź dotknął mojego gardła. Czułam, jak drga, jak jęczy, i wiedziałam, że zaraz doprowadzę go do szczytu. Ale chciałam więcej. Chciałam poczuć go w sobie, nie tylko w ustach.
Jego słowa uderzają we mnie jak cios, a między moimi nogami robi się jeszcze wilgotniej. Czuję, jak moja cipka zaczyna pulsować, jak tęskni za nim. „Tak” – szepczę. „Zrób to. Proszę.” Biorę jego kutasa głębiej do ust, pozwalam mu wsunąć się do gardła, aż muszę się krztusić. Ale chcę więcej. Chcę go poczuć w swojej cipce, chcę, żeby wziął mnie mocno, aż przestanę myśleć. Ssę jego żołądź, krążę językiem wokół wrażliwego czubka, a on głośno jęczy. „Cholera, doprowadzasz mnie do szaleństwa” – sapie. „Chcę cię teraz wyruchać. Chcę poczuć swoje jaja w twojej cipce.”
Ciągnie mnie do sypialni, nie puszczając mnie ani na chwilę. Potykam się, cofając się, jego usta na mojej szyi, zęby delikatnie drapiące skórę, potem mocniej, aż czuję lekkie pieczenie. Zostawi mi ślad, a ja tego chcę. Chcę, żeby mnie naznaczył, żeby wszyscy wiedzieli, że należę do niego. Chcę więcej. Chcę wszystkiego naraz. Rzuca mnie na łóżko, zdziera ze mnie ubrania. Moja koszulka się rozrywa, majtki zostają odsunięte na bok, a potem on jest między moimi nogami. Jego język natychmiast znajduje moją cipkę, a ja krzyczę, gdy mnie liże, gdy rozchyla językiem moje wilgotne wargi i wnika we mnie głęboko.
Pierwszy dotyk
Przyciska mnie do łóżka, jego ciało nade mną, ciężkie i gorące. Jego palce rozpinają moją koszulę, powoli, boleśnie powoli. Każdy guzik to mała obietnica, każde odsłonięte miejsce to nowy cel dla jego ust. Unoszę biodra, gdy wyciąga spode mnie materiał, a potem mój tors leży przed nim nagi. Jego oddech zamiera. Ale ja chcę więcej. Chcę jego języka między moimi nogami. „Liż mnie” – błagam. „Proszę. Chcę poczuć twój język w mojej cipce.”
„Cholera, jak ja za tobą tęskniłem”, mówi, a jego głos jest szorstki, niemal ochrypły z pożądania. Pochyla się, bierze moją brodawkę do ust. Dyszę, gdy jego język krąży wokół niej, najpierw delikatnie, potem mocniej. Ssie, lekko przygryza, a ja czuję, jak to uderza prosto w moją cipkę. Jego dłoń znajduje drugą pierś, masuje ją, ściska twardy czubek między kciukiem a palcem wskazującym, podczas gdy ssie, aż wiję się pod nim. Ale chcę więcej. Chcę, żeby mnie lizał. Przyciskam jego głowę w dół, a on rozumie. Wsuwa się między moje nogi, jego język odnajduje moją wilgotną szparę. Pierwszy kontakt jest elektryzujący. Liże mnie powoli, z rozkoszą, jego język krąży wokół mojej łechtaczki, zanim schodzi niżej i wnika we mnie. Czuję, jak spija mój sok, jak jęczy przy mojej cipce. „Smakujesz tak cholernie dobrze”, mamrocze, zanim zanurza się ponownie.
„Jonas, proszę”, błagam. Nawet nie wiem, o co proszę. O więcej? Szybciej? Po prostu o to, żeby przestał kochać mnie tak dręcząco wolno, żeby w końcu mnie wziął, tak mocno, jak tego potrzebuję. „Pieprz mnie”, krzyczę. „Weź mnie teraz. Chcę poczuć twojego kutasa w sobie.” Śmieje się cicho przy mojej cipce, a ja czuję, jak jego język wchodzi głębiej, jak liże mnie, aż trzęsę się na całym ciele. Prawie dochodzę, ale on przestaje tuż przed tym, zanim eksploduję. „Jeszcze nie”, mówi. „Najpierw chcę cię porządnie wypieprzyć.”
Podnosi głowę, patrzy na mnie. Jego oczy są ciemne, źrenice rozszerzone, i widzę w nich czyste pożądanie. „Chcę cię posmakować”, mówi. „Wszędzie. Chcę poczuć twoją cipkę na moim języku. Chcę pić twój sok, aż zadrżysz.” Ale ja chcę więcej. Chcę jego kutasa. „Pieprz mnie teraz”, mówię. „Nie mogę już czekać. Chcę poczuć twojego twardego kutasa w mojej cipce, chcę, żebyś wziął mnie mocno, aż dojdę.” Uśmiecha się, dziko, głodnie, a potem układa się nade mną. Jego żołądź dotyka moich wilgotnych warg, i czuję, jak powoli we mnie wnika. To uczucie spełnienia, jakiego nigdy wcześniej nie znałam. Wypełnia mnie, rozciąga, aż mogę tylko jęczeć.
Zsunię się w dół, rozpina mój guzik u spodni, ściąga zamek i materiał z moich bioder. Pomagam mu, nie wstydzę się, jak leżę, tylko w cienkich jak mgiełka stringach, już ciemnych od mojej wilgoci. Jednym ruchem rozdziera materiał. Materiał pęka, a ja łapię oddech. Nachyla się nade mną, jego usta na mojej cipce, i czuję, jak mnie liże, jak spija mój sok. Ale chcę więcej. Chcę jego kutasa. „Proszę”, szepczę. „Weź mnie. Pchnij mnie mocno.” Śmieje się cicho w moją cipkę, a ja czuję, jak wchodzi głębiej, jak doprowadza mnie językiem do szczytu. Dochodzę z krzykiem, moje ciało drży, i czuję, jak pije mój sok, aż jestem wyczerpana.
„Kupię ci nowe”, mamrocze, a potem jego usta są między moimi nogami. Ale ja chcę więcej. Chcę jego kutasa. Odpycham jego głowę, przewracam się na brzuch, prezentuję mu swój tyłek. „Weź mnie od tyłu”, mówię. „Pchnij mnie w dupę. Chcę cię czuć głęboko w sobie.” Nie potrzebuje zachęty. Czuję, jak klęka za mną, jego dłonie na moich biodrach, a potem jego żołądź przy moim ciasnym otworze. „Jesteś pewna?”, pyta, ale jego głos już jest ochrypły. „Tak”, dyszę. „Zrób to. Pchnij mnie mocno.”
Wciska się powoli, ale stanowczo. Czuję, jak wchodzi w mój tyłek, jak mnie rozciąga, aż mogę tylko jęczeć. Trochę boli, ale rozkosz przeważa. Czuję, jak wchodzi głębiej, jak mnie wypełnia, aż słyszę tylko jego jęki i odgłos naszych ciał. „Cholera, jesteś taka ciasna”, sapie. „Tak cholernie dobra.” Czuję, jak przyspiesza, jak bierze mnie mocno, aż mogę tylko krzyczeć. Dochodzę drugi raz, jeszcze gdy mnie pcha, i czuję, jak we mnie dochodzi, jak jego sok pulsuje w moim tyłku. Leżymy tak przez chwilę, jego klatka piersiowa na moich plecach, jego kutas wciąż głęboko we mnie. Czuję, jak drży, jak mnie trzyma, i wiem, że nigdy nie chcę go puścić.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
