Światło zamigotało tylko raz, po czym zgasło – a wraz z nim wszelka fikcja kontroli. Przez jedno uderzenie serca panowała absolutna ciemność, tak gęsta, że czułem ciepło własnego oddechu na wargach. Potem rozbłysło oświetlenie awaryjne, blade pomarańczowe światło, które cięło twarz Liny na cienie i światło. Stała pół metra ode mnie, z aktówką przyciśniętą do piersi, i usłyszałem jej cichy wdech, gdy kabina zatrzymała się z szarpnięciem. Winda stanęła, zaklinowana między dwoma piętrami, a cisza, która zapadła, była ciężka jak ołów. Poczułem, jak ciemność osiada wokół nas – nie groźna, lecz pełna napięcia, jakby samo powietrze było naładowane czymś niewidzialnym.

„No świetnie”, mruknęła. Żadnej paniki, raczej irytacja – ten ton, który znałem z zebrań, gdy projektor się psuł albo tabela Excela się zawieszała. Lina była moją asystentką od dwóch lat i nienawidziła tracić kontroli. Ja też to nienawidziłem. Może dlatego nieustannie się o siebie ocieraliśmy: dwa zwierzęta alfa na tym samym terytorium, które się wzajemnie obserwowały, nie chcąc tego przyznać. Jej ciało było napięte, ramiona uniesione, ale jej oczy wędrowały po mnie, jakby czegoś szukały – czegoś, co mogłem jej dać.
Sięgnąłem po telefon. Brak zasięgu. „Utknęliśmy. Służby powinny niedługo przyjechać.” Mój głos brzmiał spokojniej, niż się czułem. Winda była ciasna, znacznie ciaśniejsza niż zwykle. Poczułem jej perfumy – bergamotkę i cedr, które nosiła od czasu, gdy raz mimochodem o nich wspomniałem. Głupie z mojej strony. Zdradziecki komplement. Zapach wisiał w powietrzu, mieszając się z metalicznym zapachem windy i nutą potu, który brał się z jej napięcia. Niemal słyszałem bicie jej serca, szybki, nieregularny rytm, który udzielał się i mnie.
Oparła się o ścianę, skrzyżowawszy ramiona. „Typowe. Akurat dziś, kiedy chciałam skończyć o siódmej.” W jej głosie był podtekst, którego nie umiałem odczytać – nie zmęczenie, lecz coś wibrującego, wyczekującego. Spojrzenie, jakie mi rzuciła, było badawcze, przenikliwe. Tak jak zawsze, gdy kwestionowała moje polecenia, ale dziś było w nim coś innego, wyzywająca ciekawość. Jej usta były lekko rozchylone, a ja dostrzegłem na nich wilgotny połysk, który przywodził na myśl pocałunek, na który nigdy się nie odważyłem.
„Boisz się ciemności?”, zapytałem. Miał to być prowokacja, drobna złośliwość, ale ona odebrała to inaczej. Jej oczy pociemniały, źrenice się rozszerzyły, jakby widziała coś, czego ja nie mogłem dostrzec.
„Nie“, powiedziała cicho, a jej głos nagle stał się głębszy, bardziej chrapliwy, jakby coś w sobie tłumiła. „Ale boję się tego, co mogłoby się wydarzyć w ciemności.” Jej ręka zsunęła się z aktówki, przejechała po udzie, i zobaczyłem, jak jej palce wbijają się w materiał spódnicy, jakby chciała się uspokoić.
Słowa zawisły między nami, ciężkie jak ciśnienie w kabinie. Zrobiłem krok w jej stronę, nieświadomie, jakby pociągnęła mnie niewidzialna siła. Nie cofnęła się. Zamiast tego uniosła podbródek, a ja dostrzegłem błysk w jej oczach – ten sam błysk co wtedy, gdy sprzeciwiła się mi podczas rozmowy rocznej, bo uznała mój pomysł za zbyt konserwatywny. Miała rację. Nienawidziłem tego, że miała rację. I pożądałem jej za to. Jej oddech przyspieszył, piersi unosiły się i opadały pod żakietem, a ja widziałem delikatną warstwę potu na jej czole.
„Na przykład czego?”, zapytałem, a mój głos stał się ochrypły, niemal skrzekliwy. Przełknąłem ślinę, czując, jak zasycha mi w ustach.
Upuściła aktówkę. Głuchy odgłos uderzenia odbił się echem w ciszy, dźwięk, który zdawał się być sygnałem startowym. Jej dłonie lekko drżały, gdy zbliżyła je do zamka błyskawicznego żakietu. „Na przykład tego, że mnie pocałujesz, chociaż wiesz, że to niewłaściwe. Że mnie weźmiesz, tutaj, w windzie, podczas gdy ktoś może w każdej chwili wejść.” Zdjęła żakiet, pozwoliła mu opaść na podłogę, a spod niego wyłoniła się jej bluzka – biała, cienka, przez którą widziałem zarys biustonosza – czarnego, koronkowego, który obejmował jej piersi.
Powinienem był coś powiedzieć – żart, wymówkę, obrócić to w śmieszność. Ale nie mogłem. Napięcie między nami było wyczuwalne, żywe stworzenie łapiące oddech. Zbliżyłem się, aż dzielił nas tylko jeden oddech. Jej piersi unosiły się i opadały szybko pod żakietem, a ja widziałem puls na jej szyi, gorączkowe trzepotanie, które przywodziło mi na myśl dzikie zwierzę gotowe do skoku.
„A jeśli mimo to to zrobię?”, wyszeptałem, moje usta zaledwie centymetry od jej. Czułem bijące od niej ciepło, a zapach jej perfum stawał się intensywniejszy, mieszając się z nutą czegoś słodkiego, niemal cielesnego.
„Wtedy nie tylko ja stracę kontrolę.” Jej oddech musnął moje wargi, ciepły i lekki, a ja poczułem, jak spodnie zaczynają mnie uciskać, jak mój członek twardnieje, napierając na materiał. Musiała to widzieć, bo jej oczy powędrowały w dół, a na jej ustach pojawił się uśmiech – uśmiech, który mówił mi, że dokładnie wie, co robi.
To było wszystko, czego potrzebowałem. Przyłożyłem dłoń do jej policzka, poczułem ciepło jej skóry pod palcami, aksamitną miękkość, a potem ją pocałowałem. To nie był delikatny pocałunek – to był atak, domaganie się, niema odpowiedź na miesięczne pragnienie. Otworzyła usta pod moimi, a jej język spotkał się z moim z pilnością, która mnie zaskoczyła. Jej smak był słodki i słony zarazem, mieszanką kawy i czegoś, czego nie potrafiłem nazwać, ale co natychmiast mnie podnieciło. Jej dłonie wpiły się w moją koszulę, szarpały za guziki, podczas gdy ja przyciskałem ją do ściany. Metalowy uchwyt poręczy wbijał mi się w plecy, ale było mi wszystko jedno. Liczyło się tylko to, co smakowały jej usta, nacisk jej ciała na moje, sposób, w jaki się do mnie przytulała, jakby nigdy nie mogła mieć dość.
„Chcę cię” – wysapała między pocałunkami. Jej głos był ochrypły, pełen pożądania. „Teraz. Tutaj. Bez myślenia.” Ugryzła mnie w dolną wargę, ostry ból, który podniecił mnie jeszcze bardziej. Jej palce rozpinały guziki mojej koszuli, a ja poczułem jej chłodne dłonie na mojej piersi, które przesuwały się po mojej skórze, jakby chciały mnie zawłaszczyć.
Moje palce znalazły zamek jej spódnicy, pociągnęły go z ostrym dźwiękiem, który odbił się echem w ciszy. Materiał opadł na podłogę, a spod niego wyłoniła się jej skóra, blada i lśniąca w pomarańczowym świetle. Jej nogi były długie i smukłe, a ja dostrzegłem delikatny połysk wilgoci na jej udach, który niemal doprowadził mnie do szaleństwa. Przesunąłem dłonią po jej udzie, poczułem lekką gęsią skórkę, aksamitne ciepło, i wędrowałem wyżej, aż dotarłem do krawędzi jej majtek – cienkich, czarnych, z koronką. Drżała, ale nie z zimna. Jej nogi rozchyliły się lekko, zaproszenie, któremu musiałem ulec. Wsunąłem dłoń pod materiał, poczułem wilgotne ciepło bijące od jej cipki, a ona jęknęła cicho, gdy moje palce musnęły jej wargi sromowe.
„Ja też cię chcę” – powiedziałem, a słowa zabrzmiały dziwnie, jak wyznanie. „Od miesięcy. Odkąd zobaczyłem cię po raz pierwszy w tej sali konferencyjnej, jak rozprawiałaś się z szefem sprzedaży.” Moje palce wsunęły się głębiej, i poczułem, jaka była mokra, jak jej cipka zaczęła płynąć pod moimi palcami. Wsunąłem w nią palec, a ona westchnęła, odchylając głowę do tyłu na ścianę.
„To mi nie dawało spokoju”, jęknęła, a jej głos drżał. „Jak zawsze na mnie patrzysz, gdy myślisz, że nie widzę. I jak za każdym razem znajdujesz powód, by wezwać mnie do swojego biura. Te raporty, których nikt nie potrzebuje.” Jej dłoń powędrowała do mojego paska, rozpięła go wprawnymi ruchami, a jej palce zacisnęły się wokół mojej erekcji. Jęknąłem, opierając czoło o jej czoło, gdy wyciągnęła mojego penisa ze spodni. Chłód powietrza uderzył w moją rozpaloną skórę, a ja poczułem, jak obejmuje mnie palcami, mocno, władczo. „Doprowadzasz mnie do szaleństwa.” Zaczęła mnie masować, jej dłoń sunęła w górę i w dół, a ja czułem, jak pożądanie we mnie wzbiera, gorące i niekontrolowane.
„Dobrze.” Ściągnęła mi spodnie, a ja poczułem chłód powietrza na mojej rozpalonej skórze. Potem uklękła, powoli, niemal z nabożeństwem, a ten widok zaparł mi dech w piersiach. Lina, moja asystentka, zawsze opanowana, zawsze profesjonalna, klęczała przede mną w przyćmionym świetle awaryjnego oświetlenia, z rozpiętym żakietem, bluzką na wpół wysuniętą ze spódnicy, piersiami niemal widocznymi przez cienki materiał. Spojrzała na mnie, a w jej oczach była mieszanka triumfu i pożądania, która uczyniła mnie twardszym, niż kiedykolwiek uważałem za możliwe. Jej język przejechał po wargach, a ja poczułem, jak mój penis drga, jakby ją przyzywał.
Pochyliła się do przodu, a ja poczułem jej oddech na moim czubku – ciepły, potem gorący. Jej język prześlizgnął się po mnie, lekkim, badawczym ruchem, który sprawił, że zadrżałem. Wzięła mnie do ust, powoli, z rozkoszą, jakby miała cały czas świata. Wbiłem palce w jej włosy, czując jedwabistą miękkość, podczas gdy jej usta mnie objęły, wargi zacisnęły się wokół mojego żołędzia, mocno i wilgotno. Zaczęła poruszać głową, w górę i w dół, a ja czułem, jak jej język przesuwa się po moim nabrzmiałym członku, jak jej dłoń masuje moje jądra. Jęk mi się wyrwał, głęboki i chrapliwy, gdy wzięła mnie głębiej, aż jej wargi dotknęły nasady mojego penisa. Poczułem, jak jej gardło zamyka się wokół mnie, ciepłe i ciasne, i musiałem przytrzymać się ściany, by nie stracić kontroli.
„Cholera, Lina”, jęknąłem, a mój głos był ledwie szeptem. „Twoje usta są tak cholernie dobre.”
Puściła mnie, z mlaszczącym dźwiękiem, który w ciszy zabrzmiał głośno, i spojrzała na mnie, z błyszczącymi oczami. „Odwróć się”, powiedziała, a jej głos był przyzwyczajony do rozkazywania. „Chcę cię od tyłu.”
Posłuchałem, odwróciłem się i oparłem o ścianę kabiny. Metalowy uchwyt wbijał mi się w biodro, ale zignorowałem to. Poczułem jej dłonie na moim tyłku, jej palce wbijające się w moją skórę, a potem poczułem jej język, który przesuwał się po moim pośladku, mokry i ciepły. Wzdrygnąłem się, zaskoczony, ale ona trzymała mnie mocno, jej język wędrował dalej, aż znalazł mój otwór, i jęknąłem głośno, gdy zaczęła mnie lizać, jej język wnikał we mnie głęboko, podczas gdy jej dłoń obejmowała mojego penisa. To było za dużo, zbyt intensywne, i poczułem, jak moje kolana miękną.
„Tak dobrze smakujesz”, mruknęła między pchnięciami języka. „Chcę cię poczuć w sobie.”
Wstała, a ja odwróciłem się, widząc, jak ściąga majtki, cienki pasek czarnej koronki, który opadł na podłogę. Była teraz naga, z wyjątkiem bluzki, która wisiała otwarta, a jej piersi były jędrne, z twardymi sutkami, które lśniły w pomarańczowym świetle. Stanęła przede mną, jej cipka zaledwie centymetry od mojego penisa, i poczułem bijące od niej ciepło. Chwyciła moją dłoń i poprowadziła ją do swojej cipki, a ja poczułem, jaka jest mokra, jak jej wargi sromowe ślizgają się pod moimi palcami. Wsunąłem w nią dwa palce, a ona jęknęła głośno, odchylając głowę do tyłu.
„Tak, właśnie tak”, sapnęła. „Przygotuj mnie na swojego grubego penisa.”
Masowałem ją, moje palce wsuwały się i wysuwały z jej cipki, podczas gdy mój kciuk przesuwał się po jej łasce, twardym guzku, który puchnął pod moim dotykiem. Drżała, jej nogi się trzęsły, i poczułem, jak zaciska się wokół moich palców. „Chcę cię teraz pieprzyć”, powiedziałem ochrypłym głosem. „Chcę poczuć w tobie moje jaja.”
„Więc zrób to”, szepnęła. „Pieprz mnie, mocno.”
Odwróciła się, oparła o ścianę, a ja zobaczyłem jej tyłek, okrągły i jędrny, lśniący w świetle. Podszedłem bliżej, mój penis dotknął jej cipki, i poczułem wilgoć, która kapała na moją końcówkę. Poprowadziłem go do jej otworu, powoli, a potem pchnąłem. Krzyk wyrwał się z jej ust, gdy wszedłem w nią głęboko, jej ściany zacisnęły się wokół mnie, ciepłe i ciasne. Przez chwilę pozostałem nieruchomo, czując, jak mnie obejmuje, jak przyzwyczaja się do mnie, a potem zacząłem pieprzyć, mocno i szybko, każde pchnięcie wbijało mnie w nią głębiej.
„Tak, tak, pieprz mnie”, jęczała, jej słowa przerywane moimi pchnięciami. Jej dłonie chwyciły ścianę, palce wbiły się w metal. „Pieprz mnie jak gorącą dziwkę, którą jestem.”
Chwyciłem jej biodra, przyciągnąłem ją do siebie, wbijając się w nią, mój penis ślizgał się w jej cipce i z powrotem, mokry i gorący. Poczułem…
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
