Zatrzymuję się, palce zawisają nad klawiaturą, gdy czuję jej spojrzenie – gorące i żądające. Lena opiera się o kserokopiarkę, ręce skrzyżowane, brodę lekko uniesioną. Wokół nas tyka zegar ścienny, ale czas zdaje się rozciągać, każdy ułamek sekundy pęcznieje jak bicie serca. Jesteśmy sami w open space, ostatni koledzy pożegnali się godzinę temu. Jutrzejszy poranny deadline ciąży, lecz w tej chwili jest zapomniany – tylko my dwoje i cisza. Mój kutas już pulsuje w spodniach, nabrzmiały i twardy, tylko na widok jej pełnych piersi pod cienką bluzką i bezczelnego wygięcia jej tyłka, gdy krzyżuje ramiona i wypycha cycki do góry.

„Znalazłaś coś?”, pytam i wskazuję na stos papierów w jej dłoni. Mój głos brzmi głębiej niż zwykle, chrapliwie od tłumionego pożądania. Kręci głową, luźny kosmyk wpada jej na twarz – lśniący w świetle neonów. „Tylko stare maile. Liczby z kwartału się nie zgadzają.” Jej głos jest szorstki, zmęczony, ale pod spodem coś wibruje – podtekst, który chwyta mnie za całe ciało i strzela prosto w kutasa. Wyobrażam sobie, jak jej wilgotna cipa pod spódnicą czeka na mnie.
Wstaję, przeciągam się i podchodzę do jej biurka. Każdy krok wydaje się ciężki, naładowany sprośnym napięciem. „Daj mi zobaczyć.” Gdy się zbliżam, czuję jej zapach – mieszankę kawy i kwiatowych perfum, która oszałamia moje zmysły i czyni mojego kutasa jeszcze twardszym. Podaje mi kartki, nasze opuszki palców się stykają. Krótka, elektryczna chwila – iskra, która sprawia, że moja skóra mrowi, a jaja stają się ciężkie.
„Tutaj”, mówię i wskazuję kolumnę. Mój głos jest ochrypły. „VAT naliczony został zaksięgowany podwójnie. Widzisz?” Pochyla się, jej włosy muskają mój policzek – miękkie, jedwabiste. „Cholera, tak. Dzięki.” Jej uśmiech jest szczery, ale oczy pozostają niespokojne – ciemne, badawcze, jakby widziały więcej. Widzi dokładnie, jak mój kutas odznacza się w spodniach, a jej wzrok zatrzymuje się na tym odrobinę za długo.
Pracujemy dalej w milczeniu, ale cisza jest naładowana – niewidzialny prąd między nami. Czuję jej obecność jak źródło ciepła, każdy szelest jej żakietu, każde ciche westchnienie. Gdy pochyla się nad stołem, by sięgnąć po segregator, jej plecy odznaczają się pod cienką bluzką – każda krzywizna, każda linia. Przełykam ślinę, mam sucho w ustach. Gapię się na jej tyłek, jak materiał spódnicy się napina, i wyobrażam sobie, jak biorę go w dłonie, jak wsuwam palce w jej mokrą cipę.
„Kawa?”, pytam, żeby rozładować napięcie. Mój głos brzmi chrapliwie. Ona kiwa głową. „Chętnie.” W aneksie kuchennym światła są przygaszone – intymny blask. Przygotowuję dwie filiżanki, gdy nagle staje za mną. Jej ciepło pali mnie w plecach. „Pozwól mi”, mówi i wyjmuje mi dzbanek z ręki. Jej pierś ociera się o moje ramię – celowo? Dreszcz przebiega mi wzdłuż kręgosłupa, a mój członek drga w spodniach. Mógłbym ją teraz chwycić, przycisnąć do blatu i zadrzeć jej spódnicę.
Stoimy naprzeciwko siebie, dzielą nas tylko centymetry. Jej usta są lekko rozchylone, wilgotne w przygaszonym świetle. Widzę drobne linie wokół kącików jej ust – ślady zmęczenia i czegoś zakazanego. „Co się dzieje, Lena?”, szepczę. Ona wzrusza ramionami. „Nic. Tylko… napięcie.” Jej słowa są skorupą, która skrywa coś innego – coś, co czytam wprost z jej spojrzenia: ona chce zostać przejechana.
Odkładam filiżankę, powoli, rozważnie – brzęk odbija się echem w ciszy. „Może powinniśmy zrobić sobie przerwę.” Ona kiwa głową, ale jej oczy mówią coś innego – płoną. Kiedy się cofam, ona podąża za mną, jej kroki są ciche na wykładzinie – drapieżnik w półmroku. Jej wzrok przykleja się do mojego krocza, gdzie mój członek napiera na materiał.
Zatrzymuję się przy biurku. Ona podchodzi bliżej, tak blisko, że czuję ciepło jej ciała – żar, który sprawia, że moja skóra mrowieje. „Boisz się?”, pyta. Kręcę głową. „Czego?” Śmieje się cicho, mroczny dźwięk. „Tego, że to nie tylko praca.” Jej dłoń opada i przesuwa się po moim udzie, zbliżając się do krocza.
Jej dłoń sunie wzdłuż mojego ramienia – delikatny dotyk, który zostawia gęsią skórkę. Odwracam się, chwytam jej nadgarstek – jej puls szaleje pod moimi palcami. „Czego chcesz, Lena?” Patrzy mi prosto w oczy – głęboko, nieprzeniknienie. „Tego, czego i ty chcesz. Chcę, żebyś mnie przejechał. Tutaj. Teraz.” Jej głos jest szeptem, który odbija się echem w mojej głowie i strzela prosto w mojego członka. Staje się tak twardy, że aż boli, żołądź pulsuje przy rozporku.
Pocałunek przychodzi niespodziewanie – najpierw delikatny, potem bardziej natarczywy. Jej usta smakują kawą i czymś słodkim – smak, który mnie upaja. Moje dłonie wędrują na jej kark, przyciągają ją bliżej. Jęczy cicho, przyciska się do mnie – jej ciało miękkie i jędrne zarazem. Czuję jej cycki na mojej klatce piersiowej, jej sutki twarde pod bluzką. „Tutaj?”, szepczę między pocałunkami. „Biuro…” Mój głos się załamuje. Ona się śmieje – dziki, wolny dźwięk. „Nikogo tu nie ma. A nawet gdyby – chcę, żebyś mnie przejechał, aż nie będę mogła ustać na nogach.”
Jej palce rozpinają moją bluzkę – ruch, który ćwiczyła wystarczająco często, pewny i zdecydowany. Pomagam jej, zsuwam materiał z ramion – chłodne powietrze uderza w moją skórę. Ma na sobie czarny koronkowy biustonosz, który idealnie modeluje jej piersi – każdą krągłość, każdą wypukłość. Całuję jej obojczyki, jej szyję, podczas gdy ona odpina mój biustonosz – kliknięcie, opadnięcie. Jej cycki wyskakują swobodnie, ciężkie i pełne, sutki twarde jak małe kamienie.
„Boże, jesteś piękna”, mamroczę i biorę jedną z jej piersi do ust. Jęczy głośno, gdy ssę twardą końcówkę, zaciskam ją między zębami i lekko gryzę. „Tak, właśnie tak”, sapie. Jej dłonie są śmiałe. Odsuwa mnie do tyłu, na biurko, papier szeleści pod moim tyłkiem – drobny dźwięk w ciszy. „Odwróć się”, rozkazuje, jej głos twardy jak stal. „Chcę cię wziąć od tyłu.”
Słucham się, kładę dłonie na blacie – drewno jest chłodne pod moimi opuszkami. Przyciska się do mnie od tyłu, jej piersi na moich plecach, jej oddech gorący przy moim uchu – powiew, który sprawia, że drżę. „Chcę cię poczuć”, szepcze, a jej dłoń wędruje pod moją spódnicę – dotyk, który mną wstrząsa. Zsuwa moje rajstopy i majtki, aż wiszą wokół moich kostek. Rozchylam nogi, ofiarowuję się jej.
Jęczę, gdy jej palce przesuwają się po mojej szparze – jest mokra, ociekająca wilgocią, czuje to od razu. „Taka podniecona? Już ciekniesz”, pyta przekornie. Nie mogę odpowiedzieć, tylko jęczę, gdy wsuwa we mnie palec – szok rozkoszy, który mną wstrząsa. Jest we mnie głęboko, czuje, jak moje mięśnie zaciskają się wokół niej. „Tak, właśnie tak, ujeżdżaj moją dłoń”, rozkazuje i wsuwa drugi palec.
Moja miednica napiera na nią, wciskam się w jej dłoń. Śmieje się cicho, ciemny dźwięk, który podnieca mnie jeszcze bardziej. „Nie tak szybko. Masz czekać.” Wyciąga palce, a ja jęczę z frustracji – pusta przestrzeń we mnie. Oblizuje palce, mlaskając z rozkoszą. „Smakujesz obłędnie, Lena.”
Słyszę, jak rozpina swoją spódnicę, jak opada na podłogę. Potem zamek moich spodni – dźwięk, który doprowadza mnie niemal do szaleństwa. „Odwróć się”, mówi. Robię to, patrzę jej w oczy – ciemne, rozpalone. Uwolniła mojego penisa, stoi sztywny i twardy z rozporka, żołądź już lśni wilgocią. Klęka przede mną, jej dłonie na moich biodrach – obietnica. „Chcę cię posmakować.” Jej głos jest ochrypły z pożądania.
Pochyla się i bierze mojego żołędzia do ust – szok gorąca, który mnie przeszywa. Jej język krąży wokół najbardziej wrażliwego miejsca, delikatnie ssie, podczas gdy jej dłoń obejmuje trzon i powoli sunie w górę i w dół. „O kurwa, Lena”, jęczę. Bierze mnie głębiej, jej usta zsuwają się po moim penisie, aż czuję jej gardło. Krztusi się na chwilę, ale nie przestaje, bierze mnie w całości raz za razem, a jej dłoń masuje moje jądra.
Wpinam palce w jej włosy, zmuszam ją, by wzięła mnie głębiej. Jest posłuszna, oczy jej łzawią, ale patrzy na mnie przy tym – spojrzenie pełne oddania. „Tak, właśnie tak, doprowadź mnie do końca”, sapię. Ssie mocniej, jej język tańczy wokół mojego żołędzia, i czuję, że jestem blisko szczytu. Ale chcę dojść w jej cipce, nie w jej ustach. „Stój, Lena. Jeszcze nie.” Puszcza mnie, jej usta są czerwone i wilgotne. „Proś mnie”, uśmiecha się.
„Pieprz mnie, Lena. Chcę poczuć twojego twardego penisa w mojej cipce.” Jestem bezpośrednia, bezwstydna. Wstaje, popycha mnie do tyłu na biurko, aż siadam na jego krawędzi. Rozchyla moje nogi, jej palce przesuwają się po mojej wilgotnej szparze. „Jesteś taka mokra, taka gotowa na mnie”, szepcze i przykłada swojego żołędzia do mojego wejścia. Pociera nim w górę i w dół, zanurza go na chwilę, wyciąga z powrotem – tortura rozkoszy.
„Proszę, Lena, pieprz mnie w końcu”, błagam. Uśmiecha się – złośliwy, sprośny uśmiech – i wtedy wbija się we mnie. Mocno. Głęboko. Całe moje ciało napina się, gdy mnie wypełnia, gdy jej penis jest we mnie, rozpycha mnie, wypełnia mnie. „O tak, właśnie tak”, jęczę. Zaczyna się poruszać, najpierw wolno, potem szybciej, każde pchnięcie trafia w mój najgłębszy punkt. Moje dłonie wbijają się w krawędź biurka, podczas gdy ona mnie pieprzy, mocno i głęboko, bez przerwy.
„Czujesz się tak cholernie dobrze, Lena. Taka ciasna, taka gorąca”, stęka. Jej oddech przyspiesza, pchnięcia stają się twardsze. Pochyla się, jej piersi ocierają się o moje, jej sutki pocierają o moje. „Dojdź ze mną”, rozkazuje. „Dojdź na moim penisie.” Jej dłoń znajduje moją łechtaczkę, masuje ją w rytmie pchnięć. Czuję, jak fala we mnie wzbiera, jak wszystko się zaciska, i wtedy orgazm mnie zalewa – gwałtowny, przytłaczający, krzyk rozkoszy, który rozbrzmiewa w pustym biurze.
Wbija się we mnie jeszcze kilka razy, po czym czuję, jak dochodzi we mnie, jak się we mnie wylewa, gorąco i pulsująco. Opada na mnie, obie spocone, bez tchu. „Cholera, to było…”, szepczę. Śmieje się, całuje mnie. „Dokładnie to, czego obie potrzebowałyśmy.”
Leżymy tak przez chwilę, aż wstajemy, ubieramy się. Akta są zapomniane, jutrzejszy poranny deadline będzie musiał na nas poczekać. Ale tej nocy, w tym biurze, znalazłyśmy coś o wiele ważniejszego – i to nie będzie ostatni raz.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
