L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Nocne opowieści toskańskie

Opowiadania Biuro · ok. 13 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Słońce właśnie zaszło za wzgórzami, gdy wkroczyłem do winnicy. Winorośl stała w długich, ciemnych rzędach, ich cienie pełzły po ciepłej ziemi, a zapach dojrzałych winogron i wilgotnej gleby ciążył w powietrzu. Nie byłem tu na wakacjach, lecz po to, by pracować, by w starym klasztornym archiwum odrestaurować manuskrypt, który od wieków drzemał w swojej skórzanej oprawie. Moje biuro w mieście, ciasny pokój pełen zakurzonych foliałów i nieustannie dzwoniących telefonów, wyssało ze mnie siły. Potrzebowałem ciszy tego krajobrazu, przestworzy nieba, wolno płynącego czasu. Wciągnąłem głęboko powietrze i poczułem, jak coś w mojej piersi się rozluźnia.

Nie przeszedłem jeszcze dwudziestu metrów, gdy ją zobaczyłem. Alessia stała między winoroślami, z koszem przejrzałych winogron w jednej ręce i sekatorami w drugiej. Miała na sobie jasną lnianą koszulę, która lekko falowała na wieczornym wietrze, a jej ciemne włosy były spięte w luźny kok. Wczoraj zagadnęła mnie w bibliotece winnicy, gdy pytałem o konkretne pergaminy. Była konserwatorką, tak jak ja, i poprawiła mnie z taką naturalnością, że zrobiło to na mnie większe wrażenie, niż chciałem przyznać. Teraz podniosła wzrok, a jej oczy spotkały moje, ciemne i głębokie jak staw za klasztorem. „Luca” – powiedziała, a jej głos był ochrypły od całego dnia. „Więc naprawdę przyjechałeś.” Zatrzymałem się, z rękami w kieszeniach spodni. „Mówiłem, że zamierzam zwiedzić te ścieżki.” Uśmiechnęła się, wąskim, świadomym uśmiechem, i odstawiła kosz. „To pozwól, że pokażę ci ścieżki, których nie ma na mapie.”

Prowadziła mnie między winoroślami, jej kroki pewne na nierównym gruncie, a ja szedłem za nią, wpatrzony w jej plecy, w linię ramion rysującą się pod materiałem. Opowiadała mi o poszczególnych odmianach, Sangiovese, Canaiolo, Colorino, ale słuchałem tylko połową uwagi. Słuchałem tego, jak jej głos brzmiał w wieczornym powietrzu, jak czasem milkła, by nazwać ptaka albo wskazać szczególny splot pędów. Na skraju winnicy, gdzie stare drzewa oliwne rozpościerały gałęzie nad kamiennym murem, zatrzymała się i odwróciła do mnie. „To najlepsze miejsce” – powiedziała. „Gdy słońce zachodzi, widzisz całą dolinę w złocie i czerwieni.” Oparła się o ciepły kamień muru i spojrzała na mnie, a ja poczułem, jak powietrze między nami gęstnieje. „I czego naprawdę szukasz tutaj, Luca? Starych ksiąg? Czy czegoś innego?”

Pytanie zawisło między nami, podczas gdy wiatr przeczesywał liście. Zbliżyłem się, aż mogłem poczuć zapach lawendy i potu na jej skórze. „Może jedno i drugie” – powiedziałem cicho. „Może szukam czegoś, czego nie można znaleźć w archiwach.” Przechyliła głowę, a jej oczy zalśniły. „W takim razie trafiłeś we właściwe miejsce.” Sięgnęła po moją dłoń, jej palce były chłodne i mocne, i pociągnęła mnie z powrotem do domu, starego kamiennego budynku na skraju winnicy, którego okiennice skrzypiały na wietrze. Weszliśmy po schodach na taras, gdzie stał stół z dwiema szklankami i butelką wina, już otwartą. „Czekałam na ciebie” – wyznała, nalewając mi wino. „Myślałam, że może wpadniesz.” Wziąłem szklankę, a gdy nasze palce lekko się dotknęły, poczułem dreszcz, który przebiegł mi wzdłuż kręgosłupa. Wznieśliśmy toast, a ja napiłem się – wino było ciężkie i ciemne, z posmakiem wiśni i ziemi.

Siedzieliśmy na tarasie, podczas gdy noc powoli pełzła nad doliną. Gwiazdy wyłaniały się jedna po drugiej, a świerszcze zaczynały swój monotonny śpiew. Alessia opowiadała o swojej pracy, o szkodach, jakie ostatnia zima wyrządziła pergaminom winnicy, o żmudnej restauracji mapy z XVI wieku. Ja opowiadałem o swoim biurze, o niekończących się regałach, o uczuciu czasem zanurzania się w czasie. Jej dłoń leżała na stole, a gdy po nią sięgnąłem, pozwoliła na to. Jej palce splotły się z moimi, ciepłe i żywe. „Podoba mi się sposób, w jaki mówisz” – powiedziała cicho. „Taki spokojny. Tutaj wszyscy mówią głośno, jakby musieli zagłuszyć wzgórza.” Uśmiechnąłem się i pogładziłem kciukiem jej wierzch dłoni. „Tu nie ma czego zagłuszać” – powiedziałem. „Jest tylko cisza.” Spojrzała na mnie, a w jej oczach było coś, co pociągało mnie głębiej, cicha obietnica.

Później wstałem i wyciągnąłem do niej rękę. „Chodź” – powiedziałem. „Chcę ci coś pokazać.” Wstała bez wahania, a ja poprowadziłem ją do domu, przez wąski korytarz, na ścianach którego wisiały stare mapy, do mojego pokoju. Drzwi zamknęły się za nami z trzaskiem. W środku było ciepło, jedno jedyne okno stało otworem, a zapach lawendy wpływał do środka. Odwróciłem się do niej, i przez chwilę staliśmy naprzeciw siebie, szum naszego oddechu jedynym ruchem. „Myślałem o tobie” – powiedziałem, a mój głos był ochrypły. „Od wczoraj. Cały czas.” Podeszła bliżej, aż jej piersi musnęły mój tors. „Ja też” – szepnęła. „Nie mogłam przestać myśleć o twoich dłoniach.” Uniosła moją rękę i przyłożyła ją do swoich ust, całując opuszki palców, a ja poczułem, jak puls przyspiesza mi w gardle. Potem pochyliła się i pocałowała mnie.

Pocałunek zaczął się delikatnie, dotyk warg pełen namysłu, ale pod tą delikatnością kryła się pilność, która natychmiast mnie porwała. Położyłem dłoń na jej karku, pod miękkim węzłem włosów, i przyciągnąłem ją bliżej. Jej wargi rozchyliły się pod moimi, a ja poczułem smak wina, słoną nutę wieczornego powietrza. Jej język wyszedł mi naprzeciw, i całowaliśmy się, aż zakręciło mi się w głowie, aż zapomniałem o świecie na zewnątrz. Moja druga dłoń przesunęła się po jej plecach, wyczuwając łuk kręgosłupa pod lnem, ciepło jej skóry przez cienki materiał. Jęknęła cicho w moje usta, a ten dźwięk przeszył moje kończyny jak elektryczny wstrząs. Rozwiązałem węzeł jej włosów, a ciemne pasma opadły jej na ramiona, miękkie i ciężkie.

Sięgnęła po brzeg mojej koszuli i ściągnęła mi ją przez głowę, jej palce sunęły po mojej klatce piersiowej, po konturach mięśni, a ja poczułem, jak moja skóra cierpnie pod jej dotykiem. Rozpiąłem jej lnianą koszulę, guzik po guziku, i zsunąłem ją z jej ramion. Opadła na podłogę, a pod spodem nie miała nic. Jej piersi były pełne i jędrne, brodawki ciemne i twarde w chłodnym nocnym powietrzu. Spojrzałem na nią, na tę chwilę obnażenia, a ona wytrzymała moje spojrzenie, jej oczy ciemne i szerokie. „Patrz na mnie” – szepnęła, i zrobiłem to, pozwalając moim oczom wędrować po każdej krzywiźnie, po łagodnym łuku jej brzucha, linii bioder, która rysowała się pod paskiem jej spodni. „Jesteś przepiękna” – powiedziałem, i to była prawda.

Uklękłam przed nią i rozpięłam jej spodnie, zsunęłam je z bioder, z ud, aż opadły w kałużę materiału u jej stóp. Stała przede mną naga, a ja widziałam ją całą, ciemny loczek między jej nogami, wilgotny ślad, który już lśnił na wewnętrznej stronie jej ud. Pochyliłam się i pocałowałam jej biodro, delikatną skórę nad kością, potem jej brzuch, który drżał pod moimi wargami. Przesunęłam dłońmi po jej udach, czując ciepło jej skóry, a potem podniosłam wzrok i spojrzałam na nią. „Chcę cię posmakować” – powiedziałam, a ona skinęła głową, milcząc, jej palce wbiły się w moje włosy.

Przyciągnęłam ją bliżej mojej twarzy i położyłam język na niej. Była ciepła i wilgotna, a smak uderzył we mnie jak cios, słodki i słony, i niezaprzeczalnie kobiecy. Lizałam ją powoli, od dołu do góry, i czułam, jak wzdryga się pod moim językiem. Jej dłoń zacisnęła się w moich włosach, a ona wydała z siebie cichy, gardłowy dźwięk, który przeszedł mi przez kości. Wzięłam jej najczulsze miejsce między wargi i ssałam delikatnie, a jej miednica naparła na mnie, jej oddech stał się szybkimi, płytkimi pchnięciami. „Tak” – jęknęła. „Właśnie tam. Nie przestawaj.” Posłuchałam, krążyłam językiem, zanurzałam się w jej wilgotnym żarze, wracałam do jej łechtaczki, aż jej uda drżały przy moich uszach, a palce trzymały moją głowę niemal boleśnie.

Jej ciało napięło się, a ja poczułam, jak staje na krawędzi przepaści. Przycisnęłam dłoń do jej brzucha, czując drżenie, które przez nią przechodziło, a potem doszła. Wygięła plecy w łuk, jej usta otworzyły się w niemym krzyku, a jej fala uderzyła o mój język, ciepła i silna. Piłam ją, nie puszczałam, aż ugięły się pod nią nogi i opadła na mnie, ciężka i zdyszana. „Chodź tu” – szepnęła, a ja się wyprostowałam, kolana bolały mnie od twardej ziemi pod dywanem, ale ledwo to czułam. Sięgnęła po mój pasek, rozpięła go drżącymi palcami, zsunęła moje spodnie na podłogę. Jej dłoń znalazła mnie, objęła mnie, a ja wypuściłam gwałtowny oddech, gdy jej palce zacisnęły się wokół mnie. „Jesteś gotowa” – powiedziała z uśmiechem, a ja mogłam tylko skinąć głową, zbyt przytłoczona, by mówić.

Zaprowadziła mnie do łóżka, przycisnęła do materaca, a potem wsiadła na mnie, jej uda rozchyliły się nad moimi biodrami. Patrzyłem, jak opuszcza się nade mną, jak jej wilgotne wejście muska mnie, a potem zaczęła. Opadła powoli, centymetr po centymetrze, i poczułem, jak jej ciepło mnie przyjmuje, jak jej wnętrze zamyka się wokół mnie. Siedziała na mnie, całkowicie, głęboko, a jej oczy pozostały utkwione w moich, gdy oboje gubiliśmy się w tej chwili. „Och”, jęknąłem, a ona uśmiechnęła się, powolnym, sytym uśmiechem, i wtedy zaczęła się poruszać.

Jechała na mnie powoli, jej biodra zataczały kręgi, a ja czułem każdy ruch aż po czubki palców. Jej piersi kołysały się lekko, a ja sięgnąłem po nie, poczułem ich ciężar w moich dłoniach, twarde sutki przy mojej skórze. Pochyliła się, a jej usta odnalazły moje, całowaliśmy się, gdy poruszała się na mnie, rytmiczne ślizganie, które stawało się głębsze, mocniejsze. Położyłem dłonie na jej biodrach, prowadziłem ją, a ona przyspieszyła, jej uda napięły się, oddech stał się głośniejszy. „Tak dobrze”, jęknęła, twarz tuż nad moją, włosy opadały jej na twarz. „Czujesz się tak dobrze.” Wbiłem się w nią, od dołu, czując, jak przy każdym pchnięciu obejmuje mnie ciaśniej, a jej dłonie wpiły się w moją klatkę piersiową, paznokcie zostawiały białe ślady.

Znaleźliśmy wspólny rytm, falowanie w górę i w dół, które pchało nas oboje ku krawędzi. Jej ruchy stały się bardziej gorączkowe, bardziej niekontrolowane, a ja poczułem, jak coś we mnie się kurczy, fala, której nie dało się już powstrzymać. „Nie przestawaj”, wysapała, a jej palce wbiły się w moje ramiona, jej ciało napięło się nade mną. „Już prawie”, wyrzuciłem z siebie, a ona skinęła głową, jej oddech był już tylko sapaniem. Ona doszła pierwsza, tym razem z krzykiem, który rozbił się w ciepłym powietrzu pokoju, całe jej ciało drżało, a jej wnętrze pulsowało wokół mnie. To był wyzwalacz. Trzymałem się jej bioder i doszedłem, głęboki, wstrząsający orgazm, który opróżnił mnie i jednocześnie wypełnił, gdy opadła na mnie, wyczerpana i szczęśliwa.

Leżeliśmy tak przez chwilę, jej pierś na mojej, jej bicie serca szybkim, dzikim rytmem przeciw mojemu. Odgarnąłem jej wilgotne włosy z czoła, a ona uniosła głowę i spojrzała na mnie. „To było…”, zaczęła, ale nie znalazła końca. Pocałowałem ją w czoło. „Tak”, powiedziałem. „To było.” Na zewnątrz noc była cicha, tylko świerszcze śpiewały dalej, a światło księżyca wpadało przez otwarte okno na nasze nagie ciała. Myślałem o moim biurze w mieście, o długich regałach, o czasie, który tam zdawał się stać w miejscu. Ale tutaj czas był inny, płynny i ciepły. Przytuliłem ją mocno i wiedziałem, że jutro nie wyjadę. I wiedziałem, że ona wie, że zostanę.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi