L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Pierwsze ślady na śniegu

Opowiadania Pierwsze Razy · ok. 9 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została stworzona automatycznie przy wsparciu AI. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18 lat.

Śnieg padał gęstymi, bezgłośnymi płatkami, gdy Mara po raz pierwszy weszła do chaletu. Zapach sosnowego drewna i zimnego kamienia otulił ją, a przez wysokie okna widziała białe stoki w bladym świetle popołudnia. Przyjęła pracę jako nauczycielka jogi, bo była daleko od jej studia w Innsbrucku, daleko od tych samych twarzy i tych samych pytań, na które nie chciała odpowiadać. Tutaj, pomyślała, może odkryje, czego naprawdę szuka.

Thomas stał na skraju grupy, gdy pierwszego wieczoru otwierała kurs. Był wyższy od pozostałych, z ciemnymi włosami opadającymi na czoło i uśmiechem, który wydawał się zakłopotany, jakby zabłądził. Widziała, jak unosi ramiona, gdy wiatr wdarł się przez drzwi, i poczuła w sobie coś, czego nie chciała nazwać. Opowiadała o pierwszych ćwiczeniach, o oddechu, o równowadze, a jej głos brzmiał spokojniej, niż się czuła.

Przyszedł do niej drugiego dnia, po tym jak inni wyszli. „Nigdy nie robiłem jogi”, powiedział, wkładając ręce do kieszeni kurtki. „Nie wiem nawet, czy potrafię.” Zaśmiała się cicho i pokazała mu proste rozciąganie, kładąc dłoń na jego ramieniu, by go poprawić. Pod materiałem swetra poczuła ciepło jego skóry i cofnęła rękę szybciej, niż to było konieczne. Spojrzał na nią, a ona wiedziała, że to zauważył.

W nocy siedzieli razem w świetlicy, podczas gdy na zewnątrz wiatr owiewał dom. Opowiadała mu o ludziach, których uczyła, o cichych mężczyznach, którzy nigdy się nie uśmiechali, i o kobietach, które płakały, gdy schodziły zbyt głęboko w rozciąganie. Thomas słuchał bez przerywania, jego wzrok spoczywał na niej, jakby chłonął każde słowo. „A ty?”, zapytała kiedyś. „Dlaczego tu jesteś?” Wzruszył ramionami. „Chciałem udowodnić mojej dziewczynie, że nie tylko leżę na kanapie.” Potem się zaśmiał, ale to nie brzmiało wesoło. „Powiedziała mi, żebym dorósł.” Mara milczała i patrzyła w płomienie kominka. Wiedziała, jakie to uczucie, gdy ktoś mówi ci, kim powinieneś być.

Czwartego wieczoru został dłużej. Śnieg przestał padać, a niebo było czyste i czarne. Stali w kuchni, chciała nabrać wody, a kiedy się odwróciła, stał tuż za nią. Jego oddech musnął jej policzek, i poczuła, jak jej skóra pokrywa się gęsią skórką. „Nie mogę przestać o tobie myśleć” – powiedział cicho, a jego głos był chropowaty, jakby długo milczał. Spojrzała w jego oczy, ciemne w świetle małej lampy, i wiedziała, że to zdanie zmieni wszystko.

Jego dłoń zbliżyła się powoli, palce musnęły jej policzek, a ona oparła się o to dotknięcie, bez zastanowienia. „Ja też nie” – powiedziała, a jej głos zabrzmiał obco w jej własnych uszach. Pochylił się, a kiedy jego usta dotknęły jej ust, poczuła, jak świat wokół niej zapada się. To nie był delikatny pocałunek, nie ostrożne badanie. To był głód, który się przedarł, jego język napierał na jej język, a ona otworzyła usta, by go przyjąć. Poczuła jego dłonie we włosach, potem na plecach, i przyciągnęła go bliżej, aż poczuła ciepło jego ciała przez materiał swoich ubrań.

Oderwali się od siebie, bez tchu, i spojrzeli na siebie. „Chodź” – powiedziała, a jej głos był szeptem, który zawisł w powietrzu. Wzięła go za rękę i poprowadziła schodami w górę do swojego pokoju. Korytarz był ciemny, i słyszała skrzypienie desek pod ich krokami, dźwięk własnego bicia serca. W pokoju światło księżyca wpadało przez okno, niebieskie i zimne na białym prześcieradle. Odwróciła się do niego, a on stał tam, z rękami wzdłuż boków, jakby nie wiedział, co powinien zrobić.

„Chcę tego” – powiedziała, i zobaczyła, jak przełyka ślinę. „Chcę, żebyś mnie dotykał.” Podszedł bliżej, a jego dłonie zbliżyły się powoli, jakby prosiły o pozwolenie. Położyła swoje dłonie na jego, poprowadziła je do swojego swetra, a on ściągnął jej go przez głowę. Zimne powietrze dotknęło jej skóry, i zobaczyła, jak jego wzrok wędruje po jej ciele, po krągłościach, które wydobywało światło księżyca. „Jesteś taka piękna” – powiedział, a jego głos brzmiał ochryple. Pokręciła głową, ale on podszedł bliżej i pocałował ją znowu, tym razem wolniej, jego usta na jej szyi, jego język na jej ramieniu.

Pomogła mu zdjąć koszulę, jej palce drżały na guzikach, a gdy jego klatka piersiowa odsłoniła się, położyła dłoń na jego skórze. Był ciepły, a ona poczuła uderzenia jego serca pod palcami. Pociągnęła go na łóżko, a on poszedł za nią, jego ciężar spoczął na niej, i poczuła, jak napiera twardo na jej brzuch. Uniosła biodra, ocierając się o niego, a on jęknął cicho, z twarzą zagrzebaną w zagłębieniu jej szyi. „Mara” – powiedział, a jego oddech był gorący na jej skórze. Sięgnęła po jego pasek, rozpięła go, a jej dłoń znalazła go pod materiałem spodni. Był gładki i twardy, a ona objęła go, czując, jak drga w jej ręce. Jęknął, a ona puściła go, aby rozpiąć własne dżinsy.

Leżała pod nim naga, a on patrzył na nią, jakby oglądał coś świętego. Jego dłoń przesunęła się po jej brzuchu, niżej, a ona rozchyliła nogi, gdy jego palce trafiły między jej uda. Była mokra, i poczuła, że on to wie, jak jego palce suną przez jej wilgoć, zanim wsunął je w nią. Sapnęła, a on poruszał nimi powoli, z oczami utkwionymi w jej twarzy, jakby czytał każdą jej reakcję. „Chcę cię poczuć w sobie” – powiedziała, a jej głos był ochrypłym szeptem. Cofnął dłoń, a ona zobaczyła, jak pochyla się nad nią, jego czubek przy jej wejściu.

Gdy w nią wsunął się, wstrzymała oddech. To był nacisk, wypełnienie, które na chwilę ją przytłoczyło, i wbiła palce w jego ramiona. Zamarł, dając jej czas, a ona czuła, jak drży. „Ruszaj się” – szepnęła, i on to zrobił. Najpierw powoli, potem głębiej, a ona uniosła biodra, aby go przyjąć. Każde pchnięcie było uderzeniem, które przechodziło przez jej ciało, i usłyszała własny jęk, dźwięk, którego nie mogła kontrolować. Pochylił się, pocałował ją, a ona poczuła jego język w ustach, podczas gdy w niej był.

Odwróciła się, na dłoniach i kolanach, a on poszedł za nią, z rękami na jej biodrach, gdy znów w nią wsunął się. Od tyłu było inaczej, głębiej, a ona wcisnęła twarz w poduszkę, gdy on przyspieszył. Jego dłoń znalazła jej łechtaczkę, i poczuła, jak coś w niej się zaciska, fala, która narasta. „Dojdź dla mnie” – powiedział, a jego głos był szorstki. Doszła z krzykiem, jej ciało drgało konwulsyjnie, i poczuła, jak on jęczy za nią, jak wypełnia ją sobą, ciepło i głęboko.

Leżeli obok siebie, ich oddechy wypełniały pokój. Przyciągnął ją do siebie, a ona poczuła bicie jego serca na swoich plecach. Na zewnątrz znów zaczęło padać, cicho, a płatki osiadały na parapecie. Zamknęła oczy i wiedziała, że to coś, czego nigdy nie zapomni.

Następnego ranka wciąż tam był, gdy się obudziła. Światło było szare i miękkie, a on patrzył na nią, jakby czekał już długo. „Nie spałem” – powiedział. „Chciałem tylko patrzeć.” Roześmiała się, a on śmiał się razem z nią, po czym pocałował ją, i to było inne niż w nocy, łagodniejsze, niemal czułe. Wstali, ubrali się i wyszli w świeży śnieg. Ślady, które zostawiali, były głębokie i wyraźne, dwie pary, które biegły obok siebie, potem przechodziły jedna w drugą. Zatrzymała się i spojrzała wstecz, jak ich odciski stóp ginęły w bieli. „To nasz początek” – powiedziała, a on wziął ją za rękę. Nie wiedziała, co nadejdzie, ale wiedziała, że chcą to odkryć razem.

Ostatnie dni kursu minęły zbyt szybko. Uczyła go rano, a po południu on pokazywał jej, jak zjeżdżać ze stromych stoków. Upadała, a on jej pomagał wstać, i śmiała się, aż bolały ją boki. Nocami leżeli obok siebie, i za każdym razem było inaczej, czasem szybko i zachłannie, czasem powoli, aż oboje zapominali o czasie. Ostatniego wieczoru stali przed chalet, z zapakowanymi walizkami, a ona widziała, jak siedzi z rękami w kieszeniach. „Nie chcę, żeby to się skończyło” – powiedział. Podeszła bliżej i oparła czoło o jego. „Nie musi.” Spojrzał na nią, a w jego oczach było coś, czego nie potrafiła nazwać, ale czuła to w piersi. Pocałowała go, a śnieg znów zaczął padać, osiadając na ich ramionach, na włosach. Gdy się od siebie oderwali, uśmiechnął się, a ona wiedziała, że to nie było pożegnanie, lecz początek czegoś, czego oboje jeszcze nie znali.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi