Szum wentylacji był jedynym, co przerywało ciszę, gdy otworzył drzwi do open space’u. Jego telefon – cholera – wciąż leżał na biurku, ale to, co sprawiło, że się zatrzymał, to ona: Lena, jego najgroźniejsza rywalka, siedząca na krawędzi swojego biurka. Zimny błękit ekranu jej smartfona obrysowywał jej rysy, wydobywając ostre kości policzkowe. Nienawidził tego widoku, tak jak nienawidził w niej wszystkiego – jej pewności siebie, prezentacji z liczbami, protekcjonalnego spojrzenia, gdy się potykał. Lecz dziś, w rozproszonym świetle awaryjnego oświetlenia, wyglądała inaczej. Bardziej bezbronnie.

Nieoczekiwane spotkanie
„Ty też tu jeszcze jesteś?”, zapytał, słowa ostrzejsze, niż zamierzał. Podniosła głowę, jej wzrok spotkał się z jego w mieszaninie zaskoczenia i czegoś bardziej miękkiego, czego nie potrafił określić. „Papierkowa robota. Termin. A ty?” Wzruszył ramionami, nieświadomie się zbliżając. „Zapomniałem telefonu.” Cisza między nimi nie była niekomfortowa, lecz naładowana, jak pole elektryczne przed burzą. Miała na sobie wąską spódnicę opinającą jej uda i białą bluzkę, której górne guziki były rozpięte. Poczuł jej zapach – kawę i nutę wanilii. „Długo dziś pracujesz?”, zapytał, stojąc już przy jej biurku. Skinęła głową. „Od jedenastej. Budżet – wasz dział naprawdę nas przycisnął.” Uśmiech zagościł na jej ustach. „I co? Skończyłaś?” Zaśmiała się cicho, dźwiękiem, który wywołał mrowienie w jego brzuchu. „Tak. A ty?” Oparł się o krawędź biurka, wystarczająco blisko, by poczuć ciepło jej ciała. „Jutro rano. Brakuje jeszcze jednej zgody.” Jej dłoń leżała płasko na blacie, palce lekko rozchylone. Przyglądał się żyłom widocznym pod delikatną skórą i poczuł, jak jego puls przyspiesza.
„Zawsze się zastanawiałem – zaczął – czy za tą fasadą doskonałości kryje się w ogóle człowiek.” Jej brew uniosła się ku górze. „I co? Jaki jest twój wniosek?” Pochylił się ku niej, skracając dystans do kilku centymetrów. „Nie jestem pewien. Ale chciałbym się tego dowiedzieć.” Jego palce musnęły jej dłoń, lekki dotyk jak impuls elektryczny. Nie cofnęła się. Zamiast tego odwróciła dłoń wewnętrzną stroną do góry – zaproszenie tak jasne jak jej spojrzenie. Ujął jej rękę, powoli przyciągnął do swoich ust. Jej oddech zamarł, a on poczuł gęsią skórkę pod swoimi wargami, gdy całował czubki jej palców. „Co ty robisz?” – szepnęła. „Coś, co chciałem zrobić od dawna.” Przesunął wargami po jej dłoni, delektując się delikatnym uniesieniem jej skóry, cichym drżeniem, które przebiegło przez jej ramię. Zamknęła oczy, a on zobaczył, jak napięcie w jej szczęce ustępuje. „Też tego chciałam” – wyznała, ledwie słyszalnie. „Od jakiegoś czasu.” Podniósł ją, odciągając od biurka. Stali pierś w pierś, jej bicie serca wyczuwalne przez materiał. Jej dłoń wsunęła się w jego kark, palce zanurzyły się we włosach. „I co teraz?” – zapytała, jej usta milimetry od jego. „Teraz przestań mówić” – odparł.
Gra wstępna
Ich pocałunek zaczął się delikatnie, jak eksploracja, ale powściągliwość nie trwała długo. Ich wargi rozchyliły się, a języki spotkały się w wilgotnym, żądającym spotkaniu. Cichy jęk wymknął się jej, który on pochłonął, przyciskając ją mocniej do siebie. Jego dłonie przesunęły się po jej plecach, wyczuwając delikatny materiał bluzki, wypukłość biustonosza pod spodem. Pachniała intensywnie – kawą, wanilią i czymś ziemistym, co odurzało jego zmysły. Jej palce rozpięły mu marynarkę, zsunęły ją z ramion; spadła na podłogę, niezauważona. „Nie tutaj” – wyszeptała przy jego ustach. „Nikogo nie ma” – odparł, wskazując głową w bok. „Kącik do spotkań. Szklane drzwi. Parawan.” Skinęła głową, uwolniła się od niego i poszła przodem. Jego oczy śledziły ruch jej bioder, ciche stukanie kroków na linoleum. W rogu stał duży stół, sześć krzeseł, czarny ekspres do kawy, który słabo się żarzył. Odwróciła się do niego, gdy zamknął za sobą drzwi. Szyby były matowe, pozwalały dostrzec tylko niewyraźne zarysy. „Lepiej?” – zapytał. Jej odpowiedzią był pocałunek – głębszy, bardziej zachłanny, jej język domagał się wstępu. Jego dłonie odnalazły jej piersi pod bluzką, wyczuwając miękką wypukłość, twardy czubek jej podniecenia. Ścisnął, a ona jęknęła, dźwięk, który uczynił go jeszcze twardszym.
„Chcę cię widzieć nagą”, powiedział, jego głos ochrypły z pożądania. Ona uśmiechnęła się, cofnęła o krok i zaczęła rozpinać guziki swojej bluzki – powoli, świadomie, taniec odsłaniania. Jej palce pracowały w dół, stopniowo odsłaniając trójkąt nagiej skóry. Czerwony biustonosz, półprzezroczysty, pozwalał dostrzec ciemne kontury jej sutków. Gdy opuściła bluzkę, stanęła przed nim, piersi jędrne, sutki wyraźnie wzniesione. On zbliżył się, położył dłonie na jej biodrach i przesunął kciuki wzdłuż krawędzi spódnicy. Ona lekko wysunęła biodra do przodu, nieme zaproszenie. Uklęknął przed nią – akt oddania, który go podniecał – rozpiął guzik jej ołówkowej spódnicy i pociągnął zamek błyskawiczny. Spódnica opadła na podłogę, a ona stała w dopasowanych czerwonych figach, które podkreślały jej krągłości. Jego twarz znajdowała się na wysokości jej krocza, a jej zapach – słodkawy, ciężki – uderzył go w nozdrza. Jej dłonie wbiły się w jego włosy, przyciągając go bliżej. „Liż mnie”, szepnęła, a rozkaz odbił się w nim echem, wprawiając go w jeszcze większe podniecenie.
Oral
Odsunął jej figi na bok, a jej łono odsłoniło się przed nim, gładko ogolone, łechtaczka już nabrzmiała i wilgotna. Jego język zanurzył się w niej, kosztując przejrzystego soku, który palił go na wargach. Ona drgnęła, gwałtowny wdech. Lizał ją powoli, zataczając językiem kręgi, okrążając jej łechtaczkę. Jej dłonie wczepiły się w jego włosy, przyciągając go mocniej. „Tak, właśnie tam”, sapnęła. Wziął jej łechtaczkę między wargi, ssał delikatnie, podczas gdy wsunął w nią palec. Była wilgotna, gorąca, jej mięśnie wciągały go głębiej. Wcisnął drugi palec, a ona wygięła plecy w łuk, z jej gardła wyrwał się długi jęk. Jej miednica poruszała się przeciw jego twarzy, a on czuł jej pot na swojej skórze zmieszany z jej sokiem. „Dochodzę”, wyrzuciła z siebie, głos łamiący się. „Dalej, nie przestawaj.” Lizał szybciej, mocniej, i poczuł, jak jej mięśnie zaciskają się wokół jego palców. Krzyk, stłumiony jej własną dłonią, i jej ciało zadrżało w fali ekstazy. Odchyliła głowę do tyłu, oczy zamknięte, usta otwarte. Pozwolił jej dojść do końca, przyjmując jej płyny, które spływały po jego brodzie.
Podciągnęła go do góry, jej nogi wciąż drżały. „Teraz ty” – szepnęła i rozpięła mu pasek drżącymi palcami. Jego erekcja napierała na materiał spodni, a gdy rozpięła zamek, sięgnęła do środka. Jej palce były chłodne na jego gorącej skórze, objęły go mocno. „Duży” – stwierdziła, z uśmiechem w głosie. Zsunęła mu bokserki, a jego członek stanął wolno, żołądź wilgotna. Pochyliła się, wzięła go na chwilę do ust – przeszedł go dreszcz – po czym wyprostowała się. Odwróciła się i pochyliła nad stołem, dłońmi na chłodnej powierzchni, i podała mu się. Czerwone figi opinały jej pośladki. Ściągnął je, a ona z nich wyszła. Jej srom lśnił wilgocią, wargi sromowe lekko rozchylone. Stanął za nią, z rękami na jej biodrach. „Gotowa?” – zapytał. Skinęła głową, nieme tak, widoczne w napiętych ramionach. Przyłożył czubek do jej wejścia, wsunął się powoli. Była ciasna, gorąca, i czuł każdą krzywiznę jej wnętrza, które przylegało do niego. Wspólne westchnienie wypełniło pomieszczenie. Zaczął poruszać się, powoli i głęboko, podczas gdy jej kolana napierały na krawędź stołu. Odpowiadała mu ruchem, plecy wygięte, piersi kołysały się w rytmie. Stół skrzypiał cicho pod ich ciężarem. „Mocniej” – poprosiła, a on posłuchał. Chwycił ją mocniej za biodra, przyciągając ją do siebie przy każdym pchnięciu. Pot spływał z jego czoła na jej plecy, mieszając się z jej perfumami. Zapach seksu wisiał ciężko w powietrzu – jej woń, jego woda po goleniu, wilgotne powietrze. Ich jęki stawały się głośniejsze, bardziej nieskrępowane. Poczuł narastające ciepło w lędźwiach, ale zatrzymał się, pozwolił jej obrócić się na plecy, położyć na stole. Zaśmiała się cicho, gdy papiery zaszeleściły pod nią. Rozłożył jej nogi, wszedł między nie i ponownie w nią wszedł. Teraz widział jej twarz, zamknięte oczy, otwarte usta, lekki rumieniec na policzkach. Poczuł, jak jej sutki ocierają się o jego klatkę piersiową, elektryzujący kontakt. Przyspieszył, jej oddech stał się płytszy, palce wbiły się w jego plecy. „Znowu dochodzę” – wyrzuciła z siebie, a jej mięśnie zaczęły falować, rytmiczne pulsowanie, które go porwało. Oddał się temu, wszedł w nią jeszcze raz głęboko i poczuł, jak jego nasienie w niej pulsuje, podczas gdy ona go obejmowała. Krzyknęła cicho, jej ciało przywarło do niego, i razem drżeli w szczycie, złączeni w ciszy pustego pomieszczenia.
Została w nim, stracił poczucie czasu. Jej palce przesuwały się po jego spoconym ramieniu, kreśląc delikatne kręgi. „To było… nieoczekiwane”, szepnęła. Zaśmiał się cicho, dźwięk odbił się echem w pokoju. „Tak.” Odsunął się powoli, a ona przewróciła się na bok. Podał jej chusteczkę z pudełka na stole. Wzięła ją, podziękowała spojrzeniem, które mówiło więcej niż słowa. On podciągnął spodnie, ona włożyła bluzkę. Biuro wciąż było puste, ciche. Tylko zapach seksu i potu unosił się w powietrzu, ciche drżenie jej kolan. Wstała, szukała swoich majtek, wsunęła je. „Nie powinniśmy tego robić ponownie”, powiedziała, nie patrząc na niego. „Racja”, odpowiedział, patrząc na nią, na sposób, w jaki jej palce drżały, gdy zapinała spódnicę. „Chyba że chcesz.” Podniosła wzrok, uśmiech na ustach, który dotarł do jej oczu. „Może. Ale nie tutaj.” Włożyła bluzkę, jej palce wciąż drżały, a on podszedł bliżej, pomógł jej zapiąć guziki, jego palce dotknęły jej. Ich spojrzenia się spotkały. „Do jutra”, powiedziała. „Do jutra, Leno”, odpowiedział. Wyszła z pokoju, jej kroki odbijały się echem w korytarzu, cichnąc. On pozostał jeszcze przez chwilę, czując ciepło na skórze, ciche pulsowanie w piersi. Potem sięgnął po telefon, który leżał między papierami na biurku, i podążył za nią w noc.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
