Dlaczego, do cholery, się zgodziłam? Stałam w mojej maleńkiej kuchni, otoczona oparami pachnącymi czosnkiem i rozmarynem, i zastanawiałam się, czy w ogóle umiem gotować. Jasne, jajko sadzone. Ale trzydaniowe menu dla Lei? Kobiety, która od trzech lat była moją współlokatorką, moją najlepszą przyjaciółką, i która od miesięcy obdarzała mnie spojrzeniami, których nie potrafiłam sklasyfikować – spojrzeniami, które sprawiały, że moja skóra płonęła, a moja cipka robiła się wilgotna, gdy nocami leżałam w łóżku i wyobrażałam sobie, jak jej palce wędrują po moim ciele. Może to wina wina. Pół butelki merlota, którą wypiłam podczas krojenia, czyniło mnie odważną – albo lekkomyślną. Moje myśli wciąż dryfowały ku jej ustom, tym pełnym wargom, które wyobrażałam sobie na mojej ociekającej pizdzie, gdy na ślepo siekałam cebulę. Czułam gorąco między udami, pulsowanie, które doprowadzało mnie niemal do szaleństwa, i ściskałam nogi, by uśmierzyć ten narastający nacisk, który zapierał mi dech w piersiach.

„Potrzebujesz pomocy?” – zawołała z salonu. Jej głos brzmiał ciepło, trochę rozbawiony, ale słyszałam pod spodem ten podtekst – tę wibrację, która uderzała prosto między moje nogi i sprawiała, że moja łechtaczka zaczynała pulsować. Otarłam ręce o fartuch, wróciłam do cebuli. „Nie, wszystko pod kontrolą!” – skłamałam, podczas gdy sok szczypał mnie w oczy i życzyłam sobie, żeby po prostu weszła i przycisnęła mnie do blatu. Usłyszałam jej kroki, ciche szuranie bosych stóp po parkiecie. Pojawiła się w framudze drzwi, oparła się nonszalancko o ościeżnicę. Prosta, ciemnozielona sukienka, która odsłaniała jej ramiona i ten jeden fragment dekoltu, który za każdym razem doprowadzał mnie do szaleństwa. Włosy opadały jej luźnymi falami na ramiona, a ona uśmiechała się tym uśmiechem, który zawsze czynił mnie miękką – i moją cipkę ociekającą. Nie mogłam się powstrzymać, by nie wyobrażać sobie, jak pochylam ją nad kuchennym blatem, podciągam sukienkę i wbijam język głęboko w jej wilgotną szparę, aż zacznie jęczeć i drżeć.
„Na pewno? Cebula już płacze razem z tobą.“ Wzięła mi nóż z ręki, jej palce musnęły moje. Krótka chwila, która trwała dłużej, niż powinna, i poczułam, jak moje sutki stają pod koszulą, twarde i wrażliwe, każdy centymetr mojej skóry zdawał się być zelektryzowany. Odchrząknęłam. „Po prostu jeszcze nie znalazłam właściwej techniki.“ Roześmiała się, jasnym, beztroskim dźwiękiem, i zaczęła kroić cebulę w równą kostkę. Odsunęłam się o krok, obserwowałam ją. Jej ruchy były płynne, pewne, a ja wpatrywałam się w jej dłonie – te smukłe palce, które wyobrażałam sobie głęboko w mojej mokrej cipce, rozchylające moje wilgotne wargi i doprowadzające mnie do orgazmu. Widziałam ją już wiele razy gotującą, ale dziś było coś innego. Coś w powietrzu, czego nie dało się uchwycić – zapach pożądania, unoszący się z jej ciała i doprowadzający mnie do szaleństwa. Przesunęłam językiem po wargach, poczułam własną ślinę, a moja dłoń niemal sama powędrowała do piersi, naciskając na twardy czubek, który prześwitywał przez cienki materiał mojej koszuli.
Wino płynęło obficiej
Do dania głównego – polędwicy wołowej z sosem z czerwonego wina i zapiekanką ziemniaczaną – otworzyłyśmy drugą butelkę. Mocny cabernet, który oplucywał język i rumienił policzki. Siedziałyśmy naprzeciwko siebie przy małym stole, płomień świecy rzucał tańczące cienie na jej rysy twarzy. Nabrała na widelec kawałek mięsa, podniosła do ust, a ja obserwowałam, jak jej wargi zamykają się wokół widelca, jak powoli wciąga kęs i zlizuje sok z dolnej wargi. Mój puls przyspieszył, a pod stołem ścisnęłam uda, by poczuć narastającą wilgoć – moje figi były już przemoczone, wilgoć spływała mi po udach, i czułam słodkawy zapach własnego pożądania, mieszający się z aromatem wina. Wyobrażałam sobie, jak odkłada widelec, a zamiast niego bierze w usta moją ociekającą cipkę, jak liże i ssie, krążąc językiem wokół mojej łechtaczki, aż dochodzę prosto w jej twarz.
„Opowiedz mi coś“, powiedziała, żując i przełykając. „Co ci chodzi po głowie?“ Niewinne pytanie, ale w jej tonie było coś badawczego, jakby chciała zajrzeć za moje czoło – i w moją wilgotną szparę. Wzruszyłam ramionami. „Praca. To zwykłe szaleństwo. I…“ Zawahałam się, szukając słów. „I to, że zastanawiam się, czemu nie robimy tego częściej.“ Przechyliła głowę. „Gotujemy?“ Pokręciłam głową. „To. Siedzenie razem. Rozmowa. Zwyczajnie… bycie ze sobą.“ Uśmiech zagościł w kącikach jej ust. „Mieszkamy razem. Mamy mnóstwo czasu.“ „Wiesz, o co mi chodzi – pragnę cię, Leo, pragnę cię tak mocno przelecieć, żebyś krzyczała i uczepiła się mnie, aż obie dojdziemy.“
Odłożyła sztućce, wytarła usta serwetką. Jej spojrzenie stało się poważniejsze, ciemniejsze, i widziałam, jak jej źrenice się rozszerzają, a oddech przyspiesza. „Może masz rację. Może zbyt często się ukrywamy – nasze ciała, naszą żądzę.” Opróżniłam kieliszek, nalałam sobie kolejny. Alkohol czynił mnie ciężką, ospałą, ale też odważniejszą. „Lea, muszę ci coś powiedzieć.” Słowa padły ciszej, niż planowałam. Przestała żuć, spojrzała na mnie. „Tak?” Przełknęłam ślinę. „Ja… Ja mam do ciebie uczucia. Nie przyjacielskie. Coś więcej – pragnę cię, twoich piersi, twojej cipki, wszystkiego, chcę cię czuć tak głęboko w sobie, że nie będę wiedzieć, gdzie kończę się ja, a zaczynasz ty.”
Cisza. Tylko trzask świec. Jej twarz była maską, nieprzeniknioną. Potem cichy śmiech. „Wiesz, jak długo czekałam, aż to powiesz? Aż w końcu mnie weźmiesz?” Zamrugałam. „Co?” Wstała, obeszła stół, usiadła na moich kolanach. Jej dłonie wsunęły się w moje włosy, a ja poczułam ciepło jej ciała przez cienką sukienkę – żar jej nagich ud na moich. „Też cię kocham, idiotko. Nie tylko jako przyjaciółkę – chcę cię w sobie, głęboko w mojej cipce, aż przestanę myśleć.” A potem pochyliła się i pocałowała mnie.
Gorące pocałunki i pierwsze dotknięcia
Jej usta smakowały czerwonym winem i solą – i czystą żądzą. Przywarły do moich, najpierw nieśmiało, potem bardziej zachłannie, i poczułam, jak czubek jej języka napiera na moje zęby, domagając się wejścia. Moje dłonie odnalazły jej biodra, przyciągnęły ją bliżej, i poczułam ciepło jej ciała przez cienki materiał sukienki – i wilgoć, która przesiąkła przez jej majtki i zwilżyła moje udo. Otworzyła usta, wpuściła mój język. Głęboki, badawczy pocałunek, który zaparł mi dech, i poczułam jej pożądanie, słodkie i słone zarazem. Wbiłam palce w jej włosy, trzymałam ją mocno, jakby mogła w każdej chwili zniknąć, ale została, odwzajemniła pocałunek z intensywnością, która mnie zaskoczyła. Jej dłoń wędrowała po moim ramieniu, w dół do piersi, i nacisnęła delikatnie, potem mocniej, na twardą brodawkę, która rysowała się pod materiałem.
„Chcę cię czuć”, szepnęła gorąco przy moich ustach, a jej głos brzmiał ochryple, pełen pożądania. „Chcę twojej skóry na mojej.” Wstałam gwałtownie, zsunęła się z moich kolan, a ja wzięłam ją za rękę, poprowadziłam z kuchni, obok stołu z resztkami naszego jedzenia, które teraz stygło – nieważne. Na korytarzu odwróciłam się, przycisnęłam ją do ściany, przywarłam ciałem do jej ciała. Poczułam jej piersi na moich, twarde czubki, które wbijały się przez cienki materiał. Moje dłonie wsunęły się pod jej sukienkę, po nagich udach, coraz wyżej i wyżej, aż dotarłam do krawędzi jej majtek – do wilgoci, która się do nich przykleiła.
„Mój Boże, jesteś już cała przemoczone”, jęknąłem, a z niej wyrwał się piskliwy śmiech, który zakończył się jękiem, gdy przesunąłem palcami po jej wilgotnej szparze. Wypchnęła biodra do przodu, wręcz ocierała się o moją dłoń. „To wszystko przez ciebie”, sapnęła. „Tyle razy wyobrażałam sobie, jak mnie pieprzysz, tutaj, na korytarzu, przy ścianie.” Odsunąłem jej stringi na bok, wsunąłem palec w jej rozpaloną, ociekającą wilgocią cipkę. Jęknęła głośno, szeroko otworzyła oczy, a ja poczułem, jak jej wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół mojego palca. „Taka ciasna”, szepnąłem, „taka cholernie ciasna i mokra.” Dodałem drugi palec, rozciągając ją, podczas gdy mój kciuk odnalazł jej nabrzmiałą łechtaczkę i powoli zataczał kręgi. Odchyliła głowę do tyłu, a jej palce wbiły się w moją koszulę.
Pieprzyć przy ścianie
„Pieprz mnie”, sapnęła, „pieprz mnie mocno, chcę cię poczuć tak głęboko w sobie.” Wycofałem palce, czując lepki połysk jej podniecenia na skórze, i uklęknąłem przed nią. Zdarłem z niej majtki, pozwoliłem im opaść na podłogę, a jej sukienkę podciągnąłem do bioder. Jej cipka leżała przede mną otwarta – gładko ogolona, wargi sromowe nabrzmiałe, ociekające wilgocią, która spływała strumyczkami po jej udach. Zapach uderzył mnie, odurzający, i nie mogłem się oprzeć. Przeciągnąłem językiem długie, powolne pasmo przez jej szparę, od wejścia aż po twardą łechtaczkę. Zadrżała, jęknęła głośno: „O Boże, tak, właśnie tam, liż mnie!” Wziąłem jej łechtaczkę między wargi, ssałem delikatnie, podczas gdy mój język krążył, coraz szybciej, coraz bardziej natarczywie. Wbiła palce w moje włosy, przyciskając moją głowę jeszcze mocniej do swojej mokrej pizdy.
Lizałem jej głębię, zanurzałem język tak głęboko, jak tylko mogłem, smakując jej słodki sok, który płynął nieprzerwanym strumieniem. Jęczała jak w gorączce, jej biodra poruszały się w rytmie mojego języka, a ja czułem, jak jej nogi zaczynają drżeć. „Nie dochodź, jeszcze nie”, jęknąłem, gdy na chwilę podniosłem wzrok, patrząc na jej wilgotną twarz, na wpół przymknięte oczy, rozchylone usta. „Najpierw chcę cię porządnie wypieprzyć.” Wstałem, przyciągnąłem ją do siebie, obróciłem, przyciskając jej piersi do zimnej ściany korytarza. Poczułem jej okrągły, miękki tyłek przy moim biodrze, i przytrzymałem ją jedną ręką, podczas gdy drugą rozpinałem pasek, rozpiąłem spodnie i pociągnąłem zamek w dół. Moje bokserki też były wilgotne, odsunąłem je na bok, przesuwając dłonią wzdłuż trzonu mojego twardego penisa.
„Jesteś tak cholernie twardy”, szepnęła przez ramię, a ja poczułem, jak wygina się ku mnie, jej mokra szpara otworzyła się jak kwiat. Przyłożyłem żołądź do jej wejścia, potarłem nim przez szparę, po jej łasce, a ona jęknęła, napierając na mnie. „Wepchnij go”, błagała, „wepchnij we mnie swojego grubego kutasa, chcę cię poczuć tak głęboko w mojej cipie.” Uległem, wypchnąłem biodra do przodu, a moja żołądź wślizgnęła się w jej gorąco, w jej wilgoć – krzyk rozkoszy wyrwał się z niej, gdy wchodziłem w nią powoli, milimetr po milimetrze. Była tak ciasna, tak gorąca, że niemal od razu bym doszedł, ale zacisnąłem zęby, wytrzymałem to napięcie. Jej wewnętrzne mięśnie objęły mnie, masowały, a ja jęknąłem głęboko, gdy znalazłem się w niej po sam czubek.
Przez chwilę staliśmy tak, połączeni, mój kutas zagrzebany głęboko w jej cipie, jej wilgotne ciepło pulsowało wokół mnie. Potem zacząłem ją pieprzyć – powolne, głębokie pchnięcia, które przyciskały ją do ściany, po nich twardsze, bardziej rytmiczne, które sprawiały, że jej piersi podskakiwały pod sukienką. „Tak, właśnie tak”, sapała, „pieprz mnie, zniszcz mnie!” Ścisnąłem jej biodra mocniej, niemal całkiem się wycofałem, by potem wejść w nią z pełną siłą, tak głęboko, że poczułem jej szyjkę macicy. Krzyknęła, jej dłonie znalazły ścianę, by się przytrzymać, jej tyłek napierał na mnie, każde pchnięcie stawało się bardziej zachłanne. Jej wilgoć spływała po moich jądrach, a dźwięk naszego pieprzenia – to mlaskające, soczyste brzmienie mokrej rozkoszy – wypełniał korytarz.
„Jestem blisko”, jęknąłem, „tak strasznie mnie w siebie wciągasz.” Zaśmiała się zdyszana, odwróciła głowę, spojrzała na mnie szklistymi oczami. „Dojdź we mnie, zalej mnie!” Straciłem kontrolę. Wbiłem w nią kutasa, szybciej, twardziej, głębiej, aż poczułem, jak jej mięśnie zaciskają się wokół mnie, gwałtowny, falujący skurcz, jej cipa pulsowała, a ona krzyknęła moje imię w długim, przenikliwym jęku, jej ciało drżało bez kontroli – jej orgazm przetoczył się przez nią jak fala. To był wyzwalacz. Mój własny szczyt wybuchł jak fala przypływu. Moje nasienie wystrzeliło w nią, gdy zanurzyłem się w niej ostatni raz, głęboko, i zostałem tam, póki nie wypuściłem z siebie wszystkiego, póki nie opadłem na nią, dysząc, z czołem przyciśniętym do jej pleców, podczas gdy jej ciało wciąż drżało wokół mnie.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
