Zapach wosku pszczelego i pudru wisiał ciężko w sali, mieszając się z delikatną wonią perfum i rozgrzanej skóry. Lena przesunęła dłonią po aksamitnej powierzchni swojej półmaski, którą nosiła od godzin, i poczuła, jak pot perli się pod tkaniną. Żyrandole rzucały migotliwe cienie na ściany, sprawiając, że twarze gości zdawały się nieustannie przeobrażać. Wybrała głęboki fiolet, suknię, która obejmowała jej ciało jak druga skóra, i maskę, która odsłaniała tylko jej oczy. Wystarczająco, by zostać rozpoznaną, jeśli ktoś przyjrzał się uważnie – wystarczająco, by w razie wątpliwości być kimś innym. Jedwab tkaniny przy każdym ruchu muskał delikatnie jej sutki, które twardniały pod tym dotykiem, sekretna obietnica, którą czuła tylko ona. Jej cipka, ukryta pod obcisłym materiałem sukni, zaczynała już pulsować, wilgotne pragnienie, które rozprzestrzeniało się między jej udami, gdy kroczyła przez salę.

Pierwsze spojrzenie
Stał na skraju parkietu, opierając się niedbale o kolumnę owiniętą czerwonym aksamitem. Jego maska była prosta, czarna, zakrywała górną połowę twarzy, ale odsłaniała usta, które się uśmiechały, nie zdradzając, czy ten uśmiech jest prawdziwy. Wzrok Leny zatrzymał się na jego dłoniach trzymających kieliszek wina – smukłych, długich palcach, spokojnych, niemal czułych w obcowaniu z kryształem. Wyobraziła sobie, jak te palce suną po jej skórze, jak wnikają w jej mokrą pizdę, i gorący dreszcz przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa. Jej cycki stały się ciężkie, sutki twarde jak drobne kamyki, a między nogami poczuła, jak zbiera się wilgoć, lepki sok, który przesiąkał przez jedwab. Nie zamierzała wdawać się w żadną przygodę, nie na tym balu, nie po rozstaniu z Tobiasem, które wciąż odbijało się w niej głuchym bólem. Ale coś w tym nieznajomym ją przyciągało, magnetyczna oczywistość, która nie potrzebowała słów – ciągnięcie głębsze niż rozsądek. Jej tyłek napinał się pod obcisłą suknią, gdy wyobrażała sobie, jak rozsuwa jej uda, jak jego twardy kutas w nią wnika.
Uniósł kieliszek w jej stronę, nieme zaproszenie. Lena odwzajemniła gest, upiła łyk szampana, który zdążył się już nieco ocieplić. Bąbelki łaskotały jej język, a ona poczuła, jak jej miednica mimowolnie się napina. Jej cipka drgnęła, dzikie pragnienie, które ledwo mogła opanować. Potem, bez wahania, podeszła do niego. Jej obcasy zastukały na parkiecie, na chwilę zagłuszając gwar rozmów – każdy krok był małym wyznaniem. Gdy stanęła przed nim, poczuła jego wodę kolońską – drzewną, z nutą bergamotki, świeżą, a jednak głęboką. Zapach wniknął w nią, sprawiając, że kolana jej zmiękły. Mogła wyczuć jego penisa przez spodnie, wypukłość rysującą się pod materiałem, a jej pizda stała się jeszcze bardziej wilgotna, gorące, pulsujące łono, które za nim tęskniło.
Gra masek
„Nie tańczy pani?”, zapytał, a jego głos był głębszy, niż się spodziewała, aksamitna barwa, która wywołała w niej lekką wibrację – dokładnie między nogami, gdzie jej wilgotne wargi sromowe rozchyliły się, czekając na jego dotyk.
„Jeszcze nie”, odpowiedziała, a jej usta wyschły. „Może brakuje właściwego partnera.” Jej głos był ochrypły, pełen niewypowiedzianych obietnic, i poczuła, jak jej sutki ocierają się o jedwab, twarde i boleśnie podniecone.
„Może go pani znalazła.” Odstawił kieliszek na tacę, którą niósł przechodzący kelner, i wyciągnął do niej dłoń. Gest był staroświecki, niemal wzruszający, ale jego oczy, błyskające przez szpary maski, nie były wcale naiwne. Włożyła swoją dłoń w jego, poczuła ciepło palców, które zacisnęły się wokół niej mocno – roszczenie sobie prawa, które sprawiło, że zadrżała. Poprowadził ją przez tłum, obok tańczących par, obok kobiety w złocie, która się śmiała, obok mężczyzny w aksamicie, który ją mierzył wzrokiem. Serce Leny biło szybciej, dziki rytm, który zlewał się z muzyką i pulsował prosto w jej łono. Mogła poczuć jego penisa przez materiał spodni, gdy przyciągnął ją bliżej, twardego i długiego, a jej cipka zaczęła boleć z pożądania.
Na parkiecie zatrzymał się, obracając ją ku sobie. Jego dłoń spoczęła na jej biodrze, lekko, jakby miał ją zaraz puścić. Ale tego nie zrobił. Zamiast tego przyciągnął ją bliżej, aż ich ciała prawie się dotknęły. Muzyka była powolnym walcem, ale oni ledwo się poruszali – tylko delikatne kołysanie, krążenie bioder. Piersi Leny unosiły się i opadały szybciej, czubki jej sutków ocierały się o jedwab, twarde i wrażliwe. Czuła jego oddech na swoim policzku, zapach czerwonego wina i czegoś korzennego, a jej skóra zaczęła płonąć. Jej cipka pulsowała, mokre, lepkie pragnienie, które rozlewało się między jej udami i przesiąkało przez materiał majtek. Ścisnęła uda, by wzmocnić tarcie, a z jej ust wyrwał się cichy jęk.
„Zresztą mam na imię…”, zaczęła.
„Nie”, przerwał jej, cicho, niemal szeptem. „Nie tutaj. Nie dziś. Pozwólmy maskom robić swoje.” Jego głos był rozkazem, łagodnym, ale jednoznacznym, a ona poczuła, jak jej ciało na to reaguje – uległością, otwarciem. Jej pizda zrobiła się jeszcze bardziej mokra, gorący sok, który z niej wypływał i spływał po jej udach.
Skinęła głową, zaskoczona ulgą, jaką przy tym poczuła. Żadnego imienia, żadnego zobowiązania. Tylko ta chwila, tylko ta gra. Tylko ona i on i to, co między nimi płonęło. Jej tyłek drgnął, gdy przesunął dłoń niżej na jej biodro, palce niemal dotykając jej wilgotnej szpary.
Odkrycie
Wyprowadził ją z parkietu, przez wąskie drzwi prowadzące do loży. Pomieszczenie było małe, z aksamitną kanapą i lampą dającą przyćmione światło. Stąd można było zobaczyć bal poniżej, wirujące kolory, kieliszki błyszczące w świetle świec. Ale Lena nic z tego nie widziała. Widziała tylko jego, jak zamyka za nią drzwi, jak powoli zdejmuje maskę. Jego twarz była pociągła, z wysokimi kośćmi policzkowymi, delikatną blizną nad lewym okiem, która nadawała mu coś brawurowego. Jego oczy były szare, jak burzowe niebo – i spoczywały na niej z intensywnością, która sprawiała, że czuła się naga, choć była jeszcze w pełni ubrana. Jej sukienka kleiła się do skóry, wilgotna od potu i podniecenia, a jej cycki były ciężkie, sutki twarde i wzniesione.
„Lepiej?”, zapytał.
„Ja“, szepnęła i zdjęła własną maskę. Powietrze na jej skórze było chłodne, wyzwalające. Upuściła maskę na kanapę, czując, jak całe jej ciało nastawia się na niego – każde włókno, każdy nerw napięty jak pies myśliwski. Jej cipka była mokra, ociekająca, gorące, pulsujące łono, które tęskniło za jego kutasem. Podszedł bliżej, jego dłonie odnalazły jej talię, przyciągnęły ją do siebie. Jego usta były blisko, tak blisko, że czuła na wargach powiew jego oddechu, a między jej nogami robiło się jeszcze wilgotniej, jeszcze goręcej. Jego palce wbiły się w jej biodra, a ona poczuła, jak jego twardy kutas napiera przez spodnie na jej brzuch.
„Chcę cię pocałować“, powiedział, a jego głos był szorstki, pełen pożądania.
„To zrób to.“ Jej głos drżał, ale nie ze strachu – z zachłanności. Rozchyliła wargi, gotowa na jego język, gotowa go posmakować.
Jego usta spotkały jej, miękkie, ale stanowcze. Pocałunek zaczął się delikatnie, jak odkrywanie, ostrożne badanie. Wargi Leny rozchyliły się pod jego naciskiem, wpuściły jego język, który badał jej usta z cierpliwością, która ją zaskoczyła. Poczuła na jego języku smak wina, mieszankę czerwonego wina i czegoś gorzkiego, a jej język spotkał się z jego, igrał z nim. Jego dłonie wędrowały od jej talii w dół, przez biodra, ku udom, które były dostępne przez rozcięcie jej sukienki. Jego palce sunęły po jej nagiej skórze, a ona drżała pod jego dotykiem. Jej cipka stawała się jeszcze bardziej mokra, gdy jego palce zbliżały się, przesuwając się w górę wewnętrznej strony ud, aż dotarły do krawędzi jej majtek. Jęknęła w jego usta, gdy jego palce przesunęły się po wilgotnym materiale, czując ciepło jej pizdy.
Przerwał pocałunek, jego usta wędrowały do jej szyi, za ucho, gdzie delikatnie ugryzł. Lena odchyliła głowę do tyłu, ofiarowując mu swoją szyję, podczas gdy jego palce wciąż wędrowały po jej ciele. Przycisnął ją do ściany, jego ciało przywarło do jej, jego twardy kutas napierał na jej brzuch. Poczuła, jak zsuwa ramiączka jej sukienki z ramion, materiał opadł, odsłaniając jej cycki, które wisiały ciężkie i jędrne w chłodnym powietrzu. Jego dłonie natychmiast je odnalazły, objęły je, masowały z intensywnością, która sprawiła, że jęknęła. Jego kciuki pocierały jej stwardniałe sutki, a ona wygięła się, wciskając swoje cycki w jego dłonie. „Przejdź do rzeczy“, wyszeptała, jej głos ochrypły z pożądania. „Przejdź do rzeczy, ty draniu. Chcę poczuć twojego kutasa w mojej pizdzie.“
Zaśmiał się cicho, ciemny, szorstki dźwięk, który przeszedł jej po plecach. „Cierpliwości, moja słodka. Mamy całą noc.” Jego dłonie puściły jej piersi, odnalazły brzeg sukienki, ściągnęły ją z bioder, aż opadła na podłogę. Stała przed nim w swoich figach, już przezroczystych od jej wilgoci, z piersiami łaknącymi powietrza i udami drżącymi z oczekiwania. Wpatrywał się w nią, jego oczy płonęły pożądaniem, gdy powoli rozpinał spodnie. Jego członek wyskoczył, twardy i długi, żołądź czerwony i lśniący, gruby trzon pulsujący z pragnienia. Lena przełknęła ślinę, gardło miała suche. Nigdy nie widziała tak dużego członka, tak grubego, tak imponującego. Jej cipka drgnęła, dreszcz oczekiwania przebiegł przez jej ciało, a ona rozsunęła nogi, ofiarowując mu się.
„Chodź tu”, rozkazał, jego głos był szorstkim warknięciem. „Liż mnie, zanim cię przelecę.” Chwycił ją za głowę, przycisnął ją w dół, a ona opadła na kolana bez wahania. Podłoga była zimna pod jej kolanami, ale nie czuła niczego poza gorącem jego członka, który unosił się przed jej twarzą. Otworzyła usta, wzięła jego żołądź do ust, objęła go wargami. Jego smak był słony, męski, i zaczęła ssać, jej język krążył wokół żołędzi, podczas gdy jej dłonie obejmowały jego trzon. Jęknął, jego palce wbiły się w jej włosy, gdy wzięła jego członek głębiej do ust, aż żołądź dotknął jej gardła. Zakrztusiła się, ale nie przestała, brała go głębiej, czując, jak jej gardło się otwiera, by go przyjąć. Jego członek był tak gruby, tak długi, że wypełniał prawie całe jej usta, a ona kochała to uczucie, tę władzę, którą miała, by go podniecać.
„Tak, dobrze jest”, jęknął, jego oddech był ciężki. „Pieprz mnie swoimi ustami, ty mała dziwko. Zrób mnie mokrym dla twojej cipki.” Ssała mocniej, jej język pracował na jego trzonie, podczas gdy jej dłonie masowały jego jądra. Odciągnął jej głowę do tyłu, jego członek wysunął się z jej ust, gruba nić śliny ich łączyła. „Teraz jestem gotowy”, powiedział, jego głos był chrapliwy. „Pokaż mi swoją cipkę, pokaż mi, jaka jest mokra.”
Lena podniosła się, jej nogi drżały. Odwróciła się, pochyliła nad oparciem sofy, prezentując mu swój tyłek. Jej figi były przezroczyste, wilgoć spływała po jej udach. Zerwał je jedną ręką, pozwolił im opaść na podłogę. Jej wilgotna szpara leżała przed nim otwarta, wargi sromowe nabrzmiałe i lśniące. Jęknął na ten widok, jego palce przesunęły się po jej szparze, zbierając jej wilgoć. „Jesteś taka mokra, tak cholernie mokra”, wyszeptał. „Przelecę cię tak mocno, że poczujesz mnie jeszcze jutro.”
Podszedł bliżej, jego członek napierał na jej wejście, a ona poczuła gorąco jego żołędzi na wargach sromowych. Wsunął się w nią powoli, centymetr po centymetrze, jego żołądź wnikał w jej mokrą cipkę. Lena krzyknęła, krzyk rozkoszy, gdy jego członek rozszerzał się w niej, a jej ścianki zaciskały się wokół niego. Był tak gruby, tak głęboki, że myślała, iż ją rozerwie. Ale chciała więcej, chciała wszystkiego. „Pieprz mnie”, błagała, jej głos był szeptem. „Pieprz mnie mocno, ty draniu. Pieprz mnie w dupę.”
Wszedł w nią do końca, jego miednica przycisnęła się do jej pośladków, a ona poczuła, jak jego członek sięga aż do jej szyjki macicy. Zaczął uderzać, najpierw powoli, głębokim, rytmicznym ślizgiem, który rozciągał jej ścianki i ocierał o łechtaczkę. Jej cipka była tak ciasna, tak mokra, że każde pchnięcie było falą rozkoszy. Chwycił jej piersi, objął je, podczas gdy w nią wchodził, jego palce szczypały jej sutki, a ona jęczała, odrzucając głowę do tyłu. „Tak
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
