L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

W namiocie, pod gwiazdami

Opowiadania Przyjaciele · ok. 13 min czytania · Od 18 lat

Zapach wilgotnego nylonu i żywicy sosnowej wisiał w powietrzu ciężko i niemal namacalnie. Felix leżał na swojej karimacie, z głową odwróconą na bok, i nasłuchiwał syczenia sztormu, który jak bestia uderzał w płachtę namiotu. Cienkie płótno wibrowało pod każdym podmuchem wiatru, a deszcz bębnił nieregularny, niemal seksualny rytm — stałe pulsowanie, które wpełzało pod skórę. Obok niego, zaledwie o długość ramienia, Lena oddychała głęboko i równomiernie. A może tylko udawała? Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w zdradliwej powolności, która brzmiała bardziej jak kontrola niż sen. Jego członek zaczął się poruszać w ciasnocie bokserek, pierwsze, nie do przeoczenia pulsowanie, którego nie potrafił stłumić. Myśl o jej ciele, tak bliskim, a jednak tak odległym, sprawiała, że krew płynęła w nim goręcej.

„Już śpisz?”, zapytał cicho. Żadnej odpowiedzi. Tylko szum deszczu i delikatne drżenie jej powiek. Przewrócił się na plecy i wpatrywał w ciemność. Zimno wpełzało z ziemi przez śpiwór, wilgotny oddech, który osadzał się w kościach. Na zewnątrz trzasnął konar — ostry, suchy dźwięk, który rozdarł ciszę. Felix zamknął oczy i próbował poczuć ciepło jej ciała obok siebie, mimo że leżeli osobno. Nie udawało się. Tęsknota paliła jak otwarty ogień w jego piersi, a jego członek, teraz w pełni sztywny, napierał na materiał szortów. Czuł gorąco w lędźwiach, nieugaszone pragnienie, które wzmagało się z każdym oddechem.

Od dwóch lat byli współlokatorami, dzielili małe mieszkanie w mieście. Ten weekend pod namiotem był pomysłem Leny: „Wyrwać się stąd, z dala od codzienności.” Zgodził się bez wahania, jak zawsze. Ale tym razem coś było inaczej. Odkąd przyjechali do lasu, w powietrzu wisiało napięcie, które nie miało nic wspólnego z pogodą — elektryczny ciężar, który ładował każde słowo, każdy dotyk. Felix nie potrafił go nazwać, ale siedział w jego piersi, lekki ucisk, który nie dawał mu spokoju. Zapach szamponu Leny, zmieszany z wilgotną wonią lasu, wnikał w jego nozdrza i sprawiał, że jego członek stawał się jeszcze twardszy. Wyobrażał sobie, jak ją bierze, jak w nią wchodzi, i ta wizja była tak intensywna, że musiał cicho jęknąć.

Lena się poruszyła. Śpiwór zaszeleścił jedwabiście. „Felix?” Jej głos brzmiał dymnie, zaspany — ciemny ton, który trafił go głęboko w środku.

„Tak?”

„Też to słyszysz?”

„Deszcz? Tak.”

„Nie. To.” Zawahała się. „Nasz oddech. Jak brzmi, jakbyśmy byli bardzo blisko — jakbyśmy się dotykali, nie dotykając się.”

Serce Felixa podskoczyło, uderzając o żebra jak ptak w klatce. Nie wiedział, do czego zmierza. „Może my też jesteśmy”, powiedział i natychmiast tego pożałował. Zbyt bezpośrednio. Zbyt obnażająco. Jego członek drgnął na tę myśl, i poczuł, jak kropla preejakulatu sączy się z żołędzi, przesiąkając materiał szortów.

Przez chwilę panowała cisza. Potem usłyszał, jak siada, rozpinając śpiwór. „Mogę przyjść do ciebie? Jest mi zimno.” Jej głos lekko drżał — drżenie, które nie brało się z chłodu.

„Jasne.” Jego głos brzmiał ochryple, niemal obco. Zrobił jej miejsce, rozpiął zamek śpiwora — ostry dźwięk w ciemności. Wślizgnęła się do środka, jej ciało chłodne i drżące. Zapach szamponu, zmieszany z wilgotną wełną, uderzył go w nozdrza — słodki, ziemisty zapach, od którego zakręciło mu się w głowie. Jej nogi dotknęły jego, i poczuł, jak jego skóra przyzwyczaja się do dzielenia z nią ciepła, jak każdy centymetr kontaktu sprawia, że pragnie więcej. Jego twardy członek przycisnął się do jej uda, i poczuł, jak wzdryga się, ale nie cofa.

Leżała teraz blisko niego, plecami do jego klatki piersiowej. Czuł delikatną krzywiznę jej biodra, ciepły oddech jej karku. Ostrożnie objął ją ramieniem, jego dłoń spoczęła na jej brzuchu — płasko, ale pełna napięcia. Oddychała głęboko, a on czuł, jak jej pierś unosi się i opada, jak jej puls pulsuje pod jego palcami. Jej palce znalazły jego i splotły się — cicha obietnica. „To jest piękne”, wyszeptała. „Po prostu tak leżeć.”

„Tak”, odszepnął, jego usta tuż przy jej uchu. Jego oddech sprawił, że zadrżała — delikatne drżenie, które przebiegło przez całe jej ciało. Poczuł, jak włoski na jej karku stają dęba, i uśmiechnął się w ciemności, triumfalne drgnięcie warg. Jego dłoń zsunęła się niżej, po jej brzuchu, i poczuł ciepło bijące od jej skóry. Jego członek pulsował o tył jej uda, i nie mógł się powstrzymać, by nie przytulić się do niej bliżej.

Odwróciła się, tak że stanęli twarzą w twarz. Ich twarze dzieliły tylko centymetry. Widział blask jej oczu, słabe światło padające przez dach namiotu — matowy srebrzysty pas, który miękko rysował jej kontury. „Felix?”, zapytała cicho. Jej głos był teraz szorstki, zachrypnięty.

„Mhm.”

„Muszę ci coś powiedzieć.” Odwróciła głowę w jego stronę. Nie widział jej oczu w ciemności, ale czuł jej spojrzenie — gorące, badawcze, obnażone. „Ja… ostatnio często o tobie myślałam. Inaczej.” To słowo zawisło między nimi, ciężkie i słodkie jak miód.

Jego puls walił o żebra, dziki werbel. „Ja też.” Słowa padły cicho, ale wyraźnie — mocniej niż cokolwiek, co kiedykolwiek powiedział. „Od tygodni. Nie wiedziałem, jak ci to powiedzieć.”

Przysunęła się bliżej. Jej dłoń odnalazła jego na kocu. „To znaczy, że jest nas dwoje.” Jej palce splotły się z jego, mocno i ciepło — kotwica w ciemności. „Boję się, że zniszczę to, co mamy.” Jej głos drżał, niemal się załamywał.

„Może zniszczymy to, jeśli tego nie zrobimy”, odparł. Nie wiedział, skąd wziął w sobie tyle odwagi, ale ciemność dawała mu dziwną wolność — śmiałość, która go zaskakiwała.

Lena zaśmiała się cicho, ciepłym, bulgoczącym dźwiękiem. „To brzmi jak z kiepskiego filmu.”

„Przepraszam.”

„Nie. To dobrze.” Jej dłoń puściła jego i powędrowała do jego piersi. Poczuła pod palcami szybkie bicie serca, dzikie pulsowanie. „Walasz jak szalone.”

„To przez ciebie.” Jego głos był szorstki, zachrypnięty.

Pochyliła się. Jej usta musnęły jego policzek, potem usta — powiew, obietnica. Pocałunek był nieśmiały, preludium z pytań i odpowiedzi. Felix uniósł dłoń i położył ją na jej karku, przyciągając ją delikatnie bliżej. Jej usta rozchyliły się, a on poczuł słony posmak jej skóry, resztki herbaty na jej języku — gorzko-słodki smak, który ciągnął go głębiej. Pocałunek stał się głębszy, bardziej natarczywy, a chłód namiotu zdawał się znikać, wypalony żarem między nimi.

Przesunął dłonią z jej karku w dół pleców, czując pod palcami kręgi jej kręgosłupa. Zadrżała, gdy posunął się niżej, dotarł do brzegu jej koszulki i wślizgnął się pod spód. Jej skóra była gładka i ciepła, a on czuł, jak jej mięśnie napinają się pod jego dotykiem. „Felix”, wyszeptała, a jej oddech był gorący przy jego ustach. „To jest…” Nie dokończyła zdania, tylko przytuliła się do niego mocniej, jej miednica przy jego biodrze, a on poczuł wilgotne ciepło bijące od jej krocza, nawet przez materiał jej szortów.

Jego dłoń odnalazła zapięcie jej stanika i jednym sprawnym ruchem je rozpiął. Jęknęła cicho, gdy odsunął materiał na bok i uwolnił jej piersi. Jej sutki były twarde, małe perełki pożądania, a on potarł je kciukiem, powoli, okrężnymi ruchami. Przygryzła wargę, żeby nie jęczeć zbyt głośno, ale cichy skowyt wymknął jej się, gdy pochylił głowę i wziął jeden sutek do ust. Ssał delikatnie, okrążając językiem twardą końcówkę, a ona wygięła plecy w łuk, napierając na niego. „O Boże”, szepnęła, jej dłoń w jego włosach, zanurzona, ciągnąca. „Właśnie tak. Nie przestawaj.”

Przewrócił się na drugą stronę, zajął się drugim sutkiem, podczas gdy jego dłoń wędrowała niżej, po jej płaskim brzuchu, aż dotarła do gumki jej szortów. Wsunął palce pod spód, poczuł wilgotne ciepło bijące od jej cipki. Była mokra, ociekająca pożądaniem, a gdy przesunął palcem po jej szparze, jęknęła głośno, gardłowym dźwiękiem, który rozdarł ciszę namiotu. „Felix, proszę” – sapnęła. „Potrzebuję cię. Potrzebuję twojego kutasa we mnie.”

Jego serce waliło jak szalone, dziki werbel w piersi. Cofnął dłoń i rozpiął szorty, uwalniając swojego twardego, pulsującego kutasa. Był długi i gruby, żołądź lśniła wilgocią w słabym świetle. Lena usiadła, ściągnęła koszulkę przez głowę i odrzuciła ją na bok. Jej piersi zwisały swobodnie, ciężkie i pełne, sutki twarde i sterczące. Potem rozpięła szorty i zsunęła je razem z majtkami w dół nóg, aż leżała przed nim naga, jej ciało lśniące w półmroku. Jej cipka była mokra, wargi sromowe nabrzmiałe i błyszczące z podniecenia, a strużka wilgoci spływała po jej udzie.

„Chodź tu” – szepnął, jego głos ochrypły z pożądania. Podeszła do niego, usiadła okrakiem na jego biodrach, jej cipka tuż nad jego kutasem. Poczuł bijące od niej ciepło, wilgotne wejście, które groziło, że go pochłonie. „Jesteś pewna?” – zapytał, choć znał już odpowiedź.

Pochyliła się, jej usta przy jego uchu. „Nigdy w życiu nie byłam pewniejsza. Przejdź mnie, Felix. Mocno. Teraz.”

To było wszystko, czego potrzebował. Chwycił jej biodra, palce wbiły się w jej ciało, i skierował swojego kutasa na jej wejście. Jednym, potężnym pchnięciem wszedł w nią, zanurzając się głęboko w jej mokrą, ciasną pizdę. Krzyknęła, głośny, przenikliwy dźwięk rozkoszy, gdy był w niej po sam czubek, jego żołądź uderzając o jej szyjkę macicy. „O tak” – sapnęła, jej dłonie na jego piersi, paznokcie wbijające się w jego skórę. „Czujesz się tak cholernie dobrze. Tak głęboko. Tak twardo.”

Zacznął się poruszać, powolnym, rytmicznym pchnięciem, które doprowadzało ich oboje do szaleństwa. Każde pchnięcie sprawiało, że jej piersi podskakiwały, a on obserwował, jak poruszają się w słabym świetle, jak jej sutki ocierają się o jego klatkę piersiową. Teraz to ona go ujeżdżała, jej biodra zataczały kręgi, jej cipka ssała jego kutasa, mokry, mlaskający dźwięk, który zagłuszał rytm deszczu. „Tak, tak, właśnie tak” – jęczała, z głową odrzuconą do tyłu, z odsłoniętym gardłem. „Przejdź mnie mocniej. Zrób ze mnie swoją dziwkę.”

Usłuchał. Chwycił ją mocniej za biodra i wbił się w nią głębiej, szybciej, jego członek ślizgał się przez jej wilgotną ciasnotę, ognista strzała rozkoszy. Jej jęki stały się głośniejsze, ruchy bardziej rozpaczliwe, a on poczuł, jak jej mięśnie zaciskają się wokół niego, pierwsze drżenie podniecenia. „Dochodzę” – sapnęła, jej głos łamiący się. „O Boże, dochodzę. Nie przestawaj. Proszę, nie przestawaj.”

Wbił się jeszcze raz, dwa, trzy razy, a potem eksplodowała. Jej ciało drżało, jej cipka rytmicznie zaciskała się wokół jego członka, ciepły strumień jej soków wylał się na jego biodra. Krzyknęła jego imię, głośny, ekstatyczny krzyk, który odbił się echem po namiocie. Felix poczuł, jak jego własne mięśnie się napinają, jak rozkosz wzbiera w jego lędźwiach, niepowstrzymana potrzeba.

„Ja też dochodzę” – warknął i ostatnim, głębokim pchnięciem rozładował się w niej. Jego sperma trysnęła gorącymi, gęstymi strumieniami w jej głąb, strumieniem, który nie chciał się skończyć. Poczuła, jak ją wypełnia, i to doprowadziło ją do drugiego orgazmu, delikatnego drżenia, które przebiegło przez jej kończyny. Opadli razem, dysząc, spoceni, ich ciała splecione.

Deszcz nadal bębnił o namiot, ale zimno zostało zapomniane. Felix leżał na plecach, Lena na jego piersi, jej głowa w zagłębieniu jego ramienia. Jej palce bawiły się włoskami na jego klatce piersiowej, czuły gest po dzikości. „To było…” – zaczęła.

„Niesamowite” – dokończył zdanie. „Nie wiedziałem, że tak może być.”

Zaśmiała się cicho, ciepłym dźwiękiem. „Musimy to robić częściej.”

„W namiocie czy w mieszkaniu?”

„W obu” – szepnęła i pocałowała go, długim, głębokim pocałunkiem, który był obietnicą bardziej niż cokolwiek innego. Noc była młoda, a deszcz na zewnątrz był już tylko szeptem. Felix poczuł, jak jego członek sztywnieje w jej wilgotn

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi