Wino wirowało w kieliszku, rubinowoczerwone, gęsta fala, która wspinała się po ściance, a potem, ciężka od własnej słodyczy, opadała z powrotem. Lara stała do mnie tyłem, jej nóż opadał w równym, niemal medytacyjnym rytmie przez cebulę. Kuchnia pachniała czosnkiem, tymiankiem i słodkawym oparem pomidorów, które gotowały się na wolnym ogniu na kuchence. Mój członek już zaczynał nabrzmiewać, gdy patrzyłem na jej tyłek w obcisłych dżinsach – każdy ruch napinał i rozluźniał materiał. Pociągnąłem głęboki łyk wina, które gorącą strugą spłynęło mi przez gardło.

„Sól?” – zapytała, nie odwracając się.
„Morska, gruboziarnista, w górnej szafce po lewej.”
Siegneła w górę, bluzka uniosła się, a ja ujrzałem wąski pasek nagiej skóry nad paskiem jej dżinsów. Zwykle odwróciłbym wzrok, z szacunku dla niepisanych praw naszej przyjaźni. Ale wino rozmiękczyło moje zahamowania, więc pozwoliłem swojemu spojrzeniu zatrzymać się o chwilę dłużej, niż wypadało. Mój członek stwardniał, napierając na zamek błyskawiczny spodni. Wyobraziłem sobie, jak ściągam jej dżinsy i wsuwam twardego członka między jej pośladki.
„Podoba ci się to, co widzisz?” – powiedziała nagle, wciąż odwrócona do mnie plecami, ale w jej głosie pojawił się przekorny ton, którego u niej nie znałem. Wiedziała doskonale, że się na nią gapię.
Odstawiłem kieliszek, opierając się o blat. „Pytanie brzmi raczej, czy tobie podoba się, że na to patrzę.”
Odwróciła się, opierając dłonie na biodrach, w prawej ręce wciąż trzymając nóż. Jej wzrok napotkał mój, badawczy, ale nie odrzucający. „Wyglądasz dziś inaczej, Max. Jakoś bardziej odprężony. Albo może to ja patrzę inaczej.”
Zbliżyłem się, ale zatrzymałem w odległości pełnej szacunku. „Może dzisiaj po raz pierwszy widzimy się takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Bez tych wszystkich filtrów i warstw ochronnych.” Mój członek pulsował w spodniach, i wiedziałem, że ona to widzi, jak zarysowuje się wypukłość.
Odłożyła nóż na bok, wytarła ręce w ściereczkę. Jej palce lekko drżały, gdy odgarnęła kosmyk włosów za ucho. „Ryzyko polega na tym, że potem nie można już wrócić. Że zobaczy się coś, czego nie da się już uczynić niewidzialnym.” Jej wzrok na chwilę powędrował w stronę mojego krocza, po czym wrócił do moich oczu. Widziała to.
„Może wcale nie chcę tego już czynić niewidzialnym.” Mój głos stał się głębszy, chrapliwszy, i czułem, jak narasta między nami napięcie, niewidzialna nić, która się napina. Wyobraziłem sobie, jak teraz przyciskam ją do blatu i zdzieram z niej bluzkę.
Podeszła do mnie, jeden krok, i nagle była wystarczająco blisko, bym poczuł zapach jej perfum nad czosnkiem – wanilia i coś drzewnego. „Pokaż mi więc, co widzisz” – szepnęła. Jej głos był ochrypły, niemal bez tchu.
Uniosłem dłoń, powoli, dając jej czas, by się cofnęła, ale stała nieruchomo, z lekko rozchylonymi ustami. Opuszki moich palców dotknęły jej obojczyka, przesunęły się po miękkiej skórze w stronę ramienia, gdzie wyczułem cienką ramiączko jej biustonosza. Ostrożnie zsunąłem je z jej ramienia, potem drugie. Bluzka wciąż na niej wisiała, ale materiał napiął się inaczej na jej piersiach. Widziałem twarde pąki jej sutków przez tkaninę.
„Wiesz, jak często to sobie wyobrażałam?” – mruknęła. „Że pewnego wieczoru po prostu mnie dotkniesz, bez tego uprzejmego trzymania dystansu.” Jej dłoń spoczęła na mojej piersi, palce wbiły się w moją koszulę.
„Dlaczego nigdy nic nie powiedziałaś?” Przesunąłem dłoń niżej, po łuku jej piersi pod bluzką.
„Bo myślałam, że wszystko zepsuję. Ale teraz jestem wystarczająco pijana, by uwierzyć, że warto.” Zaśmiała się cicho, ale nie zabrzmiało to niepewnie. Jej druga dłoń odnalazła mój pasek, bawiła się klamrą.
Rozpiąłem jej bluzkę, guzik po guziku, a ona pozwoliła mi na to. Materiał rozchylił się, odsłaniając czarny koronkowy biustonosz, który obejmował jej piersi. Jej oddech przyspieszył, klatka piersiowa unosiła się i opadała pod moim spojrzeniem. Widziałem, jak jej sutki napierają na koronkę, twarde i żądające.
„Piękne” – powiedziałem, i to nie był pusty frazes. To była prawda, bez filtrów. Pochyliłem się i pocałowałem ją, najpierw delikatnie, potem bardziej natarczywie, gdy odwzajemniła pocałunek, jej usta miękkie i ciepłe od wina. Mój język odnalazł jej język, i całowaliśmy się głęboko, zachłannie, podczas gdy moje dłonie szukały zapięcia jej biustonosza.
Otworzyłem je wprawnym kliknięciem, a ona zsunęła ramiączka z ramion. Koronka opadła na kuchenną podłogę, a jej piersi odsłoniły się, ciężkie i pełne, z jasnobrązowymi sutkami, które już się kurczyły. Były doskonałe – jędrne, z lekkim kołysaniem, które doprowadzało mnie do szału. Wziąłem jedną z nich do ust, okrążałem językiem czubek, podczas gdy ona jęczała i przeciągała palcami przez moje włosy.
Jej sutek stwardniał między moimi wargami, smakował solą i jej własnym zapachem. Przycisnęła moją głowę mocniej do siebie, a ja przeszedłem na drugą stronę, poświęcając jej tę samą uwagę. Ssałem jej sutek, aż jęknęła i wygięła się w moją stronę. Moja dłoń powędrowała niżej, po jej brzuchu, aż do paska dżinsów. Czułem żar bijący od jej cipy.
„Chcę cię poczuć” – wysapała – „naprawdę. Chodź ze mną do sypialni.” Chwyciła moją dłoń, a ja poczułem, jak drży z pożądania.
Zostawiliśmy wino, jedzenie na kuchence i poszliśmy do jej pokoju. Łóżko było niezaścielone, prześcieradła pogniecione, a ona pociągnęła mnie na nie bez wahania. Zsunąłem koszulę przez głowę, podczas gdy ona rozpinała dżinsy i jednym ruchem zsunęła je z bioder. Pod spodem miała wąskie czarne stringi, które prawie niczego nie zakrywały. Widziałem ciemne cienie jej warg sromowych przez cienki materiał, wilgotne i gotowe.
Położyłem się obok niej, przesunąłem dłonią po jej brzuchu, po miękkiej skórze poniżej pępka, aż do materiału okrywającego jej krocze. Uniosła biodra, a ja ściągnąłem stringi, powoli, delektując się chwilą, gdy jej ciało leżało przede mną całkowicie, nagie i otwarte. Jej wzgórek łonowy był gładko ogolony, pozostał tylko mały pasek nad jej szparą, która już lśniła od wilgoci.
Była już wilgotna, gdy wsunąłem palce między jej uda. Jej wargi sromowe były nabrzmiałe, śliskie od podniecenia, i przesunąłem po jej łasce, która natychmiast wyprostowała się pod moim dotykiem, mały, twardy guzek pragnący więcej. Jęknęła głośno, odrzuciła głowę w poduszki, a jej palce wbiły się w prześcieradła.
„Tak, właśnie tam” – szepnęła, a jej dłoń znalazła mojego penisa przez spodnie i ścisnęła. Byłem już twardy, mój członek pulsował pod materiałem, a ona zaczęła rozpinać mój pasek drżącymi, niecierpliwymi palcami. „Chcę go poczuć, Max. Teraz.”
„Pozwól mi” – powiedziałem i pomogłem jej zsunąć spodnie i bokserki. Mój penis wyskoczył wolny, żołądź już lekko wilgotna od napletka, który się cofnął. Był gruby i twardy, żyły wystąpiły na wierzch, a ja zobaczyłem, jak jej oczy robią się wielkie, gdy na niego spojrzała.
Usiadła, objęła mnie obiema dłońmi, a ja poczułem jej ciepły język na czubku, najpierw krótkie liznięcie, potem wzięła mnie całego do ust. Jej wargi objęły moją żołądź, a ja głośno jęknąłem, gdy jej język okrążał najczulsze miejsce. Poruszała się rytmicznie, zanurzała się coraz głębiej, aż poczułem jej gardło, a ja trzymałem jej głowę, nie prowadząc, tylko podtrzymując.
Jej usta były gorące i mokre, jej ślina spływała po moim członku, gdy brała mnie głębiej w siebie. Jej dłoń objęła resztę mojego trzonu, masując go w tym samym rytmie co ruchy języka. Poczułem, jak narasta we mnie gorąco, jak mój członek staje się jeszcze twardszy w jej ustach.
„Nie dochodź” – wyrzuciłem z siebie – „chcę w tobie dojść.” Wycofałem się delikatnie z jej ust, cichy dźwięk, gdy jej wargi ześlizgnęły się z mojej żołędzi. Spojrzała na mnie, jej usta lśniące wilgocią, i uśmiechnęła się.
„Więc weź mnie.” Położyła się na plecach, rozchylając dla mnie nogi. Jej pizda leżała otwarta, wargi sromowe lekko rozchylone, ociekające wilgocią i gotowe. Czułem jej zapach, słodki i ziemisty, a mój kutas drgnął z pożądania.
Ustawiłem się między jej udami, żołędzią przy jej wejściu. Przeciągnąłem nim po jej wargach sromowych, zanurzyłem się na chwilę w jej wilgoci, po czym znów się wycofałem. Jęknęła i uniosła biodra, próbując wciągnąć mnie w siebie.
„Pieprz mnie wreszcie, Max”, wyszeptała ochryple. „Chcę poczuć w sobie twojego twardego kutasa.”
Wbiłem się w nią, powoli, ale głęboko, a jej ciało wygięło się w łuk, gdy w nią wnikałem. Jej pizda była ciasna i gorąca, ściany zacisnęły się wokół mojego kutasa, jakby witały mnie w środku. Czułem każdą fałdę, każdy mięsień, który się kurczył, gdy wnikałem coraz głębiej, aż znalazłem się w niej cały.
„O Boże, tak dobrze w tobie”, jęknęła, a jej nogi oplotły moje biodra, przyciągając mnie głębiej. „Czuję cię głęboko w sobie.”
Zacząłem ją pieprzyć, najpierw powoli, potem szybciej, każdy pchnięcie wbijało mnie głębiej w jej mokrą, gorącą pizdę. Jej biodra poruszały się przeciwko mnie, spotykając każde moje pchnięcie, a jej piersi podskakiwały przy każdym ruchu. Pochyliłem się, wziąłem jedną z jej brodawek do ust, ssałem ją, nadal w nią wbijając.
„Tak, tak, tak”, sapnęła, jej dłonie w moich włosach, ciało drżało. „Pieprz mnie mocniej, Max. Chcę to poczuć.”
Posłuchałem, wbijając się głębiej i mocniej, mój kutas wnikał w nią, cofał się prawie całkowicie, by znów zagłębić się w jej mokrej pizdzie. Łóżko skrzypiało pod nami, jej jęki stawały się głośniejsze, bardziej niekontrolowane. Czułem, jak jej wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół mojego kutasa, wiedziałem, że jest blisko szczytu.
„Dojdź dla mnie”, szepnąłem jej do ucha. „Pozwól temu przyjść.”
Krzyknęła, gdy orgazm ją ogarnął, jej ciało wygięło się w łuk, a pizda kurczowo zacisnęła się wokół mojego kutasa. Czułem, jak jej płyn spływa po moim trzonie, gorący i wilgotny. Nadal w nią wbijałem się przez cały jej szczyt, pchając ją coraz wyżej.
„Dochodzę”, jęknąłem, moje biodra poruszały się szybciej, bardziej niekontrolowanie. „Dochodzę w tobie.”
Wbiłem się w nią jeszcze raz głęboko, gdy ogarnął mnie orgazm. Moja sperma trysnęła w nią, gorąca i gęsta, podczas gdy ona wciąż drżała pode mną. Czułem, jak każda fala pulsuje w jej głębi, aż byłem pusty, wyczerpany, zadowolony.
Leżeliśmy nieruchomo, nasze ciała zlane potem, oddechy urywane. Jej dłoń przesunęła się po moich plecach, a ja pocałowałem ją delikatnie w czoło.
„To był… ostatni składnik”, szepnęła, i oboje zaśmialiśmy się cicho w ciemności.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
