Ta historia została wygenerowana automatycznie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie postacie są pełnoletnie. Od 18. roku życia.

W historycznym onsen w Kioto, gdzie parowały gorące źródła, a zapach jaśminu i cedrowego drewna ciążył w powietrzu, spotkałam go. Byłam tu, by oszczędzać dłonie – te palce, które każdego dnia dotykały kruchych artefaktów, pożółkłych jedwabnych zwojów i popękanej ceramiki. Lecz w chwili, gdy zanurzyłam się w parującej wodzie sięgającej mi do ramion, ujrzałam go. Siedział na drugim końcu basenu, twarz miał w półcieniu, a oczy wpatrzone we mnie, jakby czekał na mnie od dawna. Jego skóra, głęboko opalona od słońca Maroka lub Indii, lśniła w blasku lampionów. Dłonie spoczywały na kamiennym brzegu – silne, z wyraźnie widocznymi żyłami, palce, które wiedziały, jak chwycić i utrzymać coś cennego. Serce zabiło mi szybciej, a między nogami, pod ciepłą wodą, poczułam pierwsze, wilgotne pulsowanie. Nie wiedziałam, kim był, ale moje ciało już wiedziało.
Prawie się nie odzywał, gdy później siedzieliśmy obok siebie w ogrodzie, ze stopami w chłodnym mchu. Jego głos był głęboki, jak kamyki toczące się po suchym drewnie. „Masz piękne dłonie” – powiedział, a jego palce objęły moje nadgarstki. Uścisk był delikatny, ale nie pozostawiał wątpliwości. Przełknęłam ślinę, czując, jak mój oddech staje się płytszy. „Dużo pracują” – wyszeptałam, ale on pokręcił głową. „Nie, są miękkie. Wrażliwe. Jak wszystko, co kolekcjonuję.” Przyciągnął mnie bliżej, a ja dałam się prowadzić – moje ciało poruszało się samo, jakby już wiedziało, że będzie posłuszne. Zapach jego wody po goleniu, ostry i piżmowy, uderzył mnie w nozdrza, i poczułam, jak moje majtki nasiąkają wilgocią między udami. Zanim jeszcze mogłam na to pozwolić, byłam gotowa mu się oddać.
Nadeszła noc i weszliśmy do ryokan, starego drewnianego budynku, którego ściany z ryżowego papieru tłumiły każdy dźwięk. W naszym pokoju, przestronnej sali z matami tatami, zostawił mnie stojącą, podczas gdy zamykał przesuwane drzwi. Światło księżyca wpadało przez okno, malując srebrzyste pasy na podłodze. Stał przede mną, wyższy ode mnie, a jego oczy badały mnie, jakby oglądał obraz. „Rozbierz się”, powiedział, a jego głos brzmiał spokojnie, ale kryła się w nim siła, która nie znosiła sprzeciwu. Moje palce drżały, gdy rozwiązywałam pasek yukaty. Materiał zsunął się z moich ramion, opadł na podłogę, a ja stałam przed nim naga, sutki stwardniałe od chłodnego powietrza i podniecenia. Zbliżył się, a jego dłoń uniosła się, by objąć moją szyję, nie mocno, ale wyraźnie, jakby chciał mi pokazać, że w każdej chwili może nade mną zapanować. „Jesteś piękna”, szepnął, a jego usta musnęły mój policzek, potem moje usta. Pocałunek był głęboki, jego język wdarł się, żądny, a ja poczułam, jak miękną mi kolana. Kiedy się odsunął, mój oddech był gorący, a słodki, natarczywy ból między moimi nogami był prawie nie do zniesienia.
Poprowadził mnie do łóżka, grubego materaca futon na podłodze. Opadłam na kolana, z twarzą zwróconą ku niemu, jak suplikantka. Uśmiechnął się, wąskim, świadomym uśmiechem, i zaczął się rozbierać. Powoli, kawałek po kawałku, pozwalał, by jego ubranie opadało, aż jego ciało stanęło przede mną, opalone, muskularne, z szeroką klatką piersiową i brzuchem płaskim i twardym. A potem zobaczyłam jego penisa, już sztywnego, grubego i długiego, z żołędzią lśniącą od wilgoci. Zrobił krok bliżej, a jego dłonie wpiły się w moje włosy, odchylając moją głowę do tyłu. „Otwórz usta”, rozkazał, a ja posłuchałam bez wahania. Wsunął swojego penisa do środka, powoli, z rozkoszą, pozwalając mi poczuć całą jego długość. Smak był słony i męski, zapach ziemisty i silny. Ssałam, okrążając językiem żołądź, podczas gdy jego palce mocniej chwyciły moje włosy i wyznaczały rytm. Jęknął cicho, głęboki, gardłowy dźwięk, który wibrował przez całe moje ciało. „Tak dobrze”, mruknął, „taka uległa.” Wzięłam go głębiej, pozwalając mu niemal zejść do gardła, aż do odruchu wymiotnego, bo wiedziałam, że tego chce, że czuje moje oddanie.
Po chwili, gdy moja broda była mokra od śliny i jego soku, cofnął się. Pozwolił mi wstać, obrócił mnie i popchnął do przodu, aż znalazłam się na czworakach na futonie, z tyłkiem uniesionym w górę. Poczułam jego dłonie na moich pośladkach, jak rozchylał je, przyglądając mi się. „Jesteś już mokra” – powiedział, a jego palce wsunęły się między moje wargi sromowe, zbierając wilgoć, która obficie płynęła. Potarł nią moją łechtaczkę, krótko, mocno, a dreszcz rozkoszy przeszył mnie na wskroś, wyrywając mi jęk. „Proszę” – wyszeptałam, a mój głos był ochrypły z pożądania. „Proszę, pieprz mnie.”
Zaśmiał się cicho, mrocznym dźwiękiem, a potem poczułam czubek jego penisa przy swoim otworze. Nacisnął, powoli, i poczułam, jak mnie rozciąga, milimetr po milimetrze, aż cały jego trzon zniknął we mnie. Krzyknęłam, zduszonym dźwiękiem, gdy wypełnił moją ciasną, gorącą cipkę. Był tak głęboko, tak gruby, że myślałam, że mnie rozłupie. Ale potem zaczął tłuc się we mnie, mocno i miarowo, każde pchnięcie uderzało jego biodrami o moje pośladki. Rytm był brutalny, doskonały, i zatraciłam się w nim, stając się jednym uczuciem rozkoszy i bólu. Chwycił mnie za włosy i odciągnął moją głowę do tyłu, podczas gdy nadal we mnie wbijał się. „Należysz do mnie” – sapnął, jego głos szorstki od wysiłku. „Powiedz to.”
„Należę do ciebie” – jęknęłam, a moje palce wbiły się w materiał pościeli. „Jestem twoja.” To słowo uwolniło w nim coś. Stał się twardszy, szybszy, a jego pchnięcia stawały się głębsze, aż myślałam, że się pod nimi złamię. Poczułam, jak rozkosz ściska się w moim brzuchu, gorąca i natarczywa, jak sprężyna, która się napina. „Dojdź dla mnie” – rozkazał, a jego kciuk nacisnął na moją łechtaczkę, pocierając ją przy każdym ruchu. To było zbyt wiele, zbyt intensywne, i eksplodowałam, orgazm, który przemknął przez całe moje ciało, moje mięśnie zacisnęły się wokół jego penisa, wciągając go jeszcze głębiej we mnie. Krzyknęłam, jego biodra przywarły do mnie, i poczułam, jak on też dochodzi, jak pompuje we mnie swój nasienie, gorące i gęste, podczas gdy jęczał i drżał. Zostaliśmy tak, złączeni, na chwilę, tylko sapanie naszych oddechów wypełniało pokój.
Powoli się wycofał, a ja opadłam do przodu, wyczerpana, na futon. Ale noc była jeszcze młoda. Odwrócił mnie na plecy, rozchylił moje nogi i pochylił się nade mną. Jego język odnalazł moją cipkę, wciąż mokrą od jego spermy i mojej wilgoci. Lizał mnie, żądnie, badawczo, wsuwał we mnie język, okrążał moją łechtaczkę, aż znów zaczęłam drżeć. Krzyknęłam, gdy ogarnął mnie drugi orgazm, a on lizał mnie dalej, aż wijąc się z nadwrażliwości. Potem wyprostował się, chwycił moje dłonie i przycisnął je nad moją głową do poduszki. Patrzył mi w oczy, gdy ponownie wsuwał we mnie swojego kutasa, tym razem od przodu, i czułam każdy centymetr, gdy we mnie wnikał. Jego ruchy były teraz wolniejsze, bardziej kontrolowane, każde z nich było stwierdzeniem jego władzy. Pochylił się, ugryzł lekko moją brodawkę, a ja wyprężyłam się, krzyk rozkoszy i bólu. Jebaliśmy się całą noc, na futonie, przy ścianie, na zimnym drewnie tatami, aż przestałam wiedzieć, gdzie kończę się ja, a zaczyna on. Byłam tylko naczyniem dla jego żądzy, dziwką, którą się brał, i to była najpiękniejsza wolność, jaką kiedykolwiek znałam.
Poranne słońce przedarło się przez papierowe ściany, malując delikatne cienie na mojej nagiej skórze. Leżałam na brzuchu, z rozłożonymi nogami, i czułam, jak jego sperma ze mnie wypływa, ciepła, wilgotna smuga na moim udzie. On stał już ubrany przed lustrem, koszula idealnie wyprasowana, włosy uczesane. Oglądał mnie, jak koneser sztuki przygląda się obrazowi. Krótkie skinienie, wąski uśmiech, po czym opuścił pokój. Zostałam sama w wielkim łóżku, zmięte i mokre prześcieradła, zapach seksu i potu wciąż wisiał w powietrzu.
Leżałam z zamkniętymi oczami i pozwoliłam, by wspomnienia nocy przepływały przez moją głowę. Jego dłonie na mojej szyi, jego kutas w moich ustach, uczucie bycia wypełnioną i zdominowaną. To była noc, która nauczyła mnie, że uległość nie jest słabością, ale formą siły, oddaniem, które mnie wyzwalało. Wstałam, zataczając się poszłam do łazienki i puściłam gorącą wodę na moje ciało. Moja skóra była czerwona od jego pocałunków, moja cipka opuchnięta i obolała. I uśmiechnęłam się. Ubrałam się, yukata luźno opięta wokół ciała, a gdy opuściłam onsen, poczułam się przemieniona. Tej jednej nocy w Kioto nigdy nie zapomnę, rozdziału w mojej księdze, który traktował tylko o władzy, o oddaniu i o słodkim bólu rozkoszy. A gdy wróciłam do świata, wiedziałam, że nigdy więcej nie stracę tej części siebie.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
