L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Góra pierwszego westchnienia

Opowiadania Pierwsze Razy · ok. 11 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została wygenerowana automatycznie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie postacie są pełnoletnie. Od 18. roku życia.

Lena siedziała naprzeciwko niego w kolejce górskiej, zimna szyba za nią była jedynie matowym odbiciem ośnieżonych szczytów Tyrolu, ale Max nie patrzył na góry. Jego oczy wręcz wżerały się w jej ciało, podczas gdy kabina z szarpnięciem wspinała się na górę. Miała na sobie obcisłe, winnoczerwone spodnie do jogi, które podkreślały każdą krągłość jej silnych ud i jędrny łuk pośladków. Jej góra była prosta, ale napinała się na pełnych piersiach, których zarysy wchłaniał przez cienki materiał. Lena, po czterdziestce, szanowana nauczycielka jogi ze spokojem kobiety, która pogodziła swoje ciało i umysł, czuła to spojrzenie jak gorący oddech na swojej skórze. Poznała go trzy tygodnie temu, kiedy pojawił się sapiąc i spocony na jej porannych zajęciach, młody chłopak z nadmiarem testosteronu. Od tamtej pory nie dawał jej spokoju. Piętnaście lat młodszy od niej. Jej uczeń. Mantra, którą próbowała sobie wmówić, podczas gdy gorąco między jej nogami już zaczynało pulsować.

Kolejka górska kołysała się i piszczała, metaliczny dźwięk mieszający się z hukiem w jej uszach. Max był tak blisko, że musiała wdychać zapach jego wody po goleniu – drzewny, piżmowy, z nutą cytrusów. Zapach, który chwycił ją za nos i wylądował w jej łonie. Jego dłoń leżała luźno na kolanie, szeroka, ścięgnista, z żyłami rysującymi się pod skórą. Wyobraziła sobie, jak ta dłoń spoczywa na jej nagiej skórze, poczułaby szorstkość jego kostek palców, nacisk. Jej policzki płonęły. Oderwała wzrok i wpatrzyła się w szczyty, ale w odbiciu szyby zobaczyła jego oczy, ciemne z pożądania. „Podoba ci się widok?” – zapytała, jej głos był bardziej ochrypły, niż zamierzała. Uśmiechnął się krzywo, chłopiec w ciele mężczyzny. „Tak” – powiedział cicho, przesuwając wzrokiem po jej nogach. „Bardzo podoba mi się to, co widzę.” Kabina zatrzymała się gwałtownie, a gdy drzwi się rozsunęły, Max wstał, pochylił się nad nią, a jego dłoń spoczęła na jej ramieniu. Nie był to delikatny nacisk, był stanowczy, władczy. „Chodź” – powiedział – „dzisiaj nie ma dnia na dystans.”

Górska ścieżka była wąska, otoczona pachnącymi krzewami różanecznika, powietrze było czyste i zimne. Szli obok siebie w milczeniu, ale cisza była elektryzująca. Lena próbowała uporządkować myśli. Pozwoliła mu się towarzyszyć pod pretekstem wędrówki, by na nowo wytyczyć zawodowe granice. Zamiast tego czuła, jak jej pochwa staje się coraz wilgotniejsza z każdym krokiem, jak materiał jej joggingowych spodni przylega do warg sromowych. Max mówił, opowiadał o swoich planach, o swojej pasji do wspinaczki i gór, ale jego głos był tylko głębokim wibrowaniem, które odbijało się echem w jej podbrzuszu. Cała jego obecność wdzierała się w jej przestrzeń. Gdy zatrzymali się przy punkcie widokowym z chwiejną drewnianą ławką, stanął i odwrócił się do niej gwałtownie. Głód w jego oczach był nie do przeoczenia, żądza, która zrzuciła wszelką uprzejmość. „Nie mogę dłużej udawać, Leno” – powiedział ochryple. „Chcę cię. Teraz.” Nie czekając na odpowiedź, postąpił krok naprzód, jego dłoń wsunęła się w jej włosy i odchyliła jej głowę do tyłu. Potem przycisnął usta do jej ust.

Pocałunek nie był niczym łagodnym. Był atakiem. Jego język wdarł się między jej wargi, domagając się wstępu, a ona uległa, jęk, który wlał się w jego usta. Poczuła jego zęby delikatnie na swojej dolnej wardze, potem jego dłoń, która zsunęła się z jej karku w dół, po plecach, aż spoczęła na jędrnym poduszczeniu jej pośladków. Przycisnął ją do siebie, a ona poczuła jego podniecenie, twardy, gruby człon, który napierał na jej brzuch. „Jesteś tak cholernie gorąca” – wyszeptał w jej usta. „Chcę cię pieprzyć, aż nie będziesz mogła chodzić.” Jego kolano wcisnęło się między jej nogi i rozchyliło je. Szorstkie dotknięcie jego dżinsów na jej wilgotnym zagłębieniu było zbyt wiele. Zadrżała, jej dłonie wsunęły się w jego koszulę, szarpiąc guziki, aż poczuła jego gorącą, gładką skórę. „Tutaj” – wysapała, jej rozsądek ostatecznie utonął w koktajlu pożądania i pragnienia. „Pieprz mnie tutaj.”

Pociągnął ją głębiej w las, aż dotarli na małą polanę, skąpaną w słońcu i osłoniętą gęstymi krzewami. Podłoże było miękkie od mchu i suchych igieł. Max przesunął dłońmi po jej ciele, zerwał jej bluzkę przez głowę, aż jej piersi, ciężkie i pełne, znalazły się w jego polu widzenia. Jej sutki były twarde, ciemne i nabrzmiałe, gdy potarł je kciukami. „Cholera, twoje cycki są idealne” – szepnął, pochylił się i wziął jeden sutek do ust. Ssał mocno, podczas gdy jego druga dłoń masowała wolną pierś, ściskała, ciągnęła. Lena odrzuciła głowę do tyłu, wyrwał jej się krzyk. Poczuła, jak wilgoć między jej nogami sączy się w spodnie, lepka, gorąca strużka. „Zdejmij je” – rozkazała ochryple, niezdolna przejąć kontroli. On całował niżej, uklęknął przed nią, jego język malował mokry ślad od jej pępka w dół, podczas gdy dłonie chwyciły gumę jej spodni od jogi i ściągnęły je jednym szarpnięciem w dół jej nóg. Materiał oderwał się lepko od jej skóry. Stała przed nim naga, tylko alpejskie powietrze na jej podnieconej skórze, a on wpatrywał się w nią, w jej ciemny, wilgotny trójkąt między nogami. „Boże, jesteś taka mokra dla mnie” – jęknął, jego głos ochrypły z pożądania. Rozchylił jej wargi sromowe dwoma palcami i pochylił się. Jego język odnalazł jej łechtaczkę i zaczął lizać, najpierw powoli, okrężnie, potem mocniej, z rozkoszą.

Lena wczepiła się w jego włosy, jej nogi drżały pod nią. „Tak, właśnie tam” – sapnęła. „Liż mnie, pieprz mnie językiem.” Zanurzył się głębiej, jego język wniknął w jej otwór, smakował jej soki, zanim wrócił do łechtaczki, wziął ją między wargi i ssał. Ciśnienie w niej rosło, wrzenie w jej żyłach. Poczuła, jak narasta jej szczyt, fala, która pędziła przez całe jej ciało. „Dochodzę” – krzyknęła, jej miednica drgała o jego twarz. „Kurwa, tak, dochodzę!” Orgazm eksplodował w niej, gwałtowne drganie, które wstrząsnęło jej ciałem, podczas gdy trzymała się jego głowy, by nie upaść. Jej soki spływały po jego brodzie, ale on nie odpuszczał, wylizywał ją do końca, aż ucichło ostatnie drżenie. Potem wstał, jego twarz lśniła mokra od niej. „Smakujesz niesamowicie” – powiedział, rozpinając pasek. Jego dżinsy opadły na ziemię. Jego członek stał przed nią sztywny i okazały, gruby, z nabrzmiałym żołędziem lśniącym z pożądania. Trzon był długi, pokryty żyłami. Lena przełknęła ślinę, jej gardło wyschło. „Pieprz mnie tym” – szepnęła.

Przycisnął ją tyłem na mech, szorstka kora pnia drzewa uciskała jej ramię. Leżała pod nim, z rozchylonymi nogami, jej wilgotna cipka szeroko otwarta dla niego. Ukląkł między jej udami, dłonią objął swojego penisa i przyłożył żołądź do jej wejścia. Potarł czubkiem o jej mokre wargi sromowe, o wrażliwą łechtaczkę, a ona drgnęła, wydając z siebie stłumiony jęk. „Jesteś taka ciasna”, jęknął. „Rozciągnę cię porządnie.” Potem nacisnął. Żołądź wniknęła w nią, gorący, rozciągający ból, który natychmiast zamienił się w rozkosz. Zacisnęła się wokół niego, jej ciało objęło jego trzon ssącym ruchem. „Tak, głębiej, pieprz mnie głębiej”, błagała. Uległ, wbił się gwałtownym pchnięciem, aż jego jądra uderzyły o jej wargi sromowe. Był w niej po sam czubek. To wypełnienie było przytłaczające. Czuła każdy centymetr w sobie, jak wypełniał i rozszerzał jej ścianki. „Ruszaj się”, sapnęła, „proszę, pieprz mnie.”

Zaczął tłoczyć, najpierw powoli, głębokie, rytmiczne zanurzenia, które przy każdym pchnięciu przyciskały jego brzuch do jej łechtaczki. Napięcie narastało ponownie, druga fala, jeszcze potężniejsza od pierwszej. Lena jęknęła głośno, jej dłonie wbiły się w jego plecy, przyciągnęła go bliżej, a pięty naparły na jego pośladki. „Mocniej”, krzyknęła. „Pieprz mnie mocniej!” Usłuchał, jego pchnięcia stały się szybsze, brutalniejsze, jego penis orał w jej wilgotnej jaskini, wilgotne, mlaskające dźwięki mieszające się z jej jękami i szumem wiatru. Pot spływał po jego plecach, mięśnie napinały się, gdy ją brał. „Ty sprośna dziwko”, jęknął, jedna ręka wsunęła się między ich ciała i drażniła jej łechtaczkę kciukiem i palcem wskazującym. „Dojdź dla mnie. Dojdź na moim penisie.” Napięcie eksplodowało. Lena krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, gdy drugi orgazm przetoczył się przez nią, jeszcze intensywniejszy, jeszcze gwałtowniejszy. Jej cipka drgała wokół jego penisa, kurczowe pulsowanie, które porwało go ze sobą. „Dochodzę”, ryknął, jego ciało zesztywniało. „Kurwa, dochodzę w twojej dziwce!” Wbił się jeszcze raz głęboko, jego biodra drgnęły, a ona poczuła, jak jego sperma eksploduje w niej, gorące, gęste strumienie zalewające jej ścianki. Drżał nad nią, dysząc, podczas gdy jego ostatnia siła wlewała się w nią. Potem opadł na nią, jego ciężar był ciężkim, przyjemnym brzemieniem.

Leżeli tak długo, spleceni ze sobą, jej ciało wciąż drżało z poświstu orgazmów. Jego dłoń przesuwała się po jej wilgotnym biodrze. „To było… niesamowite”, wyszeptał w jej włosy. Poczuła, jak jej myśli powoli wracają, jak rzeczywistość spada na nią jak zimny prysznic. Była jego nauczycielką. Właśnie zjadła jego zakazany owoc na polanie w lesie. Wstała, kolana miała miękkie, uda lepkie od jego spermy i własnych soków. Ubrała się w milczeniu, czując, jak ubranie przywiera do jej mokrej skóry. Powrót kolejką górską był milczący. Siedzieli obok siebie, ich dłonie się dotykały, ale nie rozmawiali. Szczyty były już tylko niemymi świadkami ich grzechu. Gdy kolejka się zatrzymała, pomógł jej wysiąść z wagonika, dłoń na jej ramieniu, ostatni uścisk, który przeniknął ją na wskroś. Spojrzała na niego, a w jego oczach kryło się pytanie, czy to powtórzą. Ale wiedziała, że nigdy więcej go nie zobaczy, że ten zakazany owoc, raz zjedzony, pozostawi wieczne pragnienie, którego nigdy nie będzie mogła zaspokoić. Rozstanie było gorzkie, cięciem w jej serce, ale koniecznym. Patrzyła, jak odchodzi, jego ramiona szerokie pod koszulą, a w jej łonie pulsowało wspomnienie jego penisa, jego języka, jego spermy, która wciąż powoli z niej wypływała, gorące przypomnienie tego, czego nigdy więcej nie będzie miała. Przejechała językiem po wargach, wciąż czując jego piżmo, i wiedziała, że ta góra pierwszego westchnienia będzie jej grobem dla wszelkiej dalszej zawodowej dystansu.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi