L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Romans w Brooklynie

Opowiadania Zdrada · ok. 12 min czytania · Od 18 lat

Ta historia została wygenerowana automatycznie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie postacie są pełnoletnie. Od 18. roku życia.

Stałem przy oknie mojego loftu na Brooklynie, przyciskając czoło do chłodnej szyby, wpatrując się w migoczącą panoramę Manhattanu. Na dole szumiał ruch uliczny, ale we mnie panowała tylko cisza. Pusta, ziejąca pustka. Moje życie było doskonałą fasadą z błyszczących sukcesów i uprzejmych uśmiechów. Jako dyrygent Nowojorskiej Orkiestry Symfonicznej panowałem na scenie, kontrolowałem każdą nutę, każde wejście. Moje dłonie kreśliły muzykę w powietrzu, a muzycy byli posłuszni. Lecz w moim życiu prywatnym czułem się jak marionetka, której sznurki pociągała nudna rutyna. Moje małżeństwo było pełne miłości, ale przewidywalne — powolne, jednostajne crescendo, które nigdy nie prowadziło do kulminacji. Pragnąłem czegoś, co wprawiłoby moją krew w wrzenie, czegoś zakazanego, co przywróciłoby mnie do życia. Mój członek, który od miesięcy wnikał mechanicznie i z obowiązku w znajome ciepło mojej żony, zaczął pulsować w moich spodniach, gdy o niej myślałem.

Myślałem o młodej skrzypaczce orkiestrowej, która niedawno dołączyła do naszej orkiestry. Była oszałamiająca. Długie, kruczoczarne włosy opadające na ramiona i oczy, które lśniły jak dwa ciemne, głębokie jeziora w nocy. Jej muzyka była inna — dzika, namiętna, śpiew, który wbijał się prosto w moje wnętrzności i sprawiał, że mój członek twardniał, zanim jeszcze dotknęła pierwszej struny. Obserwowałem ją, gdy stała na scenie, ze skrzypcami pod brodą, z zamkniętymi oczami, pogrążona w ekstazie. Zastanawiałem się, czy w łóżku też jest tak namiętna i dzika, czy jej ciało drży tak pięknie, gdy dochodzi, jak jej palce tańczą po strunach. Wiedziałem, że była zakazana. Byłem żonaty. Była moją podwładną. Ale moje pożądanie płonęło jak ogień w moim brzuchu i nie mogłem przestać go podsyczać.

Dni mijały. Widziałem ją na każdej próbie, na każdym występie. Obserwowałem, jak porusza się jej tyłek w obcisłych czarnych spodniach, gdy szła do pulpitu. Obserwowałem drobne kropelki potu na jej górnej wardze, gdy grała skupiona. Mój członek twardniał jak skała za każdym razem, gdy myślałem o jej imieniu: Elena. Zacząłem szukać pretekstów, żeby z nią rozmawiać. Po próbach, w pustych korytarzach sali koncertowej. Dowiedziałem się, że jest nie tylko utalentowana, ale także inteligentna i dowcipna. Łączyła nas głęboka pasja do muzyki, ale tak naprawdę pragnąłem jej pasji do mnie. Chciałem ją pieprzyć. Dzikiej i twardszej, niż robiłem to od lat. Chciałem słyszeć jej krzyki, czuć jej wilgotne, ciasne ciało pod sobą.

Pewnego wieczoru, po intensywnej próbie koncertu skrzypcowego Czajkowskiego, w nozdrza uderzył mnie zapach potu zmieszany z jej perfumami. Serce waliło mi o żebra. Podszedłem do niej, gdy pakowała swoje skrzypce. „Eleno” – powiedziałem, a mój głos był bardziej ochrypły, niż zamierzałem. „Masz ochotę na drinka ze mną? Znam miejsce w pobliżu.” Zawahała się. Przez uderzenie serca myślałem, że odmówi. Potem skinęła głową, z lekkim uśmiechem na pełnych wargach. „Chętnie, Maestro.” Jej wzrok spotkał się z moim, a ja poczułem, jak moje jądra stają się ciężkie. To nie był niewinny uśmiech.

Poszliśmy do małej, przyciemnionej restauracji na Lower East Side. Usiedliśmy przy stoliku z tyłu, z dala od nielicznych innych gości. Zamówiłem butelkę Barolo. Rozmawialiśmy o muzyce, o interpretacji koncertu, ale moje myśli krążyły wyłącznie wokół jej ciała. Obserwowałem, jak jej język obliżuje brzeg kieliszka z winem, jak jej palce muskają nóżkę. Mój kutas boleśnie napierał na zamek błyskawiczny spodni. Miała na sobie prostą, czarną sukienkę, która podkreślała dekolt. Widziałem łagodną krągłość jej piersi i wyobrażałem sobie, jak smakowałyby jej twarde, brązowe sutki.

„Jest późno” – powiedziała w końcu, a jej głos był szeptem. „Powinnam już iść.” Ale nie zrobiła żadnego ruchu, by wstać. Zamiast tego pochyliła się, a jej dłoń spoczęła na mojej. Dotyk był elektryzujący. Dreszcz przebiegł mi po plecach. „A może nie chcesz mnie puścić, Maestro?” Jej oczy były ciemne od pożądania, oddech płytki i szybki. To było zaproszenie, na które czekałem.

„Chodź ze mną” – powiedziałem, a mój głos był szorstkim chrypnięciem. Podniosłem ją. Zostawiliśmy zapłacone pieniądze na stole i wyszliśmy. Chłodne nocne powietrze uderzyło nas, ale czułem tylko gorąc bijący od jej ciała. W taksówce milczeliśmy, ale jej dłoń spoczywała na moim udzie, a palce wędrowały wyżej, aż musnęły wybrzuszenie w moich spodniach. Uśmiechnęła się, wiedzącym, sprośnym uśmiechem. Zacisnąłem zęby. Mój kutas był jak kamień.

W moim loftie nie zapaliłem światła. Światła panoramy miasta zalewały pomieszczenie niebieskawym półmrokiem. Gdy tylko drzwi zatrzasnęły się w zamku, odwróciłem ją i przycisnąłem twarzą do ściany. „Nie masz pojęcia, co ze mną robisz” – sapnąłem jej do ucha, zsuwając jej sukienkę z bioder. Miała na sobie malutkie, czarne stringi, które ginęły między jędrnymi krągłościami jej pośladków. Zerwałem je jednym szarpnięciem. „Chcę cię teraz. Tutaj. Mocno.”

„Zrób to” – szepnęła, a jej głos drżał z podniecenia. „Pieprz mnie, Maestro. Pokaż mi, co potrafisz.”

Uklęknąłem za nią, rozchyliłem obiema dłońmi jej pośladki i zanurzyłem twarz między jej nogami. Jej cipka była już wilgotna, wargi lśniły od wilgoci. Przejechałem językiem po jej szparce, a ona głośno jęknęła. „O Boże, tak!” – zawołała. Lizałem i ssałem jej łechtaczkę, podczas gdy moje palce wślizgiwały się w jej mokry, gorący otwór. Była taka ciasna, tak cholernie gorąca. Drżała na całym ciele, przyciskając tyłek do mojej twarzy. „Więcej” – skomlała. „Proszę, nie każ mi czekać.”

Wstałem, rozpiąłem spodnie i zsunąłem je na podłogę. Mój kutas wyskoczył, twardy, gruby, żołądź wilgotna od napletka. Przycisnąłem czubek do jej wilgotnych warg, pocierałem nim w górę i w dół. Jęknęła i naparła na mnie tyłkiem. „Pieprz mnie w końcu!” – krzyknęła. „Pieprz moją pizdę!”

Chwyciłem jej biodra i wbiłem się w nią jednym, twardym pchnięciem. Krzyknęła, przenikliwy, podniecony dźwięk, gdy mój człon wniknął głęboko w jej ciasną, mokrą cipkę. Była tak gorąca, że prawie mnie powaliło. Ściany jej pochwy zacisnęły się wokół mnie jak pięść. Zacząłem tłuc, najpierw powoli i głęboko, potem szybciej i mocniej. Każde pchnięcie uderzało jej ciałem o ścianę. „Tak, tak, tak głęboko!” – jęczała. „Pieprz mnie, pieprz mnie mocno!” Poczułem, jak jej wewnętrzne mięśnie pulsują wokół mojego trzonu. Już dochodziła, gwałtowny, drgający orgazm, który sprawił, że jej nogi się trzęsły. Ale ja wcale nie byłem gotowy.

Wyciągnąłem z niej kutasa, obróciłem ją i rzuciłem na swoje łóżko. Wylądowała na plecach, z nogami szeroko rozłożonymi. Jej cipka była czerwona, spuchnięta i ociekająca wilgocią. Pochyliłem się nad nią, wziąłem jeden z jej sutków do ust i ssałem go, podczas gdy dwoma palcami wnikałem w jej mokrą szparkę. Jęknęła i wygięła się w łuk. „Smakujesz tak cholernie dobrze” – mruknąłem w jej pierś. Potem wyprostowałem się, wyciągnąłem palce i wylizałem je do czysta.

Ustawiłem się między jej nogami, uniosłem jej zgięte kolana i rozchyliłem je. Potem znowu wbiłem się w nią. Tym razem była jeszcze bardziej wilgotna, jeszcze bardziej otwarta. Mój kutas wszedł bez oporu, aż po sam czubek. Poczułem, jak moje jądra uderzają o jej wargi sromowe. Zacząłem rytmiczne, głębokie pchnięcia, które za każdym razem wywoływały jej jęk. „Powiedz moje imię” – rozkazałem. „Powiedz, że jestem twoim Maestro.”

„Och, mój Maestro!” – jęknęła. „Pieprzysz mnie tak dobrze! Pieprzysz mnie lepiej niż ktokolwiek inny!” Jej dłonie wczepiły się w prześcieradła. Jej oddech stawał się krótki i gwałtowny. Poczułem, jak znowu dochodzi, jej cipka zaciska się wokół mnie, ściskając mnie. Ale wytrzymałem. Chciałem ją złamać. Chciałem wziąć ją w całkowite posiadanie.

Odwróciłem ją na brzuch, uniosłem jej biodra, aż jej tyłek znalazł się w powietrzu. Jej cipka lśniła wilgocią od jej soków. Splunąłem na swojego żołędzia i wbiłem się w jej ciasny, jeszcze nietknięty tyłek. Krzyknęła. „Nie! To jest… to za ciasne!”, ale przycisnęła swój tyłek do mnie. Wnikałem powoli, przesuwając trzon centymetr po centymetrze w jej ciasne wejście. Dyszała i jęczała, jej palce gniotły prześcieradło. „Tak, bierz mnie tam!”, szlochała. „Pieprz mój tyłek!” Czułem, jak ciasna, gorąca rurka obejmuje mojego kutasa. To było niesamowite. Zacząłem pchać, najpierw powoli, potem szybciej, coraz szybciej. Każde pchnięcie sprawiało, że jej ciało drżało do przodu. Jej krzyki były niekontrolowane. „Dochodzę!”, wrzasnęła. „Dochodzę w twoim tyłku!”

Tym razem nie przestałem. Wbiłem swojego kutasa głęboko w nią, podczas gdy mój własny orgazm przetoczył się przeze mnie jak fala. Jęknąłem głośno, gdy moja sperma tryskała gorącymi, gęstymi falami w jej ciasny tyłek. Czułem, jak jej mięśnie zaciskają się wokół mnie, gdy doszła ostatni raz, drżąc i dysząc pode mną. Leżeliśmy tak, złączeni, bez tchu, skóra lepka od potu i spermy.

Kolejne tygodnie były upojeniem. Spotykaliśmy się potajemnie, w moim loftcie, w hotelach, w pustych salach prób orkiestry. Nie mogłem się nią nasycić. Uwielbiałem zapach jej ciała, smak jej cipki, uczucie jej ciasnych dziurek wokół mojego kutasa. Uzależniłem się od niej. Ale wiedziałem, że to nie może trwać wiecznie. Rzeczywistość czaiła się za drzwiami. Moja żona, moje życie, moja kariera — wszystko było zagrożone.

Pewnego dnia, po potajemnym spotkaniu w deszczowe popołudnie, gdy leżeliśmy wyczerpani i mokrzy na łóżku, zobaczyłem łzy w jej oczach. Ona wiedziała. Ja wiedziałem. To był koniec. „Nie możemy tak dalej”, wyszeptała. „Nie mogę być twoją tajną dziwką, podczas gdy ty wracasz do domu do swojej żony.” Jej głos się załamał. Przyciągnąłem ją do siebie, czułem jej łzy na swojej piersi. Chciałem coś powiedzieć, ale słowa utkwiły mi w gardle. Zamiast tego pocałowałem ją. Długi, rozpaczliwy pocałunek. Potem przewróciłem się na nią, rozchyliłem jej nogi i wszedłem w nią po raz ostatni. To nie było zachłanne, dzikie pieprzenie. Było powolne, głębokie, intensywne. Każde pchnięcie było pożegnaniem. Patrzyłem jej w oczy, gdy dochodziłem, twarz zagrzebaną w jej włosach, jej imię na ustach. Ona doszła z cichym szlochem, ramiona owinięte wokół mojej szyi.

Ubrałem się, nie mówiąc ani słowa więcej. Przy drzwiach odwróciłem się jeszcze raz. Leżała naga na łóżku, koc owinięty wokół jej bioder, jej ciało wciąż czerwone od moich rąk. Jej oczy były puste. Wyszedłem. Drzwi zatrzasnęły się. Na zewnątrz deszcz bębnił o ulice Brooklynu. Czułem się bardziej pusty niż kiedykolwiek. Ale wiedziałem: przez chwilę, przez gorący, zakazany, dziki czas, byłem żywy. I tego nikt nie mógł mi odebrać. Nigdy więcej.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi