Whisky wciąż palił go w gardle, gdy Lukas wyszedł na wąski balkon – klatkę z krat, która bardziej przypominała ptasią klatkę niż taras. Łagodna noc spowiła starówkę dywanem światła, ale jego wzrok pozostał przy kobiecie, która opierała się dwa balkony dalej. Wiatr przyciskał jej cienką, białą sukienkę do nóg, odznaczał każdą linię, pozwalał domyślać się krągłości ud i łagodnego wzgórka między nimi. Głowę odchyloną do tyłu, oczy zamknięte, jakby smakowała bryzę na skórze. Już chciał odwrócić wzrok, gdy uniosła powieki i spojrzała prosto na niego. Gardło mu wyschło. Ale nie uśmiechnęła się, nie skinęła – tylko utrzymała jego spojrzenie przez jedno uderzenie serca, po czym odwróciła się. Lukas poczuł, jak gorąco wstępuje mu w kołnierz, jak jego członek zaczyna pulsować w spodniach. Idiota, pomyślał, tylko przypadkiem na ciebie spojrzała. Mimo to cofnął się głębiej w cień, przyciskając ramiona do ściany domu. Alkohol wciąż działał, ciepłe mrowienie, które wyostrzało zmysły i rozluźniało zahamowania. Pociągnął kolejny łyk ze szklanki, którą przyniósł, i pozwolił, by dym whisky przetoczył się po jego języku. Kobieta poruszyła się znowu, powolne kołysanie bioder, a on poczuł, jak puls mu przyspiesza, jak członek napiera na zamek błyskawiczny. Coś w niej go przyciągało, magnetyczna pewność w jej ruchach, która nie dawała mu spokoju.

Kobieta wychyliła się przez poręcz, dłonie oparła na zimnej metalowej kratce, i wyprostowała plecy, jak kot przeciągający się. Rąbek jej sukienki podjechał wyżej, odsłaniając tylną stronę ud – białą skórę w żółtym świetle lampy, przechodzącą bezszwowo w jędrne wypukłości pośladków. Lukaszowi zaparło dech. Wiedział, że powinien wejść do środka, ale jego stopy wrosły w ziemię. Obserwował każdy ruch, jak ścięgna na jej nogach się napinały, jak wypukłość jej pośladków rysowała się pod cienkim materiałem, jak tkanina wciągała się w szczelinę między jej pośladkami. Zaczęła się powoli kołysać, zataczać kręgi biodrami, jakby tańczyła do muzyki, którą słyszała tylko ona. Powietrze wokół niego zdawało się gęstnieć, każdy oddech był walką z narastającym podnieceniem. Oparł się plecami o szorstki tynk fasady, chłód ściany słabym kontrastem dla gorąca, które pulsowało w jego lędźwiach, które sprawiało, że jego członek stawał się twardy jak kamień. Potem podciągnęła materiał sukienki, aż do talii, i odsłoniła dolną krawędź pośladków. Bez majtek. Jej nagi pośladek lśnił w świetle księżyca, jędrny i okrągły, początek jej szczeliny wyraźnie widoczny. Lukasz przełknął ślinę. Wiedziała, że on ją widzi. Wystawiała się dla niego. Przycisnął dłoń do własnego podbrzusza, próbując ukoić napięcie, ale każde spojrzenie na jej nagą skórę czyniło go twardszym. Jego ręka wędrowała niżej, naciskając na jędrny zarys jego członka, który boleśnie rozpinał materiał. Jej biodra poruszały się w wolnym, falującym rytmie, który rozpalał jego wyobraźnię. Wyobrażał sobie, jak by to było stanąć za nią, położyć dłonie na tych biodrach, przycisnąć swoją twardość do jej miękkości, wsunąć swojego członka w jej tyłek, podczas gdy ona tuliłaby się do niego. Jej tyłek kołysał się obiecująco, każdy ruch pokazywał mu, jak miękka i podatna musiała być skóra, jak pośladki uderzałyby o jego biodra przy każdym pchnięciu.
Odwróciła się, oparła plecami o balustradę i pozwoliła, by suknia zsunęła się z ramion. Opadła, zbierając się u jej stóp. Stała naga w żółtym świetle balkonowej lampy, piersi jędrne, brodawki wzniesione jak małe pąki, twarde i ciemne. Jej skóra lśniła, ciepłym blaskiem, który podkreślał kontury jej ciała: krzywiznę talii, zaokrąglenie bioder, jędrne uda. Ciemny trójkąt między jej nogami był już wilgotny, mokry połysk odbijający światło. Jej dłoń powędrowała po brzuchu, niżej, a Lukas usłyszał ciche jęknięcie, które przyniósł mu wiatr. Rozchyliła nogi, tylko odrobinę, i zaczęła się dotykać. Jej palce zanurzyły się między udami, kreśląc mokre ścieżki przez wilgotną szparę, podczas gdy jej głowa opadła do tyłu. Lukas oparł się o ścianę, spodnie uciskały nieprzyjemnie, członek pulsował o tkaninę, pragnienie, które niemal przyprawiało go o zawrót głowy. Obserwował każdy ruch: jak sunęła wzdłuż łuku kości biodrowej, jak krążyła palcem wskazującym po wilgotnych wargach sromowych, jak jej oddech przyspieszał. Jej palce poruszały się teraz szybciej, krążyły z precyzją, która zdradzała, że zna swoje ciało doskonale. Zanurzały się w jej mokrej cipce, pociągały wrażliwą łaskotkę, a Lukas widział, jak jej mięśnie się napinają, jak całe jej ciało drży. Ciche, gardłowe jęknięcie dotarło do niego, i zobaczył, jak jej kolana lekko się uginają, gdy napierała na poręcz. Jej brodawki były twarde, małe ciemne perły na tle jasnej tkaniny, która wciąż leżała u jej stóp. Jej palce zsunęły się głębiej, jeden zniknął w jej mokrej pizdzie, a ona jęknęła głośno, pieprząc się sama, wsuwając i wysuwając palce z wilgotnej jamy. Spojrzała na niego, wprost, nieustępliwie. Jej oczy były ciemne, szeroko otwarte, a w nich czaiło się wezwanie: Patrz na mnie, patrz uważnie. Zrobił to, zachłannie, bezwstydnie. Przesunął dłonią po własnym ciele, rozpiął guzik spodni i zsunął je, by objąć samego siebie. Jego członek wyskoczył, sztywny i nabrzmiały, żołądź już wilgotna od podniecenia, gruba kropla przejrzystego płynu perliła się na szczycie. Jego palce przesunęły się po nabrzmiałym żołędziu, wrażliwej skórze, i masował się powoli, w rytm jej ruchów, patrząc, jak kołysze się w ekstazie. Jej oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyła jego dłoń, jego twardego członka w pięści, a na jej ustach zagościł uśmiech – nie przyjazny, lecz pełen władzy. Wiedziała dokładnie, co robi. Rozchyliła wargi, przesunęła czubkiem języka po dolnej wardze, nieme zaproszenie, które niemal doprowadziło go do krawędzi. Zatrzymał się, dłoń zaciśnięta wokół trzonu, gdy nagle przerwała swój ruch. Jej palce pozostały w mokrej cipce, śliskie od jej soku, i spojrzała na niego, czekając, żądając.
Nagle zatrzymała się, opuściła rękę. Lukasowi ścisnęło się żołądek. Czy chciał zbyt wiele? Ale ona skinęła na niego. Krótki gest, który nie znosił sprzeciwu. Zawahał się, po czym cofnął się z balkonu do pokoju, zamknął drzwi i ruszył korytarzem w stronę jej drzwi. Serce waliło mu jak młot, spodnie wciąż rozpięte, zimny korytarz był szokiem dla jego rozgrzanej skóry, a jego członek sterczał sztywno i bezczelnie z otwartych spodni. Zapukał cicho, niemal niepewnie. Ona już stała w progu, sukienka znów narzucona, bose stopy na chłodnych płytkach. Jej oczy błyszczały, a na ustach igrał uśmiech. „Wejdź” – powiedziała cicho. Jej głos był ochrypły, zmysłowy. „Już podglądałeś. Teraz możesz dołączyć.” Chwyciła go za rękę i pociągnęła przez próg. W pokoju było ciepło, wypełnionym zapachem lawendy i czegoś piżmowego, co zdradzało jej podniecenie. Łóżko było szerokie, pościel zmięta, a lampka nocna rzucała miękkie światło na prześcieradło. Zrzuciła sukienkę, stanęła przed nim naga, jej piersi jędrne i pełne, sutki twarde, ciemny trójkąt między nogami wilgotny i lśniący. „Rozbierz się” – rozkazała, a on posłuchał, zdjął koszulę i spodnie, stanął przed nią nagi, jego członek sterczał sztywno i grubo, żołądź purpurowa i lśniąca. Podeszła bliżej, jej palce przesunęły się po jego klatce piersiowej, po brzuchu, w dół do jego członka. Objęła go, jej palce zacisnęły się wokół twardego trzonu, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. „Taki piękny członek” – szepnęła – „taki gruby, taki twardy. Chcę go poczuć.” Opadła na kolana, jej usta się otworzyły i wzięła żołądź między wargi. Dreszcz rozkoszy przeszył go, gdy jej język musnął wrażliwy czubek, gdy jej wargi zamknęły się wokół jego trzonu i zaczęła powoli brać go do ust. Ssała go zachłannie, jej język oplatał żołądź, dłoń masowała resztę jego członka, podczas gdy jej głowa sunęła w górę i w dół. Jęknął głośno, wplótł palce w jej włosy, przycisnął jej głowę niżej, zmuszając ją, by wzięła go głębiej. Zakrztusiła się, ale nie poddała się, brała go głębiej, aż jej żołądź dotknęła jej gardła. Ślina spływała po jego trzonie, czyniąc go śliskim, a ona ssała go z oddaniem, które niemal doprowadziło go do szczytu. Ale on chciał więcej. Podciągnął ją, obrócił, przycisnął do ściany. Jej piersi przywarły do chłodnej tapety, jej pośladki wystawały ku niemu, jędrne i okrągłe. Rozsunął jej nogi kolanem, jego dłoń przesunęła się po jej plecach, po pośladkach, w dół do jej wilgotnej cipki. Jego palce zanurzyły się w mokrej szparze, prześlizgnęły się po śliskich wargach sromowych, odnalazły jej łechtaczkę, twardą i nabrzmiałą. Jęknęła, przyciskając pośladki do jego dłoni. „Pieprz mnie” – szepnęła – „pieprz mnie mocno. Włóż go.”
Nie trzeba było mu mówić dwa razy. Ustawił swojego kutasa, żołądź przesunął się po jej wilgotnych wargach sromowych, szukając wejścia do jej mokrej cipy. Potem wepchnął się. Głośny krzyk wyrwał się z jej ust, gdy jego kutas w nią wniknął, jej ciasna pizda zamknęła się wokół niego, objęła go jak gorąca, mokra pięść. Rżnął ją mocno, każde pchnięcie wbijało go głębiej w nią, jej tyłek uderzał o jego biodra, mokry, mlaskający dźwięk wypełniający pokój. Jęczała głośno, głową przyciśniętą do ściany, dłonie płasko na tapecie. „Tak, rżnij mnie, rżnij mnie mocno” – sapała, a on był posłuszny, rżnął ją z dziką, nieokiełznaną żądzą. Jego dłonie chwyciły jej biodra, przyciągały ją do siebie przy każdym pchnięciu, wbijając kutasa jeszcze głębiej w jej mokrą jaskinię. Jej pizda była gorąca, pulsowała wokół niego, i poczuł, jak się zaciska, jak jest tuż przed szczytem. Sięgnął wokół niej, jego palce znalazły jej łechtaczkę, pocierały ją mocno, podczas gdy on w nią wbijał się. Jej ciało napięło się, krzyk rozkoszy wyrwał się z niej, i poczuł, jak jej pizda zaciska się wokół niego, jak dochodzi, jej soki spływają po jego kutasie. Ale on jeszcze nie skończył. Odwrócił ją, rzucił na łóżko, jej nogi szeroko rozłożone, jej pizda śliska i otwarta. Uklęknął między jej nogami, jego kutas sterczał twardo i lśniąco przed nim, i spojrzał jej w oczy. „Teraz chcę twoich ust” – powiedział, a ona je otworzyła, pozwoliła mu przesunąć żołędzią po swoich wargach, zanim wzięła go głęboko do ust. Rżnął jej usta, wbijał się głęboko w jej gardło, podczas gdy ona krztusiła się i lizała mu jądra. Jego dłonie trzymały jej głowę, prowadziły ją, i poczuł, jak narasta w nim szczyt, fala rozkoszy ogarniająca całe jego ciało. Cofnął się, doszedł na jej piersi, gorące, białe ładunki tryskające na jej skórę. Zaśmiała się, głęboki, zadowolony dźwięk, i wytarła usta. „Nieźle” – powiedziała – „ale chcę więcej. Odwróć się.” Był posłuszny, przewrócił się na brzuch, i poczuł, jak jej dłonie przesuwają się po jego plecach, w dół do jego tyłka. Jej palce wsunęły się w jego szczelinę, znalazły jego odbyt, i zaczęła go masować, podczas gdy jej usta wędrowały po jego plecach. „Teraz chcę twojego tyłka” – szepnęła, i poczuł, jak jej palce wnikają w niego, jeden, potem dwa, w jego ciasną dziurę. Jęknął, przyciskając się do jej dłoni, a ona rżnęła go palcami, podczas gdy jej usta lizały jego jądra, pieściły jego kutasa od dołu. Potem wyciągnęła palce, i poczuł coś twardego, chłodnego, napierającego na jego odbyt. Dildo. Wsunęła je w niego powoli, a on sapnął, gdy sztuczna twardość wniknęła w niego, wypełniła jego tyłek. Poruszała nim w nim i z niego, podczas gdy drugą ręką masowała jego kutasa, rżnąc go jednocześnie z obu stron. Doszedł ponownie, gwałtownie, jego ciało drgało pod nią, jego sperma trysnęła na prześcieradło. Zostawiła dildo w nim, przewróciła go na plecy i usiadła na jego twarzy. Jej pizda była nad nim, wilgotna i otwarta, i przycisnęła ją do jego ust. „Liż mnie” – rozkazała, a on był posłuszny, jego język zanurzył się w jej mokrej szparze, lizał jej łechtaczkę, jej wargi sromowe, jej wilgotną jaskinię. Jechała na jego twarzy, jęcząc głośno, jej soki spływały po jego brodzie, a on pił je, lizał ją z żarłocznością, która go samego zaskoczyła. Jej ciało napięło się, i doszła, głośny krzyk rozkoszy rozbrzmiewający po pokoju. Zsunęła się z niego, leżała obok niego, oboje nadzy i spoceni.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
