Jej spojrzenie wtedy w klubie nie dawało mu spokoju. Nie prowokujący uśmiech, nie linie jej sukienki – to sposób, w jaki wyciągnęła do niego rękę, bez wahania, jakby już go znała. „Lena” – powiedziała, a jej imię zabrzmiało jak obietnica. Trzy miesiące później siedziała przed nim na czarnej skórzanej kanapie, z dłońmi złożonymi na kolanach, ze spuszczonym wzrokiem. Pomieszczenie było przyciemnione, tylko jedna lampa rzucała światło na środek, gdzie leżał miękki dywan, a przy ścianie stała półka ze starannie dobranymi przedmiotami. Marek obserwował, jak wchłaniała przestrzeń – stłumioną muzykę, zapach skóry i cedru, trzask ciszy między nimi.

„Wiesz, po co tu jesteśmy” – powiedział. Jego głos był spokojny, ale niósł ciężar, który sprawił, że Lena wzdrygnęła się. Skinęła głową, nie podnosząc wzroku. „Chcę usłyszeć te słowa.”
„Jestem tu, by oddać się tobie” – wyszeptała. Słowa drżały, ale mówiła wyraźnie. Marek podszedł bliżej, zatrzymał się przed nią. Wyciągnął rękę, uniósł jej podbródek, aż musiała spojrzeć mu w oczy. W jej oczach płonął ogień – i pytanie, które domagało się zaufania.
„To ty wyznaczasz granice” – powiedział. „Ale w tych granicach to ja decyduję, co się wydarzy. Jasne?”
„Tak” – szepnęła. Jej oddech przyspieszył, puls widocznie bił na jej szyi.
Marek stanął za nią, położył dłonie na jej ramionach. Poczuł ciepło jej ciała przez cienki materiał sukienki. Powoli przesunął palcami po jej obojczykach, w dół do dekoltu. Zamknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu. „Dziś nie będę się spieszyć” – mruknął. „Chcę poczuć całą ciebie.”
Przygotowanie
Pomógł jej wstać, obrócił ją ku sobie. Jego dłonie odnalazły zamek jej sukienki, powoli go zsuwając. Materiał zsunął się z jej ramion, opadł na podłogę. Stała przed nim tylko w czarnym koronkowym biustonoszu i malutkich figach. Marek cofnął się o krok, by się jej przyjrzeć. Jej skóra była blada w świetle lampy, piersi unosiły się i opadały z każdym oddechem. „Piękna” – powiedział cicho. „Jesteś taka piękna.”
Wskazał na dywan. „Połóż się. Na plecy.” Posłuchała, powoli się kładąc, a jej włosy rozłożyły się wokół głowy. Marek uklęknął obok niej, przesunął dłonią po jej brzuchu, czując lekkie napięcie mięśni. Jego palce wędrowały niżej, musnęły brzeg jej fig. „Jesteś już wilgotna” – stwierdził. „Podoba ci się ta gra?”
„Tak” – szepnęła. „Podnieca mnie, że masz kontrolę.”
„Pokaż mi więc, jak bardzo tego pragniesz.” Ściągnął jej majtki, powoli, sunąc nimi po jej nogach. Potem pochylił się i wziął jej sutek do ust, bawiąc się językiem, podczas gdy jego dłoń masowała jej drugą pierś. Lena jęknęła cicho, wbijając palce w dywan. Markus nie ustępował, przechodząc między piersiami – raz delikatnie, raz żądająco – aż ich czubki stały się twarde i nabrzmiałe.
Przesuwał ustami dalej, po jej brzuchu, biodrach, coraz niżej. Drżała pod jego pocałunkami, każde dotknięcie wywoływało dreszcz. Gdy okrążał językiem jej pępek, wygięła się w łuk, zanurzając dłonie w jego włosach. „Markus”, szepnęła, „proszę, nie przestawaj.” Nie odpowiedział, tylko zanurzył się głębiej w jej skórę, jego język malował wilgotne ślady na jej ciele. Rozchylił jej nogi i przyłożył usta do jej wilgotnej szpary. Lena krzyknęła cicho, gdy jego język ją odnalazł – żądająco, badawczo, czerpiąc z każdego dreszczu. Ssał jej wargi, doprowadzając ją do drżenia, aż stanęła na krawędzi. Tuż przed tym, jak miała dojść, cofnął się z uśmiechem na ustach. „Jeszcze nie”, powiedział. „Chcę cię najpierw w pełni poczuć.”
Gra władzy
Wyprostował się, sięgając po miękką opaskę na oczy z półki. „Nic nie zobaczysz”, powiedział. „Tylko poczujesz. Ufasz mi?” Skinęła głową, pozwalając założyć opaskę. Ciemność ją otuliła, wyostrzając zmysły. Słyszała jego kroki, cichy brzęk metalu. Potem poczuła chłód na nadgarstku – kajdanki, wyściełane miękką skórą. Przymocował je do pierścieni w podłodze, tak że jej ramiona były wyciągnięte nad głową. „Wygodnie?” zapytał. Skinęła, a jej serce biło dziko.
Markus przesuwał dłonie po jej ciele, w podróży bez pośpiechu. Okrążał jej piersi, sunął wzdłuż boków, po biodrach, wewnętrznych stronach ud. Każde dotknięcie było świadome, żądające. Lena wiła się pod jego rękami, próbując napierać na niego, ale on cofał się za każdym razem. „Nie tak szybko”, upomniał. „Czekasz, aż ci pozwolę.”
Sięgnął po miękki skórzany flogger z półki, przeciągając nim po jej skórze. Wzdrygnęła się, ale to nie był ból, tylko delikatna groźba. Potem uderzył skórą lekko w jej uda – głuchy cios, który zaróżowił jej skórę. Sapnęła, napinając się. „Oddychaj”, powiedział. „Rozluźnij się.” Powtarzał uderzenia, zawsze przeplatane pieszczotami, budując rytm, który trzymał ją w pułapce między oczekiwaniem a spełnieniem.
Jej skóra płonęła pod jego dłońmi, a z każdym uderzeniem czuła, jak jej podniecenie rośnie. Zaczęła napierać na ciosy, niemal ich szukać. Markus to zauważył i uśmiechnął się. „Lubisz to”, wyszeptał. „Lubisz, kiedy dotykam cię władczo.” Upuścił flogger i uklęknął obok niej. Jego palce odnalazły jej sutki, delikatnie je skręcając, podczas gdy pochylił się i pocałował ją w usta. Długi, głęboki pocałunek, który otumanił jej zmysły. Poczuła na jego języku własny smak, a to rozwścieczyło ją jeszcze bardziej.
Potem poczuła jego dłoń między swoimi nogami, palce przesuwające się po wilgotnych wargach sromowych. Była gotowa, ociekająca podnieceniem. Zanurzył dwa palce w jej wilgotnej cipce, powoli, centymetr po centymetrze, aż znalazł się głęboko w niej. Lena jęknęła głośno, jej miednica uniosła się ku jego dłoni. „Pieprz mnie, Markus”, błagała. „Proszę, chcę poczuć twojego kutasa.”
„Nie tak szybko”, powtórzył, ale tym razem jego głos był głębszy, bardziej szorstki. Wyjął palce i oblizał je, delektując się jej smakiem. Potem wyprostował się, rozpiął spodnie. Jego kutas wyskoczył, twardy i lśniący, żołądź już wilgotna od jego własnego podniecenia. Potarł czubkiem o jej wilgotne wargi, pozwalając jej poczuć, jaki jest gruby i długi. Lena wiła się, próbując nadziać się na niego, ale on przytrzymał ją dłonią na biodrach.
„Spójrz na mnie”, powiedział. Nie mogła go widzieć przez opaskę, ale czuła jego oddech na swojej twarzy. „Tej nocy należysz do mnie, całkowicie.” Potem, bez ostrzeżenia, wbił się w nią. Twardy trzon wślizgnął się głęboko w jej wilgotną szparę, aż znalazł się w niej cały. Krzyk Leny był zduszonym sapnięciem, gdy ją wypełnił, rozciągnął. Był ogromny, a ona czuła każdą pojedynczą porę jego żołędzi ocierającą się o jej ścianki.
Granice oddania
Markus zaczął poruszać się rytmicznie, wbijając się w nią raz po raz, to głęboko, to płycej, by ją dręczyć. Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach, przyciągając ją do siebie przy każdym pchnięciu. „Tak, tak”, sapała Lena, jej ciało drżało pod nim. „Mocniej, Markus, pieprz mnie mocniej.” Zwiększył tempo, teraz wbijając swojego kutasa w jej pizdę z pełną siłą, wilgoć tryskała przy każdym pchnięciu. Jej ciało obejmowało go jak imadło, gorące i ociekające.
Pochylił się, ugryzł ją lekko w sutek, nadal w nią pompując. Lena krzyknęła, ból i przyjemność zmieszały się w falę, która groziła, że ją pochłonie. „Dochodzę”, wyjąkała, „zaraz dojdę.” Ale Markus nie przestawał, wbijał się coraz głębiej, coraz szybciej, aż straciła kontrolę. Krzyk ulgi wyrwał się z jej gardła, gdy orgazm przetoczył się przez jej ciało. Jej cipka drgała wokół jego kutasa, pulsowała, tryskając wilgocią na dywan.
Markus nie dał jej czasu na odpoczynek. Obrócił ją na brzuch, uniósł jej biodra i wszedł w nią od tyłu. Nowy kąt był jeszcze głębszy, jeszcze intensywniejszy. Lena zakopała twarz w dywanie, podczas gdy on traktował jej szczelinę pośladków swoim twardym ciałem. Jego palce wbiły się w jej pośladki, rozchylały je, by mógł wejść jeszcze głębiej. „Należysz do mnie” – syknął – „każdy centymetr ciebie”.
Przesunął dłonią wokół jej biodra, odnalazł jej łechtaczkę i pocierał ją w tym samym rytmie co swoje pchnięcia. Drugi orgazm Leny nadszedł szybciej, gwałtowniej, jej krzyki zamieniły się w zduszone dźwięki, jakby brakowało jej tchu. Całe jej ciało drżało, jej ciasna pochwa zaciskała się na jego penisie jak pięść. Markus poczuł, że sam też długo nie wytrzyma. Wysunął się z niej, obrócił ją na plecy i ułożył jej nogi na swoich ramionach.
„Teraz dojdziesz ze mną” – powiedział, a jego głos był warknięciem. Wszedł w nią ponownie, tym razem jeszcze gwałtowniej, jak zwierzę podczas kopulacji. Jego penis wsunął się w jej mokrą szczelinę, a wilgoć pryskała na dywan przy każdym pchnięciu. Lena krzyknęła, gdy jej trzeci orgazm ją ogarnął, podczas gdy jądra Markusa się napięły, a on pulsując, wytrysnął w nią głęboko. Fala za falą wypełniała jej pochwę, gdy opadł na nią, bez tchu, spocony, wyczerpany.
Leżeli nieruchomo, tylko szum ich oddechów wypełniał pokój. Markus zdjął kajdanki i opaskę na oczy. Oczy Leny były zaczerwienione, ale uśmiechała się, patrząc na niego. „To było… intensywne” – szepnęła. Pochylił się i pocałował ją delikatnie, pocałunkiem, który zatarł granice między dominacją a oddaniem. „A to był dopiero początek” – odpowiedział.
Ale Lena zaśmiała się cicho. „Nie, Markus. To był koniec. Pokazałam ci swoje granice, a ty je uszanowałeś. Teraz gra się skończyła.” Wstała, ubrała się, nie patrząc na niego. „To było miłe, ale chcę czegoś więcej niż tylko gry. Chcę kogoś, kto mnie kocha, a nie tylko wykorzystuje.” Podeszła do drzwi, odwróciła się jeszcze raz. „Dziękuję za tę noc. Była idealna, ale była też końcem.” I wtedy zniknęła, a Markus został sam, z echem jej słów i żarem jej skóry na swojej.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
