Ta historia została automatycznie wygenerowana przy wsparciu sztucznej inteligencji. Wszystkie osoby są pełnoletnie. Od 18. roku życia.

Stała w kuchni starego gospodarstwa, które wspólnie z partnerem wyremontowali, i wpatrywała się przez okno w styryjski krajobraz. Złote łany pszenicy lśniły w wieczornym słońcu, gdy na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy. Był to spokój, którego zawsze pragnęła, ale dziś wydawał się pusty. Jej partner, ratownik medyczny, od tygodni przebywał na misji w innej części kraju, a dystans między nimi zdawał się rosnąć z każdym dniem. Ona, lekarka pogotowia, miała swoją pracę, swoją rutynę, ale jej myśli nieustannie biegły ku niemu, ku chwilom, które dzielili, ku dotykom, za którymi tęskniła. Jej palce przesuwały się po blacie z litego drewna, a ona przypominała sobie ostatnią noc przed jego wyjazdem. Kochali się na tym stole, dziko i bez zahamowań, aż oboje, wyczerpani i spoceni, leżeli w swoich ramionach. Poczuła ciągnięcie w podbrzuszu, wilgotne ciepło rozchodzące się między nogami, gdy pomyślała o tym, jak jego członek w nią wnikał, głęboko i twardo, aż krzyczała z rozkoszy.
Praca na gospodarstwie zbliżyła ich do siebie, sprawiła, że dzielili marzenia i dążyli do wspólnych celów. Lecz teraz, gdy dzieliła ich odległość, wydawało się, że ich marzenia rozchodzą się w dwóch różnych kierunkach. Myślała o wszystkich wieczorach, które spędzili razem przy ogniu, o rozmowach, które prowadzili, o tym, jak na siebie patrzyli. Wszystko wydawało się tak doskonałe, a jednak nie wystarczało, by pokonać dystans między nimi. Westchnęła cicho i odwróciła się od okna, by skupić się na czekających ją zadaniach. Lecz jej myśli wciąż krążyły wokół niego, wokół tęsknoty, którą czuła, wokół nadziei, że wkrótce znów będą razem. Jej dłoń mimowolnie powędrowała między nogi, pod cienki materiał sukienki, i poczuła wilgoć, która się tam zebrała. Zamknęła oczy i delikatnie masowała łechtaczkę okrężnymi ruchami, wyobrażając sobie, jak wbija w nią swoje twarde pchnięcia. Ciche jęknięcie uciekło z jej ust, i poczuła, jak jej ciało napina się, tuż przed szczytem, zanim cofnęła rękę. Nie teraz, pomyślała, jeszcze nie.
Dni mijały powoli, a ona próbowała skupić się na pracy, ale jej myśli wciąż błądziły ku niemu. Zastanawiała się, jak się ma, czy wszystko u niego w porządku, czy o niej myśli. Listy, które do siebie pisali, były ich jedynym połączeniem, jedyną możliwością bycia blisko. Pisała mu o swoich marzeniach, o swoich lękach, o swojej tęsknocie za nim. A on odpisywał, o swoich własnych marzeniach, o swoich własnych lękach, o swojej własnej tęsknocie za nią. To było tak, jakby słowa, które zostawiali na papierze, tworzyły między nimi więź, więź, która ich łączyła. Czytała jego listy w kółko, szukając ukrytych między wierszami przesłań, szukając słów, których nie wypowiedział. W jednym z ostatnich listów napisał: „Tęsknię za twoim smakiem na moim języku, za uczuciem twojej mokrej cipy wokół mojego kutasa. Nie mogę się doczekać, żeby znów być w tobie”. Te wersy za każdym razem wywoływały u niej dreszcz i czuła, jak jej majteczki wypełniają się podnieceniem. Wyobrażała sobie, jak rzuca ją na łóżko, jak rozchyla jej nogi i opuszcza głowę między jej uda, by pieścić ją językiem, aż dojdzie.
Kiedy w końcu wrócił do domu, czas jakby się zatrzymał. Zobaczyła go stojącego przed sobą, dostrzegła zmęczenie w jego oczach, zobaczyła tęsknotę, którą próbował ukryć. Wiedziała, że muszą być ostrożni, że nie mogą działać zbyt szybko. Ale nie mogła się powstrzymać, by się do niego nie zbliżyć, nie dotknąć go, nie pocałować. Ich usta się spotkały i było tak, jakby przeskoczyła iskra, która podpaliła wszystko. Jego dłonie wsunęły się pod jej sukienkę, wbiły się w jej pośladki i przyciągnęły ją mocno do siebie. Poczuła jego twardego kutasa przez spodnie, napierającego na jej brzuch. „Chcę cię teraz”, wyszeptał ochryple do jej ucha, a jego głos sprawił, że zadrżała. Uklękła przed nim, drżącymi palcami rozpięła mu pasek i pozwoliła, by spodnie opadły na podłogę. Jego kutas wyskoczył, twardy, gruby i pulsujący z pożądania. Wzięła go do ust, okręcając językiem wokół żołędzia, podczas gdy wsuwał się głęboko w jej gardło. Jęknął, wplótł dłonie w jej włosy i wcisnął jej głowę jeszcze głębiej na swój trzon. Poczuła, jak jej własna cipa ocieka wilgocią, i łapczywie przełknęła przedsmak, który eksplodował na jej języku.
Tej nocy, w tej chwili, wiedzieli, że nie mogą już dłużej być od siebie oddzieleni. Wiedzieli, że muszą ocalić swój związek, że muszą na nowo pogodzić swoje marzenia, cele i miłość. Podniósł ją, rzucił na stare dębowe łóżko w sypialni i ściągnął jej sukienkę przez głowę. Leżała przed nim naga, jej piersi jędrne i uniesione, sutki stwardniałe z podniecenia. Pochylił się nad nią, wziął jeden sutek do ust i ssał go, podczas gdy jego dłoń wsunęła się między jej nogi. Powoli, niemal dręcząco, przesuwał po jej wilgotnych wargach, zanim wsunął w nią dwa palce. Wyprężyła się, jęknęła głośno, gdy zaczął ją pieprzyć, obracając i wyginając palce w jej wnętrzu. „Pieprz mnie, błagam, pieprz mnie” – błagała, a jej głos był ledwie ochrypłym szeptem. Wyciągnął palce, wylizał je do czysta i wyprostował się. Następnie przycisnął jej głowę do poduszki, uklęknął za nią i rozchylił jej uda szeroko. Poczuła czubek jego penisa przy swoim wejściu, wilgotnym i gotowym. Pojedynczym, twardym pchnięciem wbił się w nią, aż znalazł się w niej cały. Krzyknęła z rozkoszy, jej ciało drżało, gdy zaczął brać ją od tyłu, głęboko i mocno, raz za razem, aż ścisnęła ramę łóżka dłońmi, a jej jęki zlały się w jeden, nieustanny dźwięk.
Zmienił pozycję, obrócił ją na plecy, uniósł jej nogi na swoje ramiona i ponownie w nią wszedł. Tym razem było inaczej, wolniej, głębiej, jakby chciał rozkoszować się każdym centymetrem jej wnętrza. Poczuła, jak jej ciało się otwiera, jak przyjmuje go w sobie całkowicie. Jego pchnięcia stawały się szybsze, gorętsze, a ona poczuła znajome ciągnięcie w podbrzuszu, które rozszerzyło się w niepowstrzymane mrowienie. „Dojdź ze mną” – sapnął, a jego oddech był gorący przy jej uchu. Objęła go za plecy, jej paznokcie wbiły się w jego skórę, gdy pierwsza fala orgazmu ją ogarnęła. To było tak, jakby całe jej ciało eksplodowało, jej mięśnie zacisnęły się wokół jego penisa, i poczuła, jak wypełnia ją swoim nasieniem, ciepłym i obfitym. Doszli razem, w jednej, wszechogarniającej ekstazie, która kazała zapomnieć o całym otaczającym ich świecie.
Nastał poranek i wiedzieli, że wkrótce znów zostaną rozdzieleni. Lecz najpierw czekał ich jeszcze jeden, ostatni, dziki akt. Wstał, ściągnął ją z łóżka i przycisnął do ściany kuchni. Jego dłonie objęły jej talię, a on wszedł w nią od tyłu, podczas gdy ona chwyciła stołu, by znaleźć oparcie. Jego pchnięcia były twarde i bezlitosne, a ona poczuła, jak chłód muru styka się z jej gorącą skórą. „Bierz mnie, bierz mnie całą”, wysapała, a on posłuchał, wbijając w nią swojego kutasa, aż oboje, dysząc i spoceni, runęli na podłogę. Leżeli tam, splątani, ich ciała wciąż połączone, gdy słońce zalało pokój złotym światłem.
Wiedzieli, że ich praca, ich obowiązki, znów ich rozdzielą. Lecz wiedzieli też, że teraz są silniejsi, że teraz wiedzą, czego chcą, czego potrzebują. Siedzieli na sofie, obejmując się, patrząc na siebie. Wiedzieli, że wkrótce znów będą musieli się pożegnać, lecz wiedzieli też, że zawsze będą razem, że ich miłość ich przemoże. Spojrzała na niego, zobaczyła łzy w jego oczach, zobaczyła tęsknotę, którą próbował ukryć. „Będę na ciebie czekać”, szepnęła, a jej dłoń wsunęła się w jego krocze, obejmując jego wciąż na wpół wzwiedzionego kutasa. Jęknął cicho, gdy zaczęła go powoli pocierać, aż znów stwardniał. „Pokaż mi, jak bardzo za mną tęskniłeś”, wyszeptała, opadła na jego kolana, wzięła go do ust i pieściła, aż trysnął w jej ustach, gorący i słony.
W tej chwili wiedziała, że podjęła swoją decyzję. Wiedziała, że ich drogi muszą się na pewien czas rozdzielić, lecz tym razem było inaczej. Tym razem była to przerwa, nie koniec. Wiedziała, że nigdy nie zapomną tego, czym się dzielili, nocy pełnych namiętności, dni pełnych tęsknoty. Wiedziała, że ich miłość na zawsze pozostanie częścią ich samych, że na zawsze pozostanie częścią ich historii. Wstała, ubrała się powoli, podczas gdy on patrzył na nią, jego wzrok pełen pożądania i czułości. „Do zobaczenia wkrótce”, powiedziała, a jej głos brzmiał stanowczo. Wiedziała, że ta obietnica poniesie ich oboje przez nadchodzące miesiące, aż znów będą mogli zatracić się w swoich ramionach.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
