Opuszki palców Leny przyciskają się płasko do zimnego szkła, jej gorący oddech pozostawia zaparowaną plamę, która zasłania jej widok na to, co dzieje się za nim. Pomieszczenie za lustrzanymi drzwiami jest małe, ale wydaje się bezgraniczne, ponieważ ściany składają się z niezliczonych luster w ciężkich, czarnych ramach, które zwielokrotniają światło i obrazy w nieskończoność. Uchyliła drzwi tylko na szparę, a ta szpara wystarczy, by zobaczyć wszystko. Jej serce wali tak mocno o żebra, że pulsuje w skroniach, dziki, dudniący rytm, który ogarnął całe jej ciało. Oddech zamiera jej w piersi, gdy dostrzega parę w centrum lustrzanego gabinetu, otoczoną nieskończonymi zwielokrotnieniami ich splątanych ciał.

Pierwsze spojrzenie
Mężczyzna przyciska kobietę plecami do jednej z lustrzanych ścian. Jego dłonie ślizgają się niecierpliwie pod jej spódnicę, a palce zostawiają ślad żarzącego się ciepła na jej nagiej skórze. Lena obserwuje zafascynowana, jak kobieta wbija dłonie w jego ramiona, paznokcie zostawiają czerwone półksiężyce na materiale jego koszuli. Cichy, gardłowy jęk wymyka się kobiecie, a dźwięk odbija się echem między szkłami, zostaje pochłonięty, zwielokrotniony tysiąckrotnie, aż dociera do uszu Leny jak echo rozkoszy. Lena czuje, jak krew w jej żyłach zaczyna wrzeć, jak wilgotne, pulsujące gorąco rośnie w jej łonie i rozprzestrzenia się, zwilżając jej uda. Powinnam stąd wyjść, myśli, wiem, że powinnam wyjść. Ale jej stopy są jak wrośnięte w ziemię, a oddech pozostaje płytki i szybki, podczas gdy jej oczy nie mogą oderwać się od tej sceny.
Mężczyzna rozpina zamek jej sukienki; ostry dźwięk rozdziera ciszę jak smagnięcie biczem. Pochyla się i całuje jej kark, jego język kreśli wilgotny ślad na wrażliwej skórze, podczas gdy jego dłonie zsuwają materiał z jej ramion. Sukienka opada na podłogę, a Lena widzi, jak brodawki kobiety odznaczają się pod cienkim, zwiewnym materiałem jej biustonosza, twarde i sztywne z podniecenia, pączki napierają na tkaninę, jakby chciały się uwolnić. Mężczyzna odwraca ją, przesuwa dłońmi po jej nagich ramionach, podczas gdy rozpina jej biustonosz. Piersi kobiety wypływają na zewnątrz, pełne i ciężkie, z ciemnymi, twardymi czubkami, które zdają się krzyczeć o dotyk. Bierze jedną do ust, ssie ją zachłannie, podczas gdy jego wolna dłoń masuje i ugniata drugą pierś. Kobieta odrzuca głowę do tyłu, jej kolana się uginają, i jęczy głośno, przenikliwy, pełen rozkoszy krzyk, który odbija się echem w lustrach.
Lena zaciska własne nogi, jakby mogła w ten sposób ukoić bolesno-słodkie pulsowanie w brzuchu. Jej własne podniecenie jest nie do przeoczenia – mokre, tętniące uczucie, które przesiąka przez jej majtki i doprowadza ją na skraj rozsądku. Przejeżdża językiem po wargach, które nagle stały się suche, a jej dłoń mimowolnie wędruje do własnej szyi, gdzie puls bije jak szalony. Widok tych dwojga obcych ludzi, oddających się sobie tak bez skrępowania, ma w sobie coś głęboko zakazanego, co wyostrza jej zmysły i rozpala wyobraźnię.
Odkrycie
Wtedy dzieje się coś nieoczekiwanego. Kobieta otwiera oczy – szerokie, ciemne i szkliste od pożądania – a jej spojrzenie spotyka się ze spojrzeniem Leny w lustrze. Długa, nieskończona chwila, w której czas zdaje się zatrzymywać. Żadnego przerażenia, żadnego gniewu, żadnego oburzenia. Tylko pożądliwe migotanie, cicha, niewypowiedziana zachęta, blask, który wstrząsa wnętrzem Leny. Mężczyzna dostrzega zmianę w kobiecie, odwraca się powoli i uśmiecha prosto w stronę Leny. Jego uśmiech jest ciepły, tajemniczy, jakby dokładnie na ten moment czekał, jakby obecność Leny była logiczną konsekwencją jego gry.
„Wejdź, skoro już tu jesteś” – mówi. Jego głos jest spokojny, niski i zapraszający, ciemny aksamit, który niesie się w powietrzu. Słowa są proste, ale niosą obietnicę, groźbę, zapowiedź, która wibruje w powietrzu i przyspiesza bicie serca Leny.
Lena waha się tylko sekundę. Jej rozsądek krzyczy alarm, ale jej ciało już dawno podjęło decyzję. Jej dłoń naciska klamkę i wkracza do lustrzanego świata, który tak długo obserwowała. Kobieta – ma na imię Ewa, jak Lena dowie się później – wychodzi jej naprzeciw i bierze ją za rękę. Jej dłoń jest ciepła i sucha, uścisk delikatny, a jednak wymagający. „Patrz na nas” – szepcze Ewa, jej oddech muska ucho Leny, a ciarki przebiegają jej po całych plecach. „Albo dołącz – zupełnie, jak chcesz.” Jej głos jest jak aksamit, zmysłowy i głęboki, a Lena ledwo zauważalnie kiwa głową, podczas gdy jej ciało drży z pożądania.
Lena stoi teraz tuż przy Evie, podczas gdy Felix staje za nią. Czuje jego ciepły oddech na karku, równomierny i spokojny, podczas gdy Eva rozpina bluzkę Leny. Guzik za guzikiem – każdy to mała wieczność, każdy to męka oczekiwania. Materiał rozsuwa się, odsłaniając widok na jej skromny koronkowy biustonosz. Ręce Leny drżą z podniecenia, ale nie robi żadnego gestu, by ją powstrzymać. Palce Evy muskają jej piersi, krążą powoli wokół sutków przez cienki materiał, a Lena jęczy, gdy doznanie przeszywa jej ciało jak elektryczny wstrząs. Odchyla się instynktownie do tyłu, oddając się ramionom mężczyzny, które ją podtrzymują, trzymają, nie puszczają. Jego klatka piersiowa jest twarda i ciepła na jej plecach, a ona czuje przez materiał jego spodni, że on również jest już twardy i podniecony, jego członek napiera na jej pośladki.
Pochyla się i całuje jej szyję – miejsce tuż pod uchem, którego wcześniej nigdy nie zauważała. Teraz staje się centrum wszystkich zakończeń nerwowych w jej ciele. Jego usta są miękkie, jego język kreśli wilgotny, gorący ślad aż do jej obojczyka, podczas gdy jego dłonie obejmują jej biodra. Eva rozpina jej biustonosz, a chłodne powietrze muska jej nagą skórę, ale to nic w porównaniu z żarem, który rozprzestrzenia się w jej podbrzuszu, który sprawia, że jej cipka jest wilgotna i pulsująca. Eva pochyla się i bierze jedną brodawkę do ust, ssąc ją delikatnie, podczas gdy jej język krąży wokół twardego, nabrzmiałego czubka. Lena głośno łapie oddech; jej kolana miękną jak wosk. Felix podtrzymuje ją, trzyma mocno, podczas gdy Eva ssie i gryzie, i pozwala swojemu językowi igrać wokół wrażliwego pączka, aż Lena drży i jęczy z rozkoszy. Wplata palce w miękkie, jedwabiste włosy Evy i przyciąga ją mocniej do siebie. Cichy, gardłowy pomruk wydobywa się z jej gardła, dźwięk, którego nie potrafi kontrolować.
„Smakujesz niesamowicie”, szepcze Eva przy jej skórze, jej głos jest głuchy i ochrypły, a ta pochwała wysyła kolejny dreszcz przez ciało Leny. Dłonie Felixa wędrują pod jej spódnicę, głaszcząc wewnętrzne strony ud, coraz wyżej, podczas gdy jego palce zostawiają płonące ślady na jej skórze. Lena lekko rozchyla nogi, niemy, zapraszający gest. Jego palce przesuwają się po wilgotnym materiale jej majtek, które dawno już są przesiąknięte, a ona gwałtownie wzdryga się na to dotknięcie. „Jesteś taka mokra”, stwierdza, jego głos pełen mrocznego uznania. „Tak niesamowicie wilgotna dla nas.” Jego palce odsuwają materiał na bok i przesuwają się wprost przez jej wilgotne, śliskie wargi. Lena cicho krzyczy, gdy odnajduje jej łechtaczkę i kciukiem zatacza na niej powolne, dręczące kręgi.
Widzą wszystko. W lustrach po lewej, po prawej, przed sobą, wszędzie. Lena widzi własne ciało, jak wije się i drga w rękach dwojga nieznajomych, widzi swoje piersi, którymi zajmują się usta Evy, widzi dłoń Evy, która wsuwa się pod jej spódnicę, podciąga materiał, by spotkać palce Felixa. Widzi własne palce, które rozpinają bluzkę Evy, dotykają nagiej skóry pod spodem, gładkich, pełnych krągłości jej piersi. Każdy ruch zostaje zwielokrotniony w nieskończoność, każdy szczegół ostry, wyraźny i nieunikniony. Lustra tworzą świat rozkoszy, który przytłacza zmysły Leny, a ona czuje, jakby unosiła się we śnie, w innej rzeczywistości, w której wszystko jest dozwolone.
Felix odwraca ją szorstko, tak że staje twarzą w twarz z Evą, ich twarze dzielą zaledwie centymetry. Potem unosi jej spódnicę, ściąga jej majtki jednym ruchem w dół po nogach. Cipka Leny jest naga i wilgotna, wargi sromowe nabrzmiałe i lśniące, gdy przesuwa palcami przez jej mokrą szparę – raz, drugi, po czym zanurza dwa palce głęboko w jej wnętrzu. Lena przygryza wargę, tłumiąc krzyk, podczas gdy jego palce pompują w niej, a jej wewnętrzne mięśnie kurczowo zaciskają się wokół intruzów. To uczucie jest przytłaczające, połączenie płonącego spojrzenia Evy i palców Felixa, które ją wypełniają i rozciągają, doprowadza ją na skraj utraty kontroli. Jej biodra poruszają się nieświadomie przeciw jego dłoni, miednica napiera na niego, podczas gdy jęczy coraz głośniej i głośniej.
Eva podchodzi bliżej, jej usta są czerwone i lekko rozchylone, oczy płoną pożądaniem. „Pozwól sobie odejść” – mówi, a jej głos to zaledwie suchy szept. „Złapiemy cię.” Całuje Lenę, badawczo, mokro, głęboko, głębiej niż cokolwiek, czego Lena kiedykolwiek doświadczyła. Ich języki tańczą wokół siebie, ślina się miesza, podczas gdy palce Felixa nadal wbijają się w jej cipkę, a jego kciuk pociera jej łechtaczkę. Lena dyszy w usta Evy, kolana jej drżą, i czuje, jak jej orgazm nadchodzi jak fala, potężna jak tsunami. Próbuje go powstrzymać, ale Eva szepcze tylko: „Dojdź dla nas, pokaż nam, jak bardzo ci się to podoba.”
I Lena dochodzi. Jej ciało wygina się w łuk, plecy się wyginają, a krzyk rozkoszy wydobywa się z jej gardła, odbija się echem w pomieszczeniu i zostaje zwrócony tysiąckrotnie przez lustra. Jej cipka pulsuje i kurczy się wokół palców Felixa, jej soki spływają mu po dłoni, podczas gdy ona drży i trzęsie się, i trzyma się Evy. Lustra pokazują ją pod każdym kątem, pokazują jej pożądanie, jej ekstazę, jej całkowite oddanie. A gdy fale jej orgazmu opadają, otwiera oczy i widzi siebie w lustrach – rozczochraną, zarumienioną, z lśniącymi udami i wilgotnym, nabrzmiałym łonem – i wie, że to dopiero początek.
Felix wyciąga z niej palce i podnosi je do ust, oblizując je z rozkoszą, podczas gdy Eva wywija się z bluzki i podziwia w lustrze swoje nagie piersi. „Teraz twoja kolej” – mówi Eva ochrypłym szeptem i patrzy na Lenę. „Pokaż mi, jak się pieprzy”. Jej ręka wędruje w dół do własnej cipki, bawi się wargami sromowymi, obserwując reakcję Leny. A Lena, przepełniona nowym, dzikim pożądaniem, występuje naprzód i klęka przed Evą, jej język gotowy odkryć słodki smak drugiej kobiety, podczas gdy lustra zwielokrotniają ich zakazaną scenę w nieskończoność. Wreszcie jest dokładnie tam, gdzie chce być.
Głosy społeczności
Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.
