L Lorotica Wielojęzyczny portal erotyczny
Popularne wyszukiwania: Romans · Romans · Cuckold · Podróże · Biuro / Miejsce pracy

Przyboj fal

Opowiadania Nieznajomi · ok. 9 min czytania · Od 18 lat

Wiatr targa moimi włosami, gdy biegnę po mokrym piasku. Fale rozbijają się w oddali, rytmiczny szum, który mnie przyciąga. Rzucam okiem w stronę hotelu, którego światła migoczą jak zabłąkane świetliki. Nic mnie tam nie trzyma. Potrzebuję przestrzeni, uczucia znikania w ciemności, rozpuszczania się jak piana na falach.

Wtedy go widzę. Stoi po kostki w wodzie, ręce wciśnięte w kieszenie spodni, wzrok utkwiony w morzu. Jego koszula łopocze na wietrze, jasna na tle czarnej nocy. Zatrzymuję się, piasek między palcami stóp. Odwraca się, jakby wyczuł moją obecność, jakby noc nam szeptała. Jego twarz jest ledwo widoczna w cieniu, ale czuję jego spojrzenie na mojej skórze – ciepły dotyk, zanim jeszcze mnie dotknął.

„Piękna noc”, mówi. Jego głos brzmi chropowato, jak kamyki pod stopami, które morze wygładziło.

„Tak”, odpowiadam. Moje serce bije szybciej, ale nie ze strachu. To coś innego, mrowienie, które rozprzestrzenia się w mojej piersi jak przypływ przesiąkający piasek.

Podchodzi bliżej. Nie ruszam się. Piasek jest chłodny pod moimi bosymi stopami, moja letnia sukienka owiewa moje nogi, ulotna pieszczota. Zatrzymuje się przede mną, tak blisko, że wyczuwam zapach soli na jego skórze, zmieszany z nutą mydła.

„Jesteś tu sama?”

Kiwam głową. „A ty?”

„Tak. Przyjechałem dziś wieczorem. Hotel był zbyt duszny, zbyt wiele ścian.” Uśmiecha się, cienka linia w ciemności, ale widzę błysk w jego oczach.

„Ja też. Nie mogłam spać. Morze mnie wezwało.”

Milczymy. Wiatr niesie zapach wodorostów i soli, miesza się z naszym oddechem. Czuję, jak moje sutki twardnieją pod cienkim materiałem sukienki, stają się twarde jak małe kamyki. Jest zimno, ale to nie jest powód. To jego spojrzenie, jego bliskość, która mnie podnieca.

Robi krok bliżej. Jego dłoń unosi się, waha, a potem jego palce dotykają mojego policzka. Są chłodne, ale dotyk płonie na mojej skórze, pozostawia ślad ciepła. Przesuwa dłonią po moim obojczyku, a ja drżę.

„Czy mogę?” Jego głos jest cichy, niemal szept.

Nie odpowiadam. Zamiast tego kładę moją dłoń na jego, przyciskam ją mocniej do mojej twarzy, prowadzę do moich ust i całuję jego opuszki palców. On rozumie. Jego usta odnajdują moje, miękkie i słone, a ja pozwalam sobie wpaść w pocałunek, w ciemność, w noc.

Jego usta są delikatne, ale stanowcze. Smakuje solą i czymś słodkim, może resztką wina, która spoczywa na jego języku. Otwieram usta, pozwalam jego językowi wślizgnąć się do środka. Bada mnie, przesuwa się po moim podniebieniu, tańczy z moim. Wydobywa się ze mnie ciche jęknięcie. Kolana mi miękną, a ja opieram się o niego.

Jego dłonie wędrują z mojej twarzy na ramiona, odsuwają cienką ramiączko mojej sukienki. Materiał opada, odsłaniając moją pierś. Drżę, gdy chłodne powietrze dotyka mojej nagiej skóry, ale jego ciepło jest silniejsze. Przyciąga mnie bliżej, jego klatka piersiowa mocno przylega do mojej. Czuję jego bicie serca, szybkie i mocne, kontrapunkt dla szumu fal.

„Chodź”, szepcze mi w usta. Bierze moją dłoń i prowadzi mnie do wody. Pierwsze fale obmywają nasze stopy, a ja łapię oddech. Tak zimno, szok przebiega przez moje ciało. Ale gdy mnie obejmuje, oplatając ramionami moją talię, zapominam o zimnie. Jego ciało jest piecem, a ja przywieram do niego.

Woda sięga nam do bioder, gdy mnie unosi. Owijam nogi wokół jego talii, czuję jego dłonie na moich nagich pośladkach. Moja sukienka pęcznieje wokół nas jak meduza, mokra i ciężka. Niesie mnie głębiej, aż fale liżą moje plecy.

„Jesteś piękna”, mówi. Jego głos jest ochrypły, niemal szept, który ginie w wietrze.

Całuję go znowu, głębiej. Moje palce wbijają się w jego włosy, mokre i potargane od słonej wody. Jęczy w moje usta, gdy ocieram się o niego. Czuję jego podniecenie przez mokre tkaniny, twarde przy moim łonie, pulsujące. Woda nas unosi, czyni nas lekkimi, a ja poruszam się przeciw niemu, szukając tarcia.

Rozebrana w świetle księżyca

Niesie mnie z powrotem na plażę, ramiona pod moimi kolanami, i ostrożnie zsuwa mnie na piasek. Ziarenka przylegają do mojej wilgotnej skóry, miliony maleńkich dotknięć. Klęka przede mną, jego oczy błyszczą w bladym świetle księżyca. Jego dłonie odnajdują rąbek mojej sukienki, powoli podciągają ją w górę. Unoszę ramiona, pozwalam mu ściągnąć mokry materiał przez moją głowę. Opada z cichym plaśnięciem w piasek. Leżę przed nim nago, z podciągniętymi kolanami, zimne powietrze na mojej skórze, ale jego spojrzenie mnie ogrzewa.

Przesuwa wzrokiem po mnie, powoli, od moich palców u stóp, przez łydki, wewnętrzną stronę ud, aż do moich oczu. Nie czuję się obnażona, ale dostrzeżona, pożądana. Pochyla się, całuje moje kolano, wewnętrzną stronę uda, tuż nad miejscem, gdzie chcę go poczuć. Jego usta zostawiają ślad ciepła, ciarki rozchodzą się po skórze.

Odsuwam się do tyłu, podpierając się na łokciach. Piasek jest szorstki, ale nie czuję niczego poza jego językiem, który wędruje wyżej, aż do mojej wilgotnej środka. Wdycha mnie, głęboki, gardłowy dźwięk, który odbija się we mnie echem.

„Pachniesz morzem”, mówi, po czym pochyla głowę. Jego oddech muska mnie, gorący, a ja wzdrygam się.

Jego język odnajduje moją łechtaczkę, okrąża ją powoli, najpierw delikatnie, potem bardziej natarczywie. Przygryzam wargę, moje biodra unoszą się ku niemu. Śmieje się cicho, wibracja, która przenika mnie na wskroś, czyniąc mnie jeszcze bardziej wrażliwą. Zanurza język we mnie, smakuje, ssie. Wbijam palce w piasek, szukając oparcia, podczas gdy on przybliża mnie do szaleństwa.

„Nie przestawaj”, szepczę. On słucha, podwaja wysiłki. Jego dłoń wędruje na mój brzuch, podczas gdy język pracuje dalej, zatacza kręgi, raz szybko, raz wolno. Wsuwa we mnie dwa palce, powoli, a ja wyginam się w łuk. Jestem tak gotowa na niego, taka mokra, taka otwarta. On to czuje, czuje, jak zaciskam się wokół jego palców, i wyjmuje je, oblizuje, zanim pochyla się nade mną.

Zjednoczenie w piasku

Jego ciało nade mną, ciepłe i ciężkie. Zsuwa koszulę, a ja czuję jego nagą klatkę piersiową na mojej, skóra lekko klei się od soli. Spodnie lecą za nią, aż między nami zostają tylko mokre szorty. Ściąga je, a ja widzę go w świetle księżyca: jego członek stoi wyprostowany, czubek lśniący, wilgotny od mojego podniecenia i morza.

Układa się między moimi nogami, rozsuwa je szerzej. Czubek jego członka ociera się o moje wejście, ślizga się po mojej wilgoci. Dyszę, gdy wprowadza główkę, tylko centymetr. Zatrzymuje się, patrzy na mnie. W jego oczach czai się pytanie, ostatnie wahanie.

Odpowiadam, unosząc biodra i wciągając go głębiej w siebie. Wspólne westchnienie, które rozwiewa wiatr. Wnika we mnie, powoli, cal po calu, aż jest we mnie w całości. Czuję się wypełniona, jakbym była dla niego stworzona, każda fałda, każda krzywizna dopasowuje się do niego. Jest ciepły, twardy i delikatny zarazem.

Zaczyna się poruszać, rytmiczne kołysanie, które naśladuje fale. Szum, pchnięcie, szum, pchnięcie. Owijam nogi wokół jego bioder, przyciągam go głębiej, chcę go poczuć w całości. Jego pchnięcia stają się mocniejsze, piasek pod nami tworzy zagłębienie, które nas podtrzymuje. Czuję, jak narasta we mnie napięcie, jak fala przypływu, która się piętrzy, nie do powstrzymania.

Jego oddech przyspiesza, i wiem, że jest blisko. Jego miednica uderza o moją, pot miesza się z słoną wodą. Ale chcę go poczuć pierwsza, chcę zobaczyć, jak traci kontrolę.

Przeginam plecy, przyciskam biodra do niego. Jego dłoń odnajduje moją łechtaczkę, pociera ją w rytmie jego pchnięć, twardo, domagająco. To podwójne wrażenie jest zbyt wiele, i tracę wszelką kontrolę. Świat wokół mnie się rozmywa, zostaje tylko on, szum w uszach, uczucie, że eksploduję.

Orgazm uderza we mnie jak fala przypływu. Krzyczę, moje ciało wygina się w łuk, a wszystko wokół niego się zaciska. Jęczy moje imię – imię, którego nie zna, a mimo to je wypowiada – i wypełnia mnie, gorące strumienie, które sięgają do szpiku kości, które mnie zalewają.

Leżymy nieruchomo, nasze ciała splecione. Wiatr osusza pot na mojej skórze, piasek mnie chłodzi. Całuje moje ramię, moje czoło, moje usta – drobne, czułe pocałunki, które przypieczętowują koniec.

„Dziękuję”, szepcze, a ja nie wiem, za co. Za noc, za mnie, za to, co dzieliliśmy.

Uśmiecham się w ciemność. W końcu wstajemy, ubieramy się w milczeniu. Piasek jest wszędzie, we włosach, między nogami, jak wspomnienie. Bierze moją dłoń, i wracamy do hotelu. Jego palce są mocne, ciepłe, a ja tulę się do jego boku.

Rozstajemy się w holu, ostatni pocałunek, przelotny. Następnego ranka go nie ma, pokój pusty. Ale morze wciąż szumi we mnie, i wiem, że noc bez imienia wystarczyła – aż nadto.

Gefällt dir die Geschichte? Teile sie 🔥

X Reddit Telegram WhatsApp Tumblr kopiert ✓
Oceń: Bądź pierwszy

Głosy społeczności

Jeszcze nie ma głosów — powiedz pierwsza, co Cię podnieciło.

Bez logowania i e-maila — wystarczy pseudonim.

Zutritt nur für Erwachsene

Diese Website enthält ausschließlich für volljährige Personen bestimmte Inhalte sinnlicher und erotischer Natur.

Mit dem Eintreten bestätige ich:

Die Bestätigung wird in einem Cookie für 30 Tage gespeichert. Ein Widerruf ist jederzeit durch Cookie-Löschung möglich. Diese Abfrage ersetzt keine technische Jugendschutzsoftware nach § 11 Abs. 1 JMStV; deren Einsatz wird Eltern dringend empfohlen.

Susi · KI-Komplizin (Avatar: AI-generiert via Pollinations.ai Flux, CC0-Stil)Pisz z Susi